-
-
Re: Plany a rzeczywistość
edyta_s > 28-06-2007, 18:42
my biedne maturzystki ;P;P
Znowu mi sie wlaczyl brak bliskiej osoby tu, na miejscu... :/ -
Re: Plany a rzeczywistość
Ninka Jones > 29-06-2007, 0:47
ja też biedna maturzystka
ale narazie my?lę o wyjeździe, który już pojutrze 8O
jeździłam konno w tamtym roku i wiecie co mnie najbardziej bolało? biust :lol: bo jako? tak mocno konik skakał looool xD -
Re: Plany a rzeczywistość
edyta_s > 29-06-2007, 11:09
To musisz miec duzy biut. :lol:
Powodzenia! -
Re: Plany a rzeczywistość
edyta_s > 04-07-2007, 12:33
I po kolejnej lekcjiOczywiscie bylo bosko Tylko troche bardziej meczaco. Czyscilam 'mojego' konika, ktory sie zwie Nico i udalo mi sie jezdzic tym konim truchtem (nie mam pojecia, jak to sie po polsku nazywa ) bez trzymanki Pokonalam swoje problemy z rownowaga i jestem z siebie dumna.
Z rodzinka tez dalej dobrze. Czasem zastanawiaja mnie humorki Caroli. Ech kobiety. :twisted: W ogole mam wrazenia, ze ona troche kieruje swoim mezem, ale jemu to najwyrazniej pasuje albo po tylu latach jest zaslepiony miloscia.(Tak na marginesie widze tu wiecej starszych par trzymajacych sie za rece na ulicy niz w Polsce.)
Moj anioleczek (1,5roku) byl na mnie ostatnio obrazony, bo jego brat blizniak zrobil sie symaptyczniejszy dla mnie.Ach, ta meska zazdrosc. :lol: Tak powaznie to ciezko rozlozyc swoja uwage miedzy obu, zeby kazdy byl zadowolony.
Poza tym szykuje sie operskie spotkanko. -
Re: Plany a rzeczywistość
Ninka Jones > 04-07-2007, 16:00
to sie chyba zwie kusem. to super ze masz taka rozrywke, mi niestety (?)pozostaje ogladanie koncertu z DVD na wielkim moim LCD
moja hostka tez ma humory co zaczyna mnie odrobine denerwowac... -
Re: Plany a rzeczywistość
idril > 05-07-2007, 1:26
na ja tez bede maturzystka po wakacjachtez chce sie wyrwac chociaz na chwile z mojego miasta, odpoczac od znajomych i ich problemow - od swoich co niektorych tez
z tym ze mi wyjazd wychodzi tylko na 6 tygodni;(
bo zaczynam od 28 lipca;(
nie wiem w sumie czy dobrze zrobilam ze sie zgodzilam na te rodzine bo od takiego momentu mnie 'chcieli'
i teraz ma kilka takich mysli ze to za pozno, ze chcialbym wczesniej
ale co zrobic?
rodzinka jest taka sympatyczna
[wydaje sie taka przynajmniej!]
pisze maila to tak do mnie
i takim malo formalnym jezykiem tylko tak jakbym do mnie mowila
poza tym ja tak sie balam jeszcze 3-4 dni temu ze w ogole nigdzie nie pojade ze w zasadzie bralam co sie dalo [wykluczajac kolejna rodzina ktora mii proponowala 40Ł za 40h. i 2 dzieci! - to juz druga taka sie do mnie zglosila! nie wiem co ze mna ze przyciagam takie rodziny?!?]
i zobaczymy jak to bedzie
ale tez pocieszam sie taka mysla ze na moj pierwszy raz jak au pair wystarcza takie 6 tygodni
z tym ze ciekawe jak to bedize z moja checia powrotu do domu, szkoly i tego wszystkiego...
[Edyto przepraszam ze sie tak rozpisalam o sobie w Twoim temacie ale po prostu nie mialm gdzie indziej.] -
Re: Plany a rzeczywistość
edyta_s > 05-07-2007, 12:09
Heh spoko, nie bede krzyczec.
Lepiej na 6 tyg niz wcale. Zawsze cos ciekawego przyzyjesz.
A co w rodzinie z 2 dzieci nie tak? -
Re: Plany a rzeczywistość
Ninka Jones > 05-07-2007, 12:26
idril lepsze to niz siedzenie w domu
ja sie strasznie ciesze z wyjazdu, przynajmniej nie bede przed bite dwa miesiace sluchac o tym ze mature zdaje (tak jak bym o tym nie wiedziala) i od wrzesnia dostaje szlaban na kompa -
Re: Plany a rzeczywistość
asiafrugo > 05-07-2007, 12:27
mysle ze chodzilo jej o to ze rodzina potrzebowalaby jej przez 40h......za 40Li do tego dwoje dzieci :lol: swoja droga ciekawe czy takie rodziny znajda kogos to by na to sie zgodzil chyba jakis desperat -
Re: Plany a rzeczywistość
idril > 05-07-2007, 13:50
Asiafrugo dokladnie o to mi chodzilo!
jeszcze dopisek dali mi taki ze w zeszle wakacje mieli au pair za 35Ł a mi dadza podwyzke... i ze oczywiscie przylatuje na wlasny koszt bo to nie ich sprawa jak ja dojade do nich. w ogole odnioslam wrazenie jakby oni mi robili laske [- łaske] ze mnie wezma jako swoja nowa au pair i powinnam byc wdzieczna ze chce mnie przyjac do siebie...
dziwni ludzie.