• Options
  • Logowanie
     
  • Rejestracja
     
  • Desktop Style
     

MONIKA. MOJA HISTORIA.

  • Index  

    • forumAuPair.pl - Świat Operek
       
    • Ogólnie o programie Au Pair
       
    • Historie życiowe
       
    • MONIKA. MOJA HISTORIA.
       
  • Wątek zamknięty
  • MONIKA. MOJA HISTORIA.
  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    oliwka911gt > 29-12-2005, 15:32

    sa. w sklepach dla sportowcow. na silowni tez mozna kupic.
  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    agulka > 29-12-2005, 19:28

    hehehe



    monika, tak sie zastanawiam...ten blog to nie pod wplywem czytanej obecnie ksiazki?! ktora notabene zamowilam dzisiaj hehehe

    /a na jej blog tez zajrzalam i ona postanowila stamtad uciec :lol: /



    probowalam dzwonic wczoraj, ale nie odebralas i nie wiem, czy juz spalas, czy jak..wiec nie dzwonilam wiecej. rzecz jasna znowu polaczylo mnie z pewnym panem..ktoremu tym razem zostawilam wiadomosc



    do uslyszenia!
  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    MONIKA > 29-12-2005, 21:18





    Proteiny mozna nabyc w PL, wiem bo moj pakerski kuzyn zawsze mial te wielkie plastikowe sloiki. Napierniczalam sie z niego zawsze, ze sterydy "je". Powinnas sie zaopatrzyc w cos zdrowszego niz Red Bull'e, takze polecam. Taki pojemnik tu kosztuje okolo 30-40$, nie mam pojecia ile w PL. Mozliwe, ze jest dosc drogi, ale ow proszek jest bardzo wydajny i sloki wystarcza na kilka miesiecy!



    Wlasnie ruszylam dupala i widze, ze na telefonie, ktorego doszukac sie zreszta nie moglam (znalazlam w szafie w kieszeni kurtki) jest jedno missniete polaczenie, to pewnie Ty bylas, Zabo. :wink: Czekamy na rozwoj wydarzen co do pana. :twisted: (Ksiazke skonczylam tej nocy, kiedy rozmawialysmy, poszlam spac o 2am, ale przeczytalam "na raz").



    ______________________________________________________



    Wczoraj mialam zryty dzien. Hostka wymyslila, ze dzieci (troje, dziewczynki w wieku (344) jej znajomej, u ktorej nie wiedziec czemu spali dwie ostatnie noce, zostana przez ich mamusie podwiezione do nas o 12.30. Czyli ni mniej ni wiecej, mialam zajac sie szesciorgiem malych dzieci. 8O Pomijajac drobny fakt, ze rano mloda miala sie wyspac w domu, czyli do 10 zleci, potem mielismy jechac do mall'a zeby mlodzi mogli "zbudowac sobie misie", co zajmuje godzinke, z jeszcze jakis lancz zakupic i spozyc. Kiedy ja sie pytam?

    Konczy sie na tym, ze po mallu latalismy jak debile, szybko robia te misie, kupuje gowniane zarcie z Burger King'a i dawaj do domu. Nie bylo smiesznie, zwlaszcza, ze z wozkiem nie mozna sobie ot tak wskoczyc na drugie pietro, trzeba latac w poszukiwaniu windy, czyli przemierzac dodatkowe kilometry, czy mile, jak kto woli. Mlody w polowie drogi wydziera gebe, ze chodzenie go meczy, Holly biedne dziecko taszczy dwa kartony z misiami, ktorych nie ma jak wepchnac na wozek, a ja nie mam juz rak, zeby je niesc.

    Punkt 12.30 jestesmy w domu, a paniusia juz czeka. Swietnie mysle sobie, Anne powiedziala, ze ta wizyta bedzie miedzy 12.30, 1, a 2, w ostatecznosci 2.15, ale jesli pani juz czeka, znaczy ze dwie godziny jak nic mi te bachory beda chate demolowac, a jesli o demolce mowa, robotnicy pozbawiali nas wczoraj ostatniej lazienki. :? My "bawiacy sie" na pierwszym pietrze, a jedyny kibel, moj kibel, na trzecim!!! I teraz lataj z kazdym z osobna!

    Paniusia zapewnia mnie, ze one sie tak pieknie bawia, nawet nie bede musiala ich dogladac, wcale a wcale, one sie same soba zajmna. Dowod na piekne i cudowne zajmowanie sie soba mam w piec minut po tym, jak uradowana "wolna juz od ciezaru trojga dzieci mamusia" zamyka nasze drzwi wejsciowe za soba. Holly przybiega zaplakana, ze Ella rozwalilia jej nowa zabawke od Santy. (Ella ma trzy lata, prawie nie mowi, co jest uznawane tu za oj, po prostu nie mowi, no problem, kiedys zacznie! 8O ) Takze nie oczekuje zadych "wyjasnien" od winowajczyni, mowie ze zabawke sprobujemy naprawic, kiedy dziewczynki sobie pojda, zeby nie narazac jej na kolejne popsucie. (Zlozyc te zabawke mozna bylo, mala ja tyle zdemontowala). Z play room'u co chwile dobiegaja odglosy walk i przepychanek, ale postanawiam nie interweniowac, (za wyjatkiem kilku wrzaskow, w stylu: "calm down" :lol: ).

    Gadam sobie z bratem w najlepsze przez telefon, a tu znow biedna Holly przychodzi, staje naprzeciw fotela, na ktorym siedze dzierzac w reku gitare. Holly placze, ze Ella (niemowiacy evil) skakala po instrumencie tak dlugo, az (tu wybaczcie, ale nie znam fachowych okreslen na czesci gitary), "puszka" oddzielona zostala od "kija" trzyma sie jedynie na kilku strunach, pozostale struny zas sa zerwane i stercza, jak dobrze zakrecona wstazeczka na prezentach. Probuje zachowac sie, jak przykladny dorosly czlowiek, ale omal spadam z fotela ze smiechu. Mowie Holly na ucho, ze powiemy mamie, jakie niedobre sa dziewczynki, ze nie chcemy takich odwiedzin wiecej tutaj, mloda wydaje sie byc naprawde uradowana. Siada na kanapie i oznajmia naszym gosciom, ze ona czeka, kiedy ciocia (czyli paniusia) przyjedzie po nie, bo ona juz ma dosc. Swoja droga ja tez robie sie niecierpliwa, juz grubo po 2.15, a paniusi nie ma.

    Juz pomijam cale te wycieczki do kibla, na trzecie pietro. Wiecie, jak jest z dzieciakami, w ostatnim momencie im sie przypomina, ze chca do kibla, a tu trzeba pokonac dwie kondygnacje schodow.

    Musze dodac, ze cale te wydarzenia odbywaja sie przy akompaniamencie poteznego babania i wiercenia, a takze w unoszacej sie wszedzie mgielce drobin gruzu i kurzu. Nie widac go w powietrzu, ale kiedy osiada, widac az za dobrze, ponad to czuc wyraznie w oczach i nosie. (Nie bez powodu napisalam, ze tu oddychamy gruzem!)

    Paniusia wpada przed trzecia, och w wielkim pospiechu, taki korek byl, Boszzzz. :? Kiedy pyta, jak bylo, oznajmiam, bez amerykanskiej sztucznosci, ze zle. I dodaje szczegoly. Kobicie opada sztuczny usmiech przeobrazajac sie w cos pomiedzy, zloscia na swoje dzieci, a moze na mnie, ze nie potrafilam ich "opanowac", nie interesuje mnie jednak dociekanie.

    Oddycham z ulga (choc ciagle gruzem), kiedy tylko bohaterka z Poludniowej Afryki ze swoim kurna akcentem i trojgiem malych niegrzecznych brzydalic, zamyka za soba drzwi.

    Reszta dnia mija w normalnej atmosferze, pracuje troche dluzej, bo Anne wieczorem pakuje manatki i wyjezdza do NJ z mlodymi. Wrecza mi 180$ (materialistka, materialista, to o mnie), za ten burdel z dziewczynkamii za dluzsza prace. Niezle, pracowalam dwa dni! Jestem wolna do nastepnego wtorku, hip hip hura. :twisted:

    Wieczorem host sprzata dol, ja swoja gore, gady, gadu i spadam do Tadzini. Oj leniwy czas nadchodzi.

    Chociaz nie, bo mam milion spraw do zalatwienia. Takze lece.
  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    MONIKA > 31-12-2005, 21:31

    Wszystkiego dobrego ludziki!

    Zwlaszcza te w Polsce, bo Wy zaraz zaczynacie!

    Niech nadchodzacy rok bedzie taki, jak sobie marzycie.

    B U Z I A K I.

    _______________________________

    http://www.fotolog.com/monikagata/
  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    MONIKA > 01-01-2006, 2:20

    Polska juz po!!! :lol:



    Wlasnie skonczylam w salonie paznokciowym, kiedy to z przerazeniem pokapowalam sie, ze to juz 5.40, czyli zaraz Nowy Rok w domu! Zadzwonilam do mamuli i gadalysmy, az im przeleciala dwunasta. :lol:

    Mamiczka ma dzis urodzinki, tzn u mnie jutro u nich juz dzis, czyli po prostu 1-szego stycznia. I z tej okazji, darlam gebe "stoooo latttt" idac do Starbusks'a, pozniej gadu gadu. I nawet nie przeszkadzaly mi te zadziwione amerykanskie oczeta ze wszystkich stron, ze co to niby za jezyk, skad ja sie urwalam. :roll: A ja mowie, "Nie z Rosji!!!" :twisted:



    Pierdalnelo mnie na lep i kupilam koszule w Expressie za jedyne 50$. :roll: W PL tak nie mialam, a tu co okazja, nowa szmatka musi byc. I kolczykow nakupilam i gaci, teraz tylko prysznic i fru z chaty.



    I taka zajebiscie zadowolona jestem, bo paznokcie mi odstawila na blysk i te wszystkie swiecidelka, ciuchy pasuja wysmienicie, a moja hostka sie rozplynela w zachwytachh nade mna, ze jak ja skinny wygladam i w ogole awesome, wiec juz jej uwierzylam na slowo. :wink:

    A tak powaznie, to przerazajace, kilka szmatek, a czlowiek sie cieszy jak dziecko! :lol:



    Zartuje, oczywiscie.



    Moja mama zyczyla mnie i sobie, zebym nastepny Nowy Rok spedzala z nimi, a ja, ze na pewno nie bede, ale ... i tak ich kocham!
  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    monica07 > 01-01-2006, 3:09

    no wlasnie caly rok roznicy miedzy nami a polandia...



    pokaz paznokcie monka
  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    MONIKA > 01-01-2006, 9:43

    I po wszystkim. :lol:

    Bylo ZaJeBiScie!!! :twisted:

    Jestem zmechacona.

    Szumi mi w glowie.

    Pikczersy nastrzelane.

    2oo6 rozpoczety. Nie wierze.

    Jezus Maria ide spac.

    Od rzeczy gadam. :twisted:

    Szszszszsz to moj szum w glowie.

    Iza mam nadzieje, ze Cie nie wystraszylam. :wink:

    Ciosce i Monice nawrzeszczalam, co sie dalo. :lol:

    Agulki telefon nie pracuje o takich godzinach. :?

    Cholera jasna, nici z dzwonienia do Agulki w nocy. :mad:

    __________________________________________________

    Wszystkiego dobrego Malpeczki Kochane.

    Boze, jak mi dobrze, zasypaiam na siedzaco/stojaco.

    Nossa siniora, festa ta muito bom. Bjus pra vscs!!!

    (mam nadzieje, ze za wiele bykow tu nie ma, tu powyzej)
  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    Ally > 01-01-2006, 15:55

    Hello Monika, wiesz kiedy ja sieskapnelam, ze jest Nowy rok jak wychodzilam z Mc'Donaldsa wpadlam z kumpelana chwile i wychodzimy i patrzymy dlaczego po przeciwnej stronie z BK ludzie powychodzili, Aska patrzy na zegarek a tu 3 po 12. No ale w Cork (Irlandia) nie ma Nowego Roku tak jak w PL. Byly jakies fajerwerki ale ja osobiscie ich nie widzialam tylko slyszalam, Nowy rok spedzilam w pubie...
  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    monica07 > 01-01-2006, 21:24

    no nawrzeszczalas ja ci tez wrzeszczalam. najwazniejsze ze glowne przeslanie pt 'szczesliwego nowego 206tego' zostalo zrozumiane



    ide organizowac moje noworoczne postanowienia.
  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    agulka > 02-01-2006, 3:39

    grrrr jak to moj telefon nie pracuje....aaaaaaa konto wyczyszczone mam :lol: :lol: :lol: zadzwonie jak sie doczlapie na gore.. :lol: :lol:
  • Starszy wątek Nowszy wątek
  • Pierwsza
  • Poprzednia
  • Następna
  • Ostatnia