• Options
  • Logowanie
     
  • Rejestracja
     
  • Desktop Style
     

Summer Adventure

  • Index  

    • forumAuPair.pl - Świat Operek
       
    • Ogólnie o programie Au Pair
       
    • Historie życiowe
       
    • Summer Adventure
       
  • Summer Adventure
  • Re: Summer Adventure

    Ninka Jones > 17-07-2007, 14:05

    czesc kochani.

    przepraszam ze nie pisalam, chcialam to zrobic w niedziele ale strona nie chciala mi sie otworzyc. Od mojej choroby jest tragicznie jesli chodzi moje relacje z hostka. Zaczynam sie zastanawiac czy nie wysle mnie do domu w sierpniu... ale w szczegolach opisze wszystko potem, bo teraz pracuje a mam lunch i weszlam na chwile...



    ps. Monia ciesze sie ze juz lepiej. U mnie tez juz to Slonce sie przebija ale bardzo powoli i bardzo niepewnie.
  • Re: Summer Adventure

    Yoanna > 17-07-2007, 18:57

    kotek co sie stalo?
  • Re: Summer Adventure

    idril > 17-07-2007, 19:04

    ej no co sie stalo?

    chora bylas i hostka zla za to?!

    opowiadaj, zawsze to chociaz troche sie wyzalisz...
  • Re: Summer Adventure

    Ninka Jones > 17-07-2007, 22:51

    wczoraj napisalam mojej przyjaciolce takiego tasiemca wiec juz troche ze mnie zeszlo emocji... wiec po kolei

    w tamtym tygodniu we wtorek od samego rana bardzo lewo sie czulam, bylam ogolnie bardzo zmulona, zrobilam to co zwykle czyli poodkurzalam i pozmywalam kilka razy... hostka widziala ze jestem lewa bo akurat miala tego dnia nocke wiec siedzialysmy w domu we dwie z maluchem. kilka razy pytala sie mnie czy nie chce isc do Pauliny bo chyba sie nudze, a ja ze nie i siedzialam roztelepana na kanapie przed telewizorem. Wieczorem czekalam na hosta razem z dzieciakami, one biegaly po dworze, maluch spal a ja siedzialam pod kocem i wlaczylam sobie DVD McFly. Zawsze to robie jak jestem sama. Juz po 3 piosence prawie plakalam... prawie bo przyszla Paula. Czulam sie fatalnie. Kiedy przyszedl host to powiedzialam mu ze mam goraczke to mnie wyslal do lozka. Nastepnego dnia Vivian wrocila do domu kolo 8 i wpadla od razu do mnie bo Julian jej powiedzial ze dzien wczesniej bylo cienko. Ja jej mowie ze nadal czuje sie beznadziejnie i chcialabym wykorzystac moj dzien wolny, ona ze spoko wiec poszlam spac. Obudzilam sie kolo 12 i ona do mnie ze mnie umowila do GP na 16 wiec poszlam spac dalej i wstalam po 14 zeby sie do ladu doprowadzic. U lekarza okazalo sie ze nic mi nie jest poza goraczka, u niego na wizycie mialam 38,3. Wrocilam do domu i poszlam do lozka, caly czas rosla, wzielam dwa ibupromy, doszla do 39,7 i potem zaczela juz spadac. Gadalam z mama i kazala mi od nastepnego dnia brac antybiotyk, ktory wzielam z polski. Wiec budze sie rano, dalej zmulona i mowie Vivian ze chce drugi dzien wolny, bo w dalszym ciagu mam ponad 38. Nie wygladala na zadowolona. Ale mysle pierdziele, czlowiekiem jestem i mi sie nalezy odpoczynek, nie bede zapieprzac z temeratura. Wzielam ten antybiotyk i wieczorem czulam sie juz troche lepiej. Weszlam na neta, pogadalam z mama na skypie i przychodzi mlody i mowi "mommy wants to talk to you" wiec ja schodze, oni mnie sadzaja i sie mnie pytaja czy ja chce dalej tu byc. A ja wogole szok, mowie im ze mi tu zawaliscie dobrze tylko ze w tym tygodniu troche jestem chora i moze tego za bardzo nie okazuje. Hostka wogole mi nawrzucala co sie jej nie podoba w mojej opiece nad dziecmi. Teraz zaczynam plakac ze tak czesto jest ze mna w domu. Wogole okazalo sie ze byla bardzo upset za to ze wzielam sobie wolne w czwartek, bo ona z najmlodszym chciala isc do lekarza (jakis wirus jest w domu) i przez to ze musiala mlodego do przedszkola zaprowadzic to nie zdazyla. Oprocz tego w trakcie posiedzenia dowiedzialam sie ze od przyszlego tygodnia chlopcy maja wakacje. Wiec przez poltora miesiaca bede miec cala trojke na glowie. Chyba z 10 razy o to w mailach pytalam przed przyjazdem to mnie zapewniala ze sa w szkole. SORRY :| nie zamierzam robic z tego problemu, moze te 5-6 tygodni dam rade. Co dalej. W piatek, sobote i niedziele normalnie pracowalam. Piatku i soboty za bardzo nie pamietam, ale w niedziele sie zaczela moja kurwica. W sobote wieczorem pyta sie mnie czy chce isc z nimi do kosciola o 9. Ja mowie ze nie bo sie juz na 10.30 umowilam z Paulina i chcemy isc, jesli jej to nie przeszkadza. Ona ze spoko. Wiec wstaje sobie o 8 w niedziele, mam godzine spaceru do kosciola wiec musialam sie wyszykowac jakos, ide do lazienki, patrze wolna chcialam wejsc DOSLOWNIE na 5 minut i jak tylko hostka zobaczyla z sypialni ze tam wchodze to do mnie "let me bath first", ja mysle sobie, dobra idz, wczesniej macie ten kosciol. Zeszlam w takim razie sobie sniadanie zrobic, tylko wrocilam z talerzem to ona mnie wola zebym kapala mlodego. Potem od razu umylam glowe. Z recznikiem na lbie, w pizamie i z kanapkami na talerzu usiadlam na lozku o 8.45. Paula miala byc pol godziny pozniej, a ja chora z mokra glowa, nie ubrana, nie umalowana i bez sniadania. ZAJEBISCIE. wybija 9, oni w domu. Mysle sobie co jest grane? okazuje sie ze msza jest o 9.30 :| w pewnym momencie na prawde pomyslalam ze nie zdaze ale udalo mi sie. Zla jak osa, wzielam cala kase jaka mialam i mysle MUSZE COS KUPIC tym bardziej ze w drodze do kosciola jest fajny sklep w ktorym z Paula jeszcze nie bylysmy. Zdazylysmy do kosciola, potem poszlysmy na zakupy. Nie zostal mi nawet pens. Tylko kase na autobus zostawilam. Idziemy na przystanek a ja sms od Vivian: "mam nadzieje ze pamietasz ze ide do pracy na 1.30" Patrze na zegarek, pierwsza. Mysle sobie "fajnie kuzwa ze mi powiedzialas ze wychodzisz". Dobrze ze autobus akurat podjechal... Jeszcze w niedziele powiedziala mi ze w poniedzialek mam wolne, to sobie mysle pojde do miasta bo nie wysiedze z nia w domu, ale nie mam kasy :| a oni mi jeszcze nie dali ani pensa. Wiec pytam kiedy mi zaplaca i kiedy bede miec drugi dzien wolny w tym tygodniu, a ona do mnie ze zaplaca mi za caly miesiac z gory 24 lipca i ze drugi dzien mi powie pozniej bo musi sprawdzic na grafiku. Kolejna rzecz ktora mnie zajebiscie wkur*ia, to ze o jej zmianach sie dowiaduje sie pol godziny przed jej wyjsciem. PONIEDZIALEK. mam wolne, wstaje po 10, schodze do kuchni a ona "ale sie rozpieszczasz. wszystko z toba w porzadku?" nie wiem co to mialo byc, czy to jej zajebiste poczucie humoru czy co?! poza tym cala trojka w domu, lacznie ze starszym (mlody nie ma przedszkola w poniedzialki). To bylo dziwne, czyzby zaczal wakacje i ja tradycyjnie nic o tym nie wiem? wzielam prysznic i ide w miasto. zaszlam jeszcze do Pauli 60 £ pozyczyc. Polazilam po miescie, humor do dupy! kupilam znow troche ciuchow, znalazlam HMV, myslalam ze to poprawi mi humor kupilam dwie plyty MF, i co jest szokiem buty za 15 £! to wam moze powiedziec ze jestem w depresji, bo normalnie bym takich butow za taka kase nie kupila. Wrocilam do domu, 7 £ w portfelu. Jeszcze zaszlam do Pauli pokazac jej nabytki. Spytala sie mnie czy potowarzysze jej na placu z jej chlopcami, ja ze spoko. Poszlam do domu zaniesc zakupy i mowie Vivian ze moge zabrac chlopcow, bo ide z Paula. Ona szok, wogole ucieszona ze w wolne chce ich zabrac. Sluchajcie, mlody wybiega z placu na ulice. Paula byla blizej wiec leci za nim. Mowie mu, za kare idziesz do domu. Dzwonie do drzwi a ona wielce zdziwiona ze juz jestesmy z powrotem. Mowie jej co zrobil, a ona to ze on sie zle zachowuje to nie jest powod zeby go do domu przyprowadzac. UNBELIEVABLE! zostawilam go tam, wrocilam do Pauli zla jak cholera, patrze po 5 minutach leci Vivian z mlodym i z chorym 5 miesiecznym dzieckiem, mysle psychiczna i sie bawi. Paula do mnie mowi ze chyba chce mi pokazac jak sie z dziecmi bawic. Olalam ja zupelnie, bawilam sie ze starszym chlopaczkiem Pauliny. Wracam do domu i siadam na kompie. Minelo moze z pol godziny i ona do mnie przychodzi. Klotnia. Jakbym kur*a chciala zle dla dziecka. Dla niej to nie jest problem ze on wybiega na ulice. Prosze bardzo, ja moge sie z nim 10 razy wracac, on moze wyleciec ten 10 raz na ulice az go cos nie pierd**nie, tylko ze wtedy to bedzie moja odpowiedzialnosc, nie jej :| foch wogole, nie odzywamy sie itp. a jeszcze znow padlo z jej strony pytanie czy ja chce zostac. WHATEVER. poszla na nocke do szpitala. host jest zajebisty, super mi sie z nim gada, raz nawet ze mna koncert MF z dvd obejrzal! uwielbiam go! jak poszlam na chwile do Pauli na placki ziemniaczane, to potem jak wrocilam, to powiedzial mi ze maluszek zaczal plakac, a na moj widok sie strasznie rozweselil wiec "musial za toba tesknic". starsznie to bylo mile. Wiec pomimo wolnego posiedzialam z godzinke z moim 5 miesiecznym. Dzisiaj rano oschle stosunki, ale po poludniu juz lepiej. Teraz znow poszla na nocke. Ja znow moge pisac moje opowiadanie, bo wczesniej pisalam do soboty i juz od niedzieli nie bylam w stanie zdania przez ta zlosc sklecic :/ dzis juz w wolnej chwili napisalam 4 strony i juz mi lepiej. Poza tym plyty MF leca na okraglo. I tak jeszcze powiem, ze jadac na au pair w przyszlym roku bylabym szczesliwa majac wiecej sprzatania niz opieki nad dziecmi... jakos wiecej przyjemnosci mi sprawia sprzatanie w tym domu... a syf cholerny!



    TYLE mam do powiedzenia, przepraszam za wulgaryzmy, ale nie panuje nad tym jak jestem zla. Pozdrawiam wszystkim ktorym udalo sie przez to przebrnac. Miejmy nadzieje ze sie nie rozmysla jesli chodzi o sierpien i nie wiem jak wytrzymam tydzien bez zakupow. A w portfelu 4,70 £...
  • Re: Summer Adventure

    idril > 18-07-2007, 1:08

    jaka suka

    jestem w szkou!



    8O 8O 8O 8O 8O



    no nie moge!

    na prawde brak mi slow





    [a tak na marginesie ja malo rozeznana jestem ale kim jest Paulina?!]



    zycze cierpliwosci w takim razie...
  • Re: Summer Adventure

    Ninka Jones > 18-07-2007, 2:19

    dzieki za wsparcie idril



    Paulina jest dziewczyna ktora aupairkuje u przyjaciolki Vivian. Trzymamy sie razem, jest niewiele starsza i musze wam powiedziec ze ona ma gorzej chyba ode mnie. Ma dwoch chlopcow, 3 lata i 1,5 roku. Pracuje codziennie od 9 do 17, weekendy wolne za to dostaje 60 £ i jeszcze siedzi z chlopcami wieczorami kilka razy w tygodniu kiedy jej hostka chodzi sobie na silownie, i dajmy na to za te 3 babysittingi tygodniowo doplacaja jej 10 £ MIESIECZNIE! dla mnie to jest porazka. wogole mialam wrazenie ze jej hostka mnie nie lubi, bo Paula byla tu miesiac przede mna i odkad ja sie pojawilam to na przyklad zaczela z domu wychodzic 8O i myslalysmy z poczatku ze jej hostka sie o to pluje, ale okazuje sie ze jest z niej zadowolona. Wogole ona powiedziala ze nie zyczy sobie zebym ja chodzila do niej, kiedy jej nie ma w domu. Wczoraj bylam tam 5 minut zeby wziac ta kase i ramiaczka silikonowe pozyczyc i Ayo, starszy chlopiec Pauli sie matce wygadal i Paula dostala za mnie taka zjebe ze mi az bylo glupio, a ona sie poplakala. No dajcie spokoj. Maja nas za jakies niewolnice i mamy wrazenie ze bardzo im nie pasuje ze sie spotykamy 8O :? ale ja i tak nie dam za wygrana i zostane, chyba ze mnie na chama stad wykopia... dzieci mnie kochaja wiec wydaje mi sie ze bylby to problem dla nich gdybym NAGLE zniknela...
  • Re: Summer Adventure

    Ninka Jones > 18-07-2007, 2:21

    jeszcze zapomnialam napisac ze ostatni weekend Pauliny wygladal tak ze przesiedziala 2 dni z chlopcami pomijajac nasze niedzielne wyjscie do kosciola



    to co sie tutaj wyprawia jest poprostu CHORE 8O

    chce zakupy!
  • Re: Summer Adventure

    edyta_s > 18-07-2007, 12:30

    Masakra. :/ A wy w Anglii jestescie, tak? Nabieram coraz wiekszej niecheci do Anglikow. MOja hostka przed ustaleniem planu na kolejny tydzien zawsze pyta, czy mam jakies plany, we wt mam zawsze wolne popoludnie, bo jezdze konno, ost mialam prawie caly pt wolny mimo ze powinnam pracowac, bo pojechalam do Lübeck z kolezanka. Mysle, ze wszyscy hosci krzywo by patrzyli, gdyby ktos ciagle wychodzil, ale to to jest przesada. Totalna. Ale znowu potwierdza sie regula, ze to jednak hostki maja ciagle jakies problemy i wiecznie im cos nie pasuje. :/
  • Re: Summer Adventure

    idril > 18-07-2007, 12:36

    wredne glupie baby!

    we labch sie poprzewracalo od tej 'wladzy' jaka maja nad operkami!



    moja jak na razie zapowiada sie calkiem fakjnie, jest taka troskliwa o mnie w mailach i w ogole. ale i tak wszytsko wyjdzie w praniu...

    lece do nich juz w sobote o 7 rano...

    denerwuje sie
  • Re: Summer Adventure

    Ninka Jones > 18-07-2007, 13:32

    jestesmy w Anglii, ale nie u Anglikow.

    ja jestem u malzenstwa z Ghany, a Paula z Nigerii, nie wiem jak ci Pauliny, ale moi sie 3 lata temu tu sprowadzili.

    Wiem jeszcze ze w przyszlym roku nie pojade do kogos kto nie mial wczesniej aupairki i chce miec koniecznie umowe.



    a wyobrazcie sobie ze hostka jest dzis dziwnie mila dla mnie. Dziwne ze nie pyta czy nie chce wracac :|
  • Starszy wątek Nowszy wątek
  • Pierwsza
  • Poprzednia
  • Następna
  • Ostatnia