-
-
Re: wiza-jak wygląda spotkanie z konsulem?
Aimee > 19-08-2005, 20:34
Nio sa jeszcze oprocz 30 czerwca,wlasnie dzis i jeszcze 23 maja8)
A JA MAM WIZE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 8) 8)
Ale sie ciesze,za dokladnie meisiac lece do Stanow!!!!!
Szczegoly rozmowy napsize pozniej,ale bylo zaskakujaco spokojnie... :lol: :twisted: -
Re: wiza-jak wygląda spotkanie z konsulem?
Gość > 19-08-2005, 20:50
no i gratulacje!! jak widac babcia nie przeszkodzilatrzymalam kciuki za moja imienniczke 8)
powodzenia na nowej drodze zycia :lol: :twisted: -
Re: wiza-jak wygląda spotkanie z konsulem?
Aimee > 20-08-2005, 1:10
Emi,Twoje zacisniete kciuki jak widac cos wskoralyDziekuje!!!
Oto opis mojej wizyty,nie bylabym soba,gdybym z czyms nie nakombinowala :twisted: :
Gdy juz wdrapalam sie na to piterko po schodkach,oddalam radosnie papierki pani w okienku o literce A 8) Bez zadnych pytan, formularze,wszystkie 4 wypelnione,jak widac,wzorcowopozniej sobie odeszlam na boczek i przygladalam sie innym ludziom zagladajacym w okienka...hehhh no i bylo goraco....z 10 osob na te godzine, 4 juz na samym wstepie wyszly za drzwi (jak mozna nie przyniesc aktualnego paszportu?!albo zapomniec drugiego jak ma sie podwojne obywatelstwo? no takie to byly myki....brawo Polacy,wstyd.... :? )No w kazdym razie,jak tak sobie stalam to zobaczylam ze stoi w kacie jakas tajemnicza maszyna,ktora po wcisnieciu zielonego guziczka wydaje paragon z numerkiem...no wiec,ja niewiele myslac,podeszlam do machiny,wcisnelam ow guziczek i dostalam numerek 127,nastepnie przeszlam do poczekalni.Siadlam sobie przodem do oglou zgromadzonych.Dziwnie,ale moglo byc. Po chwili zorientowalam sie,ze sa oni wpatrzeni w sciane za mna,a wlasciciwie nade mna 8O spojrzalam wiec do gory. Aha-tablica z numerkiem delikwenta i numrem stanowiska....Hmmm trzeba to wiec widziec tak z prostej,a nie z wygietej glowy. Przesiadlam sie. Wyskoczyl moj numerek Podeszlam do stanowiska numerek 1. I: opis pana konsula: misiowaty 30-latek,ciemny blondym krotko sciety, migdalkowe oczka,usmiechniety-pozytywne wrazenie :lol: Pan konsul zapytal mnie gdzie mam dokumenty,ja na to,ze sa obok,on wtedy,jak to obok, ja mowie,ze dalam tym paniom,on na to,ze trzeba przyjsc z dokumentami (i juz zaczal sie ze mnie podsmiewac) ,a ja mu mowie, 'to dobrze! zaraz wracam! ' odwrocilam sie i w podskoku wybieglam z sali. Zaraz oddano mi papiery ,znowu podeszlam do maszyny,paragon z nr 129,poczekalnia,krzeselko,lampa na scianie i moj numerek,znowu stanowisko nr 1... :twisted: Podchodze wiec do konsula i z duma oswiadczam,ze 'tym razem juz mam papiery' (i 'cheese') Hehhe zaczal sie ze mnie smiac,ale zanim przeszlismy do pogawedki,magiczne skanowanie moich wskazujacych. I rzeczywiscie,tak jak juz inne kolezanki tu na forum pisaly, pomyrdaly mi sie palce i pan konsul uprzejmie mi podpowiadal,ktory z moich palcow jest lewy a ktory prawy Lewy polozylam,ale po chwili konsul dziarskim tonem powiedzial,ze musze jednak docisnac... 8) docisnelam,zapytalam czy moze byc,on 'moze byc'.No i podobnie z prawym paluchem... A teraz rozmowa-szanowny Pan konsul przez okolo minute wpatrywal sie w ekran,conajmniej jakby go oczarowal....no nic,a ja w takich memtnach mam 'atak glupawy' i mocno sie powstrzymywalam zeby nie zaczac sie gluppkowato smiac. Udalo sie. Przebieg rozmowy (po zakonczeniu wpatrywania sie w ekran) :twisted: :juz przetlumacze na polski,po ang nie chce mi sie pisac,ale mowa byla po ang of course:
-Co robi twoj tata?
- ja opowiadam co robi,bla bla...
-belkotbelkot...
-przepraszam,moze pan powtorzyc?...
-ile czasu tam pracuje?
-ja mowie...widzac niedowierzanie pana konsula,oferuje pokazanie zaswiadczenia o zatrudnieniu i jakis tam pierdolek z tym zwiazanych...
-o bardzo chetnie zobacze...( w tym momencie,ja myslalam,ze zaraz odpadne...wzial papier z piecatka z orlem ,czerwonym, i zaczal pod roznymi katami sprawdzac te pieczatke,przystwaial do lampki,mazal paluchem,podkladal pod oczy i tego typu triki...no nic,a ja staram sie meic kamienna twarz,ale ciezko,ciezko..wiec sie smieje.. ) w koncu:
To powiedz co o rodzinie.
-o tej w stanach-cheese
-tak-cheese
-nawijam,nawijam,mowie ze jeden chlopiec ma mediacl treatment,a mlodszy jest energetic....etc etc
-to na co choruje ten chlopiec?
-ja: ADHD...
-(usmiech numer 10)-to on tez bedzie bardzo energiczny!!!! 8) :lol:
-no pewnie tak!
(bierze moj paszport cos tam sobie nakleja...)
-to pwoiedz,czego chcesz sie uczyc w tych stanach?
-ze toefla chce zdac,fce juz dwa alta temu zdlalam i trzeba dbac o jezyk,bla bla.. 8)
-ok,to na dol po schodach,jeszcze cos tam bedzie trzeba wypelnic,ale nie denerwuj sie...(wrecza pomaranczowy plasterekk..)
a ja patrze na neigo,jak wol na malowane wrota.
nie no,trzeba zapytac,bo chyba czegos nie uslyszlam...
-i Got Visa?! 8O
-YES:lol:
- nooooooooo i w ekspresowym tepmie wypowiedzialam mu z szlaem radosci ze thank you,wow ,bye !!! i polecialam na dol....nie wspomne,ze jak sie na schodach nerwy rozdygotaly to o amlo co gleby nie zaliczylam! ale dotarlam do tego DHL-u8)
I na koniec,Pan konsul zatrzymal sobie ten papiery mojego taty,mimo,ze to jakies wazne zaswiadczenie...mam nadzieje,ze odesla 8O 8)
Ok,to byloby na tyle,mam z glowy i teraz mam juz niecaly meisiac,bez jednego dnia,na przygotowanie sie do lotu!!!
Z Neltilia bede razem w Darien!Ale super! -
Re: wiza-jak wygląda spotkanie z konsulem?
leneczka > 20-08-2005, 9:39
Aimee gratulacje!
ja w porownaniu do towjej rozmowy to wogole sie nie odzywalam!
ze 3-5 zdan o niczym i tyle
heheh .. nawet sie nie spytali czy mam rodzicow, a co dopiero gdzie pracuja -
Re: wiza-jak wygląda spotkanie z konsulem?
mario_dsl > 25-08-2005, 19:16
A co myslicie o mojej sytuacji , jestem facetem to widac po niku mam dopiero 18 lat w nastepnym roku po napisaniu matury zamierzam wyjechac jako au pair mam doswiadczenie w tym moge miec refernecje od dwoch rodzin oraz ze swietlicy terapeuycznej w której opiekowalem sie dziecmi z biednych rodizn ( pomaganie w lekcjach , urzadzanie wszelkeigo rodzaju rozrywek itp) . To tak jak bede wyjedzal zamierzam zozyc aplikacje w styczniu ( tam mi radza w biurze) a koncze szkole w maju dokladnie jakos tak , jaka mam szanse na dostanie vizy dodam ze nie mam najbliszej rodziny w Stanach ( oprócz mojego ojca kuzynki ale ona jest tam legalnie juz jest citizen) A no i co jeszcze powiedz angielski swój oceniam dobrze bo ucze sie juz l?dne pare lat i sie jakos tak dogaduje .Moze powiecie mi jakie mam szanse na ten wyjazd i no wlasnie najwazniejsze co z VIZA bo jak nie dostane to wszystko pojdze w nicosc . Prosze o rade bo widze ze laski to niezle ekspertki w tym sa a znam malo chlopakow au pair. Za wszystkie odpowiediz DZIEKUJE Z GÓRY SERDECZNIE DZIEWCZYNY !! :oops: :lol: :lol: -
Re: wiza-jak wygląda spotkanie z konsulem?
Aimee > 25-08-2005, 23:32
nie mam 100% pewno?ci, ale w mojej broszurze bylo napisane,ze do Stanow tylko dziewczyny, chlopcow biora we Francji.... 8O ale moze zle pamietam...zobaczymy co ekspertki powiedza -
Re: wiza-jak wygląda spotkanie z konsulem?
Gość > 26-08-2005, 9:54
Aimee, ja mysle ze to zalezy z jakiego biura. to jak z Finlandia - niby nie mozna (tak polskie biura mowia) a prawo finskie mowi co innego! -
Re: wiza-jak wygląda spotkanie z konsulem?
mario_dsl > 26-08-2005, 17:45
Z tego biura co jade biora chlopakow ( szkoda ze tu nie mozna mowic nazwy biura , dziwne co troche ) , a co myslicie zebyh zalozyl osobny temet w sowjej sprawie ?Chyba tak zrobie jak co to dam link
http://aupair.no-ip.info/forum/viewtopic...3993#33993 -
Re: wiza-jak wygląda spotkanie z konsulem?
pawlok > 12-11-2007, 17:18
Może nikogo nie będzie interesować opis moich do?wiadczeń zwi?zanych z wizyt? u konsula, bo jestem tu nowa, ale i tak to opiszę, żeby się wygadać
Daty dokładnej nie podam bo to było już ponad miesi?c temu,ale umówiona byłam na godzinę 10:30.
Pod ambasad? byłam godzinę przed swoim czasem, później się nie dało, bo poci?g w Warszawie był o 9, szybko pędziłam z mam? pod ambasadę, bo bały?my się, że to może tak daleko, że nie zd?żymy.
Jak już dotarłam ustawiłam się w kolejce, która była krótka (spodziewałam się o wiele dłuższej po tym co tutaj czytałam, ale może miałam szczę?cie). Przed wej?ciem pewien pan sprawdził czy mam wszystko to co potrzebne, dowod wplaty, zdjęcie, dokumenty, itp Padły pytania: "Au Pairtak?" tak.. "Kontynuacja?" Nie, 1 raz "dziwnie 4/5 Pani wydrukowała" (oprocz Ds-156 i DS 158 wydrukowałam obustronnie, może o to chodziło(?), ale problemów z tym nie było)
Wchodzę, podaje swoje imię i nazwisko i godzinę na któr? miałam być, wykre?lono mnie z listy i podaje teczkę z dokumentami, ?ci?gam pasek, przechodzę przez bramkę i PIKA... Młody ochroniarz, czy jak ten człowiek się fachowo nazywa, zaczyna się ?miać, a ja jestem zdezorientowana i mówię, że to może metalowe czę?ci w bluzce mi pikaj?z u?miechem na ustach mówi "przejdź jeszcze raz" no to przechodzę i znowu pika, a on jeszcze większy banan na buzi, za mn? przechodzi kolejna kobietka, jej pika, ona mówi, że to pewnie stanik on powtierdza "tak, to pewnie w staniku druty" i j? puszcza.... Ja z wytrzeszczem oczu patrze się na niego jak głupek.... nie przechodziłam już więcej przez bramkę, bo się ustawiłam jak do prze?wietlenia tym czym? co wygl?da jak pałka policjanta w trakcie "badania" pyta się mnie sk?d jestem, więc mechanicznie odpowiedziałam, że z Kalisza...
"Popikałam" parę razy, bo i w staniku druty, i w spodniach doczepki, i w bluzce metalowe duperelki miałam i mnie pu?cił...
Przechodzę dalej do stoiska, gdzie ponownie sprawdzane s? dokumenty. Zwrócono mi stary paszport "Ma pani tu star? wizę?" Nie "no to nie jest potrzebny" ok... "Ds-157 wypełniaj? tylko mężczyźni" Ale ja dostałam informację, że tez poiwinnam "No to złe informacje Pani otrzymała" ok. "Tu proszę dopisać adres Liceum, które Pani ukończyła zawsze lepiej wygladać będzie, jak nie zostanie pusta rubryka" dobrze. " Proszę przej?ć na linię po prawej stronie i czekać na swoj? kolej. więc czekałam...
z gło?nika nagle wydobył się głos: "proszę o wej?cie kolejne 4 osoby" No to wchodzę razem ze starsz? kobietk? i młod? dziewczyn?, z któr? sobie troche pogadałam.
Podchodzę do młodej kobiety przy stoisku, podaje dokumenty, ona wprowadza dane, skanuje zdjęcia, kody itp i pada kolejny raz pytanie "Przepraszam bardzo, czy to kontynuacja programu?" Nie, pierwszy raz. Znowu wprowadza dane, oddaje dokumenty wraz z numerkiem i mówi "proszę przej?ć na czerwon? linię i czekać" dobrze.
Wychodzę, siadam a obok mnie znowu te same kobiety i dalej kontynuujemy rozmowę. Przychodzi Pan, który zabiera ok 20 osob z czerwonej lini i zaprowadza nas na sam dół, gdzie już wszystko się rozstrzygnie
Ambasada była remontowana, więc może dlatego to wszystko wygl?dało inaczej, niż sobie wyobrażałam.
Oczywiscie w ?rodku siedziałam z tymi, z którymi juz rozmawiałam. Żartowały?my i wymieniały?my informacje o celu podróży i komentowały?my ludzi odchodz?cych od okienek, tzn to że dostali wizę lub nie. Najlepiej jest od razu znaleźć sobie tam kogos z kim można pogadać, zapomina się o stresie w trakcie rozmowy.
Czekanie.... czekanie.... aż w końcu wy?wietlił się MÓJ numerek. Stanowisko nr 1. Tak jak do tego czasu się stresowałam, tak jak wstałam stres odpłyn?ł.
Podchodzę (Pani konsul ok 40 lat, u?miechnięta, miła kobieta) i zaczynamy:
Ja: Dzień Dobry
K: Dzień dobry. Przepraszam na chwilke dobrze? (rozmawiała z koleż?nk?)
u?miechnęłam się i kiwnęłam głow?, musiała na chwilę gdzie? pój?ć przeprosiła i się znowu u?miechnęłam i kiwnełam głow?. Było tam do?ć gło?no, bo było sporo młodych ludzi, którzy chyba starali się o jak?? wizę grupow? (nie wiem tak mi się wydaje), czesc z nich wizę już dostała,ale nadal siedziała w ambasadzie, więc robili hałas. Do mojeog okienka podeszła inna Pani i zaczeła głosno mówić, że Ci którzy z tej grupy wize juz dostali maj? wyj?ć i dodała "GDZIE JEST OPIEKUN TEJ GRUPY?' podszedł do mojego okienka i sie tłumaczy, do?c dziwnie się czułamale stałam wyluzowana, bo w końcu mnie to nie dotyczyło. No, uspokoiło się, przyszła Pani konsul, pyta się czy możemy rozmawiac po angielsku. Oczywi?ćie, że możemy Podziękowała ładnie dodaj?c, że to dla niej duże ułatwienie.
- Au pair, tak?
- Tak
- Rozmawiała Pani z rodzin?, do której poleci?
- Tak, wiele razy!
- Ile maj? dzieci?
- Będ? mieli jedno
- Ma Pani do?wiadczenie w opiece nad dziećmi?
- Oczywi?cie!
-
za kazdym raze jak zaczynałam odpowiadać na pytanie, Pani konsul zadawała już kolejne pytanie, tak jakby nawet moje odpowiedzi były nieistotne!
Powprowadzała trochę danych i zwróciła się do mnie (juz wiedzialam,ze a wizę):
- na adres, który Pani podała przy?lemy paszport, i proszę niczego nie odrywać z niego! Taki, jaki Pani otrzyma paszport, taki trzeba zabrać w podróż! Życzę miłego pobytu!
-DZIĄĄĄĄĄĄĄĄĄĄĄĄĄĄĄĄĄĄĄĄĄĄĄĄĄĄĄĄĄĄUJĄĄĄ Pani Bardzo ^^
i wi?ta! W podskokach wychoodziłam z ambasady wszystkim po kolei mówi?c "do widzenia"
jak juz wyszłam, zaczełam skakac ;D i cał? drogę do dworca PKP nawijałam o tym, że ten cały stres był niepotrzebny!! I, że jestem szczę?liwa i że fajna pogoda ^^
Stresowałam się głownie tym, że jestem absolwentk? Liceum, a po wize poszłam w październiku, czyli grubo po 3 miesi?cach od ukończenia szkoły. Na szczę?cie jako? poszło -
Re: wiza-jak wygląda spotkanie z konsulem?
Ash > 22-07-2010, 12:27
Czyli jak to jest obecnie kilka pytań po ang i już załatwione?