-
-
Re: Marlena-historia prawdziwa
kamysia > 01-10-2009, 4:33
. -
Re: Marlena-historia prawdziwa
marlenao > 01-10-2009, 4:57
1,5 roku? zostajesz tutaj w USA? pamietam jak mowilas, ze nie ma mowy zebys zostala.. ze wracasz po roku do PL. a tu taka niespodzianka -
Re: Marlena-historia prawdziwa
kamysia > 01-10-2009, 5:00
. -
Re: Marlena-historia prawdziwa
marlenao > 01-10-2009, 5:36
dzis znow byl glupi dzien. dzieciaki sa zajete, bo maja robic duzo rzeczy po szkole a maja wszystko skonczyc w 3h jak hostka wroci z pracy. To nie dziala, ja nie daje rady w 3h . Dzisdiaj mlodsza wrocila ze szkoly o 5 20, pojechalam ja odebrac. A hostka mi napisala, ze mam zaczac robic kolacje o 5, ale jak do cholery jak ze szkoly wrocilam o 5 20 ? no dobra neiwazne, probowalam szybko skonczyc kolacje do godziny 6 zeby dzieci zaczely jest o 6 i skonczyly o 6 30, bo wtedy mialy lekcje pianina. W miedzyczasie jak ja gotowalam, one odrabialy zadanie , mialy na to jedyne 40 minut. Kolacje troche szlag trafil bo ja nie zabardzo umialam przygotowac tego tak, jak bylo w przepisie, ale zrobilam po swojemu. "troche" im smakowalo, ja nie narzekam, dla mnie bylo ok. no i jakos sie wyrobilam z kolacja do 6 10, potem zaczely jesc i potem pianino. jedna pol h i druga pol h. wiec jak jedna grala zagonilam druga zeby wziela prysznic i pocwiczyla troche na saksofonie. wiec ona zdazyla, ale mlodsza przez to ze wrocila pozniej ze szkoly nie wykapala sie, nie odrobila zadania calego...a hostka zdazyla wrocic z pracy. tylko zapytala czy mlodsza odrobila wszystko a ja powiedzialam stanowczo NIE, chyba zrozoumiala ze nie bylo na to czasu bo nic nie mowila. A potem jej opowiedzialam o kolacji, ze musialam troche wyrzucic bo sie nie udala aze reszta jest w lodowce. Ze kurczak jest ok ze brokuly nie sa ok itp. To ona do mnie czemu do niej nie zadzwonilam zapytac jak to zrobic. Ale ja dzwonilam tylko ona nie odbierala...nawet mlodsza chcialam przytaknac ze dzwonilam ale hostka do niej ze to nie jej sprawa. Ok, niech bedzie. Potem pokazala mi co na jutro itp, ja chpodzilam z zalozonymi rekami i caly czas mowilam ze ok , chyba zobaczyla ze jestem na nia wkurwiona i powiedziala, ze nie jest na mnie zla za kolacje tylko za to ze nie zadzwonilam do niej sie spytac. Ale ja dzwonilam, tylko tej babie nie da sie tego wytlumaczyc. Ja juz sama nie wiem czy ja lubie czy nie, chyba jak ona ma zle dni to wtedy sie wyzywa. wrr. -
Re: Marlena-historia prawdziwa
kamysia > 01-10-2009, 5:49
. -
Re: Marlena-historia prawdziwa
Dytka90 > 01-10-2009, 7:19
Ja pierdziele Marlena twoja hostka jest nienormalna 8O wogole jakie ona ma wymagania od ciebie to szok spoznic sie nawet nie ze swojej winy nie mozesz, z zakupami to tutaj jest masakra bo nie dosc ze te sklepy sa wielkie to jeszcze my nie znamy tutejszych artykulow tak dobrze tak samo te jej humory. Jak moja hostka ma zly dzien ktos ja wkurzy w pracy albo cos to przychodzi do domu mowi ze jest wkurzona i ze idzie wziasc prysznic i napke 29 minut schodzi na dol po 40minutach i wszystko ok. Albo czasami sobie poplacze jak ktos ja wkur... w pracy. A twoja sie zachowuje jakby jej worek treningowy przyjechal z Polski na ktorym moze pozalatwiac swoje problemy. Moze za mocno to mowie no ale kurde starasz sie ze wszystkim zdarzyc i td ale nie dajesz rady czasami. Co do tego spr czystosci i czy wszystko dobrze zrobilas codziennie mnie by to wkurzalo. No nic zycze sily i nie daj sie nim fajnie ze masz Lukasza i dobrych znajomych ze masz odskocznie a nie myslisz... Moze pogadaj z hostka ze ci trudno z wszystkim zdarzyc ze to jest ciezkie bo masz napiety grafik a opieka nad dziecmi to nie fabryka ze da sie zaplanowac wszystko do jedej minuty.... -
Re: Marlena-historia prawdziwa
89dzoana89 > 01-10-2009, 13:38
Ulala...hostka zdeczka naweidzona jest!!
Sama powinna doskonale wiedziec ze przy dzieciach nie mozna wszystkiego zaplanowac i przewidziec!!
Jak ja mialam 3 dzieci do pilnowania i to jeszcze w wieku 2,4 i 8 to w sumie zawsze dawalam rade sie wyrobic ze wszystkim ale po prostu nie mialam czasu usiasc ani kawy wypic!
a hostka do mnie ze czemu ja nic nie jem? Kuzwa no kiedy?
Ja na twoim miejscu tez staralabym sie z nia pogadac ale tez po tym co piszesz to mozna stwierdzic ze do niej nic a nic nie dociera!!!
Ona ma swoj swiat i swoje kredki chyba;P -
Re: Marlena-historia prawdziwa
monita > 01-10-2009, 16:32
[quote name="89dzoana89"]
Sama powinna doskonale wiedziec ze przy dzieciach nie mozna wszystkiego zaplanowac i przewidziec!!
[/quote]
hmmm....one czesto nie wiedza jak to wyglada bo im cale zycie ktos te dzieci nanczy...to skad one maja wiedziec...przeciez ona sie swoim dzieckiem zajmowac nie bedzie...po cos wziela to popychadlo z trzeciego swiata
Marlena sprobuj z nia pogadac....moze to jakos pomoze... -
Re: Marlena-historia prawdziwa
marlenao > 02-10-2009, 3:25
dzisiaj wszystko bylo dobrze. zrobilam wszystko na czas. dostalam zwrot pieniedzy za paliwo + 1 dolar extra haha. bosko. nawet mi podziekowala. a jutro, jutro zapowiada sie tez fajnie, bo oni maja jakies swoje zydowskie swieto i wczesniej wychodza ok 18 do jakiejs swiatyni i ja juz mam wolne. czyli z dzieciakami siedze 2h, czyli one zrobia zadanie , zjedza kolacje i pojdziemy na plac zabaw. a ze lukasz jutro nie pracuje a ja mam czas do polnocy to spedzimy ze soba ok 6h <jupi> a pozniej to juz tylko weekend...parada polska w NYC i impreza!) tylko szkoda, ze w pon znow trzeba wrocic do rzeczywistosci -
Re: Marlena-historia prawdziwa
89dzoana89 > 02-10-2009, 14:48
Ooo ale Ci fajnie
Ja to mam caly weekend do dupy bo hostka pracuje w sobote a i o niedzieli cos wspominala;/
Kuzwa albo zaplaci extra albo niech ktos inny z mloda siedzi!!!
Kasy nie dala mi od 2 tygodni wiec nie moge nic kupic i nigdzie wyjsc nawet;(((