-
-
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
MONIKA > 30-10-2004, 0:59
Ja mam na mysli pozytywny luz. To, ze nikogo innosc nie dziwi i nie szokuje, jak w PL. Ze moje dziwne wlosy albo budza sympatie, albo nic, nie jak w Pl, gdzie zdarzalo mi sie uslyszec, a Tobie, co sie stalo, fryzjer pijany?! :roll: Mnie to pasuje, bo moge robic, co chce i jest ok. Pewnie, ze dresy, brudasy i burdel wszedzie mi sie nie podoba, ale coz, musza byc i minusy owego luzu :wink:
Bialy, b... tzn pozdrowionka. -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
MONIKA > 31-10-2004, 23:53
PRACUJACA SOBOTA :wink:
Musialam urzadzic sprzatanie calej gory, bo po parkiecie sie wszystko wala i chcac nie chcac wnosi do mojego, ehem, "krolestwa".
Okazalo sie, ze Maura potrzebuje mnie juz o 12.30, wiec po szybkim prysznicu zanalazlam sie w domu mojej LCC, gdzie spotkalam przeuroczego dwulatka DJa (David John, czy cos w tym stylu). Bylo cudownie do czasu, kiedy mamusia i tatus opuscili domeczek. Przeurocze dziecie poczelo wowczas wrzeszczec w nieboglosy i za nic nie chciclo przestac. Nie moglam sie nadziwic, ze tak dlugo sie drze i sie nie zmeczyl. Do tego, zebym sie nie nudzila, caly czas musial byc up, up, i gdy tylko probowalam go posadzic, postawic lub usisc z nim na kolanach, darl gebe, up, up. Nic nie pomagalo, ani "golca" (ciasteczka gold fish), ani "dzusi" (sok jablkowy). Ostatecznie dziecie wpadlo na doskonaly pomysl, a mianowicie "woki", czyli spacerek po dworze. Zwazywszy na fakt, ze troche padalo, a ja wlasnie sie ufryzurowalam i mialam zamiar bez poprawek isc na popoludniowe urodziny moich blizniakow, nie bardzo mi sie jego pomysl spodobal. Pomyslalm jednak, ze po chwili przestanie ryczec. Oczywiscie sie mylilam. Moje biedne (dluggggggggggggie, bo od dwoch miechow nieobcinane) wlosy oklaply, a DJ nadal sie darl. Ogolnie wykrzykiwal, "mumy come, dady come". Nerwowo bylam wykonczona, wiec postanowilam, wracamy do chty i ogladamy Nemo. Mlody ciagle byl up (moje muskuly). Ostatecznie zmeczony wrzeszczeniem, zasnal. Cholernie mi bylo niewygodnie, ale modlilam sie by spal, jak najdluzej, bo wiecej wrzaskow bym nie zniosla. Spal 15 minut, bo chcialam go polozyc na wyro, wiec sie zdenerwowal. I darcie od nowa. Maura stwierdzila, ze gdyby plakal 40 minut, mam do niej zadzwonic. No wiadomka, ze bym w zyciu nie zadzwonila, bo stanowiloby to moja opersko-matczyna porazke zawodowaNie wiem, co sie stalo, ze ostatecznie przestal. Chyba to, iz zaczelam mu walic fleszem po oczach :lol: Tzn, wszystkie moje dzieci maja fotek od diabla, wiec i DJ musi miec. Potem on robil mi zdjecia i nawet mam jego ladny czissssss :wink: Wszystko pieknie, bawimy sie, jemy moje kukis, a tu patrze, DJ caly czerwony na twarzy i jakby sie dusil, jakby ryczec zaczynal. Kto zgadnie co zrobil? Taaaa, poopy daiper :roll: Mamusia i tatus wrocili, a moj sukces matczyno-opersko-zawodowy widoczny byl na twarzy DJa. :lol: Odstawili mnie do domu, gdzie moi szykowali sie do wyjscia na urodzinowe party. Oczywiscie w knajpie a jakze.
Na urodzinach objadlam sie pizza, wmlocilam kolorowy tort i gotowa bylam do spania. Wiedzialam, jednak ze Sue bedzie mnie chciala wyciagnac na party nocne, bo Halloven, to trzeba isc.
No i mimo ze padalam znow na twarz, zgodzilam sie. Bylam kitty :wink: I dotarlysmy po pietnastu minutach bez nadmiernego uzywania autostrady, ale okazalo sie ze nie wzielysmy paszportow, ani zadnego ID. I do domu. Ostatecznie zabawa byla pyszna :wink: Moj ogon robil wrazenie. I w ogole lubie te czarna muze, mozna pupka sobie poruszac, a nie jak w PL wali techno, jak mlynek i jak nie jestes wyspany, albo na jakis prochach, to za cholere sie nie pobawisz. Wrocilysmy o 3, a godzine sie u nas tez zmienialo, wiec mam dzis jedna gratis.
Teraz wysle fotki do chaty, a potem ruszam na Boston.
Bialy, dzieki za komplement, ale ja i tak wiem swoje, dupa mi rosnie od tych emememsow i skitelsow, ale co zrobic. W przyszlym tygodniu zaczynam chodzic na silownie, tzn, od jutra oczywiscie :wink:
Agniecha, dawaj mi swoj numer do chaty i napisz, kiedy moge dzwonic, to sobie pokonwersujemy, ja tam jestem otwarta na nowe znajomosciAle to zabrzmialo. :lol:
Cioska, a ty do mnie zadzwonisz?! Obiecalas, obiecalas... Tylko nie tak pozno! Plissss.
Pallula, a Ty babucho co porabiasz? Homesick sie skonczyl? :wink:
MyszOn wyslalam Ci fotke mojego mega biletu. :twisted:
Dzis nasz hh mega koncert. Moze nawet bysmy poszly sobie na telebimek popatrzec, ale ja jutro od 8 pracuje, a dalam czadu wczoraj, wiec dzis tylko lajcik. 8)
Buziaki.
PS.a Admin zaginal?! Chcialabym tu zaprzentowac moje nieboskie stworzenia, ktore na co dzien daja mi popalic, wyslalam mu fotki z miesiac temu i nic :? -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
MONIKA > 02-11-2004, 4:26
Poniedzialek jest zawsze trudny, wiec nie zostawie po sobie wiele. :wink:
Moja przemila kolezanka ze szkoly w NYC, zmienila rodzine i jest teraz w Bostonie. JUPI! Juz sie skumalysmy na weekend. Svietlana jest z Serbii i porownujemy sobie jezyki nasze slowackie
Wiecie, te moje bzdety ale majA sile przekazu :wink: Napisalam do White'a (Szymona), odpisal mi na maila, napisalam do Emm (Agi), numer telefonu dostalam, napisalam do Cioski (Ani) maila dostalam. No pieknie :lol: Tylko moj braciszek sie nie spisuje, ze setke fotek wczoraj na chate naslalam, a tu nawet nie mam maila, ze doszly. (Wiem, ze doszly, bo ja wszystko wiem, ale milo by bylo dostac male txh, MyszOn) Tak kujesz, ze juz o mnie zapomniales. Jedna siostre tylko masz!
Pierwszy listopada, a u nas cieplo na maxa. Pierwszy listopada, a mnie smutno, ze nawet na cmentarzu nie bylam. A co bedzie ze Swietami. Naprawde tylko siedziec w chacie, z kolezankami operkami, ktore tak samo od domu daleko, ryczec i pic ich ze to niby amerykanskie piwo.
LASECZKI, JAK WY SWIETA POZA DOMEM PRZEZYWALYSCIE?! :?: BO JA SOBIE NIE POTRAFIE WYOBRAZIC TEGO NAWET!! -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
Gość > 02-11-2004, 15:08
ja lece na swieta do domu. XDDD
niby nie jestem wierzaca ale ta atmosfera jest zawsze taka ze mi sie teskni za ludkami moimi wiec no musialam! wczoraj jakos zlecialo- zapalilam swieczke jedna za wszystkich w polsce dla pamieci i koniec.
monika ty lepiej napisz jak tam halloween bo to tam w usa pewno maaasakrycznie! tu nie obchodzone tak bardzo chociaz byla imprezka no i ludzie na ulicy w maskach itd itp... -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
Emm > 02-11-2004, 15:15
Monika, nie wiem czy juz wiesz, bo ja wlasnie to wyczytalam w necie, ale odwolali koncerty Jey-Z i R.Kellego.Poszlo o ich jakies niesnaski, sprawa jest w sadzie.W kazdym badz razie tourne zostalo odwolane.W pt to sie stalo.Przykro mi, ale nie martw sie-bedzie jeszcze masa innych koncertow.Zawsze sa.Pozdrawiam!Jak tam zimowe zdjecia?Niezle, co? -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
mysz0n > 02-11-2004, 23:08
Mycha pisałbym częsciej ale wiesz... kabel sieciowy nie siega do twojego pokoju, i rzadko w necie jestem))
mówiłas ze ci twoi głosuja na busha [jak to mówi moj wykładowca- amerykanin z Bostonu, który wrecz go nie cierpi- Mr. Brush] a u nas mówi? ze Boston i wogole cały stan głosuje raczej na Kerrego, wiec jak jest? jacys obmieńcy czy cos?? choc w tv mowili ze i tak Bostończycy maja to gdzies bo SOXi wygrali
co do fotek - doszły wszystkie - 131 - podziwiam cie za cierpliwo?ć!
w kwestii koncertu - to jesli to prawda to naprawde współczuje! własnie przedchwila na MTV był Jay-Z a na Vivie był R-kelly i pokazałem tacie na kogo koncercie bedziesz sie bawić... a tu niby dupa ! szkoda! ale rok tam siedzisz to napewno jeszcze nie jeden koncert zaszczycisz sw? obecnoscia!
a teraz spadam do :czyta: bo jutro szkoła
narazicho -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
MONIKA > 03-11-2004, 3:25
WIADOMOSCI Z OSTATNIEJ CHWILI!!!
WYGRA KERRY, JA WAM MOWIE, A W CHACIE BEDE MIALA SAJGON,ALE MIKE SAM POWIEDZIALM, ZE NIE JEST DOBRZE, WIEC RACZEJ MUSI BYC B ZLE :lol: :wink: Jak dla mnie to jeden pies Czy jak to tam bylo. A jak go zapytalam, czy to prawda, co mi MyszOn powiedzial, ze Kerry jest z Bostonu, to mine zrobil jak by go ktos walnal w gebe i przytaknal. No to, zeby nie miec przerabane, musialam dodac, ze MMKolonko zapytal kogos na ulicy o wybory, a ten odpowiedzial o Red Sox, wiec sie Mike ulal. A ja juz nie mam przerabane :wink:
Teraz pojde na obiadek, wczesnie nie?! A potem Wam powiem, co sie dzis stalo i co mnie po prostu rozmienilo na drobne :lol: Taka jazda. -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
Emm > 03-11-2004, 12:00
A u nas wszyscy trabia, ze Bush wygra, chociaz ja osobiscie calym sercem jestem za Kerrym, bo po pierwsze jest z mojego ukochanego Bostonua po drugie moze wreszcie bylaby szansa na zniesienie wiz!!!
No co tam mialas napisac takiego , ze az jazda byla na maxa wariatko?haha.Szukam dalszej czesci a tu nic nie ma.A ciekawosc mnie zzera..
Tez sie dziwie , ze Twoi hosci glosuja na Busha, myslalam, ze caly Boston popiera Kerrego, gdzie ma byc w ogole ten caly wiec wyborczy?Na copley?(czy jak tam to sie pisze).tak sobie Monika mysle, ze Ci sie rafil mega rok w Stanach-po pierwsze wygrali soxi pierwszy raz od -ilu?-stu lat chyba.A po drugie-sa wybory.Ja za rok juz nie bede miec takich atrakcji.Ale sie nic nie martwie, bedzie ok.Pisz co tam sie wydarzylo i zdaj "na zywo"relacje kto wygrywa.Buzka! -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
MONIKA > 04-11-2004, 2:22
wygra jednak BUSZ... cholera. :? -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
MONIKA > 04-11-2004, 5:50
JAJO Z PONIEDZIALKU.
albo jutro bo dzis sie w poszukiwania edukacji zaglebilam