-
-
Re: Czy rodzina mnie wykorzystuje?
agata. > 11-10-2012, 22:18
kasiek88 Trzymam kciuki żeby Ci się wszystko udało
Ja mam podobne plany - uciec od rodzinki, jak tylko odlożę trochę kasy na wynajem jakiejś klitki, znaleźć NORMALNĄ pracę i nie dać się więcej wykorzystywać.
Myślę, że do końca roku jeszcze jakoś wytrzymam... (albo i nie..) i zabezpiecze sie finansowo "w razie czego".
Czasami naprawdę mam ochotę uciec stąd w srodku nocy. Ale nawet nie ma czym...do autobusu 6 mil :evil: -
Re: Czy rodzina mnie wykorzystuje?
harc > 11-10-2012, 22:52
chwila ona zmieniła zdanie i mam kłaść małego, gdy jestem w domu. a mogę wyjść wieczorekiem tylko z chłopakiem i 2-3 razy w tygodniu! A wraca coraz później. Pierwszy tydzień a już czuje się wykorzystywana. -
Re: Czy rodzina mnie wykorzystuje?
kasiek88 > 12-10-2012, 15:43
Agata., dziękuję za wsparcie. Szkoda, że żadnej z Was nie ma w tym mieście, mobłybyśmy się spotkać i wesprzeć na żywo. Ale cieszę się, że mam się komu wyżalić
Harc, nie pozwól, żeby ta pani ingerowała w Twoje życie! Chyba w czasie wolnym masz prawo robić, co chcesz! Nie pozwól, żeby ona przenosiła swój zacofany światopogląd (jest z tego samego kraju, co moi, domyślam się więc, jakie poglądy może prezentować) na Ciebie! Nie daj się zniewolić. Ja niestety nie mam tu nikogo i zazwyczaj wieczorami chodzę sobie na spacery po okolicy, ale nikogo nie pytam o zgodę, tylko mówię, że wychodzę i że wzięłam komórkę jakby co. Niechby mi ktoś spróbował narzucić, co mam robić... Stąd np. mój bunt, jesli chodzi o kościół w niedzielę. Bo mi ktoś daje propozycję nie do odrzucenia i ma gdzieś moje zdanie. Ostatnio pani mi powiedziała, że mam ładną koszulę, mogę w niej iść do kościoła w niedzielę. A ich niedoczekanie!!!
Wczoraj pan host przyniósł dla mnie lekarstwa (choć jego własne dzieci nadal chore). Chyba słyszeli moją rozmowę z rodzicami przez skajpa i przestraszyli się, że coś jest nie tak. Nie znają polskiego, ale czasem można wyczytać wszystko z tonu głosu, nawet jeżeli bardzo staram się ukryć swoje emocje. W każdym razie host zapytał mnie wczoraj, jak się czuję, to powiedziałam, że jestem zmęczona, a hostce powiedziałam, że 2/4 dzieci nie bardzo chce się słuchać. On się przestraszył, wieczorem szeptał długo ze swoją żoną i postanowili zmienić tutejszy plan dnia. Ze szkodą dla dzieci, bo chyba się przestraszyli...
Wstałam rano o 6.50 jak zawsze, ubrałam się i schodzę o 6.55 na dół do łazienki. W łazience ojciec kończy ubierać po kąpieli średnią córkę (starsza juz gotowa). Zazwyczaj to ja budzę dziewczynki o 7.10, kiedy ojciec jeszcze śpi i wtedy dzieci zaczynają nowy dzień. A dziś tak nagle, tak wczesnie, szkoda mi się ich zrobiło, bo ktoś zabrał im ponad pół godziny snu zupełnie bez przyczyny, żeby tylko uciszyć swoje własne sumienie. Host do mnie mówi, żebym wracała na górę spać. Eee...? Co jest???v ówię mu, że już nie zasnę, poza tym co się stało itp. W kuchni przygotowane chrupki dla dziewczynek, a ojciec pokazuje kanapkę, którą matka zrobiła dla średniej, kiedy ta wróci z przedszkola. Nie kryłam zdziwienia... On mi mówi, że jestem chora (nie jestem!!! Powtarzam sto razy i nikt mi nie wierzy!). Fakt, że mam głos jak u czarownicy i okropny katar, ale czuję się dobrze! Powiedziałam im obojgu, że jedynym dniem, w którym czułam się naprawdę źle i marzyłam o łóżku, była niedziela (w domyśle - "a wy mi kazaliście siedzieć 4 godziny w kościele"). I będę im to powtarzać. Teraz to się mogą wypchać przeciwgorączkowym paracetamolem, choć z lekarstwa na gardło chętnie korzystam, bo naprawdę mam chrypę. Ale nie mam gorączki, a ich dzieci owszem, wczoraj miały.
I jeszcze komentarz tego pana dziś rano: "chcemy żebyś była szczęśliwa, bo wtedy i nasze dzieci są szczęśliwe, jezeli nie jesteś szczęśliwa, to nie możesz ich uszczęśliwić". Pierdu pierdu. Wiecie, tekst z cyklu bądźmy jedną wielką rodzina i kochajmy się... W dodatku powiedział, że całą noc nie spał, bo wiedział, że jestem nieszczęsliwa - i on też był. Takie farmazony to może wciskać swojej żonie, na mnie działają odpychająco. I jeszcze żonka mi napisała, że wróci dziś wcześniej, żeby mnie odciążyć, bo ja się źle czuję. A skąd ona może wiedzieć, jak się czuję??? Odpisałam, ze wcale tak nie jest i żeby pracowała jak zwykle, bo to tylko gardło, a poza tym wszystko w porządku. Ponadto każą mi teraz trzymac dzieciaki w łóżkach od 13 dopóki oni nie wrócą, rozumiecie... Ponad 3 godziny. Rozumiem dwuletnie bliźnięta, które zwykle śpią. Ale średnia dziewczynka ma serdecznie dość po 1,5 godziny, a co dopiero dwa razy tyle... Także nie zamierzam dać się wciągnąć w tę całą paranoję z "odciążaniem" mnie. Wsypanie chrupek do miski i dodanie odrobiny miodu, a potem zrobienie kanapki rano też naprawdę nie jest męczące. Co innego czas pracy, codziennie od 7 do około 16-17, czasem dłużej. I hałas, czworo dzieci - to męczy. Ale niech na siłę nie starają się mnie uszczęsliwić, bo nie tędy droga. I tak stąd zwieję niedługo. Poza tym nie mam u nich prywatności i to jest największy problem. I nie lubię ich zakłamania, już nie wierzę w te ich gadki-szmatki.
Rozmawiałam z sąsiadami Polakami, obiecali pomóc w poszukiwaniu dla mnie pracy i już nawet pytali znajomych... W każdym razie mam tu jakies wsparcie zza ściany i pewnie będę mogła liczyć na ich pomoc, gdyby coś.
Zastanawiam się, skąd taka odmiana u moich hostów? Skąd nagle ta nadmierna troska o moje zdrowie, skoro fatalnie czułam się w niedzielę, a wtedy nikogo to nie obchodziło? Czy domyślają się, że chcę zwiać? Niby skąd mogli się dowiedzieć? Polscy sąsiedzi na pewno nic nie powiedzieli, bo rodziny za bardzo za sobą nie przepadają. Co to za szopka? O co im może chodzić? Wczoraj powiedziałam szczerze matce, że nie wyobrażam sobie czworga dzieci w domu przez cały czas - od przyszłego tygodnia dzieciaki mają dwa tygodnie ferii - i wytłumaczyłam, dlaczego. Może to ich przestraszyło? Że się zbuntuję albo coś? Dziwne to wszystko... -
Re: Czy rodzina mnie wykorzystuje?
harc > 12-10-2012, 16:19
przestraszyli się że może zostawisz ich z nich z dnia na dzień a taki z ciebie dobry pracownik. Tak pracownik choć nie powiem, że jedyne pewnie co możesz nazwać wiążące z rodziną to chodzenie do kościoła, wtedy udają jak to oni są wielką, wspaniała rodziną.
A tak ogółem to trochę podobieństw mamy, jestem nauczycielem przedszkolnym i obiecałam sobie, że najpierw spróbuje zacząć tu życie, sprawdzić się a jedyny wybór to bycie au pair a potem chce pracować w przedszkolu albo w Pre-school
i podobno też mam sąsiadów polaków ale jeszcze ich nie wyczaiłam -
Re: Czy rodzina mnie wykorzystuje?
kasiek88 > 12-10-2012, 16:27
Ooono faktycznie
Mnie się marzy uczenie niemieckiego w szkole (choć na to nie ma zbyt wielkich szans teraz) albo teaching assistant...
Naprawdę mamy wiele wspólnego
No, zobaczymy, jak przeżyję przyszły tydzień i czy wtedy też tacy będą przejęci... -
Re: Czy rodzina mnie wykorzystuje?
harc > 12-10-2012, 17:02
jak juz znajdziesz prace w zawodzie to pisz!! Jestem taka ciekawa i podekscytowana, jak się Tobie uda to dodasz mi skrzydeł.
U mnie sytuacja wygląda tak: zdawałam maturę z niemca a teraz siedzę w Anglii i mam chłopaka Brytyjczyka. Ogółem uważam, że mój angielski jest do bani, wg. jak zrozumiem co do mnie sie mówi na mieście to jestem prze szczęśliwa. Chłopak mnie namówił, że sobie poradzę z moim teraźniejszym angielskim w Anglii i oto tu jestem...
wg. jak z nim rozmawiam to czuje się inaczej jakbym mówiła czasami do niego po polsku, on wszystko rozumie a cała reszta to czarna magia! -
Re: Czy rodzina mnie wykorzystuje?
nonono > 18-10-2012, 15:05
Ja bym z nimi porozmawiala ze mialo byc inaczej a teraz duzo wiecej pracujesz, zawsze lepiej od razu wszystko wyjasnic. -
Re: Czy rodzina mnie wykorzystuje?
kasiek88 > 03-11-2012, 19:15
Dziewczyny, uciekłam od tych ludzi. Dzień wcześniej baba zrobiła mi awanturę, bo bardzo bolało ją to, że nie jestem przy niej uwiązana jak ten piesek na smyczy, że chcę wychodzić do miasta i coś zobaczyć, że poznaję nowych ludzi. Uciekłam po cichu, a co ciekawe, po pół godziny ona wiedziała, że w szafie nie ma moich rzeczy... Bardzo się cieszę, że nareszcie jestem wolna! Szkoda tylko, że jestem tu tak krótko, a już mam wrogów i że nie mogłam normalnie pożegnać się z dziećmi... Pani hostka pokazała swój poziom, oskarżając mnie potem o kradzie portfela jej męża. A on, straszny bałaganiarz, zapewne zgubił go gdzieś w supermarkecie. Ja z tym nie mam nic wspólnego. -
Re: Czy rodzina mnie wykorzystuje?
Viya > 06-11-2012, 23:00
I bardzo dobrze zrobiłaś, szkoda, że tak się to potoczyło ale jeśli nie byłaś szczęśliwa to co innego miałaś zrobićmam nadzieję, że przynajmniej sobie dorobiłaś -
Re: Czy rodzina mnie wykorzystuje?
akruk > 23-12-2012, 14:48
Z tego co piszesz wyglądało to faktycznie bardzo nieciekawie... A wydawać się mogło, że to będzie całkiem niezła rodzina. Mam nadzieję, że z moja rodzinka do ?której jadęw styczniu okaże się normalna i będziemy się dogadywać.
Bardzo dobrze postąpiłaś, a co robisz teraz? Pracujesz, wróciłaś do kraju?