-
-
Re: Plany a rzeczywistość
idril > 20-07-2007, 22:57
aaaa no to ja inaczej myslam. ze jak np. pojade na 6 tygodni to juz za jakis czas nie moge przyjechac... a to jest tak ze moge w roznych odstepach czasu jechac tylko ze w sumie nie dluzej niz ten limit z gory ustawiony, tak? -
Re: Plany a rzeczywistość
edyta_s > 21-07-2007, 0:41
Nie wiem, jak jest w innych krajach, ale w Niemczech moge pracowac legalnie 3 mies w roku i jesli jestem ubezpieczona w Polsce (tzn ze pracuje/ucze sie), to pracodawca placi za mnie kupe kasy. Jezeli nie jestem, omija sie te glupote i placi sie za mnie jedynie jak za normalnego niemieckiego pracownika - czyli ubezpieczona jestem przez niego tam na miejscu. I do polski nie trzeba placic nic. Tyle przynajmniej slyszalam i zrozumialam od mojego hosta, ktory sie chyba nieco na tych sprawach zna.
Wydaje mi sie, ze mozna jednorazowo rok (czy te 18 mies gdzies tam np.), w przerwie mozesz robic co chcesz, ale dluzej niz rok nie mozesz. Nie mozna niestety np rozlozyc sobie tego na 2 polroczne wyjazdy.
Ze ubezpieczenie obejmuje 12 mies, to wiem, ale pytalam sie o mozliwosc ubezpieczenia sie na krotszy okres. -
Re: Plany a rzeczywistość
Gość > 21-07-2007, 19:03
Edyta, mowie ci, ze jesli sie uczysz to jestes ubezpieczona u rodzicow w zakladzie pracy! Oni placa na Ciebie skladki.
A co do tego dzielenia wyjazdu to jest jak Edyta mowi, 12 miesiecy (np) sie liczy od dnia przyznania pozwolenia na pobyt/rejestracji pobytu. Przerwa to przerwa tylko dla siebie, czas leci i tak. -
Re: Plany a rzeczywistość
edyta_s > 21-07-2007, 21:58
To dlaczego wszyscy placa w szkole?
Ale ja rozmawialam z konsultantka posrednictwa au pair i mowila, ze nejprawdopodobnie nie byloby problemu, jesli teraz jestem tylko na wakacje. Generalnie troche dziwne, bo niby te posrednictwa oferuja wyjazdy na wakacje, a przeciez mozna najkrocej na pol roku. Ja jestem zarajestrowana na pol roku, ale zerwe umowe po 3 mies. ie rozumiem tych glupich przepisow.
Bylam dzisiaj w pewnym lokalu z moja angielska au pair i musze przyznac, ze oczywiscie jeden drink i rozmowa od razu lepiej sie kleila.Mimo ze moj angielski na kolana nie powala, a moze i powala, ale ze smiechu, ale jakos dalysmy rade. Jednak zdecydowanie preferuje niemiecki. Swoja droga chyba moge byc z siebie dumna, ze w wieku 18 lat potrafie dogadac sie w dwoch jezykach. No i jestem. :lol: (coz za skromnosc )
Poza tym to Anglia troche dziwny kraj, z tego co widze i mi Anna opowiada. To juz chyba Polske wole szczerze mowiac.Moze dlatego, ze tam nie bylam. -
Re: Plany a rzeczywistość
Gość > 21-07-2007, 23:02
Cytat:To dlaczego wszyscy placa w szkole?
Dobre pytanie, bo wlasnie wcale nie potrzeba. A szkoly jakies nienormalne strasza (przynajmniej u mnie tak bylo).
Wiem, co mowie, bo sprawdzalam to w NFZ i zakladzie pracy rodzicow. Kiedy przestajesz sie uczyc, przestaje obowiazywac. -
Re: Plany a rzeczywistość
Yoanna > 22-07-2007, 0:44
jak nie chcesz placic trzeba przyniesc do szkoly oswiadczenie od rodzicow heheheh glupie to wszystko, po co jakies oswiadczenia :roll: chcesz placisz, nie chcesz nie placisz.. a tak to jakas mafia pzu ;P -
Re: Plany a rzeczywistość
idril > 22-07-2007, 16:29
pewnie szkola ma jakies % dla siebie z tego ubezpieczenia to dlatego tak nalega na placanie jego -
Re: Plany a rzeczywistość
edyta_s > 24-07-2007, 18:36
Ale mam dzisiaj dola.
Nie moge patrzec na te moja durna hostke juz. Ma wszystko, a ciagle wiecznie nieszczesliwa, wiecznie sie wymadrza i na sile chce pokazac, jak to niby ja dzieci uwielbiaja. :/ Nie mam dzisiaj ochoty isc na konie, nie dzwonie, bo facet tez mnie juz 2 raz w ch*** zrobil, to co ja bede sie nim przejmowac, a ta do mnie wielki wyklad z mnostwem pretensji, ze nie powinnam, mimo ze wie, jaki on byl dla mnie. Zreszta co ja to obchodzi co ja robie? Niech sie swoimi dziecmi zajmie, zeby 7-latka zaczela wiazac buty i nie sikala w majtki np. :/ Anne to na poczatku wrecz wyszydzala w jej obecnosci ze nie rozumie niemieckiego, a teraz wielce zaczyna ja bronic, jak ja sie po prostu pytam z ciekawosci, czy moze probuje po lekcji niemieckiego cos po niemiecku mowic, bo miala takie plany. No nie moge tych jej chorych zachowan juz zniesc. Teraz dzieciaki maja wakacje i od tygodnia nie mam pojecia, kiedy mam czas wolny, kiedy nie, o planach dowiaduje sie przypadkiem albo na ostatnia chwile. Po paru dobrych dniach znowu sie zaczyna. :/ Ech...
Do mojego celu dazyc coraz trudniej. Wszystko okazuje sie byc na moja niekorzysc. Mama mnie do tego niezwykle mobilizuje: 'Nie lepiej zostac w Polsce? Jak Ty sobie poradzisz, bedziesz musiala duzo pracowac.'. A poradze sobie! Mam nadzieje... Cholerna biurokracja. Jestem po prostu nic nie znaczacym pionkiem.
Mam juz dosc tego, ze nie mam z kim normalnie pogadac, posmiac, wyzalic sie jak trzeba.Anna nie spelnila jednak moich oczekiwan. Po pracy zamykamy sie w pokojach, bo i tak nie mialybysmy o czym gadac. Probuje czasem cos zagadac moim kulawym niemieckim, ale z jej strony nie widze checi nawiazania lepszego kontaktu, to nie, trudno.
Niestety dzis nie mam ochoty klamac, ze zycie jest piekne... -
Re: Plany a rzeczywistość
Kierlajn > 24-07-2007, 18:48
<przytul> <przytul>
alway look on the bright side of life....
ehh choc to trudne w takich chwilach
a wiesz co... wlasnie ta mama Cie mobilizuje wiesz...
bo Ty wtedy powiesz: zrobie to!
chociaz straszne jest kiedy nie czuje sie wsparcia wokol siebie...
pomysl ze jedziesz do Danii
a co w takim razie robi ta angielksa au pair?? skoro ciagle Ty musisz cos robic? -
Re: Plany a rzeczywistość
edyta_s > 24-07-2007, 18:54
Generalnie mowila, ze bardzo dobrze, ze chce wyjechac, ze wierzy we mnie i w ogole dobry pomysl. Ale dzisiaj jak nie mam humoru, to musi mnie pocieszyc przeciez akurat teraz. :/
Ona tez troche robi, generalnie moim zdaniem wziecie jej bylo juz wygodnictwem. Ale nie moja sprawa. Czasem wychodzi, ze we 3 siedzimy przy blizniakach, ale przeciez sobie po prostu nie wyjde, bo uwazam, ze nas tyle nie potrzeba.
Co do wyjazdu do Danii to obawiam sie, ze moge sie zanudzic albo miec ich sredecznie dosc (z dedykacji dla pani C.).