-
-
Re: Skąd mam mieć pewność?
Klarasek > 04-09-2007, 21:53
pytalam sie ich czy nie brali pod uwage tego ze moze nam sie nie ulozyc.Przeciez moglo mi sie tam po prostu u nich nie podobac, albi mogibysmy sie nie dogadywac...Powinni brac pod uwage tez taka ewentualnosc.Tak mi sie wydaje.
Hostka mi powiedziala ze miala nadzieje ze narobia mi takiego "smaku" ze nie bede chciala ich opuszczac.Dziwne podejscie.
Swoja droga chyba nie jest az tak kiepsko z au pairkami skoro juz dzis do mnie napisala jedna z prosba o referencje.
W ogole jestem uziemiona.Hostce rower dzis sprzed instytutu ukradli wiec wezmie moj.No i bilet miesieczny mi sie skonczyl, wiec autobusy tez odpadajazwlaszcza, ze nie za bardzo mam kase... -
Re: Skąd mam mieć pewność?
idril > 04-09-2007, 23:10
[quote name="Klarasek"]pytalam sie ich czy nie brali pod uwage tego ze moze nam sie nie ulozyc.Przeciez moglo mi sie tam po prostu u nich nie podobac, albi mogibysmy sie nie dogadywac...Powinni brac pod uwage tez taka ewentualnosc.Tak mi sie wydaje.[/quote]
to mialas tez napisac poprzednio.
tylko mnie ktos zagadal jak zwykle.
ale jak juz mowilam takie robienie problemow to jest jak dla mnie nie smaczne i w ogole bez klasy
a co do dojazdu na lotnisko to bardzo chamsko wyglada u Ciebie Wampirku, jak zreszta i u mnie bo ja pomimo ze zgodnie z umowa odjezdzam to i tak musze sie dotransportowac (a dluga droga przede mnie z co njamniej 3 przesiadkami zanim na lotnisko trafie).
i wszytko to nie tam fajnie wyglada
ale co nas nie zabije to nas wzmocni -
Re: Skąd mam mieć pewność?
Klarasek > 04-09-2007, 23:45
solidaryzuje sie w waszym cierpieniu!Ja tez sama na lotnisko musze dotrzec...Niektorzy po prostu tak maja... -
Re: Skąd mam mieć pewność?
WAMPIREK > 05-09-2007, 11:45
Jakos damy sobie rade
Ba...musimy,innej opcji nie ma
A mi dzisiaj host zostal w domu...wrrrr :evil: -
Re: Skąd mam mieć pewność?
Klarasek > 05-09-2007, 14:33
ale mnie dzis Armin rano draznil :evil:
nie dosc ze robil swoim placzem za budzik to jeszcze jeczal caly czas!
Jego mama gadala przez telefon a on ja przekrzykiwal i w kolko powtarzal "mamo a dleczego mamuty wiginely?"
Hostka mu mowi"teraz rozmawiam nie przeszkadzaj", ale on-pepek swiata-dalej swoje.Probowalam go odciagnac, ale gdzie tam!
Wiec hostka mu powiedziala zeby sie mnie zapytal.Przyszedl i uuuuuu jeczy jakby sie mial zaraz rozbeczec"czemu mamuty wyginely?"
Zapytalam sie czemu placze?JAK NIE RYKNIE!!!Polozyl sie na ziemi i wyje...No wiec ja znowu"czemu placzesz?Zal Ci mamuta czy o co chodzi?"
Nic dalej wyje.Co ja moge?Zignorowalam go!AAAAle mamusia przyszla i pocieszyla "biedctwo"...
Jak ja nie znoze takich scen!
Jak sie mala dzis rano rozbeczala ze nie chce sie ubrac to ja na sile zaciagnelam, a co!Nie bede sie bawic godzine w negocjacje.Na koniec jeszcze sama o skarpetki poprosila
Nie pozwole nigdy zeby mi moje dzieci takie sceny urzadzaly... -
Re: Skąd mam mieć pewność?
Karolina_c > 05-09-2007, 15:52
ja tez moich dzieci nie rozpieszczam. Nie dziala na mnie ich placz. Moga ryczec przez 3 godziny ja i tak nie damJak wychowanie to wychowanie 8) Pozniej dopiero bolem glowy mi sie to odbija.... -
Re: Skąd mam mieć pewność?
WAMPIREK > 05-09-2007, 17:23
Klara ja mam identyczne sytuacje w domu..
Jeszcze dzisiaj sie wkurzylam,bo host zostal w domu-nie chcialo mu sie do pracy isc :/A jak ktores z rodzicow jest w domu to ja sie w ogole z malym nie dogadam...nie dosc ,ze mnie nie slucha ,to jeszcze patrza Tobie na rece.
I maly (jak przewidywalam)jest dzisiaj okropny :/
Wrrr -
Re: Skąd mam mieć pewność?
idril > 05-09-2007, 21:56
dzieci-smieci.
moja Katja tez przedstawienia na porzadku dziennym wykonuje.
wspaniala aktorka! ta pasja, ta mimika twarzy, te prawdziwe lzy!
oskara bym jej dala. -
Re: Skąd mam mieć pewność?
WAMPIREK > 06-09-2007, 16:07
A u mnie host drugi dzien w domu...nosi mnie,nosi :evil: -
Re: Skąd mam mieć pewność?
Klarasek > 07-09-2007, 0:06
Jestem w szoku.
Wstalam dzis rano czujac sie jakby mnie TIR przejechal.Hostka to zobaczyla i sie mnie zapytala czy nie chcialabym sie moze jeszcze na troche spac polozyc...no bez przesady!To ona, ze jak bedzie mi za ciezko to mam zadzwonic a ona z pracy przyjedzie 8O i jeszcze jak malego zawiozla do przedszkola to wrocila na chwile, bo mi lekarstwa kupila...Przeciez ja w sobote wylatuje!I adios!
Host natomiast wrocil z tygodniowego pobytu w Hamburgu.Zaczal ze mna rozmawiac o moim odejsciu.Powiedzial, ze mu przykro bo napewno mu sie nie uda znalezc tak dobrze mowiacej po niemiecku 8) i z takim fantastycznym poczuciem humoru(te zlosliwosci, ktorymi sie darzylismy on wzial za poczucie humoru...no w sumie :lol: )au pair!
Nie powiem milo mi sie zrobilo
Wcale nie byl zly, nie robil mi wyrzutow.A na koniec zyczyl mi powodzenia w lapaniu motyla... :wink:
Acha zapowiedzial, ze musimy zrobic pozegnalna kolacje.
Takze ludzie sa w porzadku.Po prostu nie bardzo odnajduja sie w roli host family, ale tak to sa naprawde w porzadku.
Wiem.Bywalo roznie.Ale nie oszukujmy sie-nie byli wredni, chamscy(ok maja specyficzne poczucie humoru), nie gnebili mnie.
Mimo wszystko ciesze sie ze w sobote moja noga stanie na polskiej(lubelskiej)ziemi!!!