• Options
  • Logowanie
     
  • Rejestracja
     
  • Desktop Style
     

Obowiązki

  • Index  

    • forumAuPair.pl - Świat Operek
       
    • Ogólnie o programie Au Pair
       
    • O wszystkim związanym z programem Au Pair
       
    • Obowiązki
       
  • Obowiązki
  • Re: Obowiązki

    agata. > 14-10-2012, 20:15

    Dziś moja hostka przeszła samą siebie...

    Około południa pojechali do jakichś znajomych, ja zostałam w domu (jest mój dzień off)

    Wrócili jakieś pół godz temu i od progu pretensje, że nie posprzątałam ze stołu (po wczorajszej kolacji i dzisiejszym śniadaniu - ich oczywiście) i nie opróżniłam zmywarki. :evil:

    Ja jej na to, że jest niedziela, która jest moim dniem wolnym, więc sprzątam tylko po sobie.

    A ona, że przecież i tak byłam w domu to przecież mogłam to zrobić!

    Ręce mi opadły. Obróciłam się na pięcie, powiedziałam NO! i poszłam do siebie.

    Nie mam już sił do tej kobiety. W takich momentach mam ochotę sie spakować i jechać pokoczować trochę na lotnisku w oczekiwaniu na samolot.
  • Re: Obowiązki

    dusia67 > 16-10-2012, 12:55

    Mnie rodzina "wyrzucila" w piatek. Tzn wlasciwie to hostka miala waty o nie wiadomo co.

    agata., niestety(no choc moze bedzie to dla ciebie akurat swego rodzaju pocieszenie) nie tylko twoja hostka przechodzi sama siebie :< Moja w niedziele po powrocie z wakacji za caly tydzien miala dac £140 zamiast £70 i powiedziala ze nie ma na razie wystarczajaco(chciala mi dac tylko 70 na razie, ale chcialam zeby laptopa mi niedlugo kupila, to ja glupia powiedzialam wtedy zeby tymczasem zatrzymala) wiec da mi w piatek. Gdy poszlam spytac w piatek, bardzo sie spieszyla, powiedziala ze pieniedzy na koncie nie ma i da mi w srode... Nieladnie tak przekladac, tym bardziej ze wtedy juz powinnam miec wyplate nie tylko za tydzien gdy byla na urlopie ale tez za kolejny przepracowany tydzien, w sumie winna mi byla na piatek £210. Chcialam porozmawiac z nia na spokojnie na siedzaco i w ogole, podalam moj pomysl ze moze maz moglby zrobic przelew, jezeli ona nie ma na swoim koncie, ona oczywiscie ze nie sadzi, zeby to zrobil.

    No ja juz na serio zaczelam myslec, ze moze duzo wydali wtedy, moze jakis nieplanowany wydatek, moze z pracy jej mieli wtedy wyplacic - no ale cos takiego chyba umialaby mi wytlumaczyc, a nie jakby wielka laske robila ze odpowie kiedy dostane pieniadze(byc moze, bo zgodnie z umowa nasza ustna wtedy juz powinna mi dac, a w ogole zgodnie w umowa, to na biezaco co tydzien...). Chcialam jej powiedziec jakos o moich uczuciach, ze mi z tym niedobrze, ze tak przesuwa, i ze ja nie wiem w czym jest problem, bo moze jej nie stac w takim razie, na co sie smiertelnie obrazila i prawie wykrzyczala ze jestem niegrzeczna i nie pasuje do rodziny(jak mam pasowac, skoro nikt nie chce rozmawiac, ja rozmowy zaczynalam zawsze o roznicach kulturowych-a to ze tu uzywa tyle grankow do obiadu, jakie maja swiet niedlugo i ferie od szkoly, jakich jezykow moga sie uczyc, zadala mi jedno pytanie-czy barszcz jest z Polski. Dzieci sa uzaleznione od komputera, przynajmniej chlopcy, Claudia ma wlasne zycie i swoich znajomych, a sama hostka caly czas jakos zajeta albo oglada tv czy cos, nigdy sama nie zagadala, jak mam pasowac do rodziny?? Jeszcze po tych paru rozmowach zdarzalo mi sie przesiadywac w kuchni majac nadzieje ze ktos sie odezwie, ale w koncu sie poddalam, myslalam ze tego wlasnie chca w takim razie, choc kontaktowalam sie z agencja w tej sprawie) i wielki wyrzut mi zrobila ze kilkudniowe opoznienie wyplacenia mi pieniedzy to dla mnie az tak wielki problem, ze przyjechalam do tego kraju i za kogo ja sie uwazam, i ze mam opuscic ten dom jak najszybciej, mam co najwyzej te dwa tygodnie w umowie. Pieniadze powinnam wiec dostac jutro(powiedziala ze mi wyplaci w srode a jak da rade to nawet wczesniej) i jezeli ich nie dostane to coz, i to tez bede musiala zglosic do agencji w czwartek, bo sama juz wole sie z nia nie klocic, z osoba uwazajaca ze zawsze ona ma racje, no jakzebym smiala zwrocic jej uwage po raz juz ktorys ze powinna mi kiedys zaplacic...

    Musze przyznac, ze warto bylo wydac pieniadze na agencje, spotkalam sie wczoraj z inna au-pair z okolicy i powiedziala ze sporo osob musi zmieniac pierwsza rodzine, i ona swoje tez musiala zmienic. Przynajmniej teraz mam jakies wyjscie, jezeli nie znajde rodziny do nastepnego piatku to ewentualnie mogliby mnie przetrzymac w domu agencji ktora ma siedzibe chyba z 7 mil dalej, wiec jakos sobie z tym poradze... Od razu mialam jeden match, choc przyznam ze niezadowalajacy - rodzina 3 dzieci, 7; 5 i 2,5 roku, 25-30 godzin roboty tygodniowo, poszukuja kogos hard-working, placa £70 a to jest w stolicy. Co prawda nie chodzi o pieniadze a o rodzine, ani nie powinnam tez wybrzydzac ale ani stolica mi nie pasuje ani wiek dzieci...
  • Re: Obowiązki

    EwelinKa24 > 16-10-2012, 20:22

    No widzę, że nie tylko ja doświadczyłam "nieodpowiedniego" i "zaskakującego" zachowania hostki Powoli zaczynam wierzyć w to, że program au pair nie ma już nic wspólnego z byciem członkiem rodziny, a raczej z byciem "niewolnikiem przy rodzinie", bo jak pisała Agata, skoro mamy wolne, a decydujemy się na pozostanie w domu, to rodzinka uważa, że można nas obciążyć pracą, bo i tak nic nie robimy. Nie rozumiem też, tak na marginesie, dlaczego babysitingi są bezpłatne? Przecież to też praca i to w dodatku praca po godzinach, kiedy jesteśmy już zmęczone. Dlaczego mamy zatem pracować za darmo? Czy hostka lub host też pracują za darmo w swojej branży? Powiem wam, że to au-pair to jedno wielkie bagno w które wdeptujemy z nadzieją, że złowimy złotą rybkę. Wyjeżdżamy pełne nadziei na wspaniała przygodę, odbycie kursu językowego itp, a potem się okazuje, że na kurs nie pójdziemy, bo nie pasuje nam grafik, a hości nie są na tyle flexible, żeby umożliwić au pairce naukę, lub że hości ani myślą o traktowaniu nas jak członka rodziny. Ja już oficjalnie zakończyłam raz na zawsze bycie au pair i cieszę się, że moja hostka postąpiła, jak postąpiła. Pocierpiałam dwa dni, było mi przykro, ale teraz, małymi kroczkami odbudowuję poczucie własnej wartości. Nie pozwolę już więcej na to, żeby mnie ktoś wyrzucił na bruk, bo miał focha itp. Szanujmy się dziewczyny.
  • Re: Obowiązki

    agata. > 20-10-2012, 0:06

    Moja powalona rodzinka może raz a może dwa razy wypłaciła mi pieniądze terminowo. Zawsze min 2 tyg opóźnienia i nigdy pełnej sumy. Np. wczoraj zapłacili mi za dwa tygodnie, a wliczając dzisiejszy dzień powinnam dostać za cztery.

    Rozmawiałam dzisiaj z teściowa mojej hostki (b. fajna babka i nie znosi swojej synowej, przychodzi tylko kiedy jestem sama z dzieciakami i zasugerowała mi, że to wyplacanie tylko części pieniędzy wiąże się z tym, że moja hostka boi się, że w któryś weekend po prostu nie wrócę.
  • Re: Obowiązki

    carona > 24-10-2012, 15:18

    Muszę trochę uaktualnić moje obowiązki, godziny pracy i zarobki, bo się odrobinę pozmieniały.



    Tak jak przewidywałam, dzięki systematycznemu sprzątaniu i po trzech tygodniach gruntownego sprzątania każdego pomieszczenia w domu, pracuję dużo krócej.

    Tak jak do tej pory wstaję o 6.30, o 6.45 jestem na dole i zbieram i rozwieszam pranie. Potem prasuję. Dzięki nadrobieniu zaległości w środy i piątki zajmuje mi to po ok.1.5-2 godziny, w poniedziałki 2.5, bo zbiera się przez weekend. Do 11-12 sprzątam, w międzyczasie jem śniadanie, lunch, więc odpada pół godziny do czterdziestu minut. A dzisiaj skończyłam o 10.30... Od 12 do 16-16.30 mam wolne, w zależności od tego, czy obiad jest ugotowany, czy dopiero trzeba go zrobić. O 17 podaję chłopakom obiad, do 18-18.30 pilnuję, żeby odrobili lekcje i poćwiczyli grę na gitarze/pianinie i jestem wolna. I podczas tego pilnowania tak naprawdę mam wolne, bo robię, co chcę, tylko muszę patrzeć na zegarek, czy ćwiczenia trwają odpowiednio długo i co pół godziny zajrzeć do pokoju obok czy nie grają na komputerze zamiast się uczyć. Często zdarza się, że rodzice wracają wcześniej i wtedy zdaję relację z tego, co chłopcy zdążyli już robić, co obiecali, ze zrobią i co powinni jeszcze zrobić i jestem wolna wcześniej.



    Nigdy nie mają problemu z wypłaceniem mi pieniędzy, nie spóźniają się, nie muszę im przypominać. Nie zwalają na mnie dodatkowych obowiązków, nie wciskają mi dodatkowej roboty, bo 'akurat siedzę w domu i nic przecież nie robię'. Często mam też dodatkowe bonusy - hostka urządziła cztery soboty pod rząd chodzenia po różnych sklepach, centrach handlowych i ciekawych miejscach i wszędzie mnie zawiozła, chociaż równie dobrze mogłaby mi pokazać, co gdzie znaleźć i wsadzić mnie w autobus. A że lecę w tą niedzielę do domu na tydzień, zapłacili mi za autobus na lotnisko i z lotniska (to baaardzo daleko od nich i musielibyśmy jechać co najmniej 3 godziny w jedną stronę). Zaoszczędziłam na tym 30 funtów, więc naprawdę się cieszę.



    Razem wychodzi średnio 13 godzin sprzątania i maksymalnie 5 godzin opieki nad chłopcami, czyli 18 godzin tygodniowo za 90 funtów. Nie sądzę, żeby to było wykorzystywanie, ale może się mylę...
  • Re: Obowiązki

    harc > 25-10-2012, 1:38

    u mnie sytuacja wygląda dosyć dziwnie. Otóż przestawiam wam moją listę obowiązków:

    House Duties:

    Tuesday:

    wasch both bathrooms (they are 3)

    hoover the house

    mop the floor with the steam mop. Alveys out water in the mop.

    sort the dirty cloths into whites and colored clothes and do the washing in batches at night time

    change towells

    Thursday

    clean down tobi's hight chair (everyday top, he is messy)

    clean the cooker and the oven. take out the knobs and wash with vim and iron sponge

    use the glass cleaner in the oven door and wipe down with kithcen paper

    take off all dry clothes from the dryer

    do the ironing

    saturday

    : dust the house

    clean the front door and the double doors at the back

    clean the windows

    change the bed sheets of all the rooms. always use the matching covers

    wash the dishes every day

    One a month

    clean the fridge and freezer

    clean the cupboards and sort the expiry date stuff

    każdego dnia:

    wash the dishes every day

    make our bed every day

    throw it the rubish - ze wszystkich koszy w pokojach (4)

    DODATKOWO czego nie ma w liście a robie: ściele łóżka, odkrywam zasłony w 3 pokojach i podnosze porozrzucane wszędzie w pokoju hostki brudną bieliznę, piżamę itp.

    codziennie zostawia syf w kuchni.



    Zdarzają się takie sytuacje jak ta:

    ubieram się bo już wychodzę z babcią po małego do przedszkola a ona mnie woła(widziała że ubrałam buty i musiałam je ściągnąć) i mówi do mnie abym przełożyła ryż z tego garnka (wskazuje palcem i przy nim stoi) do tego pojemnika(który trzyma w ręce). No to ja już chciałam jej zabrać z ręki poirytowana i zrobić to, a co będę mieć z głowy...a ona że mam to zrobić później.

    Albo poszłam się zdrzemnąć, gdy mały był w przedszkolu. PRzychodzi do mojego pokoju babcia (ma klucze) i mnie budzi i pyta się gdzie są lekarstwa (gdzie według jej wskazówek włożyłam je do lodówki...) i mówie jej że są w lodówce...a ona przychodzi 3 min później i mówi mi że mam sieprzebierać z piżamy i lecieć do przedszkola. to był rozkaz, ani prosze, ani czy mogłąbyś...

    następnego dnia host mum każe mi iść z babcią do przedszkola, nie wiem po co, jedziemy autem i babcia odprowadza małego i otwiera moje drzwi i mówi że teraz mam iść do domu bo ona jedzie gdzie indziej...nie mogła powiedzieć aby została w domu czy co? wg nie byłam poterzebna ale wiem czemu tak się stało...babcia pewnie naskarżyła że spałam gdzie powinnam pracować...

    Dziś przekroczyła host mum samą siebie!!! Mam godzine policyjną 22... i napisałam jej że dziś spotykam się z moim chłopakiem i czy to ok. odp. że tak, a jak się ubieram o 18.30 (gdzie mój luby spóźnił się troche) to ona powiedziała że nie mogę wyjść i mam położyć małego najpierw! a ja na to czy teraz?! (bo kurde zakłądałam płacz!) a ona, że za wcześnie!! Zgodziła się na moje wyjście (mogę wychodzić 2-3 razy w week gdy ona jest i tylko z chłopakiem) a teraz mam niańczyć małego gdy ona ogląda tV!!!! i tak spędziłam z moim ukochanym pierwszy wieczór w tygodniu - 2 godziny z hakiem. Gdy wróciłam ona miała światło zapalone w pokoju i pewnie odliczała czas stoperem...
  • Re: Obowiązki

    LadyInRed > 25-10-2012, 9:55

    Jak tak czytam co się dzieje, to mam wrażenie, że moi eks-hości to anioły... UCIEKAJ!
  • Re: Obowiązki

    carona > 25-10-2012, 13:37

    harc, ile zarabiasz? bo mimo że ja nazwałabym siebie bardziej housekeeper niż au pair, to nawet ja nie sprzątam sypialni rodziców, graciarni rodziców i łazienki wspólnej. I nie myję wszystkich okien w domu, nie robię prania, nie segreguję go, nie dotykam brudnej bielizny hostów.



    Uciekaj, bo dodawanie kolejnych obowiązków to jedno, ale brak szacunku do ciebie, twojego czasu wolnego jest niedopuszczalne! Uciekaj, bo nic dobrego z tego nie wyniknie.
  • Re: Obowiązki

    dusia67 > 25-10-2012, 15:38

    No ja po zmianie rodziny. Ten post ma sluzyc porownaniu obowiazkow, i dla wrazliwszych-nie jesc, sa elementy niezbyt przyjemne.

    I co do harc: tak, wczesniej nie mialam chyba nawet w polowie tak zlej sytuacji jak ty :/ Ale jednak cos nie gralo. Co prawda nie sprzatalam wszystkiego tak na blysk, nie przekladalam wszystkiego na widoku(w koncu czyjs pokoj, nie moj, to co sie bede wtracac), takze dlatego ze stwierdzilam ze nie jestem housekeeper, mialam byc au-pair, a wszystko co bylo wspolnego z dziecmi... to bylo tylko zrobienie im sniadania i lunchu do szkoly, na sniadanie i tak czesto narzekali, bo zimne(jak ktos przychodzi pol godziny po tym jak wolalam, no to chyba nic dziwnego, ale jeden, wtedy wolala go hostka, klocil sie raz z drugim, jak w koncu zeszli na dol to 14-latek troche wyzywal, typu "what the f*ck is this?","disgusting" i tego typu rzeczy, no ale nawet sie nie odzywalam, bo czulam ze nie mam takiego prawa).

    U mnie generalnie dzieci byly duze, chlopaki przynajmniej, bo dziewczyna 16-latka sie nie zajmowalam wcale, chlopaki 12 i 14, ale nie robili wokol siebie nic, doslownie. Od czasu do czasu nawet sie zdarzalo, ze po jedzeniu wlozyl ktorys talerz do zlewu, nawet nie do zmywarki, ale juz cos. Ale z perspektywy czasu: tak, robilam za sluzaca, jakbym miala chodzic tuz za ich plecami(najlepiej wszystkich domownikow naraz) zeby to co rzucone na podloge zaraz podniesc, zlozyc/odniesc do prania, bo nie tylko reczniki zostawiali, takze i majtki, i wszystko inne.

    Na odchodne, jako ze nie mialam przepracowane zbyt duzo godzin, hostka dala mi kilka dodatkowych zadan. Ot takie tam, jak normalnie w poniedzialki i srody(jako ze w piatki przychodzi sprzataczka na 3 godziny):odkurzyc(ale nie caly dom, pietro chlopakow, niewielkie, i red room, gdzie jest konsola i tv dla dzieci), zrobic chlopakow ciuchy w pokoju i powkladac do szafek(nigdy wczesniej nie wkladalam do szafek, powykrecane uchwyty, zbyt malo miejsca, nie wiadomo ktore ciuchy czyje... ani szafki :/ ) i co najgorsze... ogarnac pokoj corki, tej 16-latki. To mi zajelo ponad dwie godziny, ciuchow pelno, wszystko poskladac, z tym ze, no tak, za drzwiami stos brudnych majtek. Jeszcze gdy pisala mi te liste powiedzialam, ze ma w pokoju rzeczy prywatne(to sie dziewczyna wrocila, chyba wiedziala o co chodzilo-zostawila na lozku zuzyta podpaske...). No ale dobra, jakos to zrobilam, chociaz wlasnie-z dziecmi kontakt znikomy, polegajacy bardziej na uslugiwaniu im, sprzataniu po nich, bo mialam wrazenie ze po prostu hostka woli wydac kase na kogos kto bedzie po nich sprzatal niz kazac im cos zrobic, bo dzieci sa zbyt rozpuszczone, zeby posluchac. No, chyba zeby im zagrozic odcieciem netu albo jakims zablokowaniem kompow, ale wiadomo-skutek jednorazowy, nie mozna ciagle za nimi chodzic i patrzec czy czegos nie rzucili na podloge zeby potem im zaczac grozic.

    Tak wiec oni do sprzatania sie mieli nijak, zdaje mi sie ze wlasnie wszelkie granice przekroczyli nie sprzatajac po sobie brudnej bielizny, a przeciez mowa nie o dzieciach typu 5-6lat, tylko o ludziach dorastajacych. W pokoju dziewczyny brudnych majtek bylo moze 30-40par, nie wiem w sumie czy ona z nich korzystala po kilka razy, czy ma ich az tak duzy zapas, bo czystych(chyba, nie sprawdzalam, ale niektore wygladaly jakby wlasnie byly wyjete z prania), troche lepsza(jak dla kogo...) sytuacja byla ze starszym chlopakiem, bo tez mial troche majtek brudnych, ale to bylo tak ze co zmienial rano w lazience to tam zostawial, co po powrocie ze szkoly gdzies w ubikacji na dole np to tez zostawial, ale chyba jak szedl spac/w nocy po prostu wtykal majtki pomiedzy materac a rame lozka pietrowego. Raz hostka mi zwrocila uwage, ze powinnam to sprzatnac, no powiedziala co prawda ze wie ze to nie moja wina, bo to on tak robi, no ale on jest beznadziejny z czyms takim...

    Czyli tak jak moim zdaniem, to jest wychowywanie dzieci na kompletne nieroby, niech robia co chca(czyli graja na kompie tyle czasu ile tylko go maja nie liczac szkoly, bo to ich chyba jedyny obowiazek) a wokol siebie mogliby miec chlew i co ich to obchodzi... Matke tylko troche jednak obchodzi, dlatego najmuje au-pair bo sama tez nie zawsze jest dostepna, czesto pracuje, w ogole nie wiadomo kiedy jest w domu a kiedy nie, grafik calkowicie rozny kazdego dnia, kazdego tygodnia.



    W tej rodzinie gdzie jestem dom jest maly(chociaz niby dwa pietra, ale i tak powierzchnia mala, pokoje malutkie, sprzatania nieduzo), na sprzatanie nie poswiecam wiele czasu(najdluzej zajmowac mi bedzie zmywanie wszystkich okien dwa razy w tygodniu i prasowanie ubran dzieci, z czym w poniedzialek zeszlo mi jakies 2,5h) i mimo ze w kontrakcie mam troche zajec, to np odkurzac dywanik w salonie mam tylko raz w miesiacu... Wiekszosc czasu zajmuje czytanie z dziecmi(jedno czyta, ja zapuszczam zurawia z boku do ksiazki zeby widziec czy dobrze wymawia), 20 minut rano, 20 po poludniu, z kazdym z osobna, czasem przepytac z tabelek mnozenia, spellingu itp. troche tez zajmuje isc z nimi do szkoly i je odebrac(10 minut w jedna strone, przy szkole trzeba poczekac az pani przyjdzie i dzieci zabierze), zobaczymy jak bedzie pozniej, bo na razie nie odbieralam ich z clubow poszkolnych, robila to hostka, ale to mozliwe ze im i tak sie zmieni to mi jeszcze nie dawala planu, bo teraz od natepnego tygodnia jest przerwa szkolna. A generalnie, syfu nie robia, zawsze pukaja, rodzina z zasadami, kazdy ma po sobie sprzatac(no chyba ze chodzi o mycie naczyn czy pranie itp, tego naturalnie dzieci nie robia). Ale przynajmniej nie jestem typowa sluzaca.

    Wiec porownujac, godzin pracy mniej wiecej tyle samo, moze troche wiecej, ale tutaj ze mna rozmawiaja, lubia mnie, mam kontakt z dziecmi ktore nie sa rozpuszczone i generalnie czuje sie duzo lepiej tutaj, chociaz ledwo po przyjezdzie myslalam ze moze zbyt szybko sie zgodzilam na rodzine, ze pracy bedzie duzo, bo na papierze sporo wypisane, ale generalnie pare rzeczy do zrobienia a reszta jak mi wczesniej powie. Drugiego dnia po przyjezdzie myslalam ze nie wytrzymam, ze za duzo pracy/siedzenia typowo z dzecmi(nie grzesze kreatywnoscia, trudno mi wymyslac chocby zabawy i tak siedziec godzinami, nie wiem jakbym wytrzymala gdybym miala siedziec z dzieckiem/dziecmi codziennie po iles godzin i sie bawic i zajmowac-raz na jakis czas to jeszcze da rade, wiadomo, ale to jednak jest program, kontrakt, i tak mam miec codziennie przez okolo rok...) ale w sumie nie jest zle.

    Rodzina niepelna, samotna matka, ale wcale nie wykorzystuje. Akurat w sobote tydzien po moim zerwaniu kontraktu, gdy szukalam nowej rodziny, na co byly niewielkie szanse bo poza sezonem, wyjezdzala jej poprzednia au-pair ktora byla jakos 2,5 miesiaca, bo z tego co zrozumialam zaczela panikowac, ze wraca do domu, ze juz nie chce tutaj byc, i ze musi jechac jak najszybciej to mozliwe i musi jeszcze jechac w tamtym tygodniu. Totez rodzinka szukala au-pair ASAP bo na nastepny tydzien jakby jeszcze zostala to potem ferie, jakos by sobie poradzila i miala by troche wiecej czasu, ale nie miala wyboru... Po prostu potrzebuje pomocy z tym na co sama nie ma czasu, bo musi isc do pracy itp., po pracy gdy pozno wraca tez nie mialaby czasu czytac z dziecmi, a tym bardziej nie zdazylaby ich odebrac. Teraz rodzinke bardzo sobie cenie i mam wrazenie, choc ledwo minal tydzien, ze bym ich nie zmienila chocby nie wiem jaki wybor miala.



    Wiec harc, zastanow sie nad zmiana tak szybko jak to mozliwe!
  • Re: Obowiązki

    harc > 25-10-2012, 17:39

    własnie miałam możliwość zmiany, u mnie to trochę skomplikowana sytuacja jest. Bo pomimo iż mam nazywać się au pair to się tak nie czuje. Opisze Wam moja historię wieczorem, musze porobić pare rzeczy przed wyjsciem po małego.
  • Starszy wątek Nowszy wątek
  • Pierwsza
  • Poprzednia
  • Następna
  • Ostatnia