-
-
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
oliwka911gt > 13-10-2005, 9:35
nawet jesli GIRL to jeden z bylych to dlaczego nie ma odwagi sie ujanic?? powiedziec tego wprost?? czy to tak duzo?? gosciu proste jak debowe krzeslo, pusty jak pudelko od zapalek. najlepiej jest podszywac sie za kogos i nawymyslac niewiadomo od kogo. a jesli chce juz komus zasrac w wpaiery to trzeba umiec to zrobic, robi sie to tak by nikt nie wiedzial skad to wyszlo i slad na wieki zaginal. jak to kiedys ktos powiedzial, jesli wchodzisz w ten interes to zniknij z niego tak by nikt nie wiedzial, co gdzie kiedy jak dlaczego. tu wszycy wiedza o co loto. dobrze ze jeszcze moniki nikt nie szantarzuje jak mnie kiedys. w sumie i tak wtedy wyszlo na moje - to na marginesie :wink:
wracajac do GIRL (obstawiajac ze to ex) spotykajac sie bylo zajebiscie, zajebiste byly rowniez chwile razem spedzone te najmilsze, wszedzie byly same superlatywy, a teraz co?? jesli ma sie o kims zdanie to sie ma cale zycie. nagle co?? olsnienie i wyzywamy sie od szmaty dziwki etc to siwadczy tylko o tym facecie. widzialy galy co braly. wiec teraz sza. kazdy sie prowadzi w taki sposob na jaki ma szacunek do wlasnej osoby. a jak komus nie pasuje to wypad z baru bo nie ma towaru.
jesli GIRL to dziewczyna to swiadczy tylko o tym ze laska ma milion kompleksow na wlasnym ptk, zazdrosci ludziom sukcesow jakie odnosza, samej nie chce sie wziasc do roboty. najlepiej narzekac i siedziec z rekami zalozonym czekajac na cud z nieba. niech powie w ktorym miejscu siedzi tez usiade i poczekam na zbawienie :lol:
czekamy na wersje sunny :wink:
dobra lece na solare i paznokcie 8) -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
MONIKA > 13-10-2005, 15:26
Kto stwierdzil, ze sobie posiedzicie na dole, czy na gorze TV ogladajac, a ja moge pracowac w tym czasie?
A potem zakupy i torby zostawil u mnie w samochodzie, mimo ze niby do domu chcial jechac?
A pozniej zadzwonil z metra, ze nastepny autobus jest o 12 w nocy?
"To co my mamy zrobic?"
Bez komentarza.
A co do Thiago, nie jechal z Wami na wycieczke, bo nie mial co robic.
Jakbys chciala autobusem jechac, pojechalabys i tyle.
Swoja droga wymyslilas to o przewrazliwieniu, a poza tym, jak ja go zapytalam, o czym gadaliscie, powiedzial, ze "wiesz nadawaly non stop, tylko stupid stuff".
Jesli bylas tak pozbawiona jakiegokolwiek taktu i kultury, ze chcialas przyjsc tu, gdy ja pracowalam, a to czego mialam sie spodziewac, ze dasz mu kase? :lol:
A co sie twojemu fagasowi stalo, mnie nie interesuje, fakt jest taki, ze Thiago na tym ucierpial.
Przeprosin, do tego trzeba miec kulture!
PRAWDA I FAKTY sa jedne.
Napalilas sie na ex kolesia, a on ... ups. :lol: -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
MONIKA > 13-10-2005, 15:37
Prosze nie przysylajcie mi esek, zwlaszcza z innych krajow nic US. W moi planie nie mam zadnych darmowych, a za przychodzace tez place. Dzieki.
PS. Zapomnialam dodac jednego. Co do szkoly/Harvardu. Co cie obchodzi, czego sie ucze?
Na poczatku wrzesnia wzielam dwie szkoly, zmianilo sie to trzykrotnie, bo z jednej zrezygnowalam, wzielam za to inna, z ktorej tez zrezygnowalam. Nota bene kilka dni temu. W koncu mam tylko ang na Harvardzie.
Nigdy o tym na forum tu nie pisalam, sadzilam wiec, ze nikt nie przeszukuje moich wypowiedzi.
A jak sie okazalo, fora i flogi...uuu, brak zajecia? -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
Sunny > 13-10-2005, 17:22
No i przyszla kolej na mnie...
Co to pierwszego spotkania z Monika...
Ty bylas pierwsza, ktora wraz ze swoim chlopcem, zgotowala mi atrakcje rodem z brazylijskiej telenoweli (ooo! brazylijskiej???? ) Mysle, ze to nie przypadek, nawet wszystko sie zgadza :lol:
Ciagle klotnie o byly gowno, wieczne strzelanie fochow miedzy soba nie wprawialy w dobry nastroj, a ja w centrum tego wszystkiego...
Przez caly wieczor prawie w ogole sie do siebie nie odzywaliscie. Bomba wybuchla w restauracji, kiedy to Thiago przy mnie, bez zadnego skrepowania udowodnil Ci, ze go oklamalas... Szczegolow nie bede tu pisac, moze dodam tylko, ze na jego miejsu zareagowalabym tak samo a na Twoim- zapadlabym sie pod ziemie...
I tu nawiaze do slynnej znajmosci jezyka angielskiego ,podczas tego"ekscytujacego"wieczoru.
Ja "ani be ani me po angielsku"???? :lol: Nie zauwazylam...Thiago pewnie tez nie, skoro to ja bylam potem jedyna osoba, z ktora chcial rozmawiac...bo na Ciebie nawet nie chcial patrzec.
Co to wypadu do Bostonu na nast. dzien...Sama mnie w ciula zrobilas! Umawialas sie ze mna, ze pojedziesz i ze swietny pomysl, a przez caly ten czas mnie zwodzilas...To bylo fair??
Nie dziwie sie pozniej Thiago, ze byl biedny zdezorientowany, skoro nawet nie wiedzial o Twoich planach!!!
Szkoda gadac...Zmarnowalam cenny weekend
Historia z Monika i Emm...
Na samym poczatku nasze spoznienie....Czy to nie Ty zostawilas na moim tel. wiadomosc, ze super, ze bedziemy pozniej, bo sie jeszcze nawet "nie zrobilas", ze spoko-hostka zagonila Cie do robienia nalesnikow i ze Ci na tym zejdzie????
Czeresniak i jego numer...
Bylam niezla wpieniona, ale nie sadze, czy Emm mogla to wszystko przewidziec. Zawiodla sie na czlowieku, podobnie jak Ty niejednokrotnie, nieprawdaz?
Rozmowa, samochod, policja...
Niestety, Emm sobie tego nie wymyslila, ze Thiago powiedzial o Tobie, ze lubisz przesadzac... Mozesz nie wierzyc, ja tam swoje wiem.
Moja rozmowa z Toba
Tak, jeszcze wowczas bylo "wszystko ok" Policjant podszedl, wzial dokumenty i zaczal sprawdzac, czy to aby nie jest kradziony samochod. Na pytanie Emm czy "Thiago, nie bedziesz problemow z emigration?-odpowiedzial- " to nie ma z tym nic wspolnego" Wiec "ok" ,na wielkie roztrzasanie i nastanawianie nie bylo wtedy czasu.
Juz w domu obie probowalysmy wytlumaczyc Ci, co slyszalysmy, ale to TY nie dalas sobie NIC powiedziec.
Probowalysmy kilkakrotnie, nawet wtedy kiedy to TY DARLAS RYJA, obwiniajac nas za sytuacje z policja (co bylo totalnym nonsensem, bo jak nie dzis, to jutro)....
Jeszcze nie spotkalam tak dwulicowej, zapatrzonej w siebie, "znajacej sie na wszystkim"osoby...A najsmieszniejsze jest to, ze ty masz BLADE pojecie o tym co mowisz i wiesz...
Ja tego nie lykam, przykro mi. -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
Sunny > 13-10-2005, 17:32
Aaaa!!! I jeszcze jedno, wlasnie mi sie przypomnialo odnosnie Twojej szkoly, bo o to teraz toczysz batalie.
Z tego co mi sie chwalilas, byly to dwie szkoly, zadnej trzeciej.
A kursy to :redukcja akcentu dla obcokrajowcow i angielski jako drugi jezyk" Nie wzielas zadnego biznesu -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
Emm > 13-10-2005, 18:16
ja moze tylko dodam tylko jedno na sam koniec.
przeczytaj wszystko co napisalas monika i zastanow sie chwile. Najpierw piszesz jedno, potem nagle zmieniasz zdanie, sama sobie zaprzeczasz( przyklad: dlugo trwalo, zanim odpowiedzialam thiago, a potem nagle nadawalam non stop-to jak to w koncu bylo???a na marginesie-ten stupid stuff to byly gadki o tym jak sobie radzicie z thiago na harvardzie).
Drugie-nie masz zadnych dobrych argumentow. Nie umiesz myslec logicznie, czy jak?Na moje argumenty odnosnie tego wieczoru, co sie wydarzylo, glownie sprawy z thiago ty przytaczasz jakies nic nie wnoszace do tematu gowna o znajomosci ang, caly czas meczysz temat czeresniaka( nie dotarlo, ze ukradli mu auto z komora w srodku?po co tak to meczysz?Alez musialas miec satysfakcje jak tam stalam nie wiedzac, co sie dzieje, czekajac na jego telefon, pewnie o malo sie nie posikalas w glebi duszy ze szczescia-a czy wiesz jaka jest sytuacja teraz pomiedzy mna a nim?Nie masz pojecia, wiec sie zamknij.ja przynajmniej nie oklamuje swoich chlopakow, jakby nie bylo bliskich mi osob, ktore kocham). Poza tym ten biznes na harvardzie-juz sie zamknij i poloz uszy po sobie. Sklamalas i tyle.Nie ponizaj sie bardziej.
Sunny napisala jak bylo. Pewnie zaraz napiszesz, ze pewnie dzwonilysmy do siebie i ustalalysmy co tu napisac-otoz nie monika, prawdy nie trzeba ustalac.
Lubisz przesadzac, lubisz koloryzowac, lubisz pokazywac, ze och takie wspaniale zycie wiedziesz, kiedy to jedynym twoim przyjacielem jest thaigo, a reszta ludzi, z ktorymi sie spotykasz to sa jego przyjaciele,a spotykasz sie z nimi tylko dzieki niemu.Masz jakis swoich wlasnych, tylko twoich przyjaciol???Watpie. Zreszta, kogo to teraz obchodzi.
Nie dziwie sie Sue, ze cie olala. jak to mowilas-"dziwka z Niemiec?". no wiec ta dziwka z Niemiec pewnie cie przejrzala i postanowila sie zadawac z innymi dziwkami z Niemiec niz z Toba, tez bym wybrala dziwki niz ciebie Monika..
Na koniec, zero logicznych argumentow Monika z twojej strony, zero. A juz najbardziej nie moge zrozumiec obwiniania mnie o to, ze thiago ma sad.
Zreszta, wczoraj dostawalam privy, telefony od ludzi, zebym sie nie przejmowala, bo na bank sad tez sobie wymyslilas, zeby udramatyzowac akcje.och Monika, chcesz zyc w USA-zycze ci duzo szczescia, szczerze Ci tego zycze. Bedzie Ci potrzebne.Bardzo potrzebne. -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
oliwka911gt > 13-10-2005, 22:12
apropos prawka:
tak a moze kogos poprostu nie bylo stac na zrobienie prawka?? tym bardziej ze thiago nie pracowal tylko uczyl sie, rodzenstwo to samo, matka chora na raka. zadko kiedy emigrantow stac na zrobienie prawka amerykanskiego. nieweim dokladnie jak bylo ale to mi sie wydaje logiczne i najbardziej prawdobodobne. tak samo czemu, ty emm, nie jedziesz do domu na swieta?? podejrzewam ze mialas wybor swieta w PL a szkola i wybralas to drugie :wink: -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
MONIKA > 13-10-2005, 22:20
Smiechu warte!
Sunny, ktora pytala mi sie co powiedziec hostce, jak przetlumaczyc dwa zdania, zapytac sie, czego hostka od niej chciala, ze dzwonila, teraz pisze, ze ona konwersacje prowadzila?
:lol:
Przeciez ty kochana, nie rozumialas podstawowych zdan. Az mi sie Thiago zapytal, jak ty sie mozesz z problemowa zreszta rodzina dogadac, skoro w ogole nie gadasz!
Emm czyli rozumiem, ze wedlug ciebie wlasciwe jest to, ze WPADASZ W TARAPATY, KTOS CI POMAGA, A TY NIE TYLE TEGO KOGOS OLEWASZ, A JESZCZE OBRZUCASZ WYZWISKAMI???GRATULACJE.
Jesli nie wiesz, nie mozna zdawac na prawko majac 15 lat.
A skoro nasza sunny wiedziala, jak beznadziejny czas ze mna miala, dlaczego znow chciala sie spotkac, bo ja jakos przez cale wakacje do niej nie zadzwonilam, bo durne fochy zagubionej dziewczynki, ktora nie wie jak do domu sie dostac sa ponizej pasa.
Juz pomine to, ze musialam ci bluzki prac, bo z dwoma, w 30 stopiowym upale wpadlas!!! :lol:
Ja jakos jej towarzystwa nie potrzebowalam, a o fantastyczym weekendzie ani nic nie napisalam, bo zenada byla, ani nie powiedzialam..?
I jeszcze jedno, skoro z was takie super przyjaciolki, dlaczego sunny mnie w telefon ryczla jak dziecko, ze jej rodzinka nie wziela, ze chce sie wyprowadzic, ale nie ma exit interview, ze bal, bla...
Jak wszystkie Polki tak rodziny zmieniaja, to sie nie dziwie, ze na lodzie zostaja, skoro Sunny przez miesiac nie mogla zmusic lcc do przyjscia do host domu i spisania warunkow odejscia!
A co do Sue, gowno wiesz, wyjechala sklocona z wszystkimi, z Zuzka, z Miriam, nawet z Vrato, ktory chcial sie z nia mimo wszystko zegnac, zreszta, na lotnisko odwiozla ja Anne, wiec moze zamilcz, jak nie wiesz. -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
Emm > 13-10-2005, 22:37
[quote name="MONIKA"]
Emm czyli rozumiem, ze wedlug ciebie wlasciwe jest to, ze WPADASZ W TARAPATY, KTOS CI POMAGA, A TY NIE TYLE TEGO KOGOS OLEWASZ, A JESZCZE OBRZUCASZ WYZWISKAMI???GRATULACJE.
Jesli nie wiesz, nie mozna zdawac na prawko majac 15 lat.
.[/quote]
ale majac 16 lat mozna, sama to nawet na forum napisalas.
Monika, mi sie nie chce nawet z toba gadac w tym momencie.Wszystko przeinaczasz na wlasna modle.
a co do olania-po tym, jak pokazalas, co potrafisz( i nie chodzi tu o to, ze ty mi pomoglas, a ja potem od razu cie olalam, chodzi o to, jak sie zachowalas potem, jak wyskoczylas z geba do nas, ze to nasza wina, caly czas potem pilas do mnie na forum o to), mialam do wyboru-utrzymywac z toba kontakty lub cie olac.
Druga opcja zdecydowanie lepsza.
Nie wchodze wiecej na ten watek.
PS.jak tam ilosc wyswietlen?Zadowolona pewnie jestes. -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
martamaua > 13-10-2005, 23:19
Hahahaha ale z was aparatki,nie moge.
Moniko Emm i Sunny zapewne sa ci wdzieczne,ze twoj facet pojechal je odebrac.Nie wydaje mi sie zeby byly takimi hipokrytkami i specjalnie zostawialy zakupy w twoim samochodzie zeby dac ci tym co zrozumienia abys po nie pojechala.Moim zdaniem zdecydowanie dorobiona teoria.
Chodzi jej o to,ze histeryzujesz i czepiasz sie o sprawe ich nie dotyczaca.Jesli nie tego dnia to innego.Dla mnie jest najwiekszym bezsensem i dziecinada,ze obwiniasz Emm i Sunny o to,ze akurat w tym czasie,tego dnia zlapali twojego chlopaka.Bo one akurat tam byly to trzeba na kims wyladowac frustracje i zal.To prymitywne.Bo on mogl siedziec z toba w domu.Owszem mogl ale to moglo zdarzyc sie zawsze.Na moj gust to traktujesz to jakby one specjalnie uwziely sie na twojego amora i ta policje tam wyslaly.
A to ze nie umiesz na siebie spojrzec bardziej krytycznym okiem wiadomo nam nie od dzis.
Reszta spraw z waszymi spotkaniami i wczesniejszymi wydarzeniami mnie nie interesuje,nie bede komentowac.Zawsze jest tak,ze kazdy swoje racje ma i prawdy ciezko dociec.