-
-
Re: Marlena-historia prawdziwa
marlenao > 09-09-2009, 5:45
dzisiaj byl okropny dzien, na prawde okropny ;( hostka dzisiaj pracowala w domu, rano musialam z nia zaprowadzic dzieci na autobus do szkoly i dzisiaj one mialy zajecia tylko do 1 30 bo byl pierwszy dzien szkoly wiec hostka powiedziala ze mam ze swojej szkoly wrocic o 1 do domu, ale ile bylo zamieszania po drodze! rano do szkoly jechalam godzine! korek, zatrzymala mnie policja i sprawdzala caly samochod! normalnie jade tam 20 mina dzisiaj zajelo mi to godzine... pozniej jak juz dojechalam do szkoly to ledwo znalazlam miejsce do zaparkowania, ot...american college.. i o 12 20 skonczylam lekcje wiec myslalam ze wroce w 40 min spokojnie do domu , ale powrot zajal mi cala godzine!byl korek i policja pokierowala mnie na inna autostrade i musialam jechac bardzo na okolo... i w sumie zadzwonilam do hostki powiedzialam, ze utknelam w korki a ona przez telefon do mnie ze jest bardzo zla bo co z dziecmi itp, do chuja pana ona pracowala w domu to ciezko jej bylo wyjsc po dzieci! ale wkoncu tak jakos sie pospieszylam, ze dojechalam do domu za autobusem, centralnie moje dzieciaki machaly do mnie przez szybe, a hostka i tak mi palnela kazanie....powiedziala ze jak to sie jeszcze raz powtorzy to mnie zwolni. przeplakalam caly dzien dzisiaj (( glowa mnie boli i jest strasznie ciezko
A co do szkoly to bylo nawet spoko, robimy gramatyke w sumie rzeczy ktore pamietam z liceum, ale warto sobie przypomniec -
Re: Marlena-historia prawdziwa
ell > 09-09-2009, 9:07
[quote name="marlenao"] hostka i tak mi palnela kazanie....powiedziala ze jak to sie jeszcze raz powtorzy to mnie zwolni. [/quote]
8O , ale baba... A zwolnic to Cię nie może, bo nie jesteś jej pracownikiem. Chyba nie będzie ryzykowała rematchingu z powodu takiej głupoty??? Albo to jakaś wariatka, albo ma "trudne dni" :wink: i wkrótce Cię przeprosi. Ale to śmieszne, że od dwudziestokilkulatki wymaga super-punktualności i odpowiedzialności za rzeczy, na które nie masz wpływu, a sama jest skrajnie niedojrzała emocjonalnie. Ale chyba nie zrobiła Ci sceny przy dzieciach? bo to już byłby szczyt... :? -
Re: Marlena-historia prawdziwa
satelitarna > 09-09-2009, 11:06
Generalnie zdenerowalabym sie, jak to jedziesz do szkoly peirwszy dzien, nie znasz dobrze drog, jestes w obcym kraju, baaaa nie znasz jeszcze dobrze jezyka, co za hostka no ja nie moge zamiast byc troche wyrozumiala to Ona zachowuje sie jakbys byla jej niewolnica :/ sorry, ale takie mam wrazenie. -
Re: Marlena-historia prawdziwa
shante > 09-09-2009, 14:05
Bez sensu, zwłaszcza, że przecież to był korek, a nie Twoje widzimisię! Gasz, jak ja nie znoszę takich ludzi, co to myślą, że ich podwładni mają na wszystko wpływ i choćby były wszystkie kataklizmy na ziemi, to ma być tak jak oni chcą i koniec kropka. Wrrr. Aż się zdenerwowałam. :evil: -
Re: Marlena-historia prawdziwa
PawelAuPair > 09-09-2009, 14:37
Eh ogólnie życie au pair jest ciężkie. Jak nie pieluchy i płaczące dziecko to młodzież, którą trzeba wozić, stać w korkach i narażać się na nieprzyjemności ze strony hostów.
Ale ja jednak wybrałbym tą drugą opcję
Marlena - nie bierz wszystkiego do siebie co mówi hostka, w nerwach każdy palnie jakieś głupstwo. Ale nie powinna tego mówić teraz, kiedy dopiero zaczynasz jeździć. -
Re: Marlena-historia prawdziwa
monita > 09-09-2009, 19:51
I jak sytuacja w domu?? Hostka wróciła jeszcze do tego tematu, czy wylała swoje żale i tyle?? Nie przejmuj się może miała okres i burza hormonów zaćmiła jej racjonalne rozumowanie. Olej to i trzymaj się tam dzielnie. -
Re: Marlena-historia prawdziwa
karolinka > 09-09-2009, 20:08
moze monita ma racje..ma ciche dni..i musiala sie wydrzec na kogos..a ty bylas pod reka..;P
ale to nie zmienia faktu, ze nie z wlasnej winy prawie bys sie spoznila..nie martw sie.. -
Re: Marlena-historia prawdziwa
agulka > 09-09-2009, 20:46
i takie sa uroki hostek, szczegolnie tych, co siedza w domu. zawsze sie o cos przyczepia. trzeba to olac bo jakbys miala sie kazda glupota hostki przejmowac, to bys oszalala! -
Re: Marlena-historia prawdziwa
monita > 09-09-2009, 21:11
oj i teraz wyobraźcie sobie dwie hostki na raz z humorami...oj nieee...dzieki:] -
Re: Marlena-historia prawdziwa
marlenao > 10-09-2009, 3:11
ale jajano wiec z samego rana hostka dalerj byla opryskliwa, wiec ja dla niej bylam taka sama, a peirdole co sie bede przejmowac jak mnie wywali to trudno ;p i w miedzyczasie rozmawialam z mama na skypie opowiedzialam jej wszytsko a ona do mnie zbeym z hostka pogadala! a w zyciu! moze jeszcze mialabym ja przeprosic? a w dupie to mam, ja taka jestem ze pierqwsza reki nie wyciagne chocby sie walilo i palilo. i teraz najlepsze, hostka wrocila z pracy wziela krzeselko przyszla do mnie i sama zaczela rozmowe. powiedziala, ze nie chce mnie zwalniac bo wszystko robie dobrze i ze dobrze sie zajmuje dziecmi i ze oni na prawde nie chca mnie zwolnic, i powiedziala ze byla na mnie zla i myslala ze ja klamie !! ze wczoraj specjalnie zostalam sobei wszkole dluzej zamiast wrocic do domu ;/ jasne, bo ja nei mam co robic..no to jej wytlumaczylam ze musialam jechac inna autostrada, ze policja kierowala ruchem itp. to powiedziala ze mi wierzy i ze jej blad i ble ble . no i zaczela ze mna normalnie rozmawiac! smiac sie itp lol juz jest ok
i powiem wam jeszcze ze jak macie okazje brac dzieci w roku szkolnym to robcie to bez zastanowienia! moje wrocily dzisiaj o 4. ja mialam wolne od 8 do 4 , w miedzyczasie szkola od 11 do 12 20[dzisiaj juz nie bylo takiego ruchu i dojaz i powrot zajely mi po 20 min tylko :O], jak wrocilam ze szkoly reszte czasu spedzilam u Lukasza az do 3 30, wrocilam do domu i pozniej juz zgorki , czas na prawde szybko leci jak dzieciaki wracaja do domu tak pozno