• Options
  • Logowanie
     
  • Rejestracja
     
  • Desktop Style
     

Florida dream ??

  • Index  

    • forumAuPair.pl - Świat Operek
       
    • Ogólnie o programie Au Pair
       
    • Historie życiowe
       
    • Florida dream ??
       
  • Florida dream ??
  • Re: Florida dream ??

    NELTILIA > 07-09-2009, 12:52

    Natrudniejsze sa pierwsze 2-3tyg, To jest zupelnie normalne! Nowe otoczenie, nowe nawyki, nowi, zupelnie obcy nam ludzie, itp! ciezko stwierdzic czy wytrzymamy 12 miesiecy (lub wiecej) z dana rodzina bedac u nich zaledwie kilka dni!



    Ktos juz wczesniej wspominal o tym i moze faktycznie 'dziwnie' sie czujesz w domu, w ktorym gospodarza 'dwie mamusie'? bo nie mialas do tej pory do czynienia z tego typu sytuacja? Niby jestesmy otwarte na zmiany, tolerancyjne co do zwiazkow homoseksualnych, ale chyba bardziej jesli nas to bezposrednio nie dotyczy - czyli np. 'za szklanym ekranem telewizora', ale w momencie gdy zderzymy sie z tym twarza w twarz sytuacja wyglada troche inaczej.. Dlatego tak wazne jest to na co sie decydujemy!!!!!!!!



    Jesli chodzi o sam jezyk, daj sobie czas! Bardzo czesto zdarza sie, ze myslimy, ze potrafimy sie dogadywac, ale znowu - kiedy znajdziemy sie w sytuacji, gdzie wszyscy naokolo mowia po ang, nas dopada blokada i sie podlamujemy! To jest tez w jakis sposob naturalne! ale kazdy Wam powie, ze z czasem nabiera sie wprawy i sie po prostu mowi mowi mowi mowi,.. bez konca sie mowi!!!



    Mysle, ze najistotniejsze teraz to NIE myslec o powrocie, a nagromadzic znajomych/rowiesnikow! Musza byc inne operki w okolicy! dzwon i pisz do nich! nawiazuj kontakty! wpisuj w wyszukiwarce na n-k miejscowosc, w ktorej jestes, znajdziesz moze w ten sposob jakichs fajnych rodakow?



    Dziewczyny dajcie sobie troche czasu, glownie na 'opadniecie' emocji, ktore teraz Wami targaja, a Wy dajecie sie im bez mgnienia oka owladnac!!! Poczekajcie np, do Halloween, zebyscie mialy chociaz co wspominac z Waszego 'american dream'. Po 2 miesiacach bedziecie juz mialy glebsza orientacje czy zostac czy wracac! Teraz, po kilku dniach sytuacja jest tak swieza, ze ciezko myslec rozsadnie o powrocie! Temu mowimy stanowczo NIE!



    aa no i nie traktujcie ewentualnej zmiany rodziny jako cos zlego! Ja bym zaryzykowala bedac na Waszym miejscu! Nic nie tracicie, tym bardziej, ze myslicie i tak o powrocie do polszy!



    Zycze Wam duzo sily i wytrwania i samych usmiechnietych dni))
  • Re: Florida dream ??

    kamysia > 07-09-2009, 17:04

    .
  • Re: Florida dream ??

    agulka > 07-09-2009, 18:01

    zgadzam sie z Kamildzianka.nie poddawaj sie tak latwo!
  • Re: Florida dream ??

    kamildzianka > 07-09-2009, 19:11

    Usiadlam dzisiaj i przeczytalam sobie twoje pierwsze posty w historii zyciowej. Bylas pelna wiary, bo masz swietne hostki, 1500m do plazy, domek, piekny pokoj i lozko, bedziesz w ukochanym stanie. Snulas marzenia o oceanarium, szkole.

    Chcesz teraz to rzucic?

    Przeciez nic sie jeszcze nie zaczelo, jeszcze nie mialas okazji poznac ani hostek blizej, ani dziecka. To tak, jakby skazywac nowy zwiazek z facetem na porazke, nawet nie pocalowac sie po raz pierwszy, myslac, ze i tak koszmarnie calujemy, wiec po co probowac. A dlaczego nie?

    Walczylas z rodzicami o ten wyjazd, chcialas, tak bardzo chcialas wyjechac. I udowodnilas sobie, ze dasz rade, wylecialas. Przezylas pozegnanie z rodzina, lot samolotem, orientation z operkami z CALEGO SWIATA. Teraz twoja kolej, zeby pokazac sie z jak najlepszej strony. Po co sie poddawac?

    Wyobraz sobie, ze za pare dni hostki zabiora cie do muzeum, pokaza ci miasteczko, pojdziesz z chlopcem na plaze, niech sie pobawi w piasku. Zobaczysz, jak ten swiat wyglada i ile ma mozliwosci. Restauracje z daniami z calego swiata, rozne kolory skory, piekne sklepy. Przeciez po to walczylas o mozliwosc wyjazdu, zeby dac sobie szanse!

    Kazda z nas udowadnia niezmierna sile i odwage. Taki wyjazd, jak juz jedna napisala, jest dla ludzi silnych i dojrzalych. A ty przeciez taka jestes! Uparlas sie na wyjazd i spelnilo sie twoje marzenie. Ludzie dojrzali potrafia isc do celu i umiejetnie dysponuja srodkami, aby ten cel osiagnac. Tobie poszlo jak po masle. Czyli potrafisz, dziewczyno!

    Po prostu tesknisz i jestes zmeczona, ale ci przejdzie.

    Jezykiem sie w ogole nie przejmuj. Pomysl sobie: "Nie ma sie co wstydzic, przeciez tych ludzi wiecej na oczy w zyciu nie zobacze". Uzywaj moze tylko czasownikow, jak "come, write, eat, go", dziecko zrozumie i hostki tez. Popros hostki, zeby ci pisaly karteczki, co masz zrobic, zamiast zalewac cie potokiem slow.

    Swoja droga - skoro cie wybraly, to znaczy, ze nie przeszkadzal im twoj angielski! Gdyby byl az tak koszmarny, to by cie u siebie nie chcialy. Ale jednak spodobalas im sie (metaforycznie )!

    Usiadz sobie, jak czlowiek dorosly, pomysl na spokojnie, odetchnij, wyplacz sie. Zrob cos, co sie relaksuje. Ja np. biore kapiel dwugodzinna, czuje sie wtedy taka czysta, jakby woda obmyla ze mnie wszystkie problemy. I pomysl: czy warto wracac? Przeciez to twoje marzenie, ktore nawet jeszcze sie nie zaczelo. Pomysl, jak spojrzysz na te sytuacje za 5 lat. Czy bedziesz z siebie dumna, ze wrocilas do PL, czy raczej bedziesz zalowac? Czy pomyslisz "Ale bylam niedojrzala i smarkata, taka okazje zmarnowac, moglam zacisnac zeby, przetrwac pierwsze tygodnie, ale byloby lepiej". Po co wracac? I do czego? Wrocisz do studiowania? Do znajomych, ktorzy nie zostawia na tobie suchej nitki i beda dziwic sie za plecami, ze wrocilas? Do rodzicow, ktorzy przez kolejny rok beda marudzic, ze nie dosc, ze oplacilas biuro, to jeszcze musieli placic ci za bilet powrotny, a przeciez maja wydatki na glowie, jak hospitalizacja ojca. Chcesz im sie zwalac na kark wlasnie teraz? Kiedy juz wyplakali za toba oczy, pozegnali sie i pogodzili z tym, ze nie zobacza sie przez rok? Nie badz egoistka! Nie wykorzystuj choroby ojca jako argument, zeby wrocic do PL, bo przeciez przed wyjazdem ten argument nie byl az taki wazny. Daje sie wyczuc, ze nie wracasz stricte z powodu ojca, ale ogolnie jestes rozczarowana, wiec chcesz wykorzystac jego chorobe, aby oplacono ci powrot. Nie brzmi to strasznie, niemoralnie i egoistycznie?

    Pomysl, czy faktycznie jestes im teraz potrzebna, moze zapytaj rodzicow, czy woleliby, abys wrocila (na swoj koszt, oczywiscie, bo biuro ci tego nie oplaci, ojciec nie jest umierajacy i nie jest chory dopiero od tygodnia, a operacja byla ustalona najlepewniej juz pare miesiecy temu). Jesli powiedza, zebys zostala w USA, to zostan, daj sobie szanse! Zdarza sie taka jedna na milion, zostalas wybrana, idzie ci jak po masle. Nie kazdy moze byc w USA, nie kazdemu daja wize. Przekreslisz to tylko dlatego, bo... nie wiem sama, jaki jest twoj argument, czy jezyk, czy hostki, czy zwyczajnie tesknisz, chyba najbardziej z nas wszystkich.

    To twoj test zyciowy. Odpowiedz sobie, czy jesli zajdziesz kiedys w ciaze, to usuniesz, bo bedziesz bala sie porodu i bolu? Czy jesli bedziesz kiedys powaznie chora, czy bedziesz miala tyle odwagi, aby walczyc w choroba i poddac sie operacji jak najszybciej, czy raczej stracisz wszelka nadzieje i zwyczajnie zgasniesz? Czy jesli w pracy beda wymagac od ciebie niemozliwego, to czy staniesz na wysokosci zadania, zacisniesz zeby i zrobisz to, czego od ciebie oczekuja, czy odejdziesz? To twoj test zyciowy. Jak sie zachowasz teraz, taka najpewniej bedziesz w przyszlosci. Zycie nie jest proste, przejemne i latwe, ale wszystko zalezy od nas samych, jakie ono bedzie. Po to sie studiuje i znosi egzaminy, aby miec dyplom i znalezc prace. Po to sie jedzie za granice, aby zarobic i poznac obca kulture, rozwinac siebie. Warto podwyzszac poprzeczki w zyciu, aby zycie mialo swoja wartosc i smak. Co to za latwe zycie, z ktorego nie ma satysfakcji?

    Poczytaj sobie swoje pierwsze posty, jak myslalas, jaka bylas pelna wiary, szczesliwa, zaangazowana, podniecona wyjazdem, podroza, nowym swiatem. Przeciez dalej w tobie to siedzi, tylko schowane gleboko, przygniecione przez strach, wstyd, zal, tesknote, zlosc, beznajdzieje. Zobacz, jestes na FLORYDZIE! Ktory z twoich znajomych dostal taka szanse od losu? To twoje zycie teraz, nie ogladaj sie na nikogo, na rodzicow, kolezanki, pierdol to wszystko. Oni sa tam, ty jestes tutaj. Twoje zycie - MASZ JEDNO!
  • Re: Florida dream ??

    PawelAuPair > 08-09-2009, 0:16

    Naprawdę ciężko jest przemówić do rozsądku osobie, która jest w trudnej sytuacji. Sam niedawno przechodziłem ogromne załamanie (dokładnie 2 lata temu w liceum) i nie słuchałem nikogo dookoła siebie, kierowałem się tylko i wyłącznie sobą. Błądziłem, szukałem wyjścia. Znajomi, rodzina dawali dobre rady (z biegiem czasu wiem, że były to dobre rady) ale miałem ich gdzieś! Sam się wpakowałem w gówno i sam chciałem się z niego wygrzebać.

    Reasumując - nie żałuję swoich decyzji i w pewien sposób czuję się zwycięzcą.



    Edyta jest oczywiście w zupełnie innej sytuacji, choć z drugiej strony podobnej pod względem podejmowania decyzji. Zamyka się na ratunek i pomoc innych, ale wie co jest dla niej najlepszym wyjściem (lub tak jej się tylko wydaje).



    Nie będę Cię namawiał do powrotu albo do zostania w Delray Beach. Tę decyzję musisz podjąć sama. Tylko sama. Proszę tylko abyś rozważyła, zsumowała ile Cię ten wyjazd kosztował - powtarzam innych, ale potrzebny jest Ci prawdziwy rachunek sumienia. Włożyłaś w wyjazd kupę kasy (pieniądz rzecz nabyta więc po pewnym czasie wyjdzie się na prostą), mnóstwo czasu na załatwianie wszystkich formalności, "wojnę" z rodzicami no i najważniejsze - goniłaś marzenia i wygrałaś bo dogoniłaś je!! Udowodniłaś sobie, że potrafisz więc udowodnij sobie jeszcze raz!



    Tak się jeszcze zastanawiam... skoro już chcesz wracać, a nie posiadasz pieniędzy na bilet do PL to chcąc nie chcąc musisz jeszcze trochę zostać aby na ten bilet zarobić. Przypuszczam, że tuż przed finishem wycofasz się bo minie więcej czasu, oswoisz się i zaczniesz patrzeć na to wszystko zupełnie inaczej. Nabierzesz dystansu i zaczniesz poznawać nowych ludzi. Dojdziesz do wniosku: wytrzymałam miesiąc, wytrzymam jeszcze 11. Ale ja tylko tak przypuszczam...



    A to tak na otrzeźwienie w związku z Twoimi pytaniami odnośnie rozszerzonego ubezpieczenia:

    ! Wszystkie koszty związane z wyjazdem (opłaty w CC, ubezpieczenia, wiza itd.) nie zostaną Ci nigdy zwrócone !

    Podróż finansują Ci w naprawdę ekstremalnych sytuacjach... a i z tym bywa ciężko.



    Życzę Ci więcej wiary w siebie i mnóstwa siły!! Przejdź się po mieście, pojedź do Miami, poleż sobie na plaży, pooglądaj palmy. Na pewno doda Ci to otuchy, zmieni Twój podły nastrój! Aaa no i koniecznie przydałby się ciepły deszcz, który by zmył z Ciebie wszystkie czarne myśli. Nie kryj się przed nim



    TRZYMAJ SIĄ !!!!
  • Re: Florida dream ??

    Yoanna > 08-09-2009, 0:40

    [quote name="edytakrotoszyn"]nie wytrzymam tu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!POMOCY!!!!!!!!!!!!!!!!!!![/quote]



    oczywiscie ze wytrzymasz i jeszcze bedziesz zadowolona ze tam jestes. dopiero przyjechalas, daj sobie troche czasu. poznasz ludzi i okolice, zaczniesz szkole, przelamiesz bariere jezykowa i bedzie inaczej. przed wyjazdem hostki dzwonily do ciebie, prawda? skoro wtedy dalas rade z nimi sie porozumiec to teraz moze byc tylko lepiej. osluchasz sie z akcentem, zaczniesz rozmawiac i zobaczysz swoj postep! po to pojechalas do usa zeby sie nauczyc jezyka wiec wez sie w garsc i zrob to. zobaczysz jaka z siebie bedziesz dumna za rok.

    nie badz mieczak, przeciez wiesz ze jesli chcesz to mozesz!
  • Re: Florida dream ??

    kamysia > 08-09-2009, 6:49

    .
  • Re: Florida dream ??

    dominikan@ > 08-09-2009, 7:29

    Kamysia tez juz o tym pomyslałam
  • Re: Florida dream ??

    asiafrugo > 08-09-2009, 13:52

    Moja kuzynka 2 lata temu pojechała jako summer au pair do UK. Angielski miała na poziomie podstawowym, bardzo podstawowym nawet. Po 3 dniach wrociła do Polski, pomimo tego ze przez telefon mowiłam jej zeby tego nie robiła bo bedzie zalowac, zeby dała sobie chociaz 2 tygodnie. Mówila ze nie radzi sobie z jezykiem, z dziecmi i ze teskni za domem i ze nie bedzie zalowac jak z tego zrezygnuje. No i wrocila. Zadowolona na poczatku, ze w koncu sie to skonczylo, po jakis 2 tygodniach w domu zaczela zalowac ze wrocila, bo nie miala w PL nic do roboty przez wakacje. Z perspektywy czasu, widziala ze rodzina byla fajna, ze z dziecmi w sumie moze zalapalaby kontakt, ze nawet jakos dukala po tym angielsku. Takze pamietaj, nie reaguj impulsywnie, daj sobie czas. Jak ja jechalam pierwszy raz, to jak polozylam sie w lozku, pomyslalam 'nie wytrzymam tu 3 miesiecy!!!' a jakos wytrzymalam, pierwsze dwa tygodnie byly ciezkie, jezyk, dzieci, wszystko nowe i obce...Jesli po tych 2-3tygodniach nadal nie bedziesz mogla sie zaklimatyzowac, dopiero wtedy mysl co robic, chociaz ja bym radzila Ci nawet poczekac i miesiac! Niektorzy potrzebuja wiecej czasu...Prawda jest taka, ze nie wszyscy sie na au pair nadaja, trzeba byc silnym psychicznie, ale nie dawaj za wygrana, miesiac z dala od domu to nie jest wcale duzo, a Ty chociaz upewnisz sie, ze dezycja o powrocie byla przemyslana, druga taka szansa Ci sie nie trafi...Trzymaj sie!
  • Re: Florida dream ??

    justineee > 08-09-2009, 15:39

    Rozumiem Cie doskonalne. Tez od dawna szykowalam sie do wyjazdu jako au pair i na miejscu okazalo sie ze to nie to... :/ Szybko podjelam decyzje, ze rezygnuje. Wyjezdzam stad juz w czwartek i mysle ze nie bede zalowac. Niestety jestes w gorszej sytuacji bo jestes w USA Takze moze popracuj jakis miesiac zebys miala troche kasy rodzice Ci pomoga i uda Ci sie wrocic! Wiem jak czas to powrotu sie dluzy, ale dasz rade z mysla ze wracasz! Poprostu operkowanie chyba nie jest dobre dla wszystkich :roll: Powodzenia!! Pisz jak sie sprawy ukladaja
  • Starszy wątek Nowszy wątek
  • Pierwsza
  • Poprzednia
  • Następna
  • Ostatnia