-
-
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
MONIKA > 14-11-2004, 7:44
Emm, Wariatko, ksiazka bedzie na pewno, ale tytul juz inny wymyslilam, takze z twej propozycji nie skorzystam. :wink: Jak wszystko przebiega ze zmianami dowiesz sie, Kobito w swoim czasie. Widzisz moja ksiazka musi miec troche dramaturgii, jak by sie czytalo opowiesc, zycie operki w dupajewie z super rodzinka, nudziarstwo, a tu po dwoch miesiacach sielanki, wstretna operka, porzuca rodzina, bo ciagnie ja do wielkiego miasta, by tam wreszcie pozanc przepowiedzianego przed wyjazdem przez doskonala wrozke poznanska ksiecia z bajki. :lol: (Pozniej go porzuci, ale to juz bedzie nastepny rozdzial). :wink:
Paulinka, mysle, ze moja decyzja nie jest glupawa zachcianka. Komunikacja, tak, ale juz z nowa rodzinka. Bo na tym gruncie juz nic nie zrobie. (PS, wiesz, Sue tez miala Trish, niezly zbieg okolicznosci)
Szymek, ciesze sie, ze jestes tu takze
Meg, widze Cie pierwszy raz, ale sie ciesze, ze czytasz moja historyjkeTHX. Milo zasiasc do kompa ze swiadomoscia, ze ktos moze na to czekac. Wiem, ze sobie wlewam, ale moim prawdziwym marzeniem jest zyc z pisania, co w tym swiecie jest nierealne. Moze w nastepnym zyciu. :wink: A WY mi tu dajecie namistke tego, co chcialabym kiedys w wiekszym formacie robic. Choc to raczej marzenie. No, w moim kalendarzu mam moje (jedno z wielu) motto, "MARZENIA SA PO TO, ZEBY JE REALIZOWAC" Wiec z ksiazka sprobuje po powrocie. Mam ponad tysiac zdjec, wiec byloby w czym wybierac :wink:
Sunny, dzieki za maila, odeslalam z porcja foteczek w nagrodeMam nadzieje ze sie spodobaly, tzn ja :lol: Zartowalam.
DO WSZYSTKICH (do Sunny przede wszystkim), wyjezdzajcie :!: Ja mysle, ze to super szkola zycia. Nawet przez piec minut nie zalowalam, ze tu jestem. Oczywiscie w domu jest wygodniej, bezpieczniej, cieplej, i w ogole debest, ale nic bardziej nie uczy odpowiedzialnosci i nie przyspiesza prawdziwego dojrzewania, jak operstwo z dala od domu ze swiadomoscia, ze nie mozesz se do mamusi poleciec i sie poryczec. Z jednej strony trzeba jakby sie wyzbyc uczuc, bo tesknota moze zabic, trzeba stac sie jakims takim "niemyslacym o uczuciach", zwlaszcza tych rozczulajacych. Ale w koncu mamy dzieci do kochania
Dzieci, ktore kocham jak swoje wlasne, dzieci, ktore bede musiala wkrotce oddac innej lasce.Powiem Sue, zeby sie dowiadywala od nie, co tam z ta nowa, bo jak nie bedzie dla nich dobra, to zabije :evil: A ja bede miala nowe stworki do kochania, choc o pierwszych nigdy nie zapomne -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
MONIKA > 14-11-2004, 8:13
Wczoraj spadl pierwszy snieg. Taki tam sobie. Ale samochodem sie jezdzi koszmarnie po tych hilsach, ktore mam tu na kazdym kroku. W ogole piatek byl dziwny. Anka Cioska dzwonila, potem do chaty zadzwonilam, pozniej kolezanki obdzwonilam, spotkalysmy sie z Sue w Starbucksie, bo chciala wiedziec, jak dokladnie przebiegala rozmowa z Maura, co bedzie ze mna (kto to wie?!) i kto bedzie po mnie. Jestem zazdrosna :evil:
Do trzeciej rano pisalam relacje z moich "rozgrywek rodzinnych" i slalam fotki do domu.
Powiem Wam, ze w momencie, gdy wrocilam do chaty po wizycie u Maury, wyciagnelam walizke i chcialam sie pakowac. Ci, ktorzy dostali moje fotki z ostatnich dni, maja tak jedo zdjatko z walizka. Zrobione wlasnie po powrocie od LCC. Opanowalo mnie dziwne podniecenie, adrenalina sie wyzwala. Juz gotowa jestam sie pakowac i spadac. Mam wyprana pewna partie ciuchow, ktore w nocy poprasuje, a jutro rano reszta prania, tak zebym w poniedzialek mogla sie spakowac w jedna walize, a druga pozniej. Najchetniej bym stad spadala i usmiechalaby mi sie sytuacja, gdy wywalaja mnie na zbity pysk, bo momentalnie ide do Maury do domu, gdzie moge bawic sie z DJem i gdzie nie bedzie dziwnej, koszmarnej (juz ja to wiem) atmosfery. Wiem jednak, ze nie bedzie tak kolorowo i bede musiala tu zostac do czasu znalezienia nowej rodziny (max 14dni), poniewaz oni nie maja wyboru, tzn nie ma co z dzieciakami zrobic, i choc beda chciali mnie na snieg wykopac, to ku mojemu smutkowi, nie zrobia tego.
Sobota. Dzis bez baletow, bo obie pociagajace jestesmy. Poza tym mamy tyle sniegu, ze masakra, a obie nie jestesmy w posiadaniu butow stricte zimowych, wobec czego raczej smiesznie jest. A moje uzywanie auta tez jest raczej smieszne. Mam nadzieje, ze sie nie rozpitole przed wyjazdem stad, tzn z tego domu. "Poczernilam" sobie wlosy, z czego sie ciesze i na solce bylam i sprzatanko, a jutro se odbijemy, bo koncert Jey-Z and Friends.Ale bedzie ogien. :diabel: Tylko ze nie mozna miec aparatow, wiec nie bedzie jako takich zdjec z koncertu.
Buziaki i piszcie Czytelnicy. A raczej czytelniczki plus Szymon (w-hite) i Szymon (MyszOn). :hej:
Zastygne w tej pozycji na zawsze :komputer:
Paen: -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
Sunny > 14-11-2004, 15:29
Jestem
No, masz szczescie, ze odpisalas :mrgreen: Ale tak powaznie co do tych fotek-niezla z Ciebie laseczka! ,dzieciaczki slodkie a i kumpela wyglada na calkiem wyluzowana.Podsumowujac-nagroda mi sie b.podoba! 8)
Pakuj sie, pakuj.Sama bym Ci pomogla,gdybym tam byla.Nie ma co zalowac,downtown i inne atrakcje czekaja!
Sama wyjechalabym w marcu,takze szukaj tam powoli(gdzies w okolicy) dla mnie rodzinki
Z tego co przeczytalam, niejaka Emm tez sie do Bostonu wybiera :hmm: ...Fajnie by bylo we trojke poszalec!
Ok..potem jeszcze co skrobne, ide robic obiad :calus: -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
Sunny > 14-11-2004, 15:31
Oczywiscie zapomnialam :glupek: wyslalam Ci maila. -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
MaGa > 14-11-2004, 16:15
Monika pamietaj nie jestes jak klucz francuski, ktory pasuje do kazdej srubyWidocznie ta rodzinka to nie ta sruba . Dojrzalas do decyzji zmiany rodzinki - bo niestety do tego trzeba dojrzec- niekiedy wystarczy drobnostka, blahostka, ktora Cie przekona, ze postepujesz slusznie. Znasz mnie i wiesz, ze czytam to co piszesz ,,namietnie" od deski do deski bo Cie po prostu kurde lubie i trzymam kciuki by sie powiodlo! Zastanawialam sie jak dlugo wytrzymasz majac takie warunki i takie sytuacje jakie masz i mysle, ze wytrzymalas wystarczajaco dlugo. Czas na zmiane. Trzeba starac sie wierzyc w przeznaczenie i los oraz zaufac mu. Nie zazdrosze Ci rozmowy z Nimi ale musisz ja przejsc, znajac Ciebie zrobisz to z wdziekiem i pieprzem Absurdalnosc daje sie wyrazic tylko za pomoca humoru a ,,po" radzilabym zrobic cos przyjemnego dla swojego ciala i duszy
Zapewne znasz mysl J.W. Goethe ,,Cokolwiek potrafisz lub myslisz ,ze potrafisz rozpocznij to. Odwaga ma w sobie geniusz, potege i magie" . Trzymaj sie , ja wierze ze bedzie lepiej na 100% ale kurcze nie mozesz tego przespac musisz przez to przesc!
Ps. A moze i ja sie doczekam jakis zdjatek
MaGa -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
Emm > 14-11-2004, 17:09
Jane Doe-dzieki za gothike!Chyba obejrze do konca, bo mnie zaciekawilo to, co napisalas.Ale ten duch tej dziewczyny jest straszny.Moze przezyje, zobacze.Dzieki! -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
MONIKA > 14-11-2004, 23:53
Emm, Pijaczyno, watki Ci sie pomylily. Ja tu sie zastanawiam, co mi z Gothika wyjezdzasz! :lol:
MaGa, ciesze sie, ze tez tu jestesJak z Cioska gadalam, pytam jej sie, co na jej sytuacje MaGa, a ona, a znasz Marzene, ona to ugodowa kobieta jest I sie usmialam.
Sunny, Kobito nie cykaj. I tak sprawe z tego, co zrobilas zdasz sobie dopiero w momencjie, jak spotkasz sie z rodzina juz na miejscu. Zalatwianie formalnosci w PL to nic, nawet lot i szkola w NYC byly dla mnie, jak super wakacje, a w momencie, jak spotkalam moja trojke, chcialam krzyczej, ze wiem, w co sie wpakowalam. Ale nie zaluje...
Podoba mi sie juz moj angielski, co mnie dopinguje i w ogole fajnie mi sie tu zyje.
O Panie! Oni w ogole nie zdaja sobie sprawy, ze ja niebawem znikam. Dzis mnie Mike zapytal, czy jade z nimi na urodziny jego mamy w next weekend, a ja ze nie wiem. :? Juz mu chcialam powiedziec, ze nie wiem, czy bedzie mnie chcial w next weekend w ogole widziec :wink: Zrobilam wielkie pranie i sprzatanie, jak przed wyjazdem z PL. Nawet walizki sobie odkurzylam i chcialam pakowac, gdy Kris cos chciala i omal mnie nad tym majdaniem nie zobaczyla. Ale by bylo
Tak czy tak jutro musze im powiedziec i wtedy tez zezre sobie uspokajajacy Persen, ktory wzielam z domu na wypadek gdyby mnie dzieci denerwowaly :lol: No niezle sie ulozylo. O ironio! :roll:
Spadam, bo koncert za cztery godziny, a ja musze prasowanie zrobic i do miasteczka skoczyc. Buziaki.
Chyba "zobaczymy sie" dopiero po mojej rozmowie 8O Trzymajcie za mnie kciuki w poniedzialek o 23czasu polskiego. Ciekawe, czy dostane szlaban na kompa albo samochod po mojej odslonie :?: Zreszta, wali mnie to. Ale boje sie masakrycznie.
Monika -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
Emm > 14-11-2004, 23:58
a jaki mialas poziom ang przed wyjazdem do USA?Opisz dokladnie.
Boze, trzymac bede za Ciebie kciuki, bo sie bede o 23 uczyc najprawdopodobniej.Boje sie razem z Toba!Trzymam kciuki!
Ach ja Ci dam pijaczyne!Nie ja wysylam swoje mocno podejrzane zdjecia znajomymhahaha.
A wlasciwie to juz sie nie moge doczekac jak napijemy sie razem. -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
Pallula > 15-11-2004, 20:52
GOOD JOB!!!!!!Dzielna dziewuszka z ciebieJuz nie moge sie doczekac az napiszesz jak tam po rozmowie?????Bedziesz au pair z przejsciami... I normalnie iwdze ze juz nawe rady poczatkujacym udzielasz No i w 100% procentach przyznam ci racje co do tego ze ten wyjazd to szkola zycia!!!!Ja tez nie zaluje ze tu jestem nawet sie ciesze...i to bardzo Nie mmowie ze zawsze jest kolorowo ale w koncu to jest zycie!!!!Tutaj niby mieszkasz z rodzinkai niby jestes czescia ich rodziny ...ale rzeczywistosc nieco innna...przede wszystkim trzeba sie nauczyc liczyc na samego siebie...a to jest dobre...a co do pozbywania sie uczuc a zwlaszcza tesknoty to tez...ale nie tylko tesknoty.Prawda jest, ze Amerykanie to bezposredni ludzie oni sie piernicza tylko mowia co im slina na jezyk przyniesie...wiec przede wszystkim trzeba byc odpornym A o co mi dokladnie chodzi mozecie przeczytac w moim temacie:"Moja smutna historia"...Ale mimo wszystko polecam ten wyjazd w 100% bez wzgledu na to co sie tu dzieje zawsze sie czegos mozna nauczyc!!!! Moniczka trzyama kciuki i czeakm na newsy...podobnie jka i reszta kobiet(i nie tylko) na tym forum!!!!!! ...a ijeszcze jeno ....ja przeciez nie powiedzialm ,ze twoja decyzja jest glupawa zachcianka...did I????? -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
Sunny > 15-11-2004, 21:13
Ja tez czekam z niecierpliwoscia na Twoje wiesci.Nie zapomnialam.Trzymam mocno kciuki! :glask: Buziaki!