-
-
Re: Viser la Lune - ca me fait pas peur..! <madzieeek en Fran
Gość > 28-11-2006, 22:43
ciekawe, ja mam wrecz przeciwnie - wcale mi sie na te swieta nigdzie jechac nie chce, ale ze musze troche lekarzy poodwiedzac i wloski podciac to nie widze wyjscia... -
Re: Viser la Lune - ca me fait pas peur..! <madzieeek en Fran
madzieeek > 30-11-2006, 17:14
Jeeezuuuu...co to bylo...????!!!!???
Ostatnie dwa dni zmiazdzyly mnie psychicznie....
Ale juz jest lepiej...
Nie idealnie, ale lepiej...bo gorzej juz chyba byc nie moglo...
Dzieki wszystkim za wsparcie tu i na flogu
MUAAAAAA :* -
Re: Viser la Lune - ca me fait pas peur..! <madzieeek en Fran
madzieeek > 05-12-2006, 11:50
No wieeec.... zyje soebi powoli...
Ostatnio nawet troche imprezowalam.
Z Francuzami, z Ukrainkami i troche z Polakami.
Mam taka dobra dusze w Paryzu - Danusie.
Skontaktowala mnie z Nia moja ciotka, bo kiedys pilnie potrzebowalam noclegu w Paryzu.
Danka mnie przygarnela i tak juz zostalo ;p
Zywi mnie, wspiera, poznaje ze swoimi znajomymi, pokazuje najtansze sklepy i znosi mnie przez cale weekendy nie raz
Nie wiem jak jej sie za to kiedys odwdziecze...
Poki co walcze....
Jak to spiewa moj kolega:
"Walcz! Po to zyjesz, walcz!
By zachowac jeszcze twarz
Przeciez jedna tylko masz na zawsze.
Nie! Nie poddawaj sie,
przeciez nie jest jeszcze zle
Kiedy w oczy mozesz sobie patrzec...."
....
no wiec "skladam place w piesc, nie poddaje sie..."
Ale po glowie zaczela mi chodzic zmiana rodziny...
Na bardziej "paryska"...
Tak delikatnie...
Ale nie wiem czy ostatecznei cos z tym zrobie.
Bo troche tchorz jestem.
Ostatecznei daje sobie czas do swiat.
Jak wroce z domu i bedzie kiepsko, to chyba zaczne dzialac....
Ale boje sie jak nei wim.
Oni chyba nawet sie nie domyslaja ze cos jest nie tak...
I nawet im do glowy nie rpzychodzi, ze np chcialabym odejsc.
I wiem tez, ze nie byloby im latwo znalezc kogos na moje miejsce teraz s srodku roku...
I wogole, wogole.... bleeeeeeee.... -
Re: Viser la Lune - ca me fait pas peur..! <madzieeek en Fran
edytag > 07-12-2006, 22:52
Tak czytam sobie Twoja historię i zazdroszcze Francjichociaż sama byłam tam przemy?l sprawę zmiany rodzinki i szukaj nowej, oni szybciej znajda kogo? na Twoje miejsce niż TY!!nie my?l o tym, czy oni kogo? znajda, ale czy Ty znajdziesz kogo? fajnego i w jakiej lokalizacji, gdzie jest szkoła itp. Bo wiem sama jak Francja jest droga!!Ale chyba każda Au pair, chciałaby mieć więcej kasy Zmieniaj bo później będzie za późno i będziesz żałować, że nie zmieniła?!!!Powodzenia! -
Re: Viser la Lune - ca me fait pas peur..! <madzieeek en Fran
madzieeek > 11-12-2006, 19:38
Kurna, tak sobie mysle, ze te moje kryzysy, doly i notoryczne histerie i zameczanie tym wszystkich dookola robia sie juz nudne.....!
Ja jestem przeciez wieczna optymistka i takie zalamki to do mnie totalnie niepodobne!
wiec co sie stalo...?
Przeciez sama tego chcialam, sama sobie wybralam...
Nooo, moze nie do konca bylam swiadoma tego, co mnie czeka..
Ale teraz trzeba ponosic konsekwencje swoich wyborow, decyzji...swoich marzen....
Wiec zaciskam zeby i obiecuje juz wiecej nie meczyc nikogo moimi kryzysami!
Nooo...moze od czasu do czasu, bo nawet optymistkom czasem bywa smutno...
Buziaki! -
Re: Viser la Lune - ca me fait pas peur..! <madzieeek en Fran
madzieeek > 11-01-2007, 13:00
Tak sie zwiazalam z fotologiem, ze zaniedbalam totalnie swoja historie....
Jak znajde chwile, to moze nadrobie, bo fajnie sie takie rzeczy czyta po czasie....
Poki co donosze, ze jakos leci... Raz lepiej, raz gorzej...
Wlasnie jestem po dwutygodniowych wakacjach w domu (noooo...prawie, bo z tydzien to spedzilam w pociagach ;p )
Bylo pieknie i ... za krotko oczywiscie.
Troche zmian nastapilo i przekonalam sie, ze jednak mialam racje w swoich pogladach, od ktorych na chwile odeszlam i nie wyszlam na tym za dobrze ;p
Mialam pieknego Sylwestra, a wlasciwie TRZY
No i ... jestem spowrotem....
A u Francuzow bez zmian...
Agnes dziala mi na nerwy, jest sztywna jak diabli i wogole jakas taka niedzisiejsza....
Dzieciaki dzialaja nie mniej niz mamuska.
Jedynie Xavier - jest boski... ;d
W planach mam wyjazd do Birmingham, moze tez do Rzymu.
Byl jeszcze Mediolan ale sie przedawnil. Nie z mojej winy...
Byl tez Madagaskar, ale sie zamienil poki co na Bora Bora....
Przezyje...
No i...po 30 godzinach w autokarze z banda pijanych wiesniakow i z dzieciakami dracymi sie cala droge, z upalonym kierowca i 6 godzinami czekania na naprawe autobusu juz wczoraj zarezerwowalam bilety na samolot na... Wielkanoc
Bissss!!! -
Re: Viser la Lune - ca me fait pas peur..! <madzieeek en Fran
madzieeek > 26-01-2007, 15:54
Oki, stawiam sie na wezwanie w swojej zaniedbywanej historii (to od czasu powstania fotologa - jak u wiekszosci :twisted: ).
Co u mnie....??
Jakos leci.
Nawet szybko, co mnie cieszy.
Leci tez waga...a wlasciwie rosnie, FUCK.
Z tego tez powodu zapisalam sie na gimnastyke i na step
Fajnie.
No ale bagietki (cieple) i serki (im bardziej smierdzace tym lepiej) tez sa fajne...
Poza tym zaczynam byc w stanie permanentnego wkurwienia.
Wkurwia mnie bycie operka.
Bleeee....
Pojawil sie ostatnio temat: "plany a rzeczywistosc" czy cos takiego...
No wiec plany byly takie: "Wiesz Magda,rodzinka fajna, rodzice sympatyczni, dzieci jak dzieci, ale i tak ich nie ma w domu od 9 do 18. Agnes ich budzi a potem odbiera jak wraca z pracy, po drodze. Niee, gotowac nie musisz, jak nie lubisz. No, prasowanie ubran dzieci raz w tygodniu, Agnes robi pranie, czasem im odkurzasz i tyle.Do Paryza masz bliziutko....blablablablaaaaa...."
A wyglada to tak:
- dzieci diablowate jak cholera...az nie chce mi sie o tym pisac...
- matka: zmanierowana, ciagel zamigrenowana, niezorganizowana, zero poczucia humoru, przewrazliwiona no i nauczycielka - jak ja... wielki brat patrzy, presja pedagogiczna...
- tata faktycznie sympatyczny - jako jedyny z calej familii...
- nie ma ich od 9 do 18 ... poza wtorkeim bo trzeba o 16 jednego gowniarza odebrac i zawiezc na koszykowke, srody - bo maja wolne wiec caly dzien trza im zajecie zorganizowac (w przerwach miedzy tancami, psychologiem, rysunkiem, koszykowka, basenem, feltem, pianinem - na ktore ja ich zawoze i przywoze....) bo inaczej sie pozabijaja no i mamusia nie moze pracowac (czytaj: siedziec w necie ;p), poza czwartkeim bo ich na midi mam przywiezc na dwie godziny przerwy i nakarmic no i nie wolno im TV ogladac. Odbieram ich praktycznie codziennie ja.
- codziennie rano istna walka zeby laskawie raczyli sie ubrac. to samo z prysznicem wieczorem plus wojny w samochodzie - jak jedziemy sami, czymli praktycznie codziennie wieczorem - RZYYYYYYYYYYYYGAM tym!!!!
- pranie ja, prasowanie ja (cale szczescie tylko dzieciece....), przygotowywanie kolacji - ja (choc mam dwie lewe rece i od poczatku mowilam ze NIE gotuje i NIE jestem kreatywna w kuchni tak jakby ona tego oczekiwala i przykro mi ze poprzenia operka zostala u nich mistrzem kuchni a ja nie mam takiego zamiaru... ;p), przygotowywanie im codziennie podwieczorku do szkoly - ja
-Zmiana poscieli (i prasowanie jej; w trzech pokjach) raz na dwa tygodnie, odkurzanie, porzadki w pokojach i lazience...
- Paryz... jedne 80km, transport - kurewsko drogi. Wiec jeden weekend w Paryzu rowna sie jedna tygodniowka (80euro)
- towarzystwo - rosyjskojezyczne, skutkiem czego rosyjski akcent....
- i najgorsze: presja pedagogiczna (tak sobei to nazwalam) - matka jest nauczycielka, ja tez nia jestem. I czuje sie caly czas jak na jakims egzaminie, alebo jak podczas zajec praktycznych z metodyki. Wymaga, chocsamej daleko do doskonalosci...
- aaa...zapomnialabym o BIG zakupach dla cale familii, ktore robie raz na tydzien...
Niby nic to wszystko....a jednak troche sie zbiera...
I zaczyna mnie wkurwiac.
To kolejne uczucie po tesknocie, przez ktore jestem ostatnio opanowana...
Generalnie - wykancza mnie psychicznie mieszkanie z nimi...
Wkurwia mnie, ze CODZIENNIE jest walka zeby jasnie panstwo sie ubrali i raczyli zjesc sniadanie/wzieli prysznic... Zebyscie widzialy jak to wyglada... Malego dzieciaka bierzesz za fraki i po sprawie... A te glupie osmiolatki... Szkoda gadac... prosby, grosby, szantaze...Wszystko to dupa!
No i ilez mozna prooosic gowniarza o zrobienie czegos...???
Niewypal.
Nie twierdze, ze operowanie to glupi pomysl...ale to chyba po prostu rzecz nie dla mnie...
No ale nie zostawie teraz tego, choc nie raz mam ochote...
Moj cel to nauczyc sie jezyka i korzystac z tego, ze Paryz mam (mimo wszystko) pod nosem...
Tam sobie znalazlam towarzystwo, tam jest mi dobrze...
Teraz w planach mam odwiedziny pewnego osobnika z Polski (jesli tylko pozbedzie sie strachu przed lataniem ;p ) a potem wyjazd do brata na dwa tygodnie.
A potem juz odliczam do lipca i au revoir...!
...no to sie wyzalilam
Milego weekendu! -
Re: Viser la Lune - ca me fait pas peur..! <madzieeek en Fran
Sol > 26-01-2007, 20:13
Hej Madzia!!!Dawno Cie tu nie bylo
Ja trzymam za Ciebie kciuki, bedzie dobrze :wink: -
Re: Viser la Lune - ca me fait pas peur..! <madzieeek en Fran
Gość > 26-01-2007, 22:24
To ja mialam stosunkowo mniej rzeczy do zrobienia w rodzinie w Szwecji a i tak marudzilam...
Sprzatanie - tak, pranie i prasowanie - tak, gotowanie - tak (wszystko calego domu i calej rodziny), posciele - tak; ale zero porankow z dziecmi - bo to robili rodzice
Trzymaj sie tam, Magda, wyzalaj sie na forum a my wspomozemy -
Re: Viser la Lune - ca me fait pas peur..! <madzieeek en Fran
madzieeek > 30-01-2007, 15:36
Dzieki piekne Laski!
Fajnie ze jest takie forum i ze Wy jestescie :*
Od razu czlowiekowi lzej na duszy
Buziak dla WAS!