• Options
  • Logowanie
     
  • Rejestracja
     
  • Desktop Style
     

zbliza sie godzina zero-> Julii rosną szkrzydla...

  • Index  

    • forumAuPair.pl - Świat Operek
       
    • Ogólnie o programie Au Pair
       
    • Historie życiowe
       
    • zbliza sie godzina zero-> Julii rosną szkrzydla...
       
  • zbliza sie godzina zero-> Julii rosną szkrzydla...
  • Re: zbliza sie godzina zero-> Julii rosną szkrzydla...

    idril > 14-07-2008, 21:46

    Yoanna chcialam Cie zacytowac ale stwierdzilam ze nie ma sensu.

    wiec tylko bede przytakiwac:

    1. tez mi sie od razu skojarzylo ze operka konczy prace wiec sie usmiecha.

    co do mojego usmiechu to ja nie wiem przed jej gadka mialam dwa dni ciezkie psychicznie dla mnie [jak to brzmi!] kazdy po prostu z Polski na mnie wjezdzal ze swoimi problemami - nie raz nie malymi- i oczekiwal ze pomoge [zreszta dobijalo mnie to ze nie moge bo mnie nie ma] lub robil wyrzuty ze pomoc nie moge.

    chore bylo.

    skonczylo sie na tym ze powiedzialam kilka za wiele slow co niektorym ale jak sie jeszcze okazalo poskutkowaly moje gadania bo i ja dystansu nabralam do cudzych problemow i inni stwierdzili ze to ich problemy i ze moga sie poradzic czy wyzalic mi ale ja za nich nie zalatwie sprawy.

    wiem mowie tak jakbym mowila jak w teori plywa sie na desce ale nie mam ochoty na pisanie calej historii.

    i dlatego sie nie usmiechalam kiedy np. jadlam sniadanie czy pilam kawe czy robilam swoje pranie.

    z dziecmi sie smieje bardzo czesto. zreszta ja wesola osoba jestem. wydaje mi sie ze mam poczucie humoru. a dzieci ktore mowiac po polsku przekrecaja wiele wyrazen bawia mnie do lez.

    np. dzisiaj Mimi sie mnie pyta 'czy jestes goraca?!' ja odpowiadam 'mam nadzieje'.

    wiem ze ona chciala zapytac czy jest mi goraco. bawia mnie starsznie takie sytuacjie i sie smieje.

    a to ze mam gorsze dni. no do cholery kto ich nie ma!







    2. co do dokumentow to juz hostka dzwonila tam [chciala zeby mi i tak cos przyslali z banku na adres ang bo chodzilo o potwierdzenie adresu u lekarza 8O ] i oni powiedzieli ze to przez ich pomylke. ze maja zapisany adres pod ktorym mieszkam ale ze na ogol wysylaja papiery na taki adres na ktory jest zakladane konto to i tutaj tak zrobili. zgodzili sie nawet ze stwierdzeniem hostki ze nie mysla bo jakbym chciala dokumeny do Polski i jakbym tam mieszkala to bym sobie w UK konta nie zakladala 8O :lol:



    3. co do mojego kolegi to dokladnie tak jak piszesz. nie rozumiem gadania takiego.

    ehh..





    a dzisiaj Zak sie poklocil z Mimi bo 'julia jest moja!!!!'

    zazdrosniki
  • Re: zbliza sie godzina zero-> Julii rosną szkrzydla...

    Yoanna > 14-07-2008, 22:58

    to jak masz radoche z dziecmi to ta kobieta tego nie widzi? wtedy ma klapki na oczach czy jak? a ona sie usmiecha przy sniadaniu? wez ja jutro zapytaj czy jest alright bo tak jakos niewyraznie wyglada.. i ze taki piekny dzien sie zapowiada a widac ze cos ja gryzie i moze moglabys jakos pomoc :lol:
  • Re: zbliza sie godzina zero-> Julii rosną szkrzydla...

    Kierlajn > 15-07-2008, 12:10

    Idril zawsze mozesz sie wytlumaczyc ze masz okres albo jestes przed okresem, to pomaga przynajmniej u mnie zawsze dzialalo;p

    A najwazniejsze to to, zebys z nimi rozmawiala... wlasnie o tym co tu piszesz, mozesz im rowniez i mowic np o siostrze... wydaje mi sie ze i im bedzie lepiej i Tobie.

    <przytul>

    A co do kolegi, to tez spotkalam sie czesto z takim stwierdzeniem; ale Ci sie poszczescilo... eh ludzie w ogole nie zdaja sobie sprawy jak to jest ile pracy i wysilku musimy w to wlozyc ile cierpliwosci i ile trzeba miec odwagi i determinacji

    Jakby nie patrzec to komplementy w naszym kierunku
  • Re: zbliza sie godzina zero-> Julii rosną szkrzydla...

    idril > 15-07-2008, 13:26

    [quote name="Yoanna"]to jak masz radoche z dziecmi to ta kobieta tego nie widzi? wtedy ma klapki na oczach czy jak? [/quote]

    no jej w domu wtedy nie ma;/



    a okresem tez wszytsko tlumaczylam!

    czasem sie on na cos przydaje





    a dzisiaj Mimi mi powiedziala ze chcialaby zebym byla jej druga mama.

    jej mama Kasia by chodzila do pracy a ja bym sie nia opiekowala.

    potraktowalam to jako komplement
  • Re: zbliza sie godzina zero-> Julii rosną szkrzydla...

    Ninka Jones > 15-07-2008, 13:48

    a ja sobie wlasnie uswiadomilam ze ominie mnie pewnie pierwszy samodzielny krok Basi... :roll:
  • Re: zbliza sie godzina zero-> Julii rosną szkrzydla...

    Vorissa > 15-07-2008, 21:06

    uhm, skoro ta hostka trochę dziwna jest, to ja bym nie chciała żeby słowa Mimi dotarły do niej (o tym żeby chciała żeby? była jej drug? mam?).

    Wiadomo, że fajnie to brzmi z ust dziecka, ale ludzie czasem mog? to różnie odebrać.



    Po jednym przypadku s?siadki trochę sceptycznie do tego podchodzę ( ja mam od razu czarne scenariusze) - jak to dziecko zaczęło mówić, że babcia to druga mama i poszłoooo, babcia nie miała nic przeciwko, no a matka się obraziła... i 2 lata się do siebie nie odzywaj?. Głupia sprawa.



    Ale nie twierdzę, że tu tak będzie oczywi?cie ;- )
  • Re: zbliza sie godzina zero-> Julii rosną szkrzydla...

    idril > 15-07-2008, 22:06

    [quote name="Vorissa"]uhm, skoro ta hostka trochę dziwna jest, to ja bym nie chciała żeby słowa Mimi dotarły do niej (o tym żeby chciała żeby? była jej drug? mam?).

    Wiadomo, że fajnie to brzmi z ust dziecka, ale ludzie czasem mog? to różnie odebrać.[/quote]



    dlatego ja sie tym wcale nie chwale.

    swoja droga ja do okolo 5 roku zycia na babcie swoja mama mowilam. dziecko zawsze mowi mama na osobe ktora z nia spedza wieksosc czasu i w zasadzie wychowuje.

    moja mama sie nie obrazala bo z jendej strony bylo jej to na reke
  • Re: zbliza sie godzina zero-> Julii rosną szkrzydla...

    Vorissa > 16-07-2008, 19:45

    Heh, wiadomo że tutaj wchodzi do tego kwestia podej?cia rodziców
  • Re: zbliza sie godzina zero-> Julii rosną szkrzydla...

    idril > 17-07-2008, 16:46

    bylam taka z siebie zadowolona. wiem to glupie rzeczy ale dodaja mi pewnosci siebie.

    1. pojechalam do banku zmienic adres [dalej sla mi listy do POlski! :evil: ] i po to zeby mi pokazali jak dla jakiejs ciemnej masy dlaczego nei moge ze logowac przez neta na moje konto. okazala sie ze byl jakis blad i fecet tez nie mogl sie zalogowniac. zaczal wiec wpisywac swoje numery i juz teraz dziala wszytko dobrze czyli to jednak nie moja wina bo dobrze wszytsko robilam a blad systemu

    2. znalazlam po nie az tak dlugich poszukiwaniach college. poszlam i zlozylam swoje podanie zeby mnie przyjeli. babka bardzo mila wszytko wytlumaczyla mi.

    powiedzialam ze ja nie moge w poniedzialki przychodzic i czy to jakos zawazy na moim kursie czy przypadkiem nie zostane skreslona z listy w pewnym momencie [taaa osoba ktora placi ale zapytac nigdy nie zaszkodzi]

    i powiedziala ze bede musiala sobie po prostu przerabiac w domu te poniedzialkowe lekcjie. ja sie dalej pytam czy jak sie zapisuje na kurs poranny to czy nie moge zrobic tak ze raz od wielkiego dzwonu zmieni w jedne dzienjednorazowo godzine. okazalo sie ze moja grupa, moja godzina i tego sie trzymac.

    college ten mi sie podoba ze wzgledu na ich system lekcji [przynajmiej taki jaki opisali na stronie interentowe.]

    lekcja zaczyna sie od gramatyki, pozniej mowia uczniowie [opowiadaja np. o tym co im sie zdarzylo, czy o jakims nowym filmiw ktory widzieli] a pozniej jest konwersacja.

    czytanie i pisanie w domu samemu i to poznije sprawdza nauczyciel.

    czyli w sam raz dla mnie!

    i rozmawialam na ten tamt wczesniej z hostka i to ona powiedziala ze w poniedzialki ja ie moge. i ze jej najlepiej byloby na rano zebym wziela te kursy.

    no dobra. mysle dostosuje sie.



    i wracam do domu. zadowolona, usmiechnieta. przez mysl tylko mi przeszla mysl ze ciekawe co bedzie nie tak ze hostka na pewno cos bedzie mi chciala 'zasugerowac'. myslalam ze to bedzie cos odnosnie domu czy dzieci. jakies mialam takie przeczucie.



    i co?

    hostka stwierdzila ze przez moj kurs bedzie sie czula ograniczona bo np. moze jej wypasc jakies spotkanie na rano i nie bedzie mogla pojsc bo ja bede w szkole.

    albo ze bedzie przez dwa dni w cialym biegu bo bedzie musiala Mimi prowadzic do szkoly [dzisiaj btw zdala prawko]

    i ze teraz to ona sie czuje jakby miala 4 dzieci czyli zaka, mimi, hosta i mnie.

    i tutaj miarka sie przepelnila.

    to czyli ja jestem ciezarem ktory zamist pomagac [pilnuje dzieci i moje dobrowolne bezplatne patrzenie zeby dom jakos funkcjonowal - nie widzialyscie kuchni rano lub korytarza zawoalonego butami czy tego ze sama z siebie bez niczyjej prosby prasuje koszule hostka i ogolne ciuchy , ostatnio nawet posciel prasowalam - robie to zeby odciazyc hostke ktorej BYLO MI szkoda]



    mamy wrocic do tej rozmowy bo ona teraz musiala pojechac po mimi do szkoly.

    kiedy z nimi pisalam maile sprawa miala sie tak pracuje trzy dni w tygoniu.

    i sie zapytalam czy nie maja nic przeciwko ze bede miala dodakowa prace lub college.

    powiedzieli ze nie ze moj wolny czas to wszytko to ja robie co chce



    praktyka:

    poniedzialek pracuje caly dzien [od 8 do 19:30]

    wtorek odwoze Mimi do szkoly i pracuje od 13 do 19:30 [w miedzy czasie jak wracam ze szkolu rano od Mimi to jeszcze patrze przez mniej niz godzine na Zaka bo hostka idzie na rower stacjonarny]

    sroda wolna

    czwartek zaprowadzam Mimi d szkoly

    piatek to samo co wtorek

    sobota dwojka dzieci caly dzien od 8 do 19:30



    trzy dni pracy?!



    mowie ze jakby slyszala wsrod swoich znajomych ze potrzebuja babysittow czy moze jakiegos sprzatania w domu to ja bardzo chetna

    wiec uslyszalam ze ona na sprzatanie to mnie nie pusci bo ja za fajna/dobra jestem [zartobliwie niby ale taka uwaga byla]

    babysitty mialam miec u jej fryzjerki i byly daty ustalone to podobno babka sie rozmyslila [chodzi bardzo intensywnie na radki po jest mloda rozwodka]

    juz kiedys powiedziala mi ze wolalaby zebym nie pracowala w nocy np jako kelnerka bo woli zebym byl wypoczeta jak opiekuje sie dziecmi.

    tutaj ja ja rozumiem.

    Yoanna bodajze powiedziala ze nie chciaby zeby ja ktos ograniczal w jakikolwiek sposob. i ja teraz glupia widze ze moglam Cie posluchac bo to jest juz na zasadzie 'daj palec to reke utnal'





    wiem ma byc rozmowa i moze dojdziemy do jakiegos porozumienia ale jak nit to ja juz sobie tak mowie ze chyba sie z ta rodzina pozegnam

    oczywiscie bede fair i tak jak sie z hostka umawialam ze z trzy miesiecznym wyprzedzeniem. czyli akurat teraz wakacje i do pazdziernika.

    mam nadzieje ze ja tez sobie znajde jaka rodzine.

    ale tym razem juz nie chce dzieci chyba ze na prawde akie tylko przywozic i odwozic z zajec.

    teraz wzielabym jakies sprzatanie domu tak jak np. Kierlajn czy Yo.



    i wieci co tak sobie mysle. ze ja tez musze sie buntowac i nie zawsze musze miec ochote byc flexlible bo to ja chce cos osiagnac - pomoze mi w tym kurs ang i bede moze juz mogl isc za rok na studia. [no jednak mam te braki w jezyku ktore chce przez ten rok usunac]

    bo jak zawsze bede patrzec ta zeby bylo wygodniej host rodzinie. to ja na tym dobrze nie wyjde wcale. a to o mnie mi chodzi nie o innych.



    wiem zmiana rodziny to ostatecznosc i mam nadzieje ze mi sie jej uda uniknac bo na prawde lubie dzieci ale jesli bedzie trzeba to trudno.



    co o tym myslicie?
  • Re: zbliza sie godzina zero-> Julii rosną szkrzydla...

    idril > 17-07-2008, 16:51

    wiecie co sory ze tak pisze dlugie posty ale tak sie ciesze ze Was mam ze na pewno mnie zrouzmiecie. bo tak na prawde to jak zaczne gadac dla przyjacol z pl to oni powiedza nie martw sie i wszytko

    moja mama powie ze sie ulozy ze cierpliosci









    a to nie jest tak!

    ja musze postawic sprawe jasno.

    nawet dla wlasnego spokoju!





    albo co gorsza nikt mnie z Polski nie zoruzmie. bo jakie to probemy sa nie?



    ehh...

    am nadzieje ze Wy zrozumiecie.

    jest mi dzisiaj zle;/
  • Starszy wątek Nowszy wątek
  • Pierwsza
  • Poprzednia
  • Następna
  • Ostatnia