-
-
Re: Yoanna - dogonić marzenia...
evel > 30-06-2006, 2:14
swieta prawda Paula ale zapominasz ,bejbi o Acton i Ealing to to juz taka mala Polska, przy okazji pozdro dla starej londynskiej mafii -
Re: Yoanna - dogonić marzenia...
Paula > 30-06-2006, 3:07
no tak, jak moglam zapomniec o Dzielni Na Acton {energicznie puka sie w glowe} -
Re: Yoanna - dogonić marzenia...
(-:MARZENA:-) > 30-06-2006, 10:57
kurde....mam nadzieje ze koszty podrozy mnie nie zrujnuja :roll: hehe...dzis leslie miala dzien dobroci dla zwierzat i mi zaplacila wczesniej zebym mogla sobie poszalec.....za 50L :roll:
hehe ale szalenstwo to w niedziele bedzie...chocbym splukana kompletnie byla to piechota dojde -
Re: Yoanna - dogonić marzenia...
Asienka > 30-06-2006, 11:26
Marzena no ja mysle
No tak musi byc akurat northern linia zrabana na moim odcinku yhy super :evil: -
Re: Yoanna - dogonić marzenia...
Yoanna > 03-07-2006, 14:00
no mnie tez wkurza ze akurat w weekendy ten odcinek jest zamkniety, ale zazwyczaj przez bank jezdze wiec jest ok
moj pierwszy samodzielny tydzien minal. wpierw bylo nawet ok, ale potem oczywiscie musialo sie popsuc. caly dzien moze byc dobrze, ale jak jest czas kapieli to takie historie tu sa ze szkoda gadac. komedia, tragedia, wszystko w jednym. no i duzo pracuje, zawsze jakies nadgodziny, dodatkowo platne wiec w sumie fajnie, przynajmniej wiecej sie zarabia.
w piatek mialam w dzien poltorej godzinki wolnej to marzena przyjechala na balhamsobie pochodzilysmy troche, pokazalam gdzie mieszkam, i marzenka miala wpasc do mnie o 19. czekam, czekam a jej nie ma heheh. bo wiadomo jak jest w anglii - wszystkie domki takie same wiec mozna sie zgubic no ale w koncu dotarla, fajnie bylo pogadac, bo bylam nieco wkurzona, to mi troche przeszlo
sobota... ladny dzienz kolega moim sie spotkalam, pojechalismy polazic po centrum... idziemy tak, patrzymy, jedna ulica zamknieta, ludzie siedza na kraweznikach i na cos czekaja. piotrek mowi, ze wlasnie nas minelo dwoch gejow. potem kolejni i kolejni. posmialismy sie ze moze jakas parada rownosci bedzie czy cos. dobra., cos sie rozpoczyna. ogromniasta flaga... a flage ta poznalam, bo gosciu od angola nam kiedys mowil czyja to flaga. oczywiscie gejow. parada gejowska no ale potem szli policjanci to myslelismy ze jednak nie. ale, ale. gay police association. heheh. zeby to nasz prezydent widzial
potem wrocilismy na leyton, poszlam do mojej kuzynki, wesolo bylo
no a na 20 musialam wrocic bo bejbisitting. z 5 dzieci, bo jeszcze do phoebe kolezanka przyszla na noc. ja to mam ekstremalnie, prawda?
ale bylo dobrze, obejrzeli dvd, poszli do lozek, ja jestem w kuchni, przychodzi anna (ta kol) i placze ze ona chce isc do domu. no ladnie, no, ja sama jestem i co tu robic. dziecko numeru do domu nie zna, mi sie udalo znalezc jakis jej numer, ale mowi ze to stary bo sie przeprowadzili. znalazlam inny, tez zly. dzwonie do jej matki na komorke, nie odbiera. rebecca tez nie odbiera. phil tez nie. no to fajnie. a dziecko mi placze i placze. ale w koncu jakos udalo mi sie namowic ja zeby wrocila do pokoju i sie polozyla. mialam nadzieje ze moze w koncu zasnie. odczekalam pol godz i bylo oka hostka mnie dzisiaj za to przepraszala, cos mowila, ze nasz telefon nie dziala, ha, ale jakos dzisiaj dzwonila po kolezankach? chociaz jakas kartka tez lezala na stole ze pooprzedni rachunek nie zaplacony? nie wiem o co biega.
no i niedziela. wyszlam z domu przed 9. o 9.30 bylam umowiona z justyna na london bridge. potem pojechalysmy po marzena na kings cross. asienka niestety nie mogla przyjechacpolazilysmy po miescie, bylysmy troche w national gallery, marzenie sie sloneczniki van gogha nie podobaly heheh. za to mydlo w tamtejszej lazience owszem pokrecilysmy sie potem po londku, na soho znowu fajne sklepy widzialysmy z ta flaga na wystawie ehhehe. potem justyna pojechala, a ja z marzena na tower bridge sie udalysmy, spotkac sie z jej ciocia no i tez fajnie bylo, w hyde parku milo czas spedzilsymy, nogi umylysmy ahha co na flogu mozna zobaczyc. a potem pizza, lody, pomachalysmy cioci i poszlysmy na oxford jeszcze, wreszcie bylo tam wzglednie pusto
o 22.32 marzena miala pociag, to ja odprowadzilam na stacji, marzena oczywiscie jeszcze mnie rozwalila swoja umiejetnosci rozpoznawania narodowosci ahhahah bez komentarzano i poszlam na metro. i mialam pecha. 3 pociagi z rzedu jechaly tylko na kennington, a ja potrzebuje dalej :/ jakies awarie tam byly czy cos, i wszyscy tak stalismy i czekalismy. ponad godzine mi to zajelo, w domu bylam przed polnoca :/ jeszcze mocno sie zdenerwowalam na cos, ale mniejsza juz o to.
ha, rozpisalam siedobra wystarczy juz bede konczyc
aska, pigwa, marzena w ta niedziele wszystkie macie bycpapap -
Re: Yoanna - dogonić marzenia...
(-:MARZENA:-) > 03-07-2006, 15:17
ja postaram sie cos dzis na floga wkleic....jesli laskawa leslie mi pozwoli....no coz...zapytam....a wlasnie bylam dzis w garazu....i stoja 4 rowery niczym nie zastawione, opony napompowane ...bez komentarza to zostawie :roll:
hehe a ty Yoanna mi obciachu na forum nie robpatrzylam temu chlopakowi na nogi i dlatego portugalskich oznak nie dostrzeglam ;P;P;P -
Re: Yoanna - dogonić marzenia...
Asienka > 04-07-2006, 11:28
ale o co chodzi z tymi narodowosciami?
bedeskoluj pigwe tez
pogoda ma sie popsuc :/ -
Re: Yoanna - dogonić marzenia...
(-:MARZENA:-) > 04-07-2006, 12:21
hostka Pigwy zapomniala ja poinformowac ze sie z greenwich wyprowadzili...mieszka wiec teraz w jakiejs dziurze....Pigwa jesli to widzisz...nie mam kasy na komorce dlatego odpisywac na sms-y nie moge...do neta tez prawie dostepu nie mam...z yoanna sie kontaktuj
no wiec proponuje w niedziele na kings cross st pancras przy peronie 8 (stojac kolo numeru peronu zeby nie bylo :wink: ) o godzinie 10.10? -
Re: Yoanna - dogonić marzenia...
Yoanna > 04-07-2006, 12:23
jejku co tu sie wczoraj dzialo ;D
o 3 przyszla mi do pomocy niania, na 5 godzin, bo host ma urodziny, zjechalo sie troche ludzi i pojechali na przyjecie do windsoru :roll:
i sluchajcie. jak ta profesjonalna niania wychodzila, to mi powiedziala, ze opiekowala sie wieloma dziecmi ale takich jak te jeszcze nie widziala. wild. crazy. naughty. extraordinary. hahah. i jeszcze mowi, ze rozumie zeby jedno takie bylo, ale wszystkie? widac po niej bylo ze miala juz tego dosc. a ja mam to codzienniew ogole to zarobila przez 5 godz 50 L, takiej to dobrze, a my biedne operki pracujemy i pracujemy...
przed chwilka hostka pokazala mi zdjecie domu, w ktorym bedziemy mieszkac we wloszech. mowie do niej, ze ladny. a ta, ze tak, ze wspanialy, in the middle of nowhere! boshhhhhh in the middle of nowhere? ja chce do ludzi!!!!!!! w ogole dzis zrobila rezerwacje lotu dla mnie, do bolonii, i teraz patrze na to i wpisala mnie yoanna. ? . o co chodzi? przeciez do niej zawsze sie podpisywalam joanna. w zeszycie co mi wpisuje wszystko co i jak tez zawsze mam 'joanna to work...' 'joanna to babysit', jak mnie niemka odbierala z lotniska to tez bylo joanna. a tu raptem takie cos haha. ciekawie to wyglada z moim nazwiskiem
wezcie mi powiedzcie czy to tak moze byc, czy beda problemy jakies robic na lotnisku? fak, skad jej takie cos do glowy przyszlo?heheh -
Re: Yoanna - dogonić marzenia...
bUka > 04-07-2006, 12:39
eee kurcze dżoana to niezły wałek.... bo chyba na bilecie powinno byc wszystko tak samo jak w paszporcie(tak mi sie wydaje), ale moze to nie jest tak istotne... ?:?
btw. czy twoi rodzice już wiedz? ze nie bedzie cię przez caly rok?? 8)