-
-
Re: Plany a rzeczywistość
Migotka > 20-06-2007, 22:39
No ja poniedzialkow tez nie cierpie, bo to tak jak by sie zaczynalo wszystko od poczatku, trzeba sie rozruszac po weekendzie..
Jednak ja zawsze w poniedzialki sie ciesze, ze zaczal sie kolejny tydzien i ze jeden mam juz z glowy -
Re: Plany a rzeczywistość
faris > 20-06-2007, 23:26
taka zbiorowa niechęć do poniedziałków ?
ja też nie ich nie lubię... w pewnym sensie... bo miałam do szkoły na 7,10 i po niedzieli to NIGDY nie chciało mi się tak wcze?nie wstawać...
a z drugiej strony fajnie, bo nowy tydzień itp... ale na wakacjach bo w szkole to koszmar... -
Re: Plany a rzeczywistość
Gość > 22-06-2007, 9:52
Dlatego tez postanowilam sobie wziac poniedzialki wolne... Wiekszosc z nich przeznaczam na nauke. MiloTaki dluzszy weekend. A we wtorek to juz sie i tak o piatku mysli :twisted: -
Re: Plany a rzeczywistość
edyta_s > 25-06-2007, 21:44
Caly weekend nie pisalam, a weekend mialam bardzo mily.W pt z kolezankami Kieler Woche - calkiem ok, tylko miewam problemy ze zrozumieniem niektorych, jak jest glosno jak na razie, co mi dziala na nerwy (tak, jestem dla siebie bardzo wymagajaca ). Poza tym impreza calkiem fajna, moim zdaniem typowo dla studentow. Ale widze, ze naprawde malo kto rozumie, ze nie jestem w swoim kraju i moge potrzebowac ludzi, ktorzy by mi pomogli poczuc sie tak jak u siebie. Po powrocie jeszcze posiedziala z hostami i Caroli rodzicami, tez bardzo mili ludzie.
W sob bylam na swietnym przedstawieniu na ktore czeka kazdy w tej miescinie caly rok. Teatr na swiezym powietrzu, gora (a raczej goreczka) i pelno zywych i tworzacych swietna atmosfere rekwizytow. Czulam sie niemal jakbym sie przeniosla w czasie i miejscu. Osobiscie nudzi mnie teatr, ale nie taka jego forma. Co prawda troche rozbolala mnie pupa po 3 godzinach, ale nawet bym chetnie dluzej pocierpiala. Jak wracalismy, to nawet moja mala, srednio czula Nice wziela mnie za reke. 8O I w tym miejscu musze dodac, ze stalam sie zastepca taty (ktory jest najwspanialsza osoba na swiecie dla mojego malenstwa) mojego 1,5rocznego szkraba. a mama czuje sie urazona. Ja tez chce takie dziecko. p.s. szkoda, ze taki mlody.... :lol: :lol: :lol:
Zaczynam sie tu czuc coraz lepiej, coraz pewniej. Odkad tu przyjechalam, jestem taka spokojna, zero problemow, nerwow... (No, zdarzaja sie malenkie wyjatki, ale to malenkie i rzadko) Ach... musze tu wrocic... Tylko jak ja wytrzymam rok w Polsce? -
Re: Plany a rzeczywistość
edyta_s > 27-06-2007, 0:33
Jezdzilam sobie dzisiaj na konikuI mialam frajde jak male dziecko. :lol: Co prawda bardzo latwe to to nie jest, ale sie kiedys naucze. Za tydzien oczywiscie tez ide. Emi, jak nie masz co robic i chcesz sie ruszyc to probuj, polecam. Jak zsiadlam to mnie du.pa bolala, a palce to mam zdarte, bo mialam w pewnym momencie problemy z utrzymaniem rownowagi i twardo trzymalam siodlo :twisted: Juz sie nie moge doczekac nast wt. -
Re: Plany a rzeczywistość
Grizzly > 27-06-2007, 12:03
Jazda jest super, ale jest tez bardzo meczaca.. jak ja zsiadalam z konia to nie moglam pozniej nog zlaczyc, i chodzilam jakbym miala pampersa :lol: tez tak masz?
Pozatym strasznie Ci zazdroszcze, w mojej okolicy chyba nie ma zadnych stadnin, ale sie porozgladam..ile u Ciebie kosztuje godzina? -
Re: Plany a rzeczywistość
edyta_s > 27-06-2007, 12:19
Heheh az tak to nie, troche mnie dzisiaj nogi bola, paluszki jednak bardziej pieka, smiesznie wygladam z dwoma plastrami na tych samych palcach obu rak.
12€/h mialo byc, chociaz myslalam, ze to bedzie nauka grupowa, ale jednak nie i sie zastanawiam, czy mi wiecej nie policzyl, akurat nie patrzylam na zegarek, wiec nie moge sie doliczyc.
Moja miescinka jest bardzo mala, a jest tu jedna stadnina i w wiosce tuz obok jest jedna. A gdzie Ty teraz przebywasz? -
Re: Plany a rzeczywistość
Yoanna > 27-06-2007, 21:42
[quote name="edyta_s"]
Zaczynam sie tu czuc coraz lepiej, coraz pewniej. Odkad tu przyjechalam, jestem taka spokojna, zero problemow, nerwow... (No, zdarzaja sie malenkie wyjatki, ale to malenkie i rzadko) Ach... musze tu wrocic... Tylko jak ja wytrzymam rok w Polsce? [/quote]
latwo nie bedzie :lol: moja 3 klasa liceum to chyba najgorszy okres w moim zyciu, przynajmniej okres wrzesien-grudzien ;/ ale duzo problemow wtedy mialam to temu... a wyjechac chcialam jak tylko wrocilam hahaha temu odradzam wyjazdy przed matura :wink: -
Re: Plany a rzeczywistość
edyta_s > 28-06-2007, 11:37
Gdybym teraz nie wyjechala, to nie wiem, co by bylo potem, tzn za rok.Poza tym mialam juz dosc mojego miasta i moge chociaz na 3 miesiace sie od tego oderwac. Ja widze same plusy, przez ten rok mam duzo rzeczy do zrobienia, wiec jakos przecierpie. -
Re: Plany a rzeczywistość
faris > 28-06-2007, 14:31
Ja jakbym mogła też bym się wybrała jak najdalej... teraz sobie idę do ulotek byleby tylko nie siedzieć w domu!!!!!!!! po prostu mam do?ć domu, atmosfery, rodziny... (jakie to typowe dla większo?ci) i w sumie wiem, że ten rok będzie ciężki (nie ma to jak klasa maturalna) ale w końcu każdy przez to przechcodzi i żyje, dużo nauki jak nie wiem, ale co tam... byleby do przodu.