-
-
Re: Emi, skandynawska syrenka ;)
Gość > 06-12-2005, 13:28
Zabralam sie do czytania historii Moniki od poczatku wczoraj, zeby sobie co nieco w glowie rozjasnic - chociaz obiecywalam sobie ze wiecej razy tam nie zajrze, to interesowaly mnie poczatki, ot, chociazby operkie wymagania roznych ludzi.
Warunki mieszkalne w moim domu
Pamietam, kiedy pierwszy raz weszlam do chaty moich hostow. Myslalam, ze normalnie zaraz wroce, albo usiade na srodku i zaczne ryczec - polowa w remoncie, jakas taka bezstylowa, hall w ktorym zupelnie nie bylo domowej atmosfery...
Gdybym widziala zdjecia tego domu wczesniej, nigdy w zyciu nie zdecydowalabym sie tu przyjechac.
Moj pokoj to 4 puste sciany, lozko, fotel, krzeslo, biurko i szafka nocna - tyle bylo jak do niego weszlam po raz pierwszy. Niby wzielam tylko 6 CD z Polski, ale sorry - ja bez muzyki zyc nie potrafie, a tu taki zonk, na czym ja niby mam jej sluchac?? :?
W dodatku zimno wszedzie, dla mnie wlasciwie niezrozumiale, jak mozna majac tyle kasy utrzymywac dom w temperaturze 15 stopni Celcjusza... :evil:
Komputer stal wtedy w sypialni Yaschy, na poczatek nie wiedzialam w ogole, czy moge go nawet dotykac, po paru dniach siadlam na neta pierwszy raz, wszyscy wrocili do domu i nikt nic nie mowil, wiec uznalam, ze jest to przyzwolone. Jakie bylo moje zdziwienie (mnie, ktora w domu dzien komputerowy rozpoczynala po 22.00 lub dopiero wtedy przed praca, po kafejkach wroclawskich latala), gdy o 20.30 Yascha poprosila mnie o wylaczenie komputera, bo ona idzie spac. Co kuzwa, ja mam takie zycie wiesc?? (dodam, ze Finlandia lezy w innej strefie czasowej niz Polska, wiec 20.30 tutaj to polska 19.30 - kto o tej porze siedzi na komputerze ze znajomych? kazdy wchodzi pozniej)
TV w sypialni hostow... :?
A za oknami las, do najblizszego sklepu prawie 6km, do najblizszego centrum handlowego 17km, do miejsca, ktore dla mnie jest jedynym w okolicy, ktore moze ewentualnie uzyskac status miasta - 25-30km (bo sa 2 drogi, krotsza ale wolniejsza, i dluzsza autostrada, a miasto 160 000 mieszkancow 8O :evil: )
A jednak nauczylam sie zyc w takich warunkach. Komputer zostal potem przeniesiony do bylego biura hosta (bo ja znalazlam sie tutaj gdyz host wylatywal do pracy do Bostonu a hostka tez w rozjazdach - ale o tym pozniej - wiec potrzebny byl ktos do domu i dzieci) - czyli zwiekszyla sie "intymnosc" uzywania, ale jednoczesnie zblizyl sie do pokoju Yany, ktora to uwielbia spedziac cale wieczory online (z drugiej strony, co dziewczyna ma tu wlasciwie robic? doskonale ja rozumiem). Niewiele mi to przeniesienie dalo, zwlaszcza ze sciany mamy jak z tektury a hostka spac nie mogla (po drugiej stronie "biura") jak slyszala uderzanie w klawiature (teraz komputer jest w hallu zaraz za moimi drzwiami, co daje mozliwosci siedzenia kiedy wlasciwie mi sie podoba, ale jednoczesnie przeszkadza mi, jesli ktos jest on a ja chce sobie cos poczytac w moim pokoju - por. sciany z tektury).
Odtwarzacz CD z radiem kupilam w marcu za 35€ (nawet gwarancje na niego mialam), ku powszechnemu zdziwieniu sprzet ten zostawiam teraz tutaj - nie chce, zeby kolejna ich operka doznala takiego samego szoku jak ja jak tu weszlam.
Do temperatury w domu sie przyzwyczailamW Uusikaupunkach w weekend tydz temu spac nie moglam jak mialam 23 stopnie w pokoju, bo za goraco :twisted: (co do sezonu grzewczego - hostka postanowila, ze ogrzewanie w tym domu dziala od listopada do marca, niezaleznie od faktu, ze typowa finska zima trwa od pazdziernika do maja :wink: )
Zycie bez TV nie jest trudne jesli tylko mam dostep do kina i do footballu - 30km stad mozna oddac sie rozkoszom obu zajecW kinie jestem wlasciwie co tydzien, dwa. A odpowiednie miejsca do ogladania pilki sobie znalazlam dawno temu (lacznie ze stadionem na zywo, ale milosc do lokalnego klubu pilkarskiego to temat na zupelnie innego posta 8) ), wiec wlasciwie bez TV zyje w domu w Djursholm dokad przenosze sie w styczniu bede miec TV w pokoju, to juz wiem ciesze sie, bo nie bedzie trzeba szukac pubow na Mundial a poza tym ogladanie szwedzkich filmow bedzie swietna lekcja jezyka
To chyba na ten moment byloby wszystko
Co do facetow kiedy kobietka ma 13 lat - dla mnie to tez oni stanowili czarna magie wtedy (chyba do tej pory). Makijazami sie nie interesowalam - bo niby czemu ja mialabym sie malowac jak chlopy nie musza? Jedyne co tak naprawde mnie wtedy interesowalo do zajecia z choru szkolnego i moja gitara, marzac skrycie, ze kiedys zamienie ja na bas, wyjade do LA i zrobie rockowa kariere w stylu Guns N'Roses :twisted: :lol: 8)
W rzeczywistosci zamienilam najpierw ruskiego akustyka na oryginalnego Ibaneza za 1000zl za ktorego zaplacilam z wlasnej kasy ktora zbieralam ok 3 latA bas dostalam od mojego wujka, ktory starego grata zamienil na Fendera. Tylko zamiast do LA przylecialam do Parainen Wszystko jeszcze przede mna, najwyzej moge kariere GN'R zamienic na Roxette lub Europe w Sztokholmie :lol:
gdyby sie ktos kiedys zastanawial, dlaczego ten post zostal wyedytowany i poprawiony - to jest miejsce gdzie pierwotna wersja sie konczyla, ale mam jeszcze cos do powiedzenia
skupilam sie na dobrach materialnych a zapomnialam, co jeszcze jest waznego. W mailu od rodziny dostalam, ze bede miec lazienke dzielona z mlodsza dziewczynka - w praktyce wyglada to tak, ze kazdy wlazi do niej jak mu sie podoba (w tym w butach) wiec i tak musze czasami na kibel z samego rana czekac - a teraz jak komp jest zaraz kolo lazienki to juz w ogole.
Moj pokoj jest sytuowany miedzy pokojem Yaschy (wiec zapomnij mala o czytaniu czy spaniu, kiedy przychodza jakies kolezanki :evil: ) a lazienka (z samego rana trzaskanie drzwiami, chociaz jesli mam dobra noc na spanie, w ogole mnie to nie rusza, dodatkowo slychac bardzo dokladnie wszystko, co ktos w ubikacji robi - od spiewania przez sikanie do spuszczania wody w moim pokoiku wiec czasami jest bardziej lub mniej zabawnie)
W hallu stoi szafka z rzeczami hosta (hostka go wyprowadzila z sypialni jak sie wyniosl do Bostonu, problem jest, ze host wrocil w pazdzierniku a jego rzeczy ciagle po szafkach naokolo tylko nie w jego wlasnej sypialni :lol: ), wiec tez fajnie jest jak on sie gdzies szykuje - zachowuje sie czasami glosniej niz dziewczyny :?
Tylko ze wiecie co, niby szukam jakiejs wiekszej izolacji od mojej przyszlej host rodziny, ale mimo wszystko czuje sie tutaj jak w domu - gdzie nigdy nie bylam jakos specjalnie od swiata odizolowana. Atmosfera jest rodzinna - od wieczorow z winem i dobra muzyka po zostawianie brudnych gaci w mojej lazienceI jakos specjalnie mi to wszystko nie przeszkadza, bo wiem, ze jeszcze niejednokrotnie bede to w zyciu przechodzic, zaczynajac od operkowania a na wlasnych dzieciach koncze.
Nienawisci do dzieci podczas operkowania sie nie nauczylam, wrecz przeciwnie, coraz bardziej chce miec swoje -
Re: Emi, skandynawska syrenka ;)
Gość > 06-12-2005, 13:40
aha, zeby nie bylo ze reklame robie nie u siebie (w mojej historii pewnie mi wolno) - siedzac wczoraj wieczorem w pokoju nie czujac wcale ramion Morfeusza mnie obejmujacych napisalam "posta" do tematu o przeznaczeniu
kto chce niech zaglada:
http://szalet-miejski.blog.onet.pl/2,ID ... index.html -
Re: Emi, skandynawska syrenka ;)
Gość > 06-12-2005, 21:07
a wiec burzenie chronologii, czyli Independence Day (ktory mialam miec off, ale o tym za chwile)
Od godziny 9.00 probowalam sie dobudzic, ale nie moglam zwlec sie z lozka z powodu nasilajacych sie boli/bolow (niepotrzebne skreslic) - efektem koncowym na nogach znalazlam sie o 10.00. Po drodze do kuchni spotkalam Yasche, ktora koniecznie dzisiaj chciala mi w zyciu osobistym towarzyszyc. Doczlapalam sie do kuchni z nia uwieszona mi na szyji/szyi ( ), zrobilysmy sniadanko i tradycyjnie jak w dni pracujace - z psami na dwor (hostka spala po wczorajszej imprezie). Snieg proszyl caly czas, jakis taki brzydki mokry, bo na dworze za cieplo zeby sie cokolwiek utrzymalo na dluzej i zeby bylo tak ladnie bialo...
Tzn, o przepraszam, wcale nie tak tradycyjnie, bo o 10.30 w kuchni pojawila sie Yana, ze wlasnie sie obudzila a gra mecz o 11.00 i zebym ja zawiozla do Pargas bo mama nie moze bo pila i nie czuje sie na silach jechac. No to mialam jakies wyjscie? :? Zostawilam ja w miescie i dawaj do domu, zeby te biedne psiska wyprowadzic. Pod samym domem dzwoni telefon - yana, ze zapomniala ochraniaczy na lydki i zeby jej przywiezc - no normalnie krew zalewa, mimo ze niby host placi raz w miesiacu teraz za benzyne, ale sorki, to moj wolny dzien, a ja od godziny juz pracuje :? Obrocilam drugi kurs (kazdy kurs do miasteczka to ok 1€, btw). Kiedy mam przyjechac ja odebrac? Ona nie wie, zadzwoni do mnie w przerwie (taaa, tylko kiedy ta przerwa?? no i ja oczywiscie nie moge sie za nic zabrac bo siedze i na telefon czekam, zonk)
Spacer, jakies pogaduszki z mlodsza, zostawilam ja (mam gdzies), na kompa poszlam. Zawolala mnie za moment na nalesniki, ktore sama zrobila, wiec grzecznie przyszlam do kuchni, ale zmylam sie stamtad jak najszybciej sie dalo.
14.30 - Yana dzwoni, czy moge natychmiast przyjechac, a no i do kolezanki ja zawiezc (kolezanka mieszka 15km od miasteczka w druga strone!!) - ta, jasne ze moge, nie dosc, ze wlasnie ledwie na nogach stoje bo (kobieca cenzura) to jeszcze mam niby wolne, a ta jezdzic chce. Poza tym znaczyloby to, ze psy bylyby drugi raz na mojej glowie, o nie, moja droga. Kazalam jej przyjechac do domu. No ok, zgodzila sie, pojechalam, przywiozlam ja i jej kolezanke (ktorej nie darze zbytnia sympatia bo cos Yana zaczela krecic od kiedy ja poznala).
zwijajac sie z bolu ze lzami w oczach doczolgalam sie do mojego lozka, polozylam butelke goracej wody na brzuch, posluchalam sobie troche relaksujacej muzyki (fazy na Nightwish ciag dalszy, CD nabylam w niedziele 8) ), potem na kompa, no i z hostka do miasta zeby jej samochod odebrac po 16.00... Hostke zostawilysmy (bo z mala pojechalam) a Yasche zabralam do kina na Just like Heaven (nie moglysmy nic innego znalezc, co by mialo limit wieku nizszy niz 11) - jak ja nie lubie komedii, ale ta taka ladna byla, chyba trzeba mi bylo czegos takiego, bo sie jakas taka wyluzowana czuje.
Wlasnie wrocilysmy do domu.
Nie, to byl moj dzien wolny. W czasie ktorego spedzilam 7.5h w towarzystwie dzieci... :?
Troche hostce nagadalam, ale nic sobie z tego nie zrobila...Ech, i tak wyjezdzam za niecale 2 tyg (chociaz Yascha dzisiaj za mna lazila marudzac "I don't want you to go" pol dnia)
Dobranoc laski z Europy, dzien dobry Ameryko
Finowie podobno stawiaja w oknach dwie swiece, opowiadal nam nauczyciel na ostatnich zajeciach jaka to symbolika, oczywiscie nie pamietam, jak doczytam w historii Finlandii (dostalam na wlasnosc od hostow) to powiem - zadnych swiec sie dzisiaj nie dopatrzylam, dekoracje swiateczne zabijaja wszystko (a tu jeszcze ci mieli w pierwsza niedziele adwentu Pikku Joulu, czyli Lilla Jul, czyli Little Christmas, gdzie nawet i male drzewko niektorzy ubieraja, nie mam pojecia co to za zwyczaj, chyba kolejna okazja zeby sie naje.ac to tutaj bardzo popularne) -
Re: Emi, skandynawska syrenka ;)
(-:MARZENA:-) > 06-12-2005, 21:26
wiesz Emi widze pewne podobienstwo pomiedzy toba a mna: obie jestesmy 'ulegle' (nie wiem czy wlasciwe slowo wybralam ale mam nadzieje ze wiesz o co chodzi)
inna au pair juz dawno by ta rodzinke pewnie rzucila, raz ze wies, 2 ze takie dzieciaki, 3 ze nie pracujesz teoretycznie pracujac...
u mnie jak w niedziele (moj jedyny dzien wolny) nie wybylam gdzies z domu (miasto, pogaduchy u ciotki) to dzieciaki tez do mojego domku przylazily i marzena chodz tu albo tam cos zobaczysz, moze pojdziemy na spacer, zrobimy sopie piknik itp. albo ogolnie siadaly ze mna w moim domku i ogladaly tv- przekonujac goraco ze kreskowki sa lepsze od jakis filmow- a ja choc teoretycznie wtedy sie nimi nie zajmowalam (bo nie musialam sprzatac, dawac im jesc i nie mialam swiadomosci calkowitej odpowiedzialnosci za nich) to czulam ogromna potrzebe po prostu nie bycia w ich towarzystwie...eh a jednak teraz tesknie i nie zaluje i jak juz tu na forum wiele razy napisalam wolalabym takie warunki jeszcze raz niz lepsza kase i lokalizacje z ch..jowa atmosfera w domu! -
Re: Emi, skandynawska syrenka ;)
martamaua > 06-12-2005, 22:09
Jestescie ulegle.
Ja glaszcze po glowce,buzka i mowie,ze chce posiedziec troche sama.
-
Re: Emi, skandynawska syrenka ;)
Gość > 06-12-2005, 23:15
Do mojego pokoju prowadzi dlugi korytarz .Najpierw slysze takie 'tup tup tup tup ' a pozniej drzwi sie otwieraja i wbiega Riley i krzyczy Hiiiiiiiiiiii z tak promiennym usmiechem ze szok
Jak nie jestem bardzo zmeczona to pozwalam mu sie bawic a jak jestem to udaje ze musze wyjsc do lazienki i tyle -
Re: Emi, skandynawska syrenka ;)
Gość > 07-12-2005, 11:48
O czym kazda operka powinna pamietac to fakt, ze na niektore rzeczy patrzymy zupelnie inaczej w chwili, kiedy sie dzieja, a inaczej juz po fakcie - niektorzy zywia wieksza uraze, inni puszczaja w niepamiec.
Nie ma rodzin idealnych. Moja jest szalona.
Host zapytal mnie niedawno, czy uwazam, ze moja nowa rodzina w Szwecji bedzie sane. Nie musialam sie zastanawiac, znajac Michaela, mojego szwedzkiego hosta, z paru rozmow telefonicznych wiem, ze ostatnia rzecza, ktora mozna o nim powiedziec jest to, ze jest sane:lol:
Szalenstwo mojej obecnej host rodzinki objawilo mi sie po raz pierwszy w dniu przyjazdu, kiedy zaprezentowali mi swoja choinke - living room ma sufit na wysokosci gdzies okolo 3m i takiej tez wielkosc byla choinka! 8O Hostka ma na tym punkcie bzika, co roku choinka musi byc jak najpiekniejsza i wysoka tak, aby po zalozeniu gwiazy siegala sufitu.
:roll:
Insanity mojej hostki daje nam sie wszystkim we znaki, kiedy siedzimy w tym samym living roomie z winkiem przy rozpalonym kominku (jeden z takich wieczorow opisywalam gdzies juz kiedys na tym forum - po prostu jak z bajki), a ona wybiera muzyke. Wymienisz jej wszystkie tytuly, a ona na nic nie ma ochoty. Raz naszlo ja na Phantom of the Opera, raz na szwedzka muzyke ludowa, folkowa i klasyczna (zupelnie sympatyczny byl to wieczorek, wyobrazcie sobie wasze hostki tanczace walca z kieliszkiem wina w jednej rece, a za partnera majace swoja starsza corke, ubrana w hostkowa sukienke - jak stara miala 20 lat :!: ), raz kazala sobie przyniesc "Dark Lights" HIMa :lol:
Wiem jedno, bedzie co wspominac...
Marta, ja tez mowie jak juz naprawde nie moge, ze chce posiedziec troche sama, ale jak widze ta mizerna mine cierpietnika, to ja nie mam serca tego czesto uzywac
Marzenka - wlasnie dla sytuacji jak wyzej wymienione szalenstwa nie zamienilabym tej rodziny na zadna inna. Nigdy nie przyszlo mi do glowy, ze moglabym cokolwiek zmienic. I wiem, ze raczej nie uda mi sie trafic na tak oczytanych hostow, z takimi upodobaniami - wspaniala muzyka, wspaniale ksiazki (nasz living room to jedna wielka biblioteka, ksiazki w ustawieniu alfabetycznym po nazwiskach autorow - pamietam, jak sie kiedys balagan zrobil i musialam je na nowo ukladac i jeszcze odkurzyc poleczki i same ksiazki takze... straszna to byla robota... :? )... Jasne ze nie pasuje mi zycie in the middle of nowhere (tzn poprawke trzeba naniesc - gdybym miala robote taka jak hostka, codziennie meetingi w stolicy, jazda na calego, no i jeszcze te dojazdy, to jasne ze chcialabym mieszkac w centrum lasu, majac dokola cisze absolutna, ale mieszkac, pracowac, jesc i spac w jednym miejscu takim jak to to na dluzsza mete gorsze od wiezienia), ale wiele sie przy moich hostach nauczylam, wies dala mi duzo czasu na przemyslenia, na ksiazki...
Nie, nie przyszlo mi do glowy, zebym mogla ich zmienic podczas okresu naszej umowy (ustnej bo ustnej, ale jak to moj host stwierdzil - najlepsze kooperacje powstaja przy wzajemnym zaufaniu, nie w papierach) -
Re: Emi, skandynawska syrenka ;)
bahaha20 > 07-12-2005, 13:03
Wiesz co Emi, ja podziwiam Was wszystkie laski ktore wyjechalyscie do niezbyt popularnych krajow. Wiekszosc teraz wyjezdza raczej do USA czy UK (ja tez). Napisz troche ogolnie na temat Finlandii, moze jeszcze kogos zachecisz do wyjazdu akurat tam? -
Re: Emi, skandynawska syrenka ;)
Gość > 08-12-2005, 4:22
No dobra przyznam sie ...
jak bylam w 7 klasie podstawowki to zakochana bylam na maxa w Ville Valo tym gosciu z Hima ,co noc snilam ze zostawiam mame z 4 rodzenstwa i plyne wplaw do Finlandi,tez potrafie grac na gitarze (akustyk ) i wyobrazalam sobie ze jezdze z nimi na koncerty ! wtedy czytalam troche o Finlandii
a tak na codzien to jak myslalam Finlandia to w glowie wodka sie pojawiala .To juz oczywiscie w LO nie w podstawowce -
Re: Emi, skandynawska syrenka ;)
agulka > 08-12-2005, 5:35
hehehehe a mi sie finlandia z finskimi skoczkami kojarzyno a teraz to takze z emi..hehe