• Options
  • Logowanie
     
  • Rejestracja
     
  • Desktop Style
     

agulka w krainie simsow..

  • Index  

    • forumAuPair.pl - Świat Operek
       
    • Ogólnie o programie Au Pair
       
    • Historie życiowe
       
    • agulka w krainie simsow..
       
  • agulka w krainie simsow..
  • Re: agulka w krainie simsow..

    bahaha20 > 07-02-2006, 15:59

    Tylko 10 godzin dziennie?????

    Ciekawe, jak dlugo hostka by wytrzymala pracujac tyle!

    A w ogole, to ile mozesz pracowac "oficjalnie"? Ja jak mialam jechac przez agencje to byla mowa o 30 godz. tygodniowo. Jak to u Ciebie wyglada?
  • Re: agulka w krainie simsow..

    kasik > 07-02-2006, 16:11

    Tylko 10 h dziennie, z dzieciarami... !!! Uwilebiam te teksty, ze przeciez my nic nie robimy, bo tylko zajmujemy sie dziecmi :twisted:



    Co do Stanow sytuacja przdstawia sie tak: nie wiecej niz 10h dziennie, nie wiecej niz 45h tyg. i conajmniej jeden caly weekend w miesiacu wolny. To jest okreslone odgornymi przepisami i "prwanie" rodzina powinna sie tego trzymac. Znam wiele operek, ktore pracuje ponad bez zadnej kasy. Zawsze sie jakos hosci "przypadkiem"spoznia o pol h i wychodzi po 10 h np. kazdego dnia. Ja bym oszalala. Na pewno nie pracuje 45 tyg., ale to hmm. dobra wola rodziny. Mysle, ze srednio wychodzi mi tak kolo 40, czasem mniej, czasem wyrobie te 45 (rzadko). Znam tez dziewczyny co pracuja po 30h i wszystkie weekendy maja wolne To jest zycie, 30h to bardzo malo!! W Stanach raczej malo ktora operka ma szczescie pracowac 30 -35 h.
  • Re: agulka w krainie simsow..

    bahaha20 > 07-02-2006, 16:59

    Ja co prawda w Stanach nie jestem, ale pracuje ok 32 godz tygodniowo. Aha i jeden babysitting na tydzien, chociaz nie zawsze, ale wypada od pn do pt, wszystkie weekendy mam wolne!
  • Re: agulka w krainie simsow..

    Yoanna > 07-02-2006, 17:56

    hmmm ja w UK pracowalam po amerykansku... :wink:
  • Re: agulka w krainie simsow..

    monica07 > 07-02-2006, 20:29

    duzo host rodzicow uwaza ze 'taka praca to nie praca' bo w domu, bo tylko 'siedziec' z dziecmi etc etc. a prawda jest taka ze to nie tylko odpowiedzialnosc ale i ciezar psychiczny. dzieciaki potrafia wymeczyc, sama sie na wlasnej skorze przekonuje. wolalabym chyba juz z czyms 'martwym' pracowac, na poczcie znaczki stemplowc czy co :lol:
  • Re: agulka w krainie simsow..

    agulka > 07-02-2006, 21:48

    powiedzialam im..zdziwili sie..

    mam to gdzies! jeszcze im oznajmilam, ze na drugi rok nie zostaje, bo sie akurat spytali .. wiec wszystko za jednym zamachem



    moi jada w ostatni tydzien maja / od sb do sb/ do pld karoliny. cieszylam sie, bo w sumie nowe miejsce, cieplo..itd. ale teraz juz wiem, ze to bylby horror wakacje z bachorami pod reka.. :twisted: :lol:



    takze ostatni tydzien maja ma wolny, wiec skoro monika powaznie piszesz, to ja przyjedzam jesli mnie przygraniesz / boze reklama "przygranij kropka" mi sie przypomniala.. :lol: :lol: / to moge wpasc chociaz na jeden dzien zobaczyc boston



    a teraz ide bo mam cala trojce znowu - wt normalnie..wiec musze udawac, ze sie nimi zajmuje :lol: :lol:

    ufff tak jakos mi sie lzej zrobilo hehe a hosci w szoku, ale co tam, niech sobie nie mysla, ze tacy niezastapieni sa normalnie jestesm z siebie dumna, bo ja zawsze mialam problem z mowieniem "nie" oby przypadkiem nikomu krzywdzy nie zrobic.. no to teraz postawilam na swoim
  • Re: agulka w krainie simsow..

    Yoanna > 07-02-2006, 22:59

    zachowalas sie asertywnie

    hosci to chyba mysla ze operka na wszystko sie zgodzi i na kazdy ich pomysl zareaguje pozytywnie :?
  • Re: agulka w krainie simsow..

    agulka > 07-02-2006, 23:30

    Cytat:hosci to chyba mysla
    hmmm z tym mysleniem to bym polemizowala hehehe
  • Re: agulka w krainie simsow..

    Yoanna > 07-02-2006, 23:32

    hehe temu napisalam 'chyba' :lol:

    badania wciaz trwaja :wink:
  • Re: agulka w krainie simsow..

    agulka > 07-02-2006, 23:43

    taa a na wyniki czekamy z niecierpliowscia

    tak sobie pomyslalam, ze moze teraz zmienia stosunek do mnie, ale kicham nawet na to. w razie czego mam sie gdzie przeniesc..



    zawiodlam sie dzis na przyjaciolce..ona chce tu przyjechac we wrzesniu, wiec jej napisalam jak jest.. niektorym sie udaje, innym nie.. a usa to nie kraj raj w ktorym wszystko idzie jak po masle..

    a ona do mnie , ze traktuje ja jak idiotke i ze chce ja zniechecic..

    mi chodzilo o to, zeby sie nie nastawiala na cud - bo tak wlasnie bylo.. - nie chcialam zeby sie niepotrzebnie zawiodla..w koncu lepiej sie milo zaskoczyc.. a ona mi z takim tekstem wyskoczyla i jeszcze dodala, ze nie ja 1 i nie ja ostatnia do usa wyjechalam..

    co juz mnie w ogole zamurowalo.. 8O

    juz mnie to wykancza..wszystkim sie wydaje, ze jak juz tu jestem to musi byc super , ekstra a jak mi sie nie podoba,. tzn ze ze mna cos nie tak..

    :twisted:
  • Starszy wątek Nowszy wątek
  • Pierwsza
  • Poprzednia
  • Następna
  • Ostatnia