• Options
  • Logowanie
     
  • Rejestracja
     
  • Desktop Style
     

MONIKA. MOJA HISTORIA.

  • Index  

    • forumAuPair.pl - Świat Operek
       
    • Ogólnie o programie Au Pair
       
    • Historie życiowe
       
    • MONIKA. MOJA HISTORIA.
       
  • Wątek zamknięty
  • MONIKA. MOJA HISTORIA.
  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    MONIKA > 28-11-2004, 4:17

    Raczej nie zdaja sobie sprawy, ze chce zmienic rodzine. Podczas srodowej rozmowy, on zapytal czy szukam sobie innej rodziny, na co rezolutnie odpowiedzialam, ze nie. Bo prawda jest taka, ze zadnej rodziny jeszcze nie szukalam.

    Musze miec ich na oku, przeciez oni mnie zawsze moga wywalic, takze moj plan musi byc dopracowany, a atak przeprowadze z ukrycia. :wink:

    Po co mam im Swieta psuc. Hostce na urodziny, 3 stycznia wywale kawe na lawe. :lol:

    Na razie wiedza, that I'm not very happy. Tyle. :twisted:

    Ide na bibke, relacji ciag dalszy jutro. Obiecuje. :wink:
  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    Sunny > 28-11-2004, 16:13

    Zakrecona jestes tak jak ja! :lol: I faktycznie gadalysmy ponad godzine, jakos to tak szybko zlecialo :wink:

    Mam nadzieje, ze sie trzymasz! Jeszcze miesiac tej katorgi, a potem luzzz.

    Co do zdjec, to nie pytaj, tylko wysylaj! Adres skrzynki znasz :mrgreen:
  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    MONIKA > 29-11-2004, 7:15

    Piatek 19 listopada.

    Budze sie o szostej, bo halas robia straszny. Doskonale wiem, ze wychodza z zalozenia, ze skoro bede miala trzy dni wolne, to zdaze sie wyspac, takze nie ma co sie hamowac z wrzaskami. :? Ostatecznie z wyra wygrzebuje sie ok 10. Moje bed jest bardzo comfi. Jedyna rzecz, ktora mam lepsza niz w PL. :wink: Cisza jest fantastyczna. Tym bardziej, ze tak nieczesto sie zdarza, ze dzieciakow nie ma i starych nie ma. Jak juz to na dwie godziny, nie trzy dni!!! Kocham te cisze w domku. Bez dzieciecych wrzaskow. Nawet nie mam ochoty radia wlaczac.

    Umawiamy sie z Bejbe na 12, (jedziemy nad Ocean), wiec musze sie konkretnie zabrac do roboty. Robie pranko, a w czasie gdy moje pranko zamienia sie w suszarce w psu z pyska wyciagnieta, aczkolwiek sucha mase, jade na solarium. (Ciagle mam moj membership na miesiac :oops: ) Omal nie dostaje przy tym zawalu, bo okazalo sie, ze hosci przed wyjazdem, specjalnie wczoraj wieczorem zatankowali mi Honde. Nie do pelna co prawda, ale i tak jestem zdziwiona. No i Mike pamietal, zeby mi dac kase. 8O

    Po powrocie udaje mi sie jeszcze poukladac, co do ulozenia i poprasowac, co do prasowania. Pedantka.

    Bejbe wpada cala w skowronkach. :wink: Musimy zatankowac. Nasze wizyty na stacji benzynowej zawsze sa totalna porazka. Nie tym razem na szczescie. :lol: Ja jestem fotografem, Sue kierowca, czyli, "jak zawsze".

    Jedziemy 45 minut po roznych hajlejach, by ostatecznie wyladowac w przepieknym Rockport. Jest przesliczna pogoda, ja na te pore roku. Jestem tylko w bluzie, kurtki sa dzis zbedne. Objezdzamy miasteczko wszerz i wzdluz. Robie mnostwo zdjec. Jestesmy jednak nieusatysfakcjonowane, bo stoimy, albo na skarpie, albo na wielkich kamieniach. (Sa na fotkach, ci, ktorzy maja, nie musza sobie ich wyobrazac, bo widza :wink: ) Chcemy poszukac plazy, co bysmy mogly dotknac wody. Glod jednak zwycieza. Jedziemy do nadmorskiej knajpki z rybkami i za zarcie placimy po 10 baksow. Ale jakie. Dostajemy pierwszorzedna rybke w ciescie, mmmm, super pyszna surowke plus oczywiscie frytki. 8) Przed konsumpcja gotowe jestesmy zrec keczup z butelki, po, nie mamy sily sie ruszac. Musimy jednak, bo robi sie szarawo, a w planach mamy przeciez plaze. Droge pokazuje nam bardzo sympatyczny Brazylijczyk poznany w knajpce. Przy okazji wymieniamy sie opiniami na temat Ameryki, Brazylii, Polski i Niemiec. No takie oglne porownanie, co inne, co takie samo.

    Na plazy zaczyna sie odplyw. Jest juz szaro, ale ciagle pieknie. "Tostamy" wode, rzucamy sobie pisakiem, oczywiscie robie zdjecia i spadamy do samochodu, bo jest juz za chlodno na latanie (zwlaszcza po plazy, gdzie przeciez wieje mocniej) w bluzach.

    Droga powrotna mija bardzo szybko. Sue odwozi mnie do domu. Mloda musi zostac z dzieciakami do 10, ja siedze online. Umawiamy sie "na jazde", czyli rundke samochodem po naszych okolicach wokol jeziora. Hosci Sue spozniaja sie godzine!!! Jedziemy wiec o polnocy (ja kieruje) do Donautsa. Po drodze mozna sie ladnie rozpedzic i wyciagnac dwa razy tyle, ile jest dozwolone. :wink: Wlasnie to robie, gdy mijamy trzy policyjne wozy. :twisted: Zawalu kiedys dostane przez to. Albo mnie do paki wsadza. Na odstresowanie zremy donautsy (po dwa na glowe!!! :roll: ) popijajac goraca czekolada. Nudno nie jest. W drodze powrotnej omal nie zderzamy sie z ambulansem. 8O

    Ide nyny o drugiej. Sama w domu. Zakluczam wszystko, co mozliwe, lacznie z moimi drzwiami od pokoju.
  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    MONIKA > 29-11-2004, 7:50

    Sobota 20 listopada.

    Budze sie o 11. A co. 8) Nieczesto moge sobie na takie ekstrawagancje pozwolic. :lol: Sprzatam moj balagan i wybieram sie "na miasto". Umawiamy sie z Mloda, ze jedziemy do Downtown Boston ok. 13. I jedziemy, tylko, ze podroz jest przydlugawa. :? Merto rozwiercili i musimy brac podstawiony autobus, w ktorym tloczy sie masa czajnisow spikajacych, jak pobablani i innych swirow. :? Temperatura wynosi okolo 25 stopni C, a my w kurtkach. Chociaz dobrze, ze siedzimy na tylkach. Bo chyba bym tam padla, jakbym miala te godzine w duchocie stac. Po drodze gadamy o Hitlerze. 8O I mowie jej, ze nigdy nie sadzilam, ze bede miec qmpele z Niemiec. Mloda troche sie dziwi, ale chyba mnie rozumie. Opowiadam jej o moich holocaustowych zainteresowaniach, rozwodze sie nad ksiazka Ligockiej, "Dziewczynka w czerwonym placzszyku". Pytam sie jej, jak sie w Niemczech ucza o wojnie i o fjurerze, ona odpowiada, podaje nawet kilka szczegolowych faktow dotyczacych poczatku wojny, ma za to plusa. :wink: Ostateczenie wyladowujemy na stacji przed nasza normalnie docelowa. Pieszo pokonujemy droge do Downtown Crossing, jak na ironie mijajac pomnik ofiar holocaustu.

    Z wycieczki przywozimy pelne brzuszki, plus ja-karte do dzwonienia, a Bejbe, kolejne za drogie typical american bling bling things, czyli kolczyki. :wink:

    Mloda odwozi mnie do chaty. Mamy godzine na prysznic, czesanko i malowanko. O 8 Sue przyjezdza do mnie z calym swoim majdanem. :wink: Dzis u mnie spi. Dokanczamy dziela "malunkowo-sztafirunkowego" i jedzemy na bibke.

    Leje jak diabli, ale co tam, krotki rekaw musi byc (po dworze, oj my glupie!!!).

    Impreza srednia. Jakos nie mam energii, by sie za wiele ruszac. Poza tym wkurzam sie, bo ciagle ja nasze pieprzona torebke z naszymi paszportami i calym stuffem, a jak tu z tym tanczyc. :?

    Mloda poznaje kolejnego Brazylijczyka. Koles ma 160. :lol: Wygladaja razem, jak Flip i Flap. To juz drugi na koncie Sue. Pierwszy, dosc przystojny, wysoki i "z gustem" dziewietnastolatek, ale nudziarz masakryczny. Spotykali sie dwa tygodnie, a teraz Mloda ucieka przed nim w Palace, bo mu nie potrafi powiedziec, ze jednak nie chce sie widywac. "Zarwala se" nowego i gania z sali do sali, bo ja Raphael zobaczy. :?

    Dopiero gdy oni cobie na naszych lezakch "rozmawiaja", ja moge poskakac po parkiecie. "Taszke" zostawiam Mlodej i dawaj. Na koncu poznaje najprzystojniejszego czarnego faceta, jakiego w zyciu widzialam. 8) I kulturalnego. (Tylko jego kolega prosi mnie, zeby sie odwrobila, bo chcialby moj tylek zobaczyc, na moje "no jak to?", on pokazuje mi swoj :twisted: )

    Bejbe musi miec numer kurdupla, idziemy wiec z nim do naszego auta i sru do domu. Znaczy sie juz bez niego. Po drodze w Brooksie kupujemy emememsy (large bag), batony, czipsy plus sos i jemy to miedzy 3 a 4 w nocy. opowiadam jej moje przygody z wrozka. O tym, ze wszystko, co mi powiedziala, sie sprawdza. 8O

    Mloda spi na kanapie, ja u siebie. Po godzinie, przylazi ktos do mnie do pokoju i gada cos po angielsku, ze idzie spac do Kenzie lozka. "A idz!"-mowie w ogole nie zdajac sobie sprawy, kto to byl i czego tak naprawde chcial. (To Bejbe byla, oczywiscie).
  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    MONIKA > 29-11-2004, 8:10

    Niedziela 21 listopada.

    Budzi mnie czyjes lazenie po korytarzu. "Co do diabla"- mysle, przeciez jestem sama w domu. :roll: (Snuuuu!) Jest 11 z duzymi groszami. :lol: Mloda musi jechac do siebie. Ja umowiona jestem ze Svetlana na Dowtown. Choc spac chce mi sie koszmarnie, biore prysznic i jade do centrum Bostonu. Tylko, ze znow cyrki z podroza i przyjezdzam spozniona pol godziny. :? Cell phonu nie mam , to se moge z palca zadzwonic. :? Chodze po parku, znajduje nowego Starbucks'a, pije kawke i cala jestem zadowolona, ze sie troche ruszam. :wink: Bo w tygodniu to tylko car, car i car. Pieszo najwyzej dziesiec krokow. :wink: A dupa roznie. Nie cenzura rosnie, tylko moj ass. Funduje sobie jednak kolacyjko-obiadek (a raczej odwrotnie).

    Wracam o 6, ich jeszcze nie ma. Robie wiec pranie, odkurzanie, prysznicowanie. Idealnie wymierzylam z czasem, bo wchodza, kiedy jestem juz po wszystkim.

    W wyrze jestem o 10. Weekend meczacy byl fizycznie, ale glowe mam czysta jak nigdy. Zero negatywnych emocji. Dobrze, Mazurowna. Bardzo ladnie. :wink:



    I anegdotka z niedzielnego wieczoru.

    -"Nie Kenzie, dzis sie nie kapiemy, bo mamusia jest zbyt zmeczana i ty tez, wiec dzis bez mycia."

    -"Ale ja chce zeby chociaz umyc!!!"

    -"Jutro rano umyjemy zeby, teraz jest juz za pozno."

    -" eeeeeeeeeeeeeee!!!!!"



    NON COMMENTS.
  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    MONIKA > 29-11-2004, 8:40

    Sic! Ciagle mamy tydzien opoznienia. :roll: Nie wyrabiam sie. Choc obiecuje poprawe.

    Dziekuje wszystkim za maile i mile slowa. Zwlaszcza Panterze i Magdzie za dlugasne wiadomosci. Obiecuje odpisac na wszystkie, choc nie moge obiecac kiedy. Buziaki.



    Do amjw zadzwonie, tylko mi napisz Olu, jakie godziny Ci pasuja.

    Do Agi dzwonilam, to sie przeze mnie biedna Emm na impreze spoznila.



    DOM, zadzwonie do Was, jak paczka dojdzie :!:

    Teraz mam sezon paczkowy :wink: sama szykuje i oczekuje z PL.

    Kto mi chleba ze smalcem przysle?! Plissssssssss... I pyrek!!! :roll:
  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    Gość > 29-11-2004, 15:41

    boze monika jednej rzeczy nie rozumiem w tych stanach- jak to jest ze wy tam pracujecie po 45 godzin w tyg?! dzieci nie chodza do szkoly ani nic?! moj chlopaczek ma 4 lata i juz o 2 chodzi do calodobowej szkoly! ja myslalam zeby pojechac do satnow jako au pair ale nie chce mi sie popieprzac po tyle godzin dziennie bo tu sie bycze- 25 godzin wyciagam albo i mniej nawet. XD sprzatacie tyle czy cos?
  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    MONIKA > 30-11-2004, 4:51

    No dzania, i jeszcze se zobacz te moje "dzieciatka", to juz w ogole zrozumiesz jaka jestem zapracowana. A tak serio, sadzilam, ze bedzie lzej. Tzn, wiecej off time. Niestety. :evil:
  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    amjw > 30-11-2004, 8:27

    Mozesz dzwonic okolo 19.30 bo juz po dinnerze. Tylko, ze w srode idziemy do dziadka na urodziny, a w piatek jedziemy do NYC i wracamy w nocy.

    W weekend bedziemy w New Jersey na chrzcinach :lol: Szalony ten tydzien!!!!!!!!
  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    MONIKA > 01-12-2004, 3:33

    Dzwonic bede, obiecuje. Tylko ola, ja wolalabym w ciagu mojej pracy, bo okolo 19 to mnie nigdy w domu nie ma.

    Napisz, jak to u Ciebie w dzien wyglada.

    DOM, paczki nie ma.
  • Starszy wątek Nowszy wątek
  • Pierwsza
  • Poprzednia
  • Następna
  • Ostatnia