• Options
  • Logowanie
     
  • Rejestracja
     
  • Desktop Style
     

Pierwszy kryzys, chec zmianyRodziny, chec rzucenia w cholere

  • Index  

    • forumAuPair.pl - Świat Operek
       
    • Ogólnie o programie Au Pair
       
    • O wszystkim związanym z programem Au Pair
       
    • Pierwszy kryzys, chec zmianyRodziny, chec rzucenia w cholere
       
  • Pierwszy kryzys, chec zmianyRodziny, chec rzucenia w cholere
  • Re: Pierwszy kryzys, chec zmianyRodziny, chec rzucenia w cholere

    milczak > 04-08-2005, 20:59

    kurcze ja to mam kryzys nonstop... ale puki co jestem twarda , musze wypic to piwko ktorego sobie nawarzylam.

    jak myslicie czy sprztanie lazienek jest obowiazkiem au pair?pucowanie toalet i wszystkich pokoi?bo ja sama juz nie wiem ... choc wole to niz zabawe z rozwrzeszczanym maluchem...
  • Re: Pierwszy kryzys, chec zmianyRodziny, chec rzucenia w cholere

    martamaua > 04-08-2005, 23:14

    Milczak nie jest,masz robic po dzieciach i najwyzej poodkurzac i kuchnie sprzatnac,zadnych lazienek,ich sypialni,pranie suszenie,prasowanie,zadne cuda.

    Doraz wiesz ja narzekam jak juz tego sytuacja wymaga,i tez nagle mnie zaczeli wszyscy wkurzac,jedzenie ble itd.Tylko,ze ja mam inna lokalizacje i to przez to.A zime znioslam b. dobrze akurat,nie chorowalam mimo,ze cala rodizna epidemia i 8O szok,ze ja zdrowa

    Znajomych mam tylko troche dalej i o to mi chodzilo,ze podczas dnia z nikim nawet na kawe wyskoczyc.

    A ta depresje to nie wiem od czego zlapalas :roll: Jak w sumie mialas dobrze.
  • Re: Pierwszy kryzys, chec zmianyRodziny, chec rzucenia w cholere

    agulka > 05-08-2005, 0:51

    ja mam lazienke z dzieciakami, wiec ja sprzatam..ale to tylko tyle! operka sprzata..a owszem..ale po dzieciach..nie po rodzicach !!!!
  • Re: Pierwszy kryzys, chec zmianyRodziny, chec rzucenia w cholere

    MONIKA > 05-08-2005, 16:32

    Nie dajcie sie wrobic!

    Zadnych lazienek!!!!!
  • Re: Pierwszy kryzys, chec zmianyRodziny, chec rzucenia w cholere

    Gość > 05-08-2005, 17:17

    a ja mam lazienke do mycia i mam takie nie-szczescie ze ja mam z mlodsza a hostka ma ze starsza, to jakbysmy sie mialy trzymac tego, ze po dzieciach myje to bym musiala myc obie.

    Ale ja mam tylko ta swoja i to razem sprzatamy zawsze z mlodsza. Dzisiaj w tej drugiej lazience starlam podloge bo mnie hostka poprosila, ale pierwszy raz sie zdarzylo
  • Re: Pierwszy kryzys, chec zmianyRodziny, chec rzucenia w cholere

    Gosia H > 05-08-2005, 21:59

    Ja tez mam kryzysy non stop Nie ma dnia zebym nie byla smutna Codziennie bardzo tesknie. A jestem tu dopiero 2 miesiace, jeszcze tyle przedemna(

    Jak to ktos napisal trzeba wypic to piwo ktore sie nawarzylo. Jestem twarda i wytrzymam.
  • Re: Pierwszy kryzys, chec zmianyRodziny, chec rzucenia w cholere

    milczak > 06-08-2005, 11:41

    kurde bede musiala im to jakos powiedziec , albo po prostu ktoregos dnia nie posprzatam... nie wiem od czego zaczac oni sa dla mnie mili ... fuck ...ale dla mnie sprztanie byloby ok byleby tylko trzymali mnie daleko od tego malego potwora . NIEMOGE Z NIM WYTRZYMAC ...czasem nawet mysle zebym mu przywalila i to porzadnie... :oops: wiem to straszne ale juz nie moge wytrzymac...

    wiecie a najsmieszniejsze jest to ze miaszkam w jakim dworku i polowa domu to muzeum i jak naisala mi hostka pierwszego maila to mowila ze maja sprzatczke ktora sprzata jedna czesc domu, tylko szkoda ze nie zaznaczyla ktora :evil: teraz mam 11 pokoi ...wrrrrrr alez jest wkurzona, dobrze ze chociaz weekendy mam wolne...
  • Re: Pierwszy kryzys, chec zmianyRodziny, chec rzucenia w cholere

    Gość > 06-08-2005, 11:58

    no ja mialam to szczescie ze trafilam na naprawde fajne dzieci i fajna rodzinke chociaz czasem mnie nachodzi ze co ja wlasciwie kurwa robie tu!? rozumiecie- mozg mi stanal w miejscu i cofam sie w rozwoju wrecz ale pozniej mi przechodzi szybko bo ja ogolnie taka bezproblemowa jestem..jakby mnie miala handra wytrzymac non stop to spadam- moje zycie i nie zamierzam go przezyc w stresie od ktorego moge bardzo latwo uciec.
  • Re: Pierwszy kryzys, chec zmianyRodziny, chec rzucenia w cholere

    Gość > 06-08-2005, 12:06

    A na ile w ogole pojechalas? Bo ja jak na razie zawsze sobie jezdze na krotko i jest mi calkiem dobrze. Ale mam ta swiadomosc - teraz np. ze za miesiac mnie tu nie bedzie - i to mnie podnosi na duchu Jak masz u nich siedizec jeszcze rok a jest tak zle, to mozna sie zawsze rozejrzec za jakas inna rodzinka, fajniejsza (poza tym zawsze zmiana jest dobra, uciekasz w ten sposob od nudy), a jak tylko kilka tygodni, to jakos przezyjesz chyba, co?
  • Re: Pierwszy kryzys, chec zmianyRodziny, chec rzucenia w cholere

    milczak > 07-08-2005, 13:57

    wiecie co , postanawiam ze wytrzymuje do swiat , potem adieu.a mam pytanko do was ile trwa kurs jezykowy bo nie wiem czy oplaca mi sie go zaczynac?
  • Starszy wątek Nowszy wątek
  • Poprzednia
  • Następna
  • Ostatnia