-
-
Re: This is what dreams are made of :) - my story...
PawelAuPair > 26-08-2009, 21:51
Po prostu razem z deszczem spłynęły z Ciebie wszystkie złe i smutne myśli.
Ale dotlenienie organizmu jest wręcz wskazane. Jak najwięcej czasu na świeżym powietrzu - to daje pozytywną energię czy jakoś tak 8) -
Re: This is what dreams are made of :) - my story...
arven86 > 26-08-2009, 22:50
a wiesz ze masz racje?ja dzis tez mialam takiego big dola, a pomogl mi spacer i czas spedzony w parku- swieze powietrze jest zbawienne! -
Re: This is what dreams are made of :) - my story...
cailet > 28-08-2009, 2:11
Więc dziś będzie rozmowa. Czekam aż host wróci. Poszedł z dziećmi na spacer.
Wolę to mieć już za sobą. Zapytałam hostkę dziś w ciągu dnia, czy możemy porozmawiać o tym, co robię źle, ale powiedziała mi, że ma zaraz spotkanie i porozmawiamy o 5, jak skończymy obie pracę. Więc o 6 po kolacji zapytałam, czy teraz jest dobry czas, żeby porozmawiać, ale ona powiedziała, że zaczekamy na hosta. I ok. Tylko powiedziała to takim tonem, jakby przy tej rozmowie potrzebowała kogoś, kto będzie ją powstrzymywał, żeby nie rzuciła mi się do gardła.
Nie wiem, jak bardzo źle jest. Zobaczymy. Jak już będzie po, to napiszę. Jak na razie to naprawdę nie mam pojęcia co aż tak schrzaniła. Jasne, że miałam dziś trudny dzień z dziećmi, ale ja się z nimi wciąż docieram. Pracuję dopiero czwarty dzień. Wczoraj za to i przedwczoraj było bardzo dobrze. Starsza była super miła przedwczoraj, a wczoraj robiłyśmy dokładnie to, co chciała, to nie miała na co narzekaćAle dziś znów było źle, ale to przecież normalne, dzieci mają humory. I z młodszą dziś też było źle. Nie umiała się uspokoić, a ja nie skojarzyłam, że jest głodna. Zjadła kilka paluszków i poszła spać. I hostka musiała przyjść i jej zczajenie o co chodzi zajęło pół sekundy, a ja próbowałam ją uspokoić przez półgodziny. Pytałam ją czy chce jeść, ale powiedziała, że nie.
W każdym razie dzień był do d***, a ja czekam na decydującą rozmowę, stresując się niesamowicie.
Wolałabym, żeby już było po :roll: Nie znoszę czekać, a już szczególnie na złe wieści!!! -
Re: This is what dreams are made of :) - my story...
marlenao > 28-08-2009, 2:59
o kurde, ja nienawidze jak hostka przychodzi i zaczyna rozmowe "couple things..." . Wtedy to jestes zla, boje sie i najchetniej cueiklabym gdzie pieprz rosnie! powodzenia! -
Re: This is what dreams are made of :) - my story...
cailet > 28-08-2009, 5:18
No i nie było źle. W sumie to była rozmowa raczej na temat naszych wspólnych oczekiwań, tego, czego oni chcą ode mnie i w ogóle. W sumie wychodzi na to, że mam prowadzić dziennik i w ogóle komunikować się z nimi. W sumie to morał jest taki, żeby rozmawiać, żeby oni wiedzieli co jest z dziećmi i żebym ja wiedziała czego oni oczekują. Że najważniejsze jest bezpieczeństwo i takie tam.
Ale generalnie to była taka rozmowa na temat tego, co powinniśmy byli omówić wcześniej, czyli zaraz po moim przylocie.
JupiNic jeszcze nie schrzaniłam tak zupełnie totalnie !!! -
Re: This is what dreams are made of :) - my story...
kamysia > 28-08-2009, 15:43
. -
Re: This is what dreams are made of :) - my story...
cailet > 29-08-2009, 1:14
Dzisiejszy dzień był dużo lepszy
Z dziećmi było ok. Pracuję nad starszą, żeby ustanowić jej jakieś reguły, ale mam ją tylko jakieś 2 i pół godziny dziennie, więc to idzie powoli. Ale dziś było nawet okNawet jak jej mówiłam, że czegoś nie może. No, mniej więcej
Bo ja muszę tak nad nią popracować. Po prostu. I tyle. Na wyniki pewnie będę musiała trochę poczekać, bo wiadomo, że to trochę potrwa, skoro ona nie jest ze mną cały dzień, ale działam
W ogóle to na jutro jestem już umówiona, więc praktycznie przez cały dzień nie będzie mnie w domu. Muszę coś na niedzielę wymyślić. Na razie muszę to przetrwać. Jak będę miała prawko, czyli - mam nadzieję, już niedługo - będę mogła sobie pooglądać wszystko, co chcę, będę mogła sobie pozwiedzać co chcę, łatwiej będzie mi poznać ludzi. Teraz jestem trochę uwiązana. Więc jakoś muszę to przetrwać. Ale tak czy inaczej, trwama to już coś. -
Re: This is what dreams are made of :) - my story...
kamysia > 29-08-2009, 4:09
. -
Re: This is what dreams are made of :) - my story...
marlenao > 29-08-2009, 4:39
[quote name="kamysia"]damy radę!
musimy
50tygodni i back to PL[/quote]
Kamysia, tez tak mowilam ze tylko tyle i wracam. Poczekaj troche, poznasz ludzi , zaczniesz sie z kims spotykac itp i nie bedziesz chciala wracac! Ale jedynie co Ciebie trzyma w PL to dobra praca, wiec wrocisz na pewno, ale ...zal Ci bedzie opuszczac Ameryke po roku, zobaczysz -
Re: This is what dreams are made of :) - my story...
kamysia > 29-08-2009, 19:35
.