• Options
  • Logowanie
     
  • Rejestracja
     
  • Desktop Style
     

co ja tutaj robie? -historia magdy

  • Index  

    • forumAuPair.pl - Świat Operek
       
    • Ogólnie o programie Au Pair
       
    • Historie życiowe
       
    • co ja tutaj robie? -historia magdy
       
  • co ja tutaj robie? -historia magdy
  • Re: co ja tutaj robie? -historia magdy

    maada > 19-12-2006, 6:02

    nie pisalam od wiekow



    jutro mija pol roku odkad jestem w stanach i tak sentymentalnie chcialam zaznaczyc, ze moja historia wciaz trwa. i ma sie dobrze.





    tak mi sie teraz wydaje ze 6 miesiecy to kawal zycia...a minelo jak jeden dzien...oczywiscie byly wzloty i upadki, mialam swoje momenty zalamania, po 3 miesiacu pakowalam walizki i chcialam wracac do domu. zostalam. wyjechalam za to z hostami na floryde, nabralam sil, 'pokochalam' stany na nowo.



    'pokochalam' to moze za duze slowo...lubie ten styl zycia, lubie te niezaleznosc w sensie kazdym, lubie subtelne detale ktore ubarwiaja lub ulatwiaja zycie, a ktorych w polsce nie ma. lubie moja pekajaca w szwach szafe (po cotygodniowych shoppingach rzecz jasna.. :lol: ), lubie 'moj nowy angielski', nawet z brytyjskim albo irlandzkim akcentem jak sie dzisiaj dowiedzialam na poczcie :wink: , lubie koncerty i imprezy na plazy, truskawki w grudniu, samochod z automatyczna skrzynia biegow i czteropasmowke co krok... starbucksa na rogu...lubie duzo rzeczy, ale...



    lista rzeczy ktorych 'nie lubie' bylaby rownie dluga. jednak dzisiaj nie o tym. dzisiaj ma byc bardzo optymistycznie.



    dlaczego ?? otoz dzisiaj wlasnie nadszedl dzien pakowania walizek..nie -nie uciekam jeszcze :wink: jade do domu na swieta !! i mimo ze zabrzmi to strasznie -nigdy w zyciu tak nie cieszylam sie ze swiat. wszystko juz jest starannie rozplanowane -sobota: lotnisko -wtedy wszystkich zobacze !! niedziela, pon -rodzina, we wtorek juz mykam do kina, sroda, czw, pt -przyjaciele non stop, sobota -Mama, niedziela -sylwester, pon -poprawiny sylwestra tudziez odsypianie :lol: wtorek -odwiedzam moja uczelnie i znajomych, sroda -powrot do stanow iii...pewnie lzy...iiii radosc? bo tak naprawde nie wyobrazam sobie ze moglabym w tej chwili nie wrocic do stanow. a wiem ze wiele osob z Polski na to liczy...zostawiam tu juz kawal zycia...zmienilo sie wszystko. ja sie zmienilam.



    pojechalam do stanow zeby zobaczyc cos ciekawego, czegos doswiadczyc, cos przezyc, cos zmienic. a paradoksalnie w ciagu tych 6 miesiecy najbardziej zmienily sie moje priorytety. bilet do domu na swieta kupilam kosztem 3- tygodniowej wycieczki do californii. nigdy w zyciu bym nie uwierzyla ze jestem do tego zdolna. ale od pewnego czasu po prostu kalifornia stala sie mniej wazna.



    zdumiewajace jak wiele moze sie wydarzyc podczas 6 miesiecy...poczawszy od podrozy z ktorych do konca zycia zapamietam zapierajacy dech w piersiach Nowy Jork i boska Floryde z bajecznym Disneyworldem i ekskluzywnym DiscoveryCove, gdzie plywalam z delfinami...poprzez imprezki i spotkania z nowymi znajomymi, prace prace prace -bo nie czarujmy sie - weekend ma tylko 2 dni a przez 5 dni trzeba pocierpiec :twisted: , szalenstwa i.... dorastanie -bo o ile w PL wszystko bylo dla mnie latwe i proste tak tu rzucona na gleboka wode musialam nauczyc sie wielu, wczesniej abstrakcyjnych dla mnie rzeczy, takich jak obsluga pralki, czy konta w amerykanskim banku... az po tesknote i moje wielogodzinne rozmowy na gadu-gadu. i paradoksalnie te ostatnie z calego pobytu w stanach pamietam najlepiej.



    pol roku minelo. oznacza to ze jestem na polmetku. nie planuje zostawac na 2-gi rok, ani tymbardziej studiowac w stanach. kiedys to bylo moim wielkim marzeniem- ale juz nie jest. wracam na moja uczelnie i rownoczesnie zaczynam drugi kierunek. anglistyke zeby bylo smieszniej. hehh w tych stanach chyba ubylo mi skromnosci bo z gory zalozylam ze sie dostane -grunt to pozytywne nastawienie. bedzie dobrze. jest dobrze.



    i niech tak zostanie.

    :wink:



    pozdrawiam wszystkie operki !!!



    MAGDA
  • Re: co ja tutaj robie? -historia magdy

    Sylwia_18 > 29-12-2006, 17:42

    hej Twoja opowie?ć jest super trzymaj sie



    studiujesz dziennikarstwo? ale super, ja tez planuje, tylko sie strasznie stresuje ze nie zdam matury :oops: a jak wygl?da studiowanie dwóch kierunków? to chyba musi byc męcz?ce i zabierac mnostwo czasu... :roll:



    pozdrawiam
  • Re: co ja tutaj robie? -historia magdy

    maada > 27-01-2007, 22:28

    taki mialam ambitny plan ze bede spisywac moje wspomnienia i oczywiscie nie wyszlo :wink:



    w kazdym razie zyje sobie w stanach juz ponad 7 mies..chcialam wracac 70 tysiecy razy -ale zostalam -wlasciwie nie wiem po co, bo ta praca mi nie daje zadnej satysfakcji. wstaje rano z mysla ze znowu trzeba bedzie sie uzerac z bachorem -naprawde taka jestem straszna operka :evil: ale dziecko niestety do swietych nie nalezy, zreszta to nie jej wina tylko rodzicow ktorzy ja tak 'wspaniale' wychowuja. najsmieszniejsze jest to ze oni oczywiscie uwazaja ze maja zasady hehh...sytuacja z wczoraj -matka wziela ja na rece a dziecko wtedy akurat nie mialo ochoty (a ktoz mogl to wiedziec?) wtedy 'mala ksiezniczka' ze zlosci uderzyla mamusie z calej sily zabawka w glowe i zaczela sie drzec jak to ma w zwyczaju. tatus wyslal ja na 'time out' -bo zasady musza byc. ale to ze mala z tego 'miejsca pseudokary' uciekla to juz nie problem. poleciala do swojego pokoju, tatus za nia i 'oh sweety, honey, it's ok, everything's ok, przytul sie do tatusia' na co mala -wrzask, pisk -'nie nie jest ok! bo mama nie mysli! nie chcialam zeby mnie wtedy brala na rece! powinna najpierw zapytac! laaaaaaa....' bosh....w tym momecie przyszla mamusia 'oh sweety, mamusia cie bardzo przeprasza....' -hehh nic dodac, nic ujac.



    teraz wlasnie mam znowu taki maly kryzysik wiec wszystko mnie tu drazni, zwlaszcza host ktory sie czepia o wszystko. a poprzebywamy sobie razem o duzo za dlugo juz wkrotce bo lece z nim i z bachorka do nowej zelandii za tydzien. i o ile pewnie powinnam sie cieszyc -to tak srednio entuzjastycznie mnie napawa perspektywa tego wyjazdu, bo host nie umie i nie lubi sie zajmowac swoim dzieckiem -wiec to ja bede pracowac 24/dobe i jeszcze znosic jego towarzystwo i jego kretynskie zarty ktore nikogo nie smiesza. malo tego -jeszcze przez caly pobyt bede musiala byc dozgonnie wdzieczna ze tam jestem, bo na pewno z milion razy on sie zapyta czy mi sie bardzo podoba, a jedyna poprawna odpowiedz to 'jest cudownie, wspaniale, och, ach'



    mam dosc tego udawania...ze wszystko mi sie podoba, ze wszystko jest normalne, ze ja jestem mila i usmiechnieta 24h/dobe, nawet jak jestem zmeczona, wkurzona i wcale nie chce mi sie smiac.



    i znowu zaczynam liczyc te cholerne dni do konca. i zbierac kase zeby chociaz w rekompensacie za zycie rok czasu z dwoma psycholami (hostka jest ok) milo spedzic wakacje.



    tyle u mnie. powialo optymizmem hehh -jakis czas temu zrozumialam po prostu ze ten wyjazd chyba nie jest dla mnie...nie lubie siebie wiecznie zmeczonej i sfrustrowanej....na poczatku myslalam ze przywykne i to sie zmieni -ale teraz juz widze ze raczej nie.
  • Re: co ja tutaj robie? -historia magdy

    edyta_s > 28-01-2007, 1:10

    Mysle, ze to jednak przez ten kryzysik. Chociaz i tak zostalo nam Cie podziwiac, jak wytrzymalas juz tyle z troche uciazliwa rodzinka, z tego co mowisz.
  • Re: co ja tutaj robie? -historia magdy

    Gość > 30-01-2007, 23:28

    biedna...

    ja pewnie jakbym sie wkurzyla, to bym hostowi powiedziala wtedy "no, fajnie jest, ale bylabym o wiele szczesliwsza, jakbym miala troche czasu dla siebie"
  • Re: co ja tutaj robie? -historia magdy

    maada > 31-01-2007, 1:57

    Dzieki Emi bardzo za wsparcie :* -ja uwazam ze tylko operka moze zrozumiec operke. Przestalam juz sie wyplakiwac rodzinie i znajomym bo zawsze mam wrazenie ze im sie wydaje ze przesadzam/wymyslam a tak naprawde oni nie maja bladego pojecia nt tej pracy. Lece na kurs, pozdr. dla wszystkich!
  • Re: co ja tutaj robie? -historia magdy

    Ela333 > 19-02-2007, 23:13

    Ehh Maada jak ja Cie doskonale rozumiem. Ja jak swojej mamie narzekalam na stosy prania to ona mowila co to za pranie tam przerzucic z pralki do suszarki i juz, no ok ale to jeszcze trzeba poskladac...

    A ile Ci jeszcze dokladnie operowania zostalo?? ja koncze 23 czerwca juz nie moge sie doczekac
  • Re: co ja tutaj robie? -historia magdy

    adam > 27-02-2007, 10:24

    Praca au-pair to praca nianki czyli sluzby. Nie ma o co sie ciskac... Wiedzialyscie, ze jedziecie mieszkac pod obcy dach, aby byc tam sluzkami. Nie rozumiem zadnej z was, kiedy na to narzekacie.
  • Re: co ja tutaj robie? -historia magdy

    Gość > 27-02-2007, 10:51

    A ja nie rozumiem ciebie, Adamie!

    Poczytaj forum troszke i zobacz sobie sam - Iza w San Ramon z rodzina jak wlasna; MONIKA w Bostonie z rodzina jak wlasna; ja w Finlandii bylam z rodzina jak wlasna i jeszcze wiele innych dziewczyn zadowolonych z sytuacji! Za sluzke to moze ty jedziesz, bo au pair to gdzie indziej ma swoj sens i sa LICZNE przypadki dziewczyn zadowolonych i w programie spelnionych!
  • Re: co ja tutaj robie? -historia magdy

    maada > 27-02-2007, 16:34

    Adam, nie rozumiesz bo pewnie nie masz zielonego pojecia o programie i pracy owej 'sluzacej'. Nalezaloby wyjsc od etymologii slowa 'aupair', ktore oznacza 'na rowni' -i tak wlasnie z definicji kazda z nas powinna byc traktowana -w sposob partnerski, a nawet zgodnie z zalozeniami programu -jak czlonek rodziny. Ja bynajmniej (i nie wierze ze jakakolwiek inna dziewczyna) nie pojechalam tam 'sluzyc', bo w zyciu mam mnostwo innych perspektyw, tylko zeby poznac kraj, wyszlifowac jezyk, cos przezyc, czegos doswiadczyc. Zaskocze Cie, ze wiele rodzin zdaje sobie z tego sprawe i respektuje zasady tej wymiany kulturowej -bo to chyba stosowniejsza nazwa. Oczywiscie, zdarzaja sie tez takie, ktore podzielaja Twoje poglady i dlatego czesc z nas jest niezadowolona, tudziez sfrustrowana.

    Jak bedziesz mogl cos powiedziec z wlasnego doswiadczenia a nie na zasadzie 'przypuszczen i domyslow' to mozemy porozmawiac. Pozdrawiam!
  • Starszy wątek Nowszy wątek
  • Pierwsza
  • Poprzednia
  • Następna
  • Ostatnia