• Options
  • Logowanie
     
  • Rejestracja
     
  • Desktop Style
     

Klarita na Wybrzeżu Kwiatu Pomarańczy

  • Index  

    • forumAuPair.pl - Świat Operek
       
    • Ogólnie o programie Au Pair
       
    • Historie życiowe
       
    • Klarita na Wybrzeżu Kwiatu Pomarańczy
       
  • Klarita na Wybrzeżu Kwiatu Pomarańczy
  • Re: Klarita na Wybrzeżu Kwiatu Pomarańczy

    Klarasek > 28-10-2010, 12:45

    Dobra, muszę się wyżalić

    Wczoraj był jeden z moich gorszych dni. Carmela (5) mnie męczy. Nawet nie wkurza a męczy. Jest złośiwa i wredna. Drażni się ze mną. Ona nie jest w stanie sie normalnie ubrać tylko kretyńsko się gapi na mnie i specjalnie nakłada (jeśli juz uda mi się ją nakłonić do tego by się ubierała) wszystko jaknajwolniej tylko można. To samo jest z jedzeniem i chodzeniem do szkoły. Poza tym drażni się też z Julką. Trzyma ją za nogę i nie pozwala raczkować (mala płacze), gryzie ją po rękach (niby pieszczoty a dobrze wie że j to boli). Musi byc zawsze w centrum uwagi...Kurcze, ja jej po prostu nie lubię :/

    Wczoraj wieczorem pojechałam spotkac się z kolegą. Ukradli mi rower. Musiałam wracać na piechotę - daleko. Szliśmy tak aż kolega wpadł na pomysł, że mi pożyczy swój valenbisi (to takie roery miejskie co sie ze stacji bierze, które są gdzieś tam poustawiane po całym mieście). Super, tylko sie okazało że wszytskie stacje są zajęte! I musiałam pedałować do centrum w poszukiwaniu miejsca na rower Zadzwonil host zapytal sie co sie dzieje i przyjechal po mnie skuterem...2 w nocy...

    Jak wróciliśmy miałam rozmowę. To, że mi ukradli rower ich nie zmartwiło powiedzieli żebym sie nie przejmowała ale...chcą żebym częściej jadała z nimi kolacje i nie wracała codziennie przed północą. Nie wracam codziennie przed północą...No może ze 3 razyw tygodniu - oprucz weekendów kiedy czasem na noc nie wrócę. No ale chyba mogę mieć trochę wolnego, nie? Oni jedzą o 21. Więc miałabym po pracy (ok 18) jakieś 2,5-3h) wolne i musiałabym wracać do domu bo dla nich wspólna kolacja jest ważna. Potem wyjść nie ma sensu bo i tak musze wracać na tygodniu przed północą jestem sfrustrowana

    Ja rozumiem, że dla nih to ważne żebym z nimi przebywała ale ja też chcę mieć wolne! Jednak sporo czasu spędzam z dzieciakami i w domu. Rano do szkoły i własciwie z 2-3h przerwami(ani sie wtedy z kimś spotkam ani co) aż do 18 jestem do dyspozycji dzieci. To wieczorem chciałabym mieć luz...
  • Re: Klarita na Wybrzeżu Kwiatu Pomarańczy

    mloda > 28-10-2010, 17:52

    a nie mozesz sie z nimi umowic, ze np w poniedzialek zawsze jecie razem kolacje, a reszta jest Twoja. Jakby nie patrzec to z jednej strony dobrze, ze chca, zebys byla czescia rodziny no ale z drugiej ty masz w koncu wlasna rodzine, nie jestes dzieckiem i masz prawo do wlasnego zycia... Pogadaj z nimi, powiedz co o tym sadzisz. Na pewno zrozumieja.
  • Re: Klarita na Wybrzeżu Kwiatu Pomarańczy

    Yoanna > 29-10-2010, 1:21

    dziwni ludzie.. nie pasuje im ze wracasz przed polnoca? a ostatnio przeciez dziwili sie, ze 1 w nocy to dla ciebie pozno :roll: czas po pracy jest twoj a wspolna kolacja chyba do twoich obowiazkow nie nalezy :wink:
  • Re: Klarita na Wybrzeżu Kwiatu Pomarańczy

    Katka > 29-10-2010, 2:17

    do obowiazkow moze nie, ale jak sie z kims mieszka przez tak dlugi okres czasu to po prostu by wypadalo. Zeby byc dobra au pair trzeba miec dobre relacje z rodzina.. nie tylko z dziecmi. W koncu mieszkamy z ludzmi pod jednym dachem, jak cos sie nam dzieje to sie tym dzielimy.. Jak dla mnie powinnas znalezc jakies dwa, rozrzucone wieczory w tygodniu, na wspolny obiad. Jesli ktos chce to ominac to powinien sobie wyjechac, wynajac mieszkanie i zostac opiekunka, ktora pracuje od tej do tej, i pozniej nikt sie jej nie powinien czepiac.





    A co do malej to faktycznie - tragedia. Ale dlugoe byla jedynaczka to chyba dlatego, teraz wszyscy sie interesuja bardziej Julka... Hmm.. Nie bylamw tej sytuacji, ale ja bym starala sie co jakis czas zrobic cos tylko z nia.. Jakies dziewczece malowanie paznokci ^^', poswiecic troche wiecej uwagi... Co moze byc trudne majac dwie dziewczynki. Ale moze wlasnie w jakis weekend, czy kiedy masz wolne, zabrac ja gdzies, gdzie mlodsza by sie dobrze nie bawila ;p
  • Re: Klarita na Wybrzeżu Kwiatu Pomarańczy

    Klarasek > 29-10-2010, 11:21

    Ja się Carmelą zajmuję codziennie podczas siesty...no chyba że mnie mocno wkurzy i każe jej spać. A tak to jest czas tylko dla niej bo mała zawsze śpi aż do naszego powtórnego wyjścia do szkoły. A z weekendu jakoś rezygnować nie zamierzam...zwłaszcza, że nie sądzę aby to doceniła...



    Co do kolacji. Chodzi mi o to że jak conajmniej 1-2 razy w tygodniu z nimi tą kolację jem. Ale wyobraź sobie sytuację że ja mam to robić na stałe. Jeśli kończę o 18 (zazwyczaj nawet po) a kolacja jest o 20.30 to nie mam szansy nic zrobić w tym czasie. W każdym bądź razie nic sensownego. A potem kocja się kończy ok 21.00 jakieś sprzątanie stoły gadka szmatka i już jest 21.30. Mam wrócić przed północą. Super - w takim razie pracuję jakby cały dzień. A przynajmniej jestem z rodziną cały dzień. No ja też muszę mieć czas TYLKO dla siebie. Zwłaszcza że mała nie rozumie co to jest czas wolny i ZAWSZE włazi mi do pokoju. Ja się cieszę że chcą mieć ze mną kontakt ale muszą rozumieć też moje potrzeby. Tym bardziej, że jak już powiedziałam ten jeden czy dwa wieczory jestem z nimi w domu.



    Ja do nich naprawdę nic nie mam. Bardzo ich lubię, są super mili i pomocni. Wiem, że mogę na nich liczyć. Ale...jestem troch za stara na to żeby mi mówiono czy mam wrócić przed północą czy nie. Niedługo stuknie mi 24 latka...rano tylko dziewczynki szykuje i do szkoły prowadzę i mam do 12 wolne także mogłabym się wyspać. A to czy wróciłam o północy czy o 3 to już moim zdaniem moja sprawa. Zwłaszcza że zdają sobie z tego sprawę że po imprezach nie chodze nie upijam się więc nie będę podawała dzieciom sniadania na kacu :roll:
  • Re: Klarita na Wybrzeżu Kwiatu Pomarańczy

    blondi > 29-10-2010, 12:29

    Mnie najbardziej dziwi to co i Yoanna , bo najpierw się dziwią, że wracasz o 1 w nocy i gdy im mówisz, że późno wróciłaś to ich to dziwi, a teraz o 24 masz być w domu....niech się na coś zdecydują! A co do kolacji, uważam, że musisz walczyć o swoje i ustalić, że np 2 razy w tygodniu jesz z nimi a pozostałe robisz co chcesz bo to jest twój czas wolny.
  • Re: Klarita na Wybrzeżu Kwiatu Pomarańczy

    zlosnica > 29-10-2010, 16:39

    Właśnie dlatego jestem przeciwna zacieśnianiu "rodzinnych" więzi z Hostami. Może to ma sens jak masz 17-18 lat, bo jeszcze potrzebujesz rodzicielskiej opieki, ale później sama potrafisz zadbać o swój tyłek i nie czujesz potrzeby tłumaczenia się nikomu z tego co robiłaś i o której wróciłaś. Zwłaszcza obcym ludziom. Ja na Twoim miejscu powiedziałabym, że dwa razy w tygodniu z nimi zjem (skoro to Ci pasuje), ale kolacja o 20.30 to dla mnie za późno i nie mogę z nimi zostawać, bo to mi rozwala cały wolny czas. I tyle. A co do tego wracania przed północą, to zapytaj o co im chodzi, przecież w Hiszpanii tak się żyje, czyż nie? Dziwne jest to na co zwróciły uwagę dziewczyny- najpierw szydzą, że "późno" to dla Ciebie 1 w nocy, a teraz ustalają Ci jakieś absurdalne curfew. Nie zgodziłabym się na to. Nikt Cię wcześniej nie poinformował, że będziesz musiała wracać do domu o tej godzinie, więc sorry.



    [quote name="Katka"]Ale moze wlasnie w jakis weekend, czy kiedy masz wolne, zabrac ja gdzies, gdzie mlodsza by sie dobrze nie bawila ;p[/quote] No tak, oczywiście. Proponuję jeszcze CAŁY swój wolny czas poświęcać na zabawę z dziećmi i zacieśnianie więzi rodzinnych. Oczywiście z dobrego serca, bo tak bardzo ich kochasz. To jest TWÓJ wolny czas i nie naginaj go, jak Ci mała wejdzie do pokoju, to weź ją za rękę, wyprowadź i zamknij drzwi. Jak wejdzie jeszcze raz, to zaprowadź ją do rodziców i powiedz, żeby ją wzieli, bo nie możesz porozmawiać na skypie/poczytać/uczyć się/whatever. Wytłumacz jej, że nie wolno jej wchodzić do Twojego pokoju bez pukania. I zawsze zamykaj drzwi.



    [quote name="Klarasek"]Ona nie jest w stanie sie normalnie ubrać tylko kretyńsko się gapi na mnie i specjalnie nakłada (jeśli juz uda mi się ją nakłonić do tego by się ubierała) wszystko jaknajwolniej tylko można. To samo jest z jedzeniem i chodzeniem do szkoły[/quote] Niech się tak ubiera jak chce. A jeśli sie przez to spóźniacie do szkoły, to budź ją wcześniej. Spóźnicie się 15 min, powiedz jej, że następnego dnia obudzisz ją 15min wcześniej, bo za wolno się ubiera. Spóźnicie się pół godziny, obudź ją kolejne pół godziny wcześniej. Jak zacznie się niewysypiać, to zobaczy, że to działa tylko na jej niekorzyść. Oczywiście poinformuj hostów jaki masz problem i co będziesz robić. Oni muszą być po Twojej stronie, mała zobaczy, że nie ma szans i odpuści.
    Klarasek napisał(a):Poza tym drażni się też z Julką. Trzyma ją za nogę i nie pozwala raczkować (mala płacze), gryzie ją po rękach (niby pieszczoty a dobrze wie że j to boli).
    O tym powinnaś jak najszybciej powiedzieć rodzicom. Ty tutaj nic nie zdziałasz niestety. Ona jest najzwyczajniej w świecie zazdrosna i to oni muszą jej wytłumaczyć zmiany jakie zachodzą w ICH rodzinnym życiu (nie Twoim!) i jak się traktuje młodszą siostrę.



    Nie rób niczego wbrew sobie bo będziesz się tam źle czuła, a chyba nie o to chodzi? A jak dalej będziesz miała problemy, to poszukaj nowej rodziny i już.
  • Re: Klarita na Wybrzeżu Kwiatu Pomarańczy

    Klarasek > 08-11-2010, 18:17

    Carmela ciag dlaszy. Wracamy ze szkoly a ksiezniczka zyczy sobie zebym nsiosla jej plecak. Nie ciezki - prawie pusty, malutki. Powiedzialam ze to jej plecak i musi niesc go sama. Rzucila na ziemie i powiedziala ze nie bedzie go niesc. Na to ja ze mi ten plecak do niczego nie jest potrzebny i mozemy go tu zostawic. Zaczelam isc. Ona go podniosla i zaczela uciekac. Przez ulice....a ja za nia z Julka w nosidelku....

    W koncu ja dopadlam. W domu tiwerdzilam ze skoro ma tak duzo energii to bedzie ciczyc. Zrobila 100 przysiadow. Przyszedl jej tata. Byla pogadanka wychowawcza. Podczas ktorej Carmela stwierdzila ze bedzie rzeczna ale ma jedna rzecz do powiedzenia. Ta wredna mala za przeproszeniem pinda powiedziala ze widziala jak KRADNE! Ponoc kilka razy wzielam pieniadze ktore jej tata zostawil na stole...

    Host mowi ze to dziecko i zebym sie nie przejmowala ale....
  • Re: Klarita na Wybrzeżu Kwiatu Pomarańczy

    Katka > 08-11-2010, 22:10

    omg. sobie dziecko wzielo sposob na au pair znalazlo... :/
  • Re: Klarita na Wybrzeżu Kwiatu Pomarańczy

    Klarasek > 10-11-2010, 14:12

    Na ta Carmele to by sie oddzielny watek przydal...

    Dzis rano zabronila mi sie odzywac. W kuchni jak przygotowywalam sniadanie i karmilam Julke cos tam do niej (Julki) gadalam. Tak jak to sie mowi do bobasa a Carmela mowi ze mam byc cicho bo..ja to denerwuje!

    Ja tego dziecka po prstu nie lubie. Gdyby nie to ze hosci sa naprawde w porzadku i Julka tez to bym sie stad zmyla. Czy tylko ja tak mam, ze nie lubie swojego au pairskiego dziecka? Bo to nie jest tak ze ona czasem mnie wkurzy. Ja po prostu nie mam przyjemnosci przebywania z tym wredbym bahorem. Np codziennie w srodku nocy drze sie zeby mama do niej przyszla bo ona cos chce. A co nozek nie ma? W ogole nie zwaza na to ze wszyscy spia i nas pobudzi. Nie, bo krolewna chce np wody.

    Ja sie opiekowalam chyba z 11 dzieci (nie liczac 2 grup na koloniach) ale takiego okropnego dziecka jeszcze nie mialam!
  • Starszy wątek Nowszy wątek
  • Pierwsza
  • Poprzednia
  • Następna
  • Ostatnia