-
-
Re: Plany a rzeczywistość
edyta_s > 16-07-2007, 15:31
Dzisiaj przyjechala Anna - angielska operka. Wszystko fajnie, zdaje sie byc sympatyczna, staram sie pomagac, zeby nie czula sie obco, a ona obdarowala prezentami wszystkich tylko nie mnie. :/ Nic od niej nie chce, ale glupia czekolade, zebym nie czula sie glupio, mogla chyba kupic. No nic, zobaczymy jak bedzie dalej. Nie byla jeszcze operka to widac nie wie, ze niby takie pierdoly, ale sprawiaja przykrosc. Poza tym dzisiaj bardzo fajnie, wszyscy sa dla siebie wyjatkowo sympatyczni.tylko ten upal sprawia, ze sie wszystkiego odechciewa... -
Re: Plany a rzeczywistość
idril > 16-07-2007, 16:05
no to faktycznie tak jakos glupio.
ale moze nie wiedziala ze bedziesz jeszcze
zreszta co ja gadam, musiala wiedziec...
wiesz ja jak na razie to z anglikami mialam takie doswiadczenia ze moge powiedziec ze sa to ignoranci na innych
mam nadzieje ze mi sie zdanie zmieni ale jak na razie takie mam
za to ja moge Ci poczestowac placuszkami
jednego? -
Re: Plany a rzeczywistość
faris > 16-07-2007, 18:57
a może 'polskiego' snickersa ?
nie znam się na tym operkowaniu, a już bynajmniej na prezentach... ale mnie nauczono, że gdziekolwiek idę w go?ci, to zawsze mam wszystkim dać prezenty... no i taka sytuacja jak ta dziewczyna... to dla mnie nie do pojęcia...
a może to taka kultura i trzeba to akceptować ? (tzn. nie piszę, że nikt nie akceptuje czy co?, że niby jakie? pretensje ) tylko, że nie należy się spodziewać po nich takiej "życzliwo?ci"... zreszt? nie wiem, jak to tam jest... ale jakie? wyobrażenie trzeba mieć xD -
Re: Plany a rzeczywistość
edyta_s > 16-07-2007, 20:22
Mailowalam z nia przedtem ze 2 miesiace... Potwierdza sie Twoje teoria.Tak mi sie przypomnialo, ze na moje 18-te ur nawet mi 'wszystkiego najlepszego* nie powiedziala, mimo ze dokladnie o tym wiedziala.
Hehe dzieki dziewczyny.Nie ma to jak polska zyczliwosc.
Tak samo zastanawiam sie: przyjechala do Niemiec, nie chce jej sie wysilac z iemieckim, bo malo go umie, to mowi po ang (spoko, nawet nie najgorzej jak dla mnie, chociaz sie podszkole, ale to swoja droga po co jechala do Niemiec? we wrzesniu jedzie na rok do Francji i tam tez ma rozmawiac po ang, ja tego troche nie rozumiem). Poza tym jest ok, chociaz moj ang rewelacyjny nie jest, przyzwyczailam sie juz do niemieckiego, wiec nasze rozmowy zawieraja duzo 'what' 'pardon' 'I don't understand what you mean' i podobnych. -
Re: Plany a rzeczywistość
Kierlajn > 16-07-2007, 20:38
Ja Ci kupie bidulko czekoladkeehhh it wasn't nice.. -
Re: Plany a rzeczywistość
Yoanna > 16-07-2007, 21:11
angole tacy juz sa ze uwazaja ze ich jezyk im w zyciu wystarczy :?
aczkolwiek dzis sie bardzo zdziwilam, jak nasz nowy kucharz, anglik, mlody, przyniosl dzis z zeszyt z polskimi podstawowymi zwrotami, ktore znalazl w necie i z wymowa. bylam pod wrazeniem -
Re: Plany a rzeczywistość
edyta_s > 17-07-2007, 21:13
To po co jej to operowanie w ogole? Ja myslalam, ze chodzi o to, zeby poznac jezyk i kulture, a bez jezyka to ciezko i kulture poznac. Troche dziwne to jest, bo tylko ja i host (czasem hostka) gadamy do niej po ang, a ona i tak na niemiecki odpowiada angielskim. Mi sie tak bawic nie chce.
Ooo a temu co sie stalo?Ktos sie uczy polskiego w koncu.
W ogole niby fajna dziewczyna, ale jaka taka nie wiem... dziwna troche. Wkurza mnie to, ze ja jej robie lache i gadam z nia w jej jezyku, to ona nawet nie stara sie mowic do mnie wolniej i wyrazniej. Dzisiaj 'Poland' powiedziala tak, ze nie mialam pojecia o czym mowi. Poza tym czy wszyscy Anglicy sa jacys tacy smiesznie mili? Dla mnie to jakos tak komicznie brzmi, jak ciagle mowi do maluszkow 'good boy', nawet jak sytuacja wcale tego nie wymaga i smieje sie w innych momentach niz ja.
Wczesniej tylko myslalam o studiach w Niemczech, ale im dluzej tu jestem, tym bardziej jestem na to zdecydowana.Prawie wszystko juz wiem, wcale nie jest tak trudno jak sie zdaje, nawet dowiedzialam sie o agencji ktora zajmuje sie szukaniem rodzin w Schleswig-Holstein (dla niezorientowanych - stolica tego landu jest moje wymarzone Kiel), wiec jak tu jestem moge papierki wszystkie teraz zaniesc i czekac na pasujace rodzinke cale 9 miesiecy. Nie wyobrazam sobie, zebym mogla z wlasnej woli zostac w Polsce, niby 9 mies to kupa czasu, ale mysle, ze przez ten czas nie zapomne, jak dobrze sie tutaj czulam. -
Re: Plany a rzeczywistość
Kierlajn > 17-07-2007, 21:46
Bo wiesz... kazdy czlowiek jest dziwny
podobno jest udowodnione ze ludzie sa nienormalni, nie ma normalnych ludzi...
takze hmm -
Re: Plany a rzeczywistość
idril > 17-07-2007, 22:24
Edytko a dlaczego musisz czekac az 9 miesiecy?
a dziewczyna faktycznie dziwna. i taka wymuszona grzecznosci i uprzejmosc na pokaz - nie lubie takich ludzi. -
Re: Plany a rzeczywistość
maada > 17-07-2007, 22:33
oj dziewczyny nie spodobaloby sie Wam w stanach :wink: tam wlasnie wszyscy udaja milych a do dzieci mowia w stylu 'oh sweety, honey nie kop pana bo sie spocisz' :roll: :lol: