• Options
  • Logowanie
     
  • Rejestracja
     
  • Desktop Style
     

MONIKA. MOJA HISTORIA.

  • Index  

    • forumAuPair.pl - Świat Operek
       
    • Ogólnie o programie Au Pair
       
    • Historie życiowe
       
    • MONIKA. MOJA HISTORIA.
       
  • Wątek zamknięty
  • MONIKA. MOJA HISTORIA.
  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    MONIKA > 24-05-2006, 3:13

    Jak to uzaleznia??? O_O

    Uzywam jej na zmiane z G&G (balsamy), na zmiane z Lorealem, Panteanem (odzywki, szampony), wiec chyba sobie krzywdy nie robie. :wink:
  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    kate-nasti > 25-05-2006, 15:37

    Krzywdy to se pewnie nie zrobisz hehehe

    Ale uzalezniaja...w sensie...jak uzywasz tylko tych kosmetykow, to skora sie przyzwyczaja i pozniej inne, slabsze troszke kosmetyki od tego nie dzialaja.

    Wiem,ze kremy z N sa dobre, bo bardzo szybko nawilzaja i poprawiaja wyglad skory.



    Dobra lece na telenowele brazylijska...a co! hehehe
  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    MONIKA > 06-06-2006, 1:42

    Chcialam cos ladnie naskrobac, w koncu tak milcze tutaj, stworzylami i... sie jakos zaznaczylo i zamienilo w jedna literke. :evil:



    Ogolnie powtorze.



    Jestem operka juz ponad 20 miesiecy. :twisted: Mam sie dobrze, wyjazdu nie zaluje. Niebawem, dzieki pomocy moich Polskich, a jakze Rodzicow (zeby nie bylo, ze to o hostach) zaczynam kontynuowac edukacje. Tutaj w Bostonie. Ciesze sie niezmiernie i odrobine boje. Jak wiecie jednak, moje haslo przewodnie, odkad pojawilam sie na tym forum, dwa lata temu brzmi: "Co mnie nie zabije, to wzmocni...". Towarzyszy mi ono na operskiej drodze i zawsze, gdy jest zle, staram sie myslec o pozytywach mojego skoku na gleboka wode.



    Juz pomijam oczywistosci, dojrzalosc, odpowiedzialnosc, swiadomosc, ze to moje zycie i kreuje je "po swojemu". Zwiedzanie, poznanie kawalka Stanow i zahaczenie o Kanade, takze znajomosci, obycie w innych kulturach, nauka jakby nie bylo na slawnej w swiecie uczelni. Angielski i Portugalski, za ktory planuje zabrac sie na powaznie. I materialne cacka, na ktore w PL musialabym zbierac i zbierac. (Laptop, cyfrowki, iPod).





    W tym miejscu chce tez pogratulowac, a takze zyczyc wszystkiego dobrego Ani, Ciosce, ktora zaczyna dzis college! Trzymaj sie Pierniku!



    MaGa, szerokiej drogi.
  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    MaGa > 06-06-2006, 19:06

    Licze dni Robie liste co? ile? mam kupic i zrobicSzukam upominkow.Ciesze sie baaaardzo. Pozdrawiam i trzymam za Ciebie kciuki aby wszystko sie Tobie udalo.
  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    agulka > 08-06-2006, 4:14

    super. oby ci sie udalo.

    ja z tesknoty umieram. podziwiam, ze tyle juz tu jestes i zdecydowalas sie na dluzej..

    zgadamy sie na pw co do tel, ok?



    buziole!
  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    MONIKA > 10-06-2006, 2:56

    Tofel, jak tofel. Trzy razy zdawalam test na Harvardzie, teraz do koledzu i dzis tofel. Zeby jakos szczegolny byl ten tofel, nie powiem, choc nazwa budzi emocje. Hehe.



    Musze powiedziec, ze nie mialam pojecia jak ow test wyglada. (Komputerowy). Totalnie sie nie przygotowywalam, zreszta uwazam, ze tego typu testy sprawdzaja rzeczywisty stan wiedzy i nauka tygodniowa or so nic tu nie zmieni. Na Harvardzie nam mowili, ze do ich testu nie da sie "nauczyc", bo albo wiesz, albo nie. I ja sie z tym zgadzam.



    Pierwsza czesc mnie normalnie wkurwila. Juz pomijam fakt, ze polowa byla o biologii, czytalam jakies wywody biologiczne, ktorych po pl w zyciu bym nie wziela, albo astrologia, albo jakies cuda ekologiczne. Powalony system zaznaczania odpowiedzi, next, ok, next, a czas leci. Z tym czytaniem trzeba zapierniczac na maxa, koszmar. Nie podobaly mi sie te pierwsze dwie czesci. Na Harvardzie bylo piec reading'ow, ale krotszych, a tu kuzwa tekst na strone i 20 minut do przeczytania i odp na 20 pytan.

    Druga czesc zludne 40 minut i... dwa takiez teksty.



    Za to plywam i rozkoszuje sie listeningiem. Scenki pokazane, aj duzo ich bylo i dlugie, i do kazdej kilka pytan. Po 5 minutach (liczyl sie czas odpowiedzi, scenki sa dlugie, ale nie liczy sie wtedy czas) mialam all done, a mozna bylo znacznie dluzej. To efekt nie zadawania sie z Polakami i nie uzywania wcale polskiego od dwoch lat. Za co mi chwala. Nikt mi nie powie, ze jak bym sie zajmowala moimi gowniarzami, a potem spotykala z Polkami, to gowno bym miala speaking po angiesku, bo z kim, z mlodymi?? Jasne. Bez chodzenia do szkoly angol sie poprawia, ale ze szkola trzy razy bardziej. Wiem, bo po roku bycia w Stanach myslalam, ze znam super jezyk, ale szkola pokazala mi, ze jest wiele do nadrobienia.



    To samo ze speak'ingiem, bardzo mi sie milo gadalo do mikrofoniku i czulam sie z tym realy comfortable. Poza tym Harvard zmienil moj sposob wyslawiania sie na bardziej profesjonaly. I tu uklony



    I writing tez, pikus. Dwa eseje. Jeden na podstawie scenki i artykulu, drugi na podstawie wlasnych doswiadczen. Czas 30 minut, luzik na czytanie i pisanie.



    Chaotycznie. Coz, Martini mam w glowie. Tyle.



    Ogolnie tylko potwierdzilam swoje teorie. Nie mam zadnych problemow ze sluchaniem i rozumieniem, z mowieniem, ani z pisaniem, ale moglabym miec bogatsze slownictwo specjalistyczne, o co trudno, bo kiedy latwo mi sie komunikowac, nie chce mi sie pracowac nad vocabulary. Mam nadzieje, ze koledz mnie zmusi. :wink:
  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    monica07 > 13-06-2006, 21:06

    told u so, monka.



    a martini rules. nie lubie tylko apple martini i tych wynalazkow.
  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    MONIKA > 14-06-2006, 2:50

    Dzis przyszlo mi udawac kobiete spodziewajaca sie dziecka, szukajaca operki. Tym samym dowiedzialam sie, ze operka w mojej agencji kosztuje rodzine 280$ tygodniowo. (Z caloscia kasy placonej lasce i agencji). Suma kasowana przez biuro to 6300$. Plus 250 aplikacja rodziny.

    Ciekawe czy w zwiazku z tym, ze zostane z hostami dostane te kase? :twisted: Czeka mnie teraz rozmowa z nimi. Dane juz mam. :lol:
  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    monica07 > 15-06-2006, 7:34

    280 tygodniowo z naszym 140 przepisownym wliczonym, czy tylko dla agencji?
  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    (-:MARZENA:-) > 15-06-2006, 10:51

    ja to odebralam ze razem z waszym przepisowym wliczonym
  • Starszy wątek Nowszy wątek
  • Pierwsza
  • Poprzednia
  • Następna
  • Ostatnia