-
-
Re: ***Szwajcarska przygoda Klarasa podróżnika***
Klarasek > 04-03-2008, 13:42
A mnie to niedlugo szlag trafi!
Rodzinka moze byc fajna, ale jak nieustannie pada deszcz a ja nie mam sie z kim spotkac i musze siedziec w domu to... same sie domyslcie.
A tuposucha. To juz nie musi byc polska au pair, ale przynajmniej niech ma ponizej 28 lat! I niech nie ma dzieci i meza!
Co ja z kims takim moge robic? Nic. No bo przeciez obowiazki domowe :? -
Re: ***Szwajcarska przygoda Klarasa podróżnika***
Vorissa > 04-03-2008, 15:14
Klara, a na necie co? szukała? ? -
Re: ***Szwajcarska przygoda Klarasa podróżnika***
idril > 04-03-2008, 15:45
nie lubie deszczu.
apmietam jak w Szwecja ja z utesknieniem czekalam na Sare (dzieczyna od weekendow jakby ktos jeszcze nie widzial) bo w mojje okolicy to procz mojej host rodizny nikogo innego ie bylo praktycznie. a w miasteczku to same babki emerytki na wozkach. -
Re: ***Szwajcarska przygoda Klarasa podróżnika***
Klarasek > 24-04-2008, 14:13
Żyję, ale co to za życie jak to kiedy? kto? m?dry powiedział. A tak serio to nie jest źle. Tylko chyba nadszedł moment kiedy muszę "wypluć" wszystko z siebie...
Ja już pominę fakt że nieustannie pada. Dobra, jestem niesprawiedliwa dzi? wyj?tkowo ?wieci słońce. To niesamowicie wpływa na mój nastruj. Niebawem będę zmuszona skorzystać z mojego ubezpieczenia zdrowotnego i udam sie do psychiatry. i wla?nie może dlatego dzieciaki działaj? mi ostatnio na nerwy. Ja wiem, że to dzieci i ogólnie nie mam na co narzekać. S? jak na niemieckie realia naprawdę fajne. Tylko to ci?głe marudzenie i narzekanie. Jak się tego słucha co 15 minut to oszaleć można. Ale chyba au pairkom nie muszę tego tlumaczyć
Rodzice sympatyczni. Tilo(host) jak tylko jest w domu stara się mnie uczyć niemieckiego, zawsze co? zagada i sie u?miechnie. Z Beate chyba też dobry kontakt załapałam. Chciałaby żebym u nich dłużej została a to chyba o czym? ?wiadczy. Ostatnio skręcały?my nowe łóżka chłopcom a po robocie strzelily?my sobie po męskim piwie
Ale...Jak Beate musi w sobote pracowac ja mam pomoc Tilo w opiece nad dziecmi. Jakby sam nie potrafil. Jak jego w domu nie ma to jakos Beate go nie potrzebuje. Wtedy czuję się troche jak służka. Zwlaszcza jak sie pyta "co dzi? na obiad? Nie wiesz, trzeba było co? zaplanować..." albo " Nie ma kawy" ja na to " Wiem, ale to przeciez nie moja wina" "Nie Twoja, ale musisz dbać o to żeby była". ?wietnie. Ja oczywi?cie mogę zakupy robić. Żaden problem. Tylko może by mi kase zostawili? Mi jest głupio co 2 dzień prosić o kase na chleb.
I jeszcze jedno. Maj? zwyczaj zostawiac bajzel po sobie w kuchni. Wieczorem-kiedy mam wolne. Tak, więc rano kiedy pracuję mam to wszystko sprz?tn?ć...jako? ?rednio mi sie to podoba.
Ufff...to się wyrzyłam -
Re: ***Szwajcarska przygoda Klarasa podróżnika***
Klarasek > 24-04-2008, 14:13
Żyję, ale co to za życie jak to kiedy? kto? m?dry powiedział. A tak serio to nie jest źle. Tylko chyba nadszedł moment kiedy muszę "wypluć" wszystko z siebie...
Ja już pominę fakt że nieustannie pada. Dobra, jestem niesprawiedliwa dzi? wyj?tkowo ?wieci słońce. To niesamowicie wpływa na mój nastruj. Niebawem będę zmuszona skorzystać z mojego ubezpieczenia zdrowotnego i udam sie do psychiatry. i wla?nie może dlatego dzieciaki działaj? mi ostatnio na nerwy. Ja wiem, że to dzieci i ogólnie nie mam na co narzekać. S? jak na niemieckie realia naprawdę fajne. Tylko to ci?głe marudzenie i narzekanie. Jak się tego słucha co 15 minut to oszaleć można. Ale chyba au pairkom nie muszę tego tlumaczyć
Rodzice sympatyczni. Tilo(host) jak tylko jest w domu stara się mnie uczyć niemieckiego, zawsze co? zagada i sie u?miechnie. Z Beate chyba też dobry kontakt załapałam. Chciałaby żebym u nich dłużej została a to chyba o czym? ?wiadczy. Ostatnio skręcały?my nowe łóżka chłopcom a po robocie strzelily?my sobie po męskim piwie
Ale...Jak Beate musi w sobote pracowac ja mam pomoc Tilo w opiece nad dziecmi. Jakby sam nie potrafil. Jak jego w domu nie ma to jakos Beate go nie potrzebuje. Wtedy czuję się troche jak służka. Zwlaszcza jak sie pyta "co dzi? na obiad? Nie wiesz, trzeba było co? zaplanować..." albo " Nie ma kawy" ja na to " Wiem, ale to przeciez nie moja wina" "Nie Twoja, ale musisz dbać o to żeby była". ?wietnie. Ja oczywi?cie mogę zakupy robić. Żaden problem. Tylko może by mi kase zostawili? Mi jest głupio co 2 dzień prosić o kase na chleb.
I jeszcze jedno. Maj? zwyczaj zostawiac bajzel po sobie w kuchni. Wieczorem-kiedy mam wolne. Tak, więc rano kiedy pracuję mam to wszystko sprz?tn?ć...jako? ?rednio mi sie to podoba.
Ufff...to się wyrzyłam -
Re: ***Szwajcarska przygoda Klarasa podróżnika***
Yoanna > 24-04-2008, 18:45
heh ja mam tak codziennie... schodze a tam syf jak nie wiem! bo przeciez host po romantycznej kolacyjce ze swoja panna nie potrafi sprzatnac.. zreszta nie wiem jak tak szybko mozna balagan zrobic, zawsze sprzatne, potem wchodze znowu i juz syf! no ale za to mi placa, wiec nie narzekam.... -
Re: ***Szwajcarska przygoda Klarasa podróżnika***
Yoanna > 24-04-2008, 18:45
heh ja mam tak codziennie... schodze a tam syf jak nie wiem! bo przeciez host po romantycznej kolacyjce ze swoja panna nie potrafi sprzatnac.. zreszta nie wiem jak tak szybko mozna balagan zrobic, zawsze sprzatne, potem wchodze znowu i juz syf! no ale za to mi placa, wiec nie narzekam.... -
Re: ***Szwajcarska przygoda Klarasa podróżnika***
Klarasek > 24-04-2008, 21:47
Żeby jeszcze porz?dnie płacili...A ja po odci?gnięciu za kurs dostaję 180 euro na rękę. -
Re: ***Szwajcarska przygoda Klarasa podróżnika***
Klarasek > 24-04-2008, 21:47
Żeby jeszcze porz?dnie płacili...A ja po odci?gnięciu za kurs dostaję 180 euro na rękę. -
Re: ***Szwajcarska przygoda Klarasa podróżnika***
Ninka Jones > 24-04-2008, 22:35
nie ma co marudzić. ja byłam opiekunk?, sprz?taczk?, zmywark?, pralni? i towarzystwem dla hosta w jednym. wszystko 24/7. (na 4,5 bylo raz - boski Londyn). da sie zyc :lol: za 240 funtow miesiecznie...