-
-
Re: MoniCa07 |Chicago| 'tyle jeszcze drogi jest przed nami..'
(-:MARZENA:-) > 17-10-2005, 17:22
o jaaaaaaaaaaaaaaaa :lol: :lol: -
Re: MoniCa07 |Chicago| 'tyle jeszcze drogi jest przed nami..'
monica07 > 20-10-2005, 1:49
skonczyl sie moj dzien pracy. szlag mnie dzis trafial, naprawde.
Mialam zawiezc babcie dziewczynek do dentysty na 9.00, przed przedszkolem mojej Alexis. Spox. No problem.
Hostka powiedziala ze to jest okolo 3mile od domu babci, ale zebym sie nie martwila bo Lilly zna droge.
Kto czytal ten wie ze nie za bardzo za soba przepadamy z ta babcia. Ale dzis przekroczyla wszelkie granice.
Jedziemy Dundee Road, jedziemy, ja sie zaczynam rozgladac, pytam czy to juz niedaleko itp. Lilly- 'nie, dalej dalej'. No ok, w koncu to jej dentysta nie moj, ona zna droge, byla podobno tysiac razy.
Czuje zejuz minelo 6mil, wiec delikatnie sugeruje ze byc moze przejechalysmy... Otrzymuje w zamian spojrzenie w stylu 'smiesz twierdzic ze nie znam drogi do wlasnego dentysty?' wiec sie zamykam i jade. Spogladam na zegarek i juz wiem ze spoznimy sie z mala do przedszkola. :?
Nagle babcia wykrzykuje, lamanym angielskim (bo z pochodzenia jest Greczynka): 'How the hell we are here?!' 8O I na mnie wytrzeszcz oczu.No normalnie, we are here bo nie kazalas mi ani skrecac ani nic.
Zawracamy. W polowie drogi olsnienie, Lilly: 'Skrecaj tu!'
Skrecilam, a byl to exit na autostrade...
Dla mnie nic strasznego, ale trzeba wam wiedziec, ze babcia nienawidzi highwayow, boi sie i panikuje, wiec zaczela wrzeszczec : 'Maj god, hejwej hejwej'. I znowu spojrzenie na mnie w stylu : 'Gdzie zes mnie wywiozla?!'>
Nie wiedzialam juz czy sie smiac czy plakac, do szkoly moja mala juz dawno spozniona, zadnej nadziei na horyzoncie i jeszcze ta szalona 60tka na siedzeniu pasazera.
:roll:
W koncu po wielu probach trafilysmy. Ja trafilam, ja zobaczylam szyld. Lilly wysiada: 'Jakas dziwna droga jechalas, albo od drugiej strony bo bylam calkowicie confused'. Nic, ani dziekuje, ani przepraszam, ze rozpieprzylam ci dzien i Alexis nie pojdzie do przedszkola i musisz z nia siedziec'.
:evil:
Aha i jeszcze: 'Zadzwonie jak bedziesz miala mnie odebrac.'
Po 3 godzinach przyjachalam po nia, jej sztuczna szczeke i hu* wie co tam jeszcze wyniosla od tego stomtologa-protetyka.
W drodze powrotnej dane mi bylo uslyszec tekst roku:
'Dzwonilam do Becky i juz jej wytlumaczylam ze Alexis nie mogla byc w przedszkolu bo zgubilas droge. Jest ok, don't worry!'
8O
Tego juz zniesc nie moglam. Powiedzialam ze to nie ja zgubilam droge i ze wszystkie poplatania byly wynikiem JEJ wskazowek i polecen...jedz dalej skrec tu bla bla bla.
A Lilly slodkim glosem: Oh honey! (tak ona zawsze do mnie na slodko i kochanie, falsz) It's really okay.
I cziiiiiiiis na gebie ukazujacy jej nowe implanciki, jeszcze swiecace sie jak psu jajca albo jak z reklamy pasty wybielajacej.
Olalabym kobiete, gdyby nie fakt ze widze ja srednio trzy razy w tygodniu, bo mieszka bardzo blisko i zawsze zyczy sobie odwiedzin wnuczek.Wiem ze ona mnie nie lubi, miedzy innymi dlatego ze dziewczynki wola siedziec ze mna w domu niz do niej przyjechac (Alexis czesto jej nawet to mowi). Nie lubi mnie tez dlatego, ze nie pozwalam na wszystko mlodym, ze kaze Nicole odrabiac prace domowa zanim pojedziemy do parku, ze male sluchaja sie bardziej mnie, ze ustalam pewne granice, ktorych wedlug niej byc nie powinno w wychowaniu dzieci...
Ale nie to mnie najbardziej wkurza.
Najbardziej wyprowadza mnie z rownowagi fakt ze ona to ukrywa, udaje milutka, nazywa mnie 'honey', proponuje kawke i ciasteczka, a jak nieraz z tekstem jakims wyskoczy to mi szczeka opada.
I zawsze rujnuje moje starania wychowawcze, przyklad z zycia:
Jak Alexis zesika sie w pieluche to jej tlumacze, ze nie powinna, bo juz jest 'big girl', ze bez problemu moze chodzic do lazienki, ze to nie jest ok, etc etc. A Lilly: 'Nic sie nie stalo. To jest normalne. Accidents happen!' I radosc na twarz a male rosnie w przekonaniu ze wszystko jest w jak najlepszym porzadku.
Sie uzewnetrznilam troszke ale juz mnie nosilo od rana.
:evil: :evil: :evil:
Mam nadzieje ze chociaz wieczor bede miala fajny, o Sturbucksa na pewno zahaczymy bo mi frappucino nastroj poprawia zawsze. -
Re: MoniCa07 |Chicago| 'tyle jeszcze drogi jest przed nami..'
kasik > 20-10-2005, 3:47
No niezla ta 60tka , faktycznie! Ale wiem jak cos takiego (ktos taki) potrafi zdenerwowac :twisted:
Anyway gadalam dzis z Monia 2h i pozalilam sie jej troche na moja familie, ale mi jej straszliwie szkoda z tym paszportem... ma teraz ostro przesrane...a Ewelina zmienia wlasnie rodzine! Tak to wszystko wyglada. Ciesz sie, ze babcia np. nie mieszka z wami. To by dopiero bylo.. :o -
Re: MoniCa07 |Chicago| 'tyle jeszcze drogi jest przed nami..'
oliwka911gt > 20-10-2005, 7:37
Cytat:'Dzwonilam do Becky i juz jej wytlumaczylam ze Alexis nie mogla byc w przedszkolu bo zgubilas droge. Jest ok, don't worry!'
8O 8O 8O 8O 8O
nonka, zawsze usmieje sie jak czytam twoja historie. tzn czytam ja i moja kumpela tez twoja fanka. histoire z tluczkiem do miesa jest slynna. kazdy leje na maxa z niej 8) :lol: :lol: :lol: -
Re: MoniCa07 |Chicago| 'tyle jeszcze drogi jest przed nami..'
Gość > 22-10-2005, 1:42
Matka Seana tez mnie na poczatku nie lubila !
Za kazdym razem jak sie dowiadywalam ze przyjezdza to sie ewakulowalam .Raz przyjechala na caly weekend bo hosci wyjechali nad ocean z okazji rocznicy slubu ! Myslalam ze sie zadusze w tym domu z nia
Zmienilam swoj stosunek do niej po tym jak specjalnie dla mnie przyjechala z San Jose na moje przyjecie urodzinowe o ktorym ja nie mialam zielonego pojecia ,wiem ze nadal mnie trzyma na dystans ale jest duzo lepiej niz na poczatku !
Moze u Ciebie tez tak bedzie !
Troche zabawna ta staruszka ale wiem jak to potrafi wkurzyc! -
Re: MoniCa07 |Chicago| 'tyle jeszcze drogi jest przed nami..'
monica07 > 24-10-2005, 19:51
Weekend byl udany: )
W piatek pojechalysmy do Erica(wrzucilam z nim zdjecie na floga).
9 p.m, wchodzimy na 'impreze' a tam sami faceci i do tego graja w pokera, popijajac piwo.
Dla niewstajemniczonych-dla mnie i dla dziewczyn poker to najnudniejsza gra swiata, ktorej w dodatku za chiny ludowe pojac nie mozemy.... To sie party zapowiada nie ma co. :roll: Po cichu zadzwonilysmy do Michala,zeby przyjechal i przywiozl cos do picia bo sie zamulimy.
O 23 wpadl nasz Mike z alkoholem. Wzial z domku miedzy innymi winko za 150$, ktorym ja sie troszke upilam, tak mi smakowaloZaczelismy pic na wieczna przyjazn polsko-amerykanska, wlaczylysmy muzyke i byl fun jednym slowem. Pozniej Scott, Dimo i David (czy jak mu tam) spalili sie z leksza, wiec mielismy straszne basy z nich bo takie glupoty pierdzielili.
Sobota- halloween party 30mil od nas, u kolegi Erica. Nie przebieralysmy sie ani nic, myslalysmy ze to normalna domowka bedzie bez ekscesow. Wchodzimy a tam z 40 osob w domu, basement w ultrafiolecie, dj, kowboje przechadzaja sie tu i tam, piwo sie leje, slowem prawdziwy melanz jakiego po Polsce bardziej niz po Ameryce mozna sie bylo spodziewac 8O
Niedziela kompletny luzik, jedyny zgrzyt- przyjechala ciotka (delikatnie mowiac przez nikogo nie lubiana) z rzeczami z Polski dla Anity.
Stuff przywiozl wujek, ktory pare dni temu przylecial do Stanow.
Przylecial i 4godziny pozniej odlecial, poniewaz z jakiegos powodu zdecydowali ze go nie wpuszcza. :? Zostawil wiec rzeczy Anity na lotnisku i ciotka je odebrala.
Historia z cyklu prawdziwych i niewyjasnionych. Dodam ze wujek Anity byl juz kilka razy w Stanach, mial wize turystyczna wazna w hu* czasu, nigdy nie przekroczyl terminow czy cokolwiek w tym stylu.
Widac wszystko jest mozliwe.
Dzis mamy pogode taka zjebana ze szkoda gadac.... pada, przestaje, pada, leje, przestaje... :roll:
Za tydzien Halloween, urodziny mojego brata a ja jeszcze nic mu nie kupilam, a to jeszcze wyslac trzeba do Pensylwanii. Jak zwykle wszytsko na ostatnia chwile sie zapowiada...
Aha - nie chwalac sie Chicago pokonalo Houston
White Socks po raz drugi tryumfuja
tutaj Biggio z Houston Astros lamie sie kij przy odbiciu:
http://msn.foxsports.com/mlb/pgStory?co ... eNumber=24
a tu chompaki od nas sie ciesza:
http://msn.foxsports.com/mlb/pgStory?co ... eNumber=34
-
Re: MoniCa07 |Chicago| 'tyle jeszcze drogi jest przed nami..'
Gość > 24-10-2005, 22:20
Leee to z tym zlamanym kijem nadaje sie do jakiegos konkursu !
Fajnie spedzialas weekend , ja odpoczelam tylko wczoraj
w sobote dzieciaki :/ -
Re: MoniCa07 |Chicago| 'tyle jeszcze drogi jest przed nami..'
monica07 > 27-10-2005, 21:39
Chicago White Sox zdobyli wczoraj mistrzostwo kraju pokonujac ostatecznie Houston
Szczerze mowiac- na baseballu sie prawie nie znam, nie moglabym patrzec na to przez prawie 6 godzin (bo tyle jakos ostatnio grali), nie emocjonuje sie tym sportem.
Ale 'lokalny patriotyzm' wczoraj we mnie sie odezwal i strasznie cieszylam sie ze zwyciestwa naszych chlopakow.W cokolwiek nie graja, sa z Chicago i zdobyli tytul w naprawde pieknym stylu.
W weekend opijamy 8) 8)
---
Kupilam wczoraj prezenty dla mojego brata(urodziny ma w Halloween- cudowny zbieg okolicznosciczyli ciuchy (bluze i kilka koszulek) bo on sam srednio umie sobie dobrac ubrania. Musze to dzis zapakowac, wypisac karte i wyslac do PA,pod Filadelfie. mam nadzieje ze dojdzie na czas. Rzucilam sie na tego gifta - prawie sto zielonych poszlo sie walic ale niech wie ze siostra ma gest
Propos Halloween to nie wiem za co w koncu sie przebiore.. Mam wielkie skrzydla, bo chcialam byc aniolkiem (no wiem ze troche nie pasuje do tej calej idei strasznego,zakrawionego amerykanskiego swieta :lol: ), ale teraz rozmyslam nad cowgirl, bo mi sie ostatnio tak kapelusze chlopakow na imprezie podobaly. We will see. -
Re: MoniCa07 |Chicago| 'tyle jeszcze drogi jest przed nami..'
Gość > 01-11-2005, 22:24
I za co ostatecznie sie przebralas? -
Re: MoniCa07 |Chicago| 'tyle jeszcze drogi jest przed nami..'
monica07 > 07-11-2005, 22:20
za aniolka
.
szit ale mnie nie bylo dlugo, jakos tak mi sie zycie pokrecilo, czasu nie mam ostatnio na nic. a dodatkowo przez pare dni odcielo mnie od reszty swiata bo internet siadl.
anyway...ostatnio zaczelysmy sie spotykac z erikiem i scottem czesciej, jakos tak nas napadlo. W sobote zabrali nas do downtown na party do apartment swojego znajomego. Widoki byly takie z okien..Chicago noca...swiatla, neony, wiezowce, pod oknami tory i metro. po prostu slicznie, jak z filmu.Party bylo super, wybawilam sie za wszystkie czasy, tego mi bylo trzeba ostatnio.
Jedna rzecz mi tylko nie wyszla.. Palilam fajki. Od 2,5 miesiaca nie pale, w sobote palilam bo tak mnie ciagnac jakos zaczelo po alkoholu.
Teraz sie zastanawiam czy znowu nie zaczne palic, bo naprawde nie chce. Przez kilka takich chwil slabosci mozna wrocic przeciez do starych nawykow.we will see.