-
-
Re: pierwszy dzień u rodziny
pannaadamska > 05-09-2012, 0:22
Mój pierwszy dzień dzisiaj minął. Po 17 godzinnej jeździe do Genewy , host odebrał mnie. Całą drogę zadawałam mu proste pytania a on nawijał i nawijał. Po dojechaniu do domu , przywitały mnie dzieciaki z host mamą . Wszystko okej . Trochę rozkrzykane ale daję radę. Później przyszedł czas na prezenty : 7 latek olał prezent ode mnie, 4 letnia dziewczynka wolała pluszaka 2 letniej więc musiałam jej obiecać, że kupię jej takiego na święta bo ryk . Później oprowadzenie po domu, wszystkie pokoje . Host mama proponowała jedzenie ale wtedy się wstydziłam więc teraz leżę głodna ;D kiedy zabrali dzieciaki do kąpania , host mama powiedziała, żebym się położyła bo na pewno jestem zmęczona . I jak poszłam do swojego pokoju to bitą godzinę płakałam i teraz nie wiem dlaczego : dlatego, że są mili ? że dzieciaki w porządku ? że tęsknię za rodziną ?
Cholera wie ;/ jutro kazali mi się wyspać i wstać na lunch
Zobaczymy co będzie daalej -
Re: pierwszy dzień u rodziny
prettyvisitors > 05-09-2012, 1:41
Spokojnie, ja na początku też przeżywałam mały kryzys, ale później może być już tylko lepiej, jeśli się trafiło do rodzinki, która jest w porządku. Więc daj sobie trochę czasu. -
Re: pierwszy dzień u rodziny
pannaadamska > 05-09-2012, 11:22
Są w porządku właśnie, dzisiaj hostka zajęła się tym co został w domu żebym odpoczęła po podróżyogólnie są mili. Mam nadzieję, że ten kryzys minie -
Re: pierwszy dzień u rodziny
margerich > 05-09-2012, 12:52
u mnie pierwszy dzien, czy też pierwsze dni bylo bardzo mile. Ostatnio coś zaczyna sie psuc. Ja zachrzaniam caly dzien jak oszalala, robie pranie ubran dzieci, gotuje im, zaprowadzam gdzie trzeba, bawie się, poświęcam całą uwagę, a wieczorem hości potrafią mi zwrócić uwagę o jakiś detal w taki sposób jakbym w ogóle nic nie robiła, np. że karty leżą w living room (poukładane na biurku bo pilnowałam żeby mały sprzątnął) a nie w pokoju dzieci. Na sprzatanie jest wyznaczony czas po tea, ja wtedy szybko zmywam wszystkie naczynia, patelnie itd, dzieci muszą posprzątać po sobie, musze wyrobic się przed 19 z kąpaniem małego i większego chłopca, jak oni przychodzą to jeszcze zdejmuje uprane ubrania, zawalam od rana do wieczora i zero docenienia. wszedzie jest czysto i schludnie, a oni mają pretensje o jakieś idoityczne karty, które w dodatku są poukladane. Nie przeszkadza im za to że stoliku w living room uginają się pod wielkim kłębowiskiem kurzu. Nie wiem, dziwnie się ostatnio czuję. Wszystkie ubrania mają swoje specjalne półki i jak coś jest Uwaga: złożone elegancko itd, ale nie w tej półce, to też słyszę irytację w głosie. Wczoraj powiedziałam im że ja nie mieszkam z nimi całe życie i trudno żebym wiedziała gdzie wszystko kłaść. Zero zrozumienia. -
Re: pierwszy dzień u rodziny
kingulath > 07-09-2012, 21:21
[quote name="margerich"]u mnie pierwszy dzien, czy też pierwsze dni bylo bardzo mile. Ostatnio coś zaczyna sie psuc. Ja zachrzaniam caly dzien jak oszalala, robie pranie ubran dzieci, gotuje im, zaprowadzam gdzie trzeba, bawie się, poświęcam całą uwagę, a wieczorem hości potrafią mi zwrócić uwagę o jakiś detal w taki sposób jakbym w ogóle nic nie robiła, np. że karty leżą w living room (poukładane na biurku bo pilnowałam żeby mały sprzątnął) a nie w pokoju dzieci. Na sprzatanie jest wyznaczony czas po tea, ja wtedy szybko zmywam wszystkie naczynia, patelnie itd, dzieci muszą posprzątać po sobie, musze wyrobic się przed 19 z kąpaniem małego i większego chłopca, jak oni przychodzą to jeszcze zdejmuje uprane ubrania, zawalam od rana do wieczora i zero docenienia. wszedzie jest czysto i schludnie, a oni mają pretensje o jakieś idoityczne karty, które w dodatku są poukladane. Nie przeszkadza im za to że stoliku w living room uginają się pod wielkim kłębowiskiem kurzu. Nie wiem, dziwnie się ostatnio czuję. Wszystkie ubrania mają swoje specjalne półki i jak coś jest Uwaga: złożone elegancko itd, ale nie w tej półce, to też słyszę irytację w głosie. Wczoraj powiedziałam im że ja nie mieszkam z nimi całe życie i trudno żebym wiedziała gdzie wszystko kłaść. Zero zrozumienia.[/quote]
olej ich i nie daj się wykorzystywać. re-match! -
Re: pierwszy dzień u rodziny
pannaadamska > 07-09-2012, 22:55
U mnie już czarna rozpacz minęła. Lepszy hostów wymarzyć sobie nie mogłam . Dzieciaki fajne, ale średnia dziewczynka ciągle ma pretensje o to , że jej nie rozumiem po angielsku nie licząc się z tym, że sepleni aczkolwiek skąd ona może to wiedzieć. Dzisiaj jej powiedziałam, że w Polsce uczą inaczej mówić po angielsku ;D Jakaż jestem zdziwiona, że host po dwóch dniach dał mi kieszonkowe za cały miesiąc ;D -
Re: pierwszy dzień u rodziny
kajtuś > 08-09-2012, 0:05
pannaadamska! Ty szczesciaro! -
Re: pierwszy dzień u rodziny
pannaadamska > 08-09-2012, 1:46
AA Kajtuś dziękuję dziękuję :oops: :roll: ! Ja jestem przykładem wyjazdu z APW , też miałam obawy a teraz nie zamieniłabym ich na nikogo innego i nie poszłabym do agencji never ! Moja agencja była genialna . Teraz widzę to idealnie. Zaznaczałam, że mam biegły angielski i słaby francuski i pojechałam do Francji żeby go szlifować. A oni mi podsyłali rodziny gdzie rodzice mówili po angielsku a dzieci po francusku. Spędzając czas z moja aktualną host rodzinką w której wszystkie dzieci mówią po angielsku , nie widzę możliwości dogadania się z dziećmi w innym języku niż angielskim póki coa dzięki agencji wybierając ich rodzinki siedziałabym i płakała z powodu nie możliwości dogadania się z dziećmi, bo to z nimi spędzamy czas a nie z rodzicami.
APW górą ! -
Re: pierwszy dzień u rodziny
kajtuś > 08-09-2012, 2:18
Ciesze sie, ze dobrze Ci tam : ) Kazdy by tak chcial : ) -
Re: pierwszy dzień u rodziny
Agata3443 > 08-09-2012, 11:03
Ja jutro przeżyje drugi raz 'pierwszy dzień u rodziny'. Co prawda nie wiem czy to będzie się liczyło, bo już ich znam i byłam u nich kilka razy, ale jednak pierwszy dzień - z noclegiem.
A dziś rano dostałam telefon gdzie jestem. Hostka pomyliła dnie i już dziś pojechała po mnie na lotnisko! ;o A mówią mi, że to ja jestem roztrzepana