-
-
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
joelle > 27-12-2005, 19:34
za przeproszeniem, girl weź w końcu zamknij ryj i wypier*alaj bo sama siebie kompromitujesz dziewczyno/ czy tam inna leneczko, jak cię zwał tak zwał :lol: -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
MONIKA > 27-12-2005, 20:47
Dzieko kochane zazdrosc przezarla cie juz na wylot.
Nie rozumiem, co dziwnego jest w zdaniu, ze kalendarz, czyli dwanascie stron papieru z dwunasona fotkami nie byl tani, bo kosztowal 30$, no nie byl i tyle. Moze sobie przekalkulowalas te 30 dolcow na zlotowki i stad podniecenie?
Salmon owszem brzmi dla mnie normalnie, a losos jakos tam burzujsko, ale co, mam cie za to przepraszac? A moze za to ze napisalam, ze w domu go jadalam? Nie ma tu zadnej obludy, co w tym dziwnego? 8O
A o ze sie cieszylam z prezentow, no przepraszam, plakac mialam? :roll:
Dziecko zajmij sie troche soba, bo dotychczas jedyne na co cie stac to bzdurne krytykanctwo. Ktore i tak mi zwisa i powiewa.
Mam cie przepraszac, ze mi sie dobrze wiedzie, ze jestem szczesliwa, ze lepiej mi sie uklada niz tobie?
Widzisz bedac tu oczy troche sie otwieraja i na niektore sprawy patrzy sie inaczej niz z perspektywy domu w PL, a wiec nie podniecam sie chociazby diamentowym naszyjnikiem agulki (swoja droga, gratulacje laska), bo wiem, ze tu jest to na porzadku dziennym. No moze niekoniecznie wszyscy hosci wyskakuja z takimi prezentami, ale nie jest o nic nadzwyczajnego. Ale pewnie, mysle, ze jakbym siedziala w domu i przeczytala, ze ktos dostal 500$ na swieta od pracodawcow, to szybko przeliczylabym na zlotowki i wlos by mi sie zjezyl, myslac, ze niektorzy nie maja tyle w pl za caly miesiac ciezkiej pracy.
Nie sztuka jest byc zazdrosnym. Szuka jest zakasac rekawy i wziac sie do roboty, sprobowac zapracowac na wlasne zadowolenie, satysfakcje czy sukces. Probowac realizowac siebie, z nie krytykowac tych, ktorym sie ta sztuka udaje. -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
oliwka911gt > 27-12-2005, 20:52
BINGO!!!
post girl tradycyjnie kasuje! girl ma szczescie ze nie moge banowac :evil: -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
MONIKA > 28-12-2005, 1:33
Dopiero dzis dostalam druga pake z domu. :?
Czyli kolejna porcja slodyczy, ale co najsmieszniejsze zolte nauszniki misiowe i szalik do kompletu. Nie ma, jak wszelkie proby ogrzania sie. :lol:
Remont trwa nadal, burdel rowniez, ale jeszcze tylko jutro i wolne. -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
leneczka > 28-12-2005, 19:59
tak sobie zajrzalam do histori moniki co u niej.. nie mialam zamiaru komentowac, ale musze.. i nie jest to do moniki akurat..
joell a ty co? jasnowidz? ze ja sie za kogos podaje niby? hehe.. chyba tylko ciebie na takie prostactwo stac, bo ja sie nie nudze zeby takie cos robic..
zreszta wydaje mi sie ze admin to moze sprawdzic jak jest troche sprytny.
wiec daruj sobie takie komentarze bo zal dupe sciska.. -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
kate-nasti > 28-12-2005, 20:19
Mhhh ile prezentow
Zapytalam Cie na flogu co to za sloik otwierasz, ale wlasnie przeczytalam w historii, wiec na odp juz nie czekam
Co do tych akcji w Twojej historii...Nie rozumiem tego jak wiekszosc. A osoba ukrywajaca sie pod nickiem 'girl' jest poprostu zalosna. Tyle.
MONIKA pozdrawiam! -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
joelle > 28-12-2005, 22:27
ojejejej! nie oburzaj się tak leneczka, wypowiedzi girl s? po prostu bardzo na twoim poziomie, nie zauważyła?? :lol: -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
MONIKA > 28-12-2005, 22:27
Kate czyli znalazlas o proteinkach?To taka czekolada do rozpuszczenia w mleku (albo waniliowy proszek, albo truskawkowy), daje kopa energetycznego "pozytywnego" i dla zdrowia i urody przydatny. :wink:
PS. jak sie Twoja historia rozwija, jedziesz, nie jedziesz?Hmmm?
________________________________________________________
Wiele jest osob, ktore nie czytaja, nie ogladaja moich fotologow, ale jak sie cos dzieje, to zawsze, zawsze sa dziwnym trafem na biezaco. :lol: Czasem bardziej nawet niz mogloby mi sie wydawac.
To ze nie notuje u ogladalnosci, nie znaczy ze nie wiem, ile razy jest ten topic otwierany dziennie/od wpisu mojego do nastepnego... :wink:
Fotologa mozna machnac, ze sie nie pokapuje, ale tu licznik bije. I chocbyscie mnie nie wiem od jakiej materialistki czy pustaka wyzwali, nie zmienia to faktu, ze sa osoby czytajace moje marnej jakosci (z bledami, ktore zaczelam ostatnio robic, sic!) wypociny, jak newsy na potralach. I dosrac, gdzie sie da. A niech ma. Moze odejdzie jej dobry humor na chwile chociaz. Moze sie nawet wkurwi. Nie pisze tu osobowo, kogo mam na mysli, bo to powoduje szybsze bicie serca i podniete u owych czytelnikow. :wink: A co potem, juz wiemy...
Myslalam nawet, zeby zalozyc sobie bloga, co zreszta doradzal mi brat, kiedy pierwsze waty do mnie sie tu pojawily ponad rok temu, (nota bene z obecnej ekipy wowczas nie bylo nikogo), ze se bloga dziecko strzelilo na forum i ze niby co ta gadanina wnosi??!! :? Dziwnym trafem moj "blog" dal poczatek nowemu dzialowi i jakos inni tez maja sie czym podzielc.
No i myslalam, zaloze bloga nie dam adresu nigdzie tu, nie dam na fotologu, bede sobie anonimowa blogowiczka, ale... Po pierwsze za wiele juz tu powiedzialam, zeby ot tak uciac to pisanie, po drugie, jest tu kilka naprawde fajowych osob, z ktorymi chce miec kontakt, po trzecie, nie wstydze sie pokazac twarz, czyli nie mam nic przeciwko temu, zeby czytelnicy znali adres floga. Ja nie z tych piszacych "nie-wiadomo-co", bo anonimowo. No i ostatnie, sa tacy milosnicy jebnietej mnie, ktorzy wysledzaja mnie na innych forach, blogach, fotologach, takze predzej czy pozniej forumowi streczyciele dorwaliby sie do nieistniejacego bloga i ... wtedy by mi dokopali z nawiazka. Nie zebym sie tego obawiala, ale nie mam zamiaru takich emocji w ludziach, ktorzy innych pobudek do emocji nie maja, budzic.
Szczerze mowic zaluje, ze nie zalozylam tego bloga na samym poczatku.
Madry czlowiek po szkodzie. Polak mialo byc. :wink:
Choc powiem szczerze, ze ten pomysl kusi mnie ostatnio z pewnego powodu.
Buziak dla agulki za mase smiechu jaka mi wczoraj wieczorem zafundowala!!! :lol: Normalnie mnie brzuch bolal. Kobity za kierownicami. :twisted:
I dla Oli za priva na dzien dobry. :wink: -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
niuniusiek > 28-12-2005, 23:48
Czesc Moniko!przeczytanie Twojej historii zajelo mi tydzien (z małymi przerwami oczywiscie ) ciekawie piszesz, widac ze cieszysz sie zyciem, bierzesz z niego to co sie da pelnymi garsciami - to bardzo dobrze! i nawet nie zwracaj uwagi na te glupoty ktore tu czasami ktos napisze, bo to juz jest chyba polska mentalnosc, niektorzy uwazaja ze skoro im sie nie udalo to dlaczego ktos inny ma miec lepiej :/ a z tego co tu czytam, i czasami ogladam na Twoim fotologu to jest Ci na obczyznie dobrze, znalazlas milosc, szczescie - no ale zeby nie bylo idealnie to zawsze znajdzie sie ktos komu niewiadomo dlaczego to bedzie przeszkadzac. ale sie rozpisalam, a zamierzalam tylko Cie pozdrowic! 8O no to ja juz lece Buziaki! -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
kate-nasti > 29-12-2005, 13:42
[quote name="MONIKA"]Kate czyli znalazlas o proteinkach?To taka czekolada do rozpuszczenia w mleku (albo waniliowy proszek, albo truskawkowy), daje kopa energetycznego "pozytywnego" i dla zdrowia i urody przydatny. :wink: [/quote]
Ciekawa jestem czy w Polsce cos takiego jestJa ostatnio na RedBull'ach jade, bo jakas taka nieobudzona chodze. Ale i one przestaja dzialac, zawieszam sie ciagle :/ hehe :lol: Musze cos nabyc nowego koniecznie!
Co do mojego wyjazu, to narazie wstrzymalam sie. Przeprowadzam sie do W-wy od stycznia. Jednak cieagle mysle o wyjezdzie. Jesli nie uda mi sie zrealizowac pewnej rzeczy, to wyjezdzam najpierw na 3 miesiace na wakacje,zeby zobaczyc czy dam sobie rade i czy naprawde mi sie to spodoba, a jak bedzie ok, to przedluze sobie wyjazd na rok
Pozdrawiam! ;*