• Options
  • Logowanie
     
  • Rejestracja
     
  • Desktop Style
     

KASIK - to ja:)

  • Index  

    • forumAuPair.pl - Świat Operek
       
    • Ogólnie o programie Au Pair
       
    • Historie życiowe
       
    • KASIK - to ja:)
       
  • Wątek zamknięty
  • KASIK - to ja:)
  • Re: KASIK - to ja:)

    Emm > 29-09-2005, 15:16

    moi hosci sie tez pytali, czy chce z nimi w niedziele pojechac na zrywanie jablek, to oczy zrobilam wielkie jak spodki od filizanek. A teraz juz wiem, o co biega. Powiedzialam wtedy, ze sie zgadzam, ale najprawdopodobniej wybede w niedziele z chaty, wiec narka, haha.
  • Re: KASIK - to ja:)

    Aimee > 29-09-2005, 15:37

    no moj starszy-Robert, tez ma dzis apple picking zamiast lekcji... 8O hmmm no starsznie fajne zajecie 8)
  • Re: KASIK - to ja:)

    kasik > 29-09-2005, 20:18

    O jak mnie wlasnie gnoj wkurzyl....

    O Boze brak mi slow...

    Serio wracajac z nim samochodem przeszla mi przez mysl zmiana rodziny. Juz sie uspokoilam, ale nie zostawie tego tak bez echa. Pozniej Wam opisze co sie stalo, bo teraz jestem tu na moment, ochlonac!

    :twisted:
  • Re: KASIK - to ja:)

    monica07 > 29-09-2005, 20:24

    co sie stalo kasia?
  • Re: KASIK - to ja:)

    kasik > 29-09-2005, 20:47

    ok napisze w skrocie.

    Ja wiele potrafie zrozumiec, zaakceptowac, rowniez powalone amerykanskie bachory, ale dzis przyslowiowa kropla przelala kielich :wink: Mam dosc. Nie zeslalam sie na tortury.



    Od poczatku.

    Odbieralam malego z przedszkola. Weszlam, przedszkolanka powiedziala, ze zderzyl sie z innym dzieckiem i rzeczywiscie na policzku ma cos czerwonego jakby od ugryzienia. Dzieciak mnie zobaczyl i w ryk. Doslownie, jakby zobaczyl swojego najgorszego wroga, tyrana. Krzyczy, ze mnie nienawidzi so much, krzyczal, plakal, darl sie... nie chcial do mnie podejsc, wyrywal sie...Nauczycielka zaczela mu tlumaczyc, ze nie moze tak mowic, ze opiekuje sie nim i staram sie najlepiej jak moge, ze go kocham i.t.p. on sie darl "i hate her" wszyscy sie patrzyli, wszystkie matki patrzyly na mnie jak na morderczynie, jakbym Bog wie co dzieckui zrobila. W koncu wzielam go za fraki i wyprowadzilam. Dosc tego. Po drodze do samochodu w ogole mnie nie sluchal, biegl jak szalony, choc wie, ze zawsze ma czekac na mnie przed przejsciem przez jezdnie, krzyczal w nieboglosy "i hate you, i hate kasia so much" nie chciala wejsc do samochodu, nie chcial sie dac zapiac w pasy. darl sie i hate u. Wszystkie oczy na mnie. Czemu biedne dziecko tak strasznie placze i krzyczy, ze mnie nienawidzi??? Czemu sie z nim szarpie i wsadzam na sile do samochodu, moze jakies porwanie, a moze bije dziecko lub sama juz nie wiem co??? :twisted: Czulam sie potwornie, okropnie. Wczesniej tez robil podobne akcje, ale moze nie az w takim stopniu, poza tym tlumaczylam sobie, ze jestem dla niego "nowoscia", nie przyzwyczaiul sie i.t.d, no ale po dwoch i pol miesiaca to cos nie tak. W samochodzie zamknal sie w koncu ja takim glosem zaczelam do niego mowic, ze sie sama zdziwilam. Nie darlam sie, tylko glosnym i b. stanowczym glosem powiedzialam mu wszystko, ze wiem, ze jest hurt i mial zly dzien, jest mi b. przykro, ale to nie upowaznia go do tego co zrobil, ze jego zachowanie bylo niedopuszczalne, ze porozmawiam z rodzicami, ze nie moze mi mowic takich rzeczy, nie ma zadnego powodu, ze slowa i hate u maja b. zle znaczenie, ze opiekuje sie nim, staram sie a w zamian otrzymuje tylko jego zlosc, i ze moge sie opiekowac innym dzieckiem, ktore bedzie dla mnie dobre, bedzie odwzajemnialo moja sympatie i.t.p.. Ze nie zycze sobie wiecej uslyszec "i hate u" ani nic podobnego, i ze oczekuje przeprosin.

    Wrocilismy do domu. Chcial robic ciasto. Powiedzialam NIE, czekam az powiesz sorry, az pokarzesz, ze ci przykro. Zero reakcj. Chcial ogladac tv, powiedzialam no, no way.

    Dzwonila Aska, powiedzialam jej wszystko ze szczegolami...ona na to, ze on jest bardzo zly dzisiaj bo ma malo spane, i ze musi sie przespac (uzywam jej slow). Rozumiem, z ejest spiacy, rozumiem, ze moze byc marudny, ale czy to jest powod do TAKIEGO zachowania. Nie zostawie tego tak. Za bardzo mnie to poruszylo. Albo sie cos zmieni, albo... ja to zmienie. Powiedzcie szczerze, bo moze ja przesadzam???

    Tak jak mowie, do tej pory znosilam wiele bo kladlam to na karb tego, ze dziecko potrzebuje czasu zeby sie oswoic i.t.p., ale trzeci miesiac juz jest ze mna...
  • Re: KASIK - to ja:)

    Aimee > 29-09-2005, 21:37

    grrr beznadziejnie sie zachowal!!! nigdy nie chce byc w Twojej skorze,ale neistety moze sie zdarzyc, bo amm chlopca w ieku 5 , drugi 8.... od przyszlego tygodnia zaczynam byc z nimi sama.....i jestem przerazona tym co napisalas.... 8O nie dziwie sie twojemu oburzeniu, miarka sie przelala..
  • Re: KASIK - to ja:)

    Gość > 29-09-2005, 22:15

    o god! rzeczywiscie sytuacja nie do pozazdroszczenia. ale pewnie czesto sie tak zdarza w U.S.(te rozwrzeszczane bahorki :evil: ). Kasiu, wierze ze sie wkurzylas. oczywiscie, musisz to jakos wyjasnic z hostami, niech cos zrobia, trzeba z malym duzo rozmawiac,byc stanowczym, konsekwentnym ale jednoczesnie tlumaczyc mu, przekonywac go do siebie caly czas. trzeba miec cierpliwosc, ale ja wiem, to boli, takie sytuacje. nie popusc tego, to sie musi zmienic. moze dziecko potrzebuje czasu... moze te 2 miechy to dla niego za malo..kazde dziecko jest chodzaca indywidualnoscia. a tak miedzy nami mowiac to tak naprawde zal mi tych dzieci. co rok inna operka, inne charaktery, inne przyzwyczajenia. wiesz o co chodzi? dla dzieci to nie jest dobre, no ale wierze ze sobie poradzisz. good luck
  • Re: KASIK - to ja:)

    kasik > 29-09-2005, 22:54

    India ja wiem, ze to nie jest wina dziecka, ale ja sie w koncu dzieckiem zajmuje a nie rodzicami! On jest znowu chory, ale nie daja mu lekarstw bo nie chce. . .

    Wiem, ze moze z opisu to nie brzmi drastycznie, ale czulam sie dzis na prawde koszmarnie. a tak jak mowie, nie zdarzylo sie to po raz pierwszy, jestem tu juz 3 miesiac. Dziecko dzieckiem, ale ja nie moge sie dac tak traktowac. Przez pierwszy miesiac codziennie mi powtarzal "I hate you, back home", ale tlumaczylam sobie tym, ze mnie nie zna i teskni za poprzednia oper, ale tak dalej byc nie moze. Ja nie jestem z drewna i mimo, ze na prawde olewam zachowanie tego dziecka to nie pozwole sie tak traktowac.

    Dwie starsze sa niewiele lepsze. A Zora (8letnia) czesto nawet gorsza od malego.
  • Re: KASIK - to ja:)

    monica07 > 30-09-2005, 0:57

    kasik bardzo dobrze zrobilas ze mu stanowczo powiedzialas to wszystko i staralas sie wytlumaczyc. Nie zazdroszcze naprawde tej sytuacji :?

    Pogadaj z hostami... Moim zdaniem bardzo duzo jesli nie wszystko zalezy od tego jak dzieci zostaly wychowane przez swoich rodzicow :/ so... no coz.
  • Re: KASIK - to ja:)

    Emm > 30-09-2005, 1:15

    dobrze monica gada, dac jej wodki

    moje dzieci sa super grzeczne, ale to tylko i wylacznie dzieki rodzicom. W domu panuje dyscyplina, dzieciaki nie biegaja rozwrzeszczane po katach, ale jednoczesnie na kazdym kroku rodzice pokazuja im jak bardzo je kochaja.Tak ja sama chcialabym wychowac moje dzieci.

    A na pocieszenie kasik, jutro opisze co mi sie dzis przytrafilo. po prostu fatum nade mna wisi, jestem jakas pechowa, mialam takie popoludnie, ze szok w trampkach. Ale o tym jutro bo popcorn gotowy i lece ogladac z mlodymi film ( oczywiscie rodzicow nie ma w domu, bo tata w delegacji, a mama na zebraniu w szkole, wiec dalam mlodym luzy)
  • Starszy wątek Nowszy wątek
  • Pierwsza
  • Poprzednia
  • Następna
  • Ostatnia