• Options
  • Logowanie
     
  • Rejestracja
     
  • Desktop Style
     

MONIKA. MOJA HISTORIA.

  • Index  

    • forumAuPair.pl - Świat Operek
       
    • Ogólnie o programie Au Pair
       
    • Historie życiowe
       
    • MONIKA. MOJA HISTORIA.
       
  • Wątek zamknięty
  • MONIKA. MOJA HISTORIA.
  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    MONIKA > 14-10-2005, 17:41

    Znalazlam i nawet wiem, gdzie to jest.

    Takze nie ma problemu.

    Blisko do PL sklepu. :lol:



    Mam nadzieje, ze widzialas. Zmieniam tego posta, bo rozchrzanil strone.
  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    cioska > 14-10-2005, 20:11

    no widzisz babolcu! mowilam zeby na mapquest wejsc;p to teraz juz wiesz skad mnie odbierasz;p i pierwsze co to do polskiego sklepu lecimy
  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    monica07 > 14-10-2005, 20:11

    Ja cos napisze bo mnie zaraz szlag trafi.



    Dziewczyny sie kloca (Monka, Emm, Sunny) bo zaistniala taka a nie inna sytuacja, obie strony wk..wione na siebie, bo maja powody. Sprawa miedzy nimi. Lenke tez moge zrozumiec ze sie tak wypowiada, bo sie od poczatku z Monika sympatia nie darzyly. Wiec spoko-wszystko tu jest jasne.



    Bardzo madre wypowiedzi oliwki (adminka klase pokazala, naprawde) 8) , Iza,Caroline tak samo madrze sie dystansuja do tej sprawy, Emi i Marta graja w otwarte karty.



    A niektore panie to co przepraszam? Zawinil Wam tu ktos?Wnosicie cos swoimi komentarzami do tej sprawy? Po jakiego hu** kilka tygodni temu wlazenie w dupe Monice, a teraz jak wiatr zawieje? Aimee jeszcze w poniedzialek : 'Monia... bla bla bla..' 'a powiedz mi to a tamto, jaka to stornka byla' A dzis sarkastyczne poprawianie wypowiedzi, tylko i wylacznie zeby chyba po stronie wiekszosci byc. Nienawidze takiego falszu. Nie miala zadnego zatargu a sie pruje.
  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    MONIKA > 14-10-2005, 22:26

    Konformizm gora. :lol:



    Monica, Ty wiesz...
  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    oliwka911gt > 14-10-2005, 22:51

    Cytat: i kursy sa tanie bo tlyko z $1.000.

    dobrze wiedziec ze tysiac dolcow to dla ciebie nic.



    Cytat:na 2 roku ona dopiero angol wziela!!

    o panie! ja jestm 2 miesiac i zaczynam jutro kurs "sprzadawanie nieruchomosci" bo po co mi angol sie uczyc za $ jak moge uczyc sie for free bo jestem w usa i wszyscy chca mi pomagac zebym lepiej mowila.

    leneczka, mam do ciebie pytanie :wink: mozesz wytlumaczyc mi w takim razie sens kursow jezykowych za granica?? biorac pod uwage ze w grupie cwiczeniowej nie masz ani pol polaka/osoby tej samej narodowsci??

    po to sie bierze kursy jezykowe za granica by nie wychodzic na debila jak sie z kims rozmawia, co innego powie ci amerykanin a co innego filolog danego jezyka. amerykanin powie: yes i tyle, a filolog powie ci gdzie robisz blad i jak go uniknac. wiec chyba ta druga opcja jest lepsza. to raz a dwa, moze ktos slabo sie czuje na silach by od razu isc do szkoly, chce sie obyc z jezykkiem na codzien by potem moc sie zaglebiac w jego tajniki.



    wez pod uwage jeszcze jedno rzecz: mieszkasz w domu hostow jeszcze z dwoma polkami wiec jak obcujesz z tym jezykiem 24h?? zastanawia mnie to bardzo. faktycznie sie nauczysz wiecej niz po pobycie rocznym bez polakow.



    lenka, nawet sie przyznawaj ze jestes po kursie psychologicznym. przeczytaj tego posta jeszcze raz, ktorego napisalas i wysnuj wnioski. napewno nie chcialbym trafic do takiego psychoanalityka/psychologa jak ty, bo niewiedzialbym czy przyjsc do ciebie z nozem czy z kowadlem przywiazanym do petli na szyji. wybralabym jednak noz bo smierc zadaje szybciej (jeszcze u ciebie na kozetce), a zkowadlem do rzeki moglabym nie dojsc (biora pod uwage ze trzeba ja znalesc).
  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    oliwka911gt > 14-10-2005, 22:55

    z tym mapqustem to ja moge caly swiat zjade :lol:



    monica, nie moge twojej stronki na flogu otworzyc o chicago :evil:
  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    MONIKA > 15-10-2005, 1:59

    Oli na leneczke slow szkoda.

    Duzo mowi, malo sensu.

    Juz tak od poczatku bylo, kiedy wypisywala ile to stow jej hosci beda placic. :lol:



    Na harvardzie ze mna sa osoby po pol roku, roku i pieciu w Stanach, ale dobrze wiedziec, ze kolezanka jest taka wyksztalcona, ze po dwoch miesiacach sie nie potzrebuje ang uczyc.



    Inna sprawa, ze na kazdej zasranej szkolce sa kursy bajeranckie, tylko po kiego mi papier ze gownianego Education Center, skoro mam do wyboru cos lepszego.













    Jeszcze jedno.

    Monica mnie dzis rozwalila. Rozmawiamy, a ona, ze "ja jej kiedys pomoglam". Nie wiedzialam czy laska zartuje czy jak. A ona, ze kiedys jej privy pisalam, jak miala problemy z facetem. 8O

    Oczy w slup, bo jak sie okazuje, jedna osoba doceni priva, o ktorym ja zapomnialam, druga nic. Coz, kwestia wychowania.



    W kazdym razie szacunek.



    Oli, a Ty wiesz. :wink:
  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    leneczka > 15-10-2005, 6:43

    hehe

    a oliwka jest adminema au pair forum a au pair nigdy nie byla..

    hehe.. nie czepiajmy sie szczegolow

    1.Oliwko 1.000$ to malo dla mnie nie jest, ale nie za duzo jak kursy na Harvardzie, bo ja tu za kurs ang. na 2 m-ce mam cene 3 tys.

    2.oczywiescie ze ang. kursy sa potrzebne, ale wydaje mi sie ze mozna je z robic w 1 polroczu a nie w 2 roku..

    3.nie mieszkam w domu z 3 czy 2 polkami tlyko z 1. z ktora rozmawiam w dzien tlyko po ang. [nocne pogaduszki w pl]

    4.nie zajmuje sie leczeniem ludzi .. kurs jest tylko i wylacznie dla wlasnego uzytku.



    teraz do moniczki- wspanialej

    1. nie uwazam ze moj ang. jest swietny dlatego sie zapisalam na klasy, ALE ja tu jestem 2 miesiac a ty 2 rok!!

    2. jesli chodzi o $ to zarabiam wiecej niz ty napewno wiec <lol> :lol:

    3.co do moich kursow to zaczelam tak wczesnie bo od stycznia podpisuje umowe z firma mojej hostki i zaczynam prace jako realtor wiec nie mialam wyboru bo musze miec licencje...

    4. a na kursy chodze do najleprzesz szkoly realty w LV.. wiec chyba zle nie jest

    i nie twierdze ze jestem najwspanialsza, najcudowniejsza a moj ang. jest boski, ale robie cos z moim amerykanskim zyciem i nie przechwalam sie kazdym gownem..

    o pkt. 3 wiem juz oddawna ale nie pisalam na forum bo po co? zeby zazdrosnicy objechali?



    ehhhh szkoda gadac..

    jaka monika jest to kazdy wie..

    ale ty oliwka sie strasznie madra zrobilas odkad zostalas adminem.. szkona ze nie znasz naszych sytuacji z doswiadczenia wiec twoje slowa mozna o kant d. rozbic





    dla fanow monki :



    http://www.fotolog.net/leneczkaz/



    :lol:
  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    edzia > 15-10-2005, 7:18

    hej!

    Moniczka ale z ciebie "laseczka", kurcze inaczej sobie ciebie wyobrazalam!

    zjedz sloneczko wiecej lodow bo chudzinka z Ciebie taka mizerna!!! pieski sie na kosci zleca! ale ten lodzik to tak apetycznie wyglada! mniam!!

    a tak wlasciwie to skad lenka ma twoje foto?? razem na wycieczce czy co?
  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    Gość > 15-10-2005, 10:08

    zdjecie pochodzi z fotologu Moniki i co jak co ale uwazam, ze skopiowane nie fair! mimo ze z drugiej strony publikujac cos w Internecie robimy ze sprawy prywatnej - publiczna (czego dotyczyla moja klotnia z Iza kiedys ale to bylo pol roku temu a teraz wydaje sie ok)

    Chcialam cos powiedziec teraz odmiennego od tej reszty. Mimo, ze Moniki nie lubie, nie uwazam, ze znajomosc angielskiego, ilosc kasy czy skonczonych kursow swiadczy o osobie! Wyrzucacie sobie tu od poczatku, kto ile powiedziec umie itp.

    1. angielski nie jest naszym jezykiem ojczystym, wiec jasne jest ze poziom kazdego bedzie indywidualny, tyle ile czlowiek zdolal opanowac w tej marnej (pod wzgledem jezykowym) Polsce lub tez majac szczescie przebywac za granica w kraju anglojezycznym (swoja droga nigdy w zyciu nie bylam nawet na 1 dzien)

    2. czy kurs jezyka rozpoczety w 1-szym miesiacu pobytu czy na poczatku 2-go roku - a co za roznica?? wazne ze jest, ze osoba chce sie uczyc, oznacza, ze nie jest tak do konca glupia i chce swoj operski czas wykorzystac w dobry sposob!

    3. Lenka, na twoim miejscu bym uwazala z chwaleniem sie kursami psychoanalitycznymi, bo tak jak cie lubie tak nie pochwalam tego co na forum czasem wyprawiasz (ale jak to przyslowie mowi: "szewc bez butow chodzi")

    Wiecej mi do glowy nie przychodzi. Jak bylam taka naprawde cieta na Monike kiedys to po prostu omijalam jej historie z daleka przez pewien czas, pare osob w ogole nie wchodzi - to ze czytacie ten watek to wasza sprawa i sprawa do tego indywidualna. Nie podoba sie, to bye!

    Wracajac do znajomosci angielskiego - poznalam ex operke host familii jednej z naszych dziewczyn (ludzie wiedza ktorej ) przez maile, rok spedzila w USA i nie umie odmienic czasownika "to be" wiec stwierdzilam, ze moja znajomosc jej ojczystego jezyka jest lepsza niz jej znajomosc angielskiego i sie przestawilysmy (co nie zmienia faktu ze dziewczyna jest zupelnie pozytywna osoba i bardzo fajnie mi sie z nia pisze!). Monika tez ma problemy z pisaniem i to okropne (co widac na fotologu), ale moze na przyklad za to dobrze mowi (nie wiem, nie slyszalam), ale na pewno to o "sympatycznosci" danej osoby i o jej "inteligencji" nie swiadczy. Po prostu niektorzy moga sie nauczyc a niektorzy nie (tylko to samo sie tyczy Moniki, ktora poprawia polski Mlodego!).

    Kazdy kij ma dwa konce, prawda lezy po srodku, mielismy okazje czytac historie opowiedziana przez Monike, Emm i Sunny i mysle, ze jest to enough. Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia, jak to mawiaja...

    Pozdrawiam, 3majcie sie.
  • Starszy wątek Nowszy wątek
  • Pierwsza
  • Poprzednia
  • Następna
  • Ostatnia