-
-
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
MONIKA > 31-07-2006, 1:50
A pamietasz, co Ci na koncu powiedzialam. A zrobmy jeszcze jakies zdjecia, te upublicznimy tylko w wersji czarno-bialej. :twisted:
Ej, no bez przesady, bylysmy boskie mimo 40 stopni na dworze i 50 w podziemiach. :evil: -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
Lionka > 31-07-2006, 2:14
ja to tylko tak profilaktycznie hehe
alez wiem ze super laska jestem i wogle skromna tez :lol: tylko czasem kamera nie odzwierciedla calego mojego uroku i oczywistego piekna... ;-)
aha mialas racje co do tego mojego zdjatka na ktorym sie wspinam na kamole - swietnie sie usmialam z wlasnej miny buahahaha -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
MONIKA > 01-08-2006, 5:48
Czuje sie strasznie dziwnie. Wypelnilam dzis papiery z ... o koncu roku, wlasciwie dwoch lat. Wypisalam, kiedy chce wracac do domu. Hosci mysla, ze wracam, a co ja mysle..?
Przed tym dlugim weekendem, piec dni temu powiedzialam hostce. Tom nic nie wiedzial. Dzis wrocilam z obiadu na miescie, wchodze do kuchni na nasze pogaduszki z hostem, a on, "Monka, I respect your decision about going home, but I just want to let you know that I'm really sad about that." Geee. Naprawde jest fajowy i mamy super kontakt.
Ogarniaja mnie wszelakie uczucia. Od euforii po dol. Jestem zmeczona zyciem na emigracji, jestem zmeczona Stanami, rutyna i codziennoscia, ktora znam na pamiec. Z drugiej strony nie moge sobie pozwolic, zeby teraz, kiedy zaczynaja spelniac sie moje najbardziej szalone marzenia, odpuscic. Nigdy bym sobie tego nie wybaczyla.
Wiem skad te porypane mysli w mojej glowie, od trzech tygodni nie biegalam, nazbieral sie szit w moim mozgu. Jutro zrobie podwojna dawke, mam nadzieje, ze mi sie odmieni...
Monka, I'm gonna miss you so much. -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
monica07 > 01-08-2006, 8:50
Poplacze sie no! -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
maya > 01-08-2006, 9:52
DZiewczyny,nie płakać,no! -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
oliwka911gt > 01-08-2006, 16:20
tak czytam post monki, gadam na GG z kumpela ze studiow i mam to samo co monka! tez nie plywalam ani nie bieglam od jakiegos miesiaca. i w glowei rpzestawia mi sie rowno, jeszcze pisze mie kiedy prztjezdzam bo sie hajtai mnie zaprasza na wesele. nudzi powoli mnie ameryka. jestem tu dopiero pol roku, a co powiem za poltora?? niechce wiedziec!!! -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
MONIKA > 09-08-2006, 18:39
do
du
py
teskno
bylejako
mam dola
uswiadomilam sobie wiele przez Monki wyjazd.
kiedys tez wyjade i co bedzie wtedy z calym moim zyciem tu? -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
maya > 09-08-2006, 19:13
Monka,takie życie jest-czasami każda chwila jest lepsza od poprzedniej,a czasem...masz ochote schować się przed całym ?wiatem jak najdalej od problemów,jak najdalej od wszystkiego.Ale jestes silna i przetrwasz to wszystko-dobrze o tym wiesz!Masz swojego amora,dzieki któremu masz powód by cieszyć się życiem i który jest obok-mimo tego że czasem jest do dupy-mimo wszystko...Buziaki :wink: -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
monica07 > 12-08-2006, 18:52
Life does go on.
ja tak wiele sobie uswiadomilam.
nic nie trwa wiecznie.
przemijamy.
i kilkoma takimi innymi tekstami mam ochote rzucac.
ale - above all- bycie dobrym czlowiekiem, realizacja SWOICH zamierzen i celow. I bedzie dobrze.
buzi -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
MONIKA > 18-08-2006, 2:19
Po poltora roku zobaczylam tate. Przylecial dzis do mnie na trzy tygodnie. Od jutra zaczynam wakacje i bylby to zajebisty czas, gdyby nie fakt, ze mama mojego chlopaka umiera. Nie umiem skakac z radosci, kiedy wiem, ze komus kogo kocham wczoraj powiedziano, Ze niebawem straci mame, ze chemia ani jakiekolwiek leczenie juz nie pomaga, juz nie pomoze, ze nalezy go ot zaprzestac i poczekac na smierc.
Miotaja mna paryszywe uczucia. Ja pierdole, chcialabym miec 5 lat. :roll: