-
-
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
oliwka911gt > 18-08-2006, 4:01
cxytam twojego posta i tajkie starszne ciary przeszly mi po ciele :evil:
gdzie ma tego raka?? -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
agulka > 18-08-2006, 6:17
przykro mi..
mimo to zycze milych wakacji z tata..
3maj sie cieplo -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
maya > 18-08-2006, 9:32
B?dź teraz przy nim,bo twój chłopak Cię taraz potrzebuje,jak nikogo na ?wiecie.Bez twojego wsparcia,miło?ci nie poradzi sobie z ta straszna sytuacja.Buziaki. -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
Edi > 18-08-2006, 11:22
Jezus,nie zostawiaj chlopa teraz.Mysle,ze ciebie potrzebuje bardzo. -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
Lionka > 18-08-2006, 16:42
Monika to co piszesz jest strasznie smutne
chce Ci powiedziec tylko ze jestem z Toba
Buzi :* -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
edytag > 18-08-2006, 23:10
badz ze swoim chlopakiem, ale i z jego mama szczegolnie bo ona tego bardzo potrzebuje bo to o jej zycie chodzi, ja bylam w podobnej sytuacji, tylko nie wiem czy jego mama wie, ale chyba lepiej nie wiedziec nie da sie pozegnac z zyciem, rodzina itp nie da sie byc z kims na zas, i ja jestem za daniem zawsze szansy, takiej malej np wizualizacja, nie mowie tu o jakims wydawaniu kasy na bzdurne leczenie, ale inne takze bioeneroterapeuta jezel mozna stosowac, bo nie zawsze mozna, no i cos co zajmie mysli, i nie dawajcie po sobie poznac ze jest zle bo jej jest tysiac razy gorzej!!!! -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
MONIKA > 05-09-2006, 1:52
Hello!
Witam po kolejnej wielkiej przerwie w nadawaniu. Wakacje prawie zakonczone. Wrocilam dzis z Nowego Jorku. Przedtem DC. Troche jezdzilismy po MA. Czuje sie, jak mala Monka. Mialam Tate u boku przez ostatnie trzy tygodnie. Niestety tylko do srody wieczora.Szkoda, ze nasza wycieczka do Miami nie wypalila, ale plaza i huragan troche sie rozmijaja, trudno.
Dzis 4-ty wrzesnia 2006, za trzy dni mina dwa lata odkad stanelam na tym kontynencie. Dzis Boston nazywam "domem", tesknie za PL, ale oczywiscie mam tu plan do zrealizowania. I juz, juz... JUTRO ZACZYNAM STUDIA!!! :twisted:
Kiedy zaczynalam pisac te historie nawet nie marzylam o studiach w Stanach. Nadal w to nie wierze. Nie zmienia to jednak faktu, ze jutro mam pierwsze zajecia. Nossa siniora! :twisted:
Buziaki. -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
katlia > 07-09-2006, 1:10
Monika, gratuluje udanych wakacji z tata, kontynuowania pracy z rodzina ktora tak lubisz, gratuluje studiow -- i zycze ci jak najwiekszych sukcesow. Ale zreszta, ty i tak sobie swietnie poradzisz, bez moich (czy kogokolwiek) zyczen. Musisz tylko wierzyc w siebie. Jak sie tu mowi,
You Go Girl.
PS Bylam w Bostonie przez kilka dni - moja corka zaczyna tam studia - jako freshman w Northeastern. Fantastyczne miasto. Zwlaszcza dla studentow. Wiecej mlodych ludzi nigdzie nie widzialam -- and I've been around ! :lol:
Pozdrawiam, katlia -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
MONIKA > 07-09-2006, 7:06
Dziekuje.
Dogadalam sie z hostami. Oni rzucili propozycje, co do nowej "pensji", ja zapodalam swoja. Przyjeli moja! :twisted: Malo tego, dostalam odpowiedz z Homeland Security i mam status International Student czyli F1. Strasznie mnie to uradowalo, jutro konczy mi sie wiza, a nowy status dostalam tydzien temu, list zas wczoraj. Mam nastepne dwa lata na legalu. Niesamowite. :wink:
Tata polecial, a mi tu chujowicznie smutno.Ryczalam cala droge z lotniska. Potem sie upilam Martini, ktore mi kupil i obzarlam czeko tuuba wedla, ktora mi przywiozl. Strasznie tak "zostac dzieckiem" i musiec wrocic do realiow bycia duzym dzieckiem. :? -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
monica07 > 08-09-2006, 14:10
Monka i widzisz wszytsko si ulozylo zaje*iscie.
Life goes on, ani sie obejrzysz, a zobaczysz sie z Mama. I wszytskimi innymi.
Pewnie anis ie obejrzysz a zobaczysz sie ze mna!
Najwazniejsze ze status jest. Homelandy moga ci teraz nas*ac.TO najwazniejsze, bo nieleal najgorsza opcja z mozliwych.
Hosci ugadani. Zajecia rozpoczete. Na nowej drodze zycia GOOD LUCK chcialo by sie rzec!
MArtini i czekolada nic a nic nie szkodza. Bardzo za to popprawiaja nastroj. Cheers. Wiem z doswiadczenia