-
-
Re: Wiez a dyscyplina / rozpieszczone dziecko
LadyInRed > 06-08-2012, 20:36
U mnie też jest taki problem, własnie z 3-latkami (bliźniaki). Hostka każe mi ubrać, zaczynam ubierać, mały płacze że nie chce, więc hostka do mnie, żeby jednak nie ubierać, bo on teraz nie chce. I wkurza mnie to, bo wychodzi, że w hierarchii mały jest wyżej ode mnie, skoro to on decyduje.
Ale zaczynam mieć na to wy...Zostały mi 3 tyg, poza tym - odpowiada to hostce, to niech sobie tak ma. Chociaż rozumiem, że to problem, jeśli potem masz się sama zająć dzieckiem i zapanować nad nim. -
Re: Wiez a dyscyplina / rozpieszczone dziecko
marvellous > 06-08-2012, 21:40
no tak ciezko jest pozniej wyegzekwowac u dziecka odpwoeidnie zachowanie skoro nauczone jest ze sobie moze pozwolic
czasmi czuje sie naprawde niezrecznie bo to moje godziny pracy a dziecko biegnie do mamy ktora akurat karmi blizniaki i a ja w tym czasie mam np siedziec w lazience czy w moim pokoju iczekac laskawie az moja 3 latka przyjdzie bo inaczej jak mnie zobaczy na dole zacznie plakac
rozmawialam z hostka, ona sie usmiechala i mowi ze rozumie ( jak np ja jej czegos zabronie ona sie rozplacze i leci do niej)
osttanio np tak bylo ze mala kazala swojemu tacie wrocic do gory a chciala mnie zeby jej zrobic sniadanie
( tata oczywiscie nie poszedl ale czul sie tez niezrecznie ;p)
dziecko mnie tez testuje np bierze cos czego nie moze i usmiecha sie do mnie i czeka na reakcje ale to chyba juz normlne jest u dzieci
moja hostka stosuje metode ' licze do 3' albo jej tlumaczy a mala oczywiscie sie jej slucha a mnie za h*ja nie chce sluchac jak jej tlumacze czy jak czegos nie moze -
Re: Wiez a dyscyplina / rozpieszczone dziecko
olasia > 06-08-2012, 23:45
Hm... Ja miałam spore problemy z dyscypliną, szczególnie u pięcioletniej Lauren. Często umyślnie i z premedytacją starała się dokuczyć młodszemu Luke'owi tak, żeby płakał. Bardzo działało mi to na nerwy, ale (paradoksalnie) trochę ją rozumiałam, bo pamiętam, że ja często zachowywałam się tak w stosunku do mojego brata. Wyszłam z założenia, że od samego początku nie można dzieciom zbyt bardzo odpuszczać (pamiętam jeszcze ze szkolenia dla lideróóóów w ZHP, kiedy mówiono nam, że na początku powinniśmy być surowi, żeby potem z czasem móc delikatnie złagodnieć i jednocześnie nie pozwalać na zbyt wiele, to dobra taktyka!). Miałam trochę oporów, ostatnio zdarzyła mi się sytuacja, kiedy hostka dwa dni pod rząd wracała do domu i zastawała Lauren w bold roomie (rodzinkowy karny jeżyk :-D). Widziałam, że za drugim razem była już nieco podirytowana sytuacją. Porozmawiałam z nią i okazało się, że nie ma pretensji do mnie, tylko była zła, że Lauren źle się zachowywała i ona popiera moje działania. Staram się traktować całą trójkę równo i dlatego nie chcę pozwalać Lauren na więcej niż reszcie rodzeństwa. Podsumowując - jeżeli będziemy starać się utrzymać dyscyplinę w odpowiedni sposób, wcale nie zaszkodzi to więzi z dzieckiem, bo dziecko będzie czuło się bezpiecznie z nami, bo będzie wiedziało, że kontrolujemy sytuację. No, to takie moje wynurzenia xD -
Re: Wiez a dyscyplina / rozpieszczone dziecko
braxii000 > 07-08-2012, 12:21
ja opiekowałam się 3 dzieciaków (8, 5 i 2 latka), u mojej host rodzinki był bold step, przez pierwsze 2 tygodnie pięciolatek siedział tam nawet 3 razy dziennie, później sporadycznie, raz na tydzień się mu zdarzało, pamiętam też taką sytuację, że siedział na tym schodku zostało mu jeszcze jakieś 3 minuty i akurat hostka weszła do domu, oczywiście zeszedł bo myślał że skoro mama wróciła to kara go nie obowiązuje, trochę się zdziwił, bo szybko tam wrócił i musiał odbyć karę od początku.
było to w moim drugim tygodniu pracy, i strasznie mi to poprawiło samopoczucie, bo hostka popierała mnie w 100% i nie wtrącała się. -
Re: Wiez a dyscyplina / rozpieszczone dziecko
marvellous > 07-08-2012, 17:02
wow suepr sprawa i dobrze ze hostka jest taka wyrozumiala
ja niestety jestem w domu z hosta wiec jak zabronie cos jej czy postaram sie byc lekko surowa zaczyna beczec i biec co mamy wiec na nic z tym. A jak ide z hostka na spacer i z mala i mala jest niegrzeczna to nie reaguje bo mi glupio byc surowym wobec jej dziecka skoro ona idzie kolo mnie
wczoraj siedzialam z rocznym blizniakiem i mala go uderzyla raz, pozniej drugi a za trzecim rtazem jej nie pozwolilam a ona sie rozbeczala i pobiegla do mamy
inaczej jest kiedy jestem z nia sama to sie slucha -
Re: Wiez a dyscyplina / rozpieszczone dziecko
margerich > 07-08-2012, 17:46
To w sumie masz całkiem spoko, że jest hostka. Ja z nimi będe zostawać sama, więc oczy dookoła głowy.
Ktoś podał pomysł z naklejkami, że ileś tam mają uzbierać i wtedy będzie nagroda. Pomysł extra. Wypróbuję! -
Re: Wiez a dyscyplina / rozpieszczone dziecko
LadyInRed > 07-08-2012, 21:05
Z hostką jest zdecydowanie gorzej niż BEZ.
Ja z nią na przykład zawsze się czuję zagubiona, dzieci rozrabiają, to wiadomo, że ona wyżej w hierarchii, więc to ona powinna reagować, nie ja. A ona tego nie robi.
Dzieci są grzeczniejsze przy "obcych". BEZ matki jest łatwiej utrzymać dyscyplinę. -
Re: Wiez a dyscyplina / rozpieszczone dziecko
marvellous > 13-08-2012, 15:32
LadyInRed to prawda, ale ja wtedy nie reaguje bo matka z ojcem sa to moga zareagowac to ich dziecko ja od wychowania nie jestem. A moja mala czesto jest lepsza przy mnie niz przy rodzicach wiec roznie bywa czasami wole hostke czasami wole byc sama
najgorzej jest z hostem bo on w ogole nie reaguje a jestem z nim sama w kazda niedziele -
Re: Wiez a dyscyplina / rozpieszczone dziecko
LadyInRed > 13-08-2012, 19:54
Nie, ja też nie reaguję, ale często są takie sytuacje, że ja bym zabroniła np. 3-latkowi wspinać się po wysokich drabinkach, matka mu pozwala, a obie jesteśmy z dziećmi na placu zabaw, no i potem jak dziecko spadnie, to jeszcze będzie, że to ja nie dopilnowałam, albo że nie złapałam w locie. -
Re: Wiez a dyscyplina / rozpieszczone dziecko
thelumivalkoinen91 > 16-08-2012, 22:56
Pomocy!
Jak juz wspominalam nie raz, "moje"dzieci są rozpieszczone i wredne. Ale ostatnio starsza przechodzi samą siebie (6 lat). Teksty w stylu jesteś głupia są na porządku dziennym, ale ostatnio kiedy wpadła w furię zaczęła mnie kopać. Ja nie krzyczę, załatwiam wszystko spokojnie, tłumaczę. Ale już nie mam siły. Proszę, przepraszam, dziękuję to słowa których one nie znają. Jezeli cos chce to wrzeszcyz na mnie "DAJ". A kiedy powiem, że ma poprosić, jest afera od razu. Powiedzcie czy przesadzam i jestem przewrażliwiona, bo byłam au pair 2 razy wczesniej u wloskiej rodziny dzieci byly w tym samym wieku i bylo wszystko w porzadku choc male kryzysy tez sie zdarzaly.