-
-
Re: nie znam języka, nie potrafię się dogadać
kamila.k > 07-07-2009, 15:46
hej poszlam do sklepu i kupilam wode, bo ta ich kranowa jest okropna.
z jedzeniem tak wyglada, ze oni sa caly dzien poza domem i jadaja na miescie.
w portfelu sa pieniadze ok 15 e to jest na potrzeby jak cos zabraknie.... ale musze sie paragonem rozliczac... troche to smieszne bo kupie dziecku galke loda, i bede wolala rachunek za 80 centow....
zauwazylam generalnie, ze ludzie bogacy sa bardzo skapi, biedniejsi sa hojniejsi i bardziej serdeczni.
no wlasnie bylam dzis z malym w przedszkolu, gdy wrocilam do domu bylam z nim moze ok 1,5 h on byl strasznie ze mna znudzony, mowie ze ma posprzatac ze mna zabawki a on na to ze mude <zmeczony> po tym czasie poszlismy do przedszkola (wyjatkowo)
nie wiem czy dam sobie z nim rade jutro gdy bede z nim wiekszosc dnia, czas z dzieckiem strasznie wymecza na wymyslaniu zabaw a on i tak jest nie pocieszony. a pogoda deszczowa..
mowie mu zeby ubral kurtke a on glowa kreci i chce uciekac, nie umiem sie zachowac w takiej sytuacji, brakuje mi niemieckich slow...
widze ze on sie ze mna meczy. -
Re: nie znam języka, nie potrafię się dogadać
kamildzianka > 07-07-2009, 16:35
Sorry, wczoraj mialam wrazenie, ze ktos po prostu wyssal te historie z palca. Juz nie chcialo mi sie w to wszystko wierzyc.
1. Nie sprzataj, nie odkurzaj. Niech sobie babol sam sprzata. Nie musisz sprzatac calego mieszkania, nie jestes housekeeper, house manager, tylko au pair. Postaw sie raz i wystarczy. Pokaz jej umowe, ze au pair sprzata tylko po dzieciach. Dasz sie raz i potem bedziesz robic to ciagle.
2. Powiedz o jedzeniu, ze jestes glodna, ze nie ma za wiele w lodowce. Moze ci da pieniadze i pojdziesz sobie po zakupy? Chociaz tyle byloby dobrze.
3. Nie, nie, ty nie masz mowic, ze ma z toba posprzatac zabawki. Robi sie tak: sama siadasz do sprzatania, bierzesz jakas zabawke do reki i mowisz: Znajdzmy zabawke w tym samym kolorze! albo ze kazda zabawka ma wejsc do pudelka sama, czyli samolot leci do pudelka, Barbie idzie, samochodziki jada, itd. Dziecku wyda sie to zabawne i ciekawe. I ton glosu tez jest wazny: zachwycaj sie swoimi pomyslami dot. sprzatania, pokaz, ze masz OGROMNA frajde, ze lubisz sprzatac w ten zabawny sposob. Dzieci sa jak gabki, on zaraz bedzie sie zachowywal tak, jak ty.
4. Tez tak mialam, meczylam sie samym wymyslaniem zabaw. Co ten chlopiec lubi robic? Rysuje, czy nie? Lubi aktywne zabawy na swiezym powietrzu?
Ja co wieczor robilam sobie plan i przygotowywalam rzeczy, np. raz wycielam wielkiego weza na 2m z kartonu. Juz wycielam go wieczorem, zeby rano moc razem z dziecmi do malowac. Do konca mojego operowania stal po sciana taki w paski, moje dzielo.Wszystko przygotowuj sobie wieczorem, moze wydrukuj kolorowanki, albo zabieraj pudelka po chusteczkach. Mozna z nich zrobic pociag (jedno pudelko przywiazujemy do drugiego pudelka, itd.). Albo z chlopcem mozna wziac duze pudlo po czyms, wyciac spora dziure na gorze, czy boku i juz macie otwor do wrzucania pilki! Jak koszykowka. Chlopcu pewnie sie to sposoba. Zapisuj wyniki, pamietajac, ze to dziecko ma wygrac.
5. Dziecko w tym wieku trzeba ubrac. Bierzesz kurtke, zakladasz mu na jedna reke, potem na druga, potem buty. Wtedy dziecko nawet nie mysli, ze jest ubierane. Zachwycaj sie, co bedziecie robic na dworze, wtedy chetniej wyjdzie.
6. Jesli nie jest przekonany do wyjscia na dwor, nie zmuszaj go. Najpierw lepiej sie zapytac, dac mu alternatywe: co wolisz: idziemy na dwor i robimy to i to, bedzie swietnie, zobaczysz kolegow, pozjezdzamy na zjezdzalni, zbudujemy budowle z piasku, czy wolisz byc w domu, pogramy w pilke, poczytamy?
Dzieci chca wiedziec, ze maja wybor i ze wybor nalezy do nich. Pozniej, gdy zabawa nie wypali, nawet nie maja jak narzekac, bo przeciez same tak wybraly.
Wiem, ze to meczy, ale dzieci po prostu same sie nie bawia. Zjezdzaj z nim, buduj z nim, rzucaj pilka z nim, wszystko razem. Dziecko, ktore samo ma sie bawic, szybko sie nudzi, bo nie ma kogos, z kim mogloby sie pozachwycac zabawa. Tak samo przeciez dorosli reaguja: kto chce isc do kina sam, na dyskoteke, do parku? Przeciez robimy wszystko wspolnie, ludzie potrzebuja towarzystwa, tak samo dzieci, tak samo zwierzeta. -
Re: nie znam języka, nie potrafię się dogadać
kamila.k > 07-07-2009, 20:27
czesc dziewczyny, rozchorowalam sie po tej kranowie mam prawie 39
ide do lozka -
Re: nie znam języka, nie potrafię się dogadać
vegemilka > 08-07-2009, 15:40
Juz lepiej ?? Wracaj do zdrowia -
Re: nie znam języka, nie potrafię się dogadać
kamila.k > 08-07-2009, 21:51
lepiej, dzieki.
oni mowili, ze ta woda z kranu jest dobra. gdy ja wlalam do szklanki byla metna, tzn takie drobinki plywaly.
pozniej postanowilam ja przegotowac a ten jakby osad byl caly czas. pozniej mnie czyscilo caly dzien. w koncu poszlam po ta wode. dzieciak pije wode z kranu i mu nie szkodzi.
w nocy mnie trzeslo, temperatura wysoka dochodziilo do 39, ja cala mokrusienka, wzielam pyralgin, zbytnio nie moglam spac..w koncu nad ranem sprawdzam, temp przed 37.
a jak to jest z chorobami u au pair, rodzice od rana do nocy pracuja, co wtedy gdy chorubsko przyjdzie? -
Re: nie znam języka, nie potrafię się dogadać
kamildzianka > 08-07-2009, 22:08
Roznie, zalezy od rodzinki: albo zwalaniaja sie z pracy, zeby operka sie wylezala, albo operka zapierdala z goraczka.
No i tez nie dadza ci sie wylezec przez pare dni - dzien i koniec. Operki to pracownice, nie maja prawa chorowac. -
Re: nie znam języka, nie potrafię się dogadać
kamila.k > 11-07-2009, 10:40
szybkie pytanie, weekendy mam wolne, szczerze mowiac nie mam ochoty sie w tym czasie bawic z dzieckiem. czy powinnam sie z nim bawic np 1h dziennie, zeby nie powiedzieli ze mam go gdzies, czy moze lepiej wyjsc z domu, zeby miec spokoj? -
Re: nie znam języka, nie potrafię się dogadać
cailet > 11-07-2009, 11:23
ja obstawiam zmycie się z domu. To jest tak, że musimy mieć trochę czasu dla siebie. Nie da się 24/24 być gotowym do pomocy. Zresztą, pewnie zobaczysz, jak to będzie. Jasne, że jak jesteś w domu i dzieciak cię złapie w drodze do kuchni, to nie zignorujesz go i jak masz akurat ochotę to się z nim bawisz, ale to ma być czas wolny. -
Re: nie znam języka, nie potrafię się dogadać
kamila.k > 11-07-2009, 11:27
zmycie sie z domu, najlepiej. ale sama nie jestem w stanie po miasteczku caly dzien sama chodzic. teraz dzieciak placze, jakie to meczace, myslalam ze sobie w weekend odpoczne a tu ;0
zazdroszcze dziewczynom ktore mieszkaja osobno. -
Re: nie znam języka, nie potrafię się dogadać
kamila.k > 11-07-2009, 11:29
gdybym go lubilam moge z nim siedziec 7 dni w tyg, ale nie przepadam za tym dzieciakiam...