-
-
Re: Przygody i podroze, te male i duze.
oliwka911gt > 14-03-2006, 2:08
leniwcem satje sie!!! 8O juz nie biore calego stuffu na silownie by sie tam przebrac. teraz ubieram sie w domu podjezdzam autkiem i od razu na sale. dobrze ze nieparkuje pod samymi drzwami by jak krocej na nogach byc.
osatnio zastanawialam sie jakie plusy ma moj pobyt w stanach. oto one:
- pije duuuzo wody (wydawalo mi sie ze w PL duzo jej pilam)
- nie pije kawy (tzn pije ale duuuzo mniej)
- dzien zaczynam od szklanki wody mineralnej a nie od kawy
- nie pale
- zaczelam jezdzic samochodem
- moj angielski sie porawil, mimo tego ze z PL spedzam duzo czasu
- w jakis sposob jestem nie zalezna
- mniej czasu spedzam przed komputerem
odbior. -
Re: Przygody i podroze, te male i duze.
oliwka911gt > 16-03-2006, 1:56
w koncu dotarlam na spotkanie operek. nie organizowane orzez agencje --- chyba nigdy bym sie nie doczekala. wiec juz troche ludzi poznalam. teraz zadaje sobie pytanie czy chce faktycznie kontakt z operkami utrzymywac i czy czas bed miec na to?? kontakt tak, ale co z czasem?? weekend ma tylko dwa dni :evil: pisze petycje!!! ktos na flogu wspomnial o 5 dniach. dobre bede i pieciodniowe weekendy :twisted: gdzie podzialy sie czasy gdy mialam tyle wolnego ze niewdzialam co z nim mam zrobic :roll: na wszytko starczalo mi czasu. tylko nie na pisanie pracy mgr :lol:
moje dziecko dzisaj przeslo same siebie 8O zawsze jak do przedszkola idzie to zabiera ze soba jakie s zabawki. dzisaj to byl papier toaletowy, sztuk dwie 8O 8O
aga, co do starbucksa mialas racje! uzaleznia jak 150! obowiazkowo jak gdzies jade to musze wstapic po ukochana latte. majatek tam zostawiam. czasami mam przygody w drodze z kubkiem w reku i kierownica :lol: :lol: :lol: a wasnie, smok doszedl do ciebie w koncu?? -
Re: Przygody i podroze, te male i duze.
agulka > 16-03-2006, 18:32
a nie mowilam
co do smoka.. nie. smok nadal w glogowie. to wlasnie moja rodzina - zapomnieli dolozyc do paczki. brak mi slow. generalnie jestem na etapie wojny z rodzicami. dosc mam. wybacz, ze sie nie odzywam ostatnio..ale..umieram tu juz z nerwow..
a jak u ciebie sprawa z rodzinka? -
Re: Przygody i podroze, te male i duze.
oliwka911gt > 19-03-2006, 7:16
wiesz co, tego smoka to chyba zobaczysz dopiero po powrocie do PL :lol: co do rodzinki. aga, zmiany o 180 stopni. wszystko idealnie! hostka nawet zaplaci za moje prawko, za egz z tlumaczem. pewna bylam ze sama zaplace. jest ok. musze zdac to prawko i bedzie super! -
Re: Przygody i podroze, te male i duze.
martamaua > 19-03-2006, 11:05
A co jej sie tak zmienia z dnia na dzien??? -
Re: Przygody i podroze, te male i duze.
jojo2525 > 08-04-2006, 6:00
daj znac jak egzamin? -
Re: Przygody i podroze, te male i duze.
oliwka911gt > 27-04-2006, 23:44
kiedy ja tu pisalam ostnio?? wstyd sie przynac bo wieki temu!!!
zaraz robie wpis tylko cos do szamania wezme :lol: -
Re: Przygody i podroze, te male i duze.
oliwka911gt > 28-04-2006, 0:26
wiec jak na flogu pisalam mam juz prawko. przygody byly, a jak! w sumie gdyby hostka mnie nie pogonila to bym jeszcze siedziala na miedzynarodowym. ale podbno ubezpieczenie mi sie konczylo na samochod i musialm robic amerykanskie. wiec zrobilam. ksiazke z przepisami czytalam i czyatlam i przeczutac nie moglam. wiadomo, oliwka leniwe zwierzatko :roll: powiedzmy ze przeczytalam ja cala. pojechalam do DOL-u. myslam ze go nie znajde bo tak go usytuowali, ze szok. w minui mollu, pomiedzys klapami, stacja benzynowa i warsztatem samochodowym 8O ale znalzlam te male literki oznjmiajce gdzie jest DOL. zachodze, a tam w cholere meksykow, chinczykow i azjatopodobnych ludzi. wzielam numerek iczekam. na moj numer. gosh jak to sie wlecze, ludzi w cholere, jeszcze wiecej pobralo numerki i poszlo w siny dal :mad: ale w koncu sie doczkelam, pan sie pyta mnie czy chce zdawac w jezyku rosyjksim, a ja nie. ten zdwiony czemu, wiec tlumacze chlopu ze jezyki podne to fakt, ale cyrlicy ja nie znam. ten galy na wierzch i tyle. w koncu podal mi numer kompa gdzie ma usiasc i pisac test. zachodze dp s pwjego kompa a obok mnie siedzi chinczyk, zzyna ile sie. dojz ema wsyztko w spwim jezyku to jeszcze zero pojecia. nie mowie ze ze mnie kujon czy co. bo leser totalny ze mnie! no ale jak sie czyta to sie chyba czyta a nie karkti przeklada. nevermind. pytania oczywscie z rowerow, autobusow szkolnych i jakis przpisow w sumie 2 bledy zrobione. a tak panikowalm ze z tlumaczem chce zdawac. nawet gadalam z babka co jest tlumaczem. i mowila mi ze jesli podstawy ang mam to spokojnie napisze, mam tylko ksiazke preczytac. sama ma kilka osob co cekaja na termin aegz ale DOL niechce dac jej apoitmentu (jak mnie wlurza jak PL uzywaja ang slow jakby jezyka ojczystego zapomnieli, zrozumie jeszcze jak ktos jest ponad 20lat, ale przeciwnie NEVER) i ze ona dzowni tam juz drugi miesiac i nic. wiec poszlam sama zdalam i happy calapotem poszlam umowic sie na jazdy. za dwa dni. i tu sie zaczelo! mialam egzaminatora najgorsze co moze byc chinczyk!!! a wiadomo oni maja wymowe koszarna, kazdy to powie, kazdy amerykanin i nietylko. zreszta ze mna do szkoly chodza azjaci wiec wiem jak oni oiwa, za cholere ich zrozumiec nie moge. wszytkie wyrazy pourywane :? i ten do mnie nawija co ja mam zorbic, chodzilomu o znaki reka jakie sie daje gdzy sygnalizacja niewidoczna badz zesptua, potem o migcze. ja do niego znierozumie co on odemnie chce, a ten ze skoro mierzumiem to niemoge podjesc do egzaminu i bezczelnie pyta sie ludzi na ulicy czy ktos zna PL 8O :evil: myslam ze mu trzasne! najsmieszjnesz eze egzaminowal tez amerykanin z ktorym wczesniej rozmwialam i nie m ialam problemu go zroumiec. wiec ow chinczyk zaczal rysowac na krtce co mam zoribc :lol: wiec pokazlam mu ruhy reka i jedziemy, ledwo wyjechalam z DOL-u ten do mnie zaczalw rzesczec ang z chinckim akcentem, pourywany jezyk na maxa ze o malo co wypadku niespowodalam itp itd, tzn ulica byla pusta, jak ja wjechalam na na jakis truck zaczal wjezdza c i podobnio mialam mu ustapic pierszenstwo 8O i oczywiscie chinczyk ulal mnie. ale czulam cos w kosciach, ze uleje mnie, ze beda problemy. i wyszlo. wkurzona bylam na maxa, bowiedzialam ze nie moja wina a ten oswje. musialmzaplacic 20 dolco znowu. najbardziej wkurzal mnie fakt, ze meksyki pozdawali egzaminy a ja nie. nonic. nastepny termin dali za dwa tygodnie. tym razem mialam amerykanina. wlasnie tego co wtedy z nim gadalm. i zero prblemu by zrozumiec, zdalam od razu. rzeczy ktrych najbardzije sie balam poszly gladko. 98% tylko dlatego ze przy cofaniu po luku dotknelam krawezkina :twisted: ale happy bylam jak nigdy. sama prawko zdlam. wczoraj do domu poczta mi przylo! wkurzyla sie jeszcze musialm za wyrobienie 25$ zabulic. w sumie kosztowalo mnie 65. a wydatkow co nie miara teraz mialam. wiec chodze splukana i tyle! i co cali jechac nie moge :evil: ale prawko mam :!: -
Re: Przygody i podroze, te male i duze.
Pigwa > 28-04-2006, 14:20
kurcze kobieto teraz jak to piszesz to pewnie sie z tego ?miejesz
ja tam o chinczykach i ich angielskim nic niewiem bo z kad ale ja tez miałam niezłe przeboje na prawkuw polsce z polakiem nie mogłam sie dogadac trochę sie z nim wykłuciłam bo próbował mnie pouczac a ja wiedziałam ze robie dobrze no i na koniec mnie oblał :evil: ale za drugim razem juz poszło gładko miałam tak wysokiego kolesia ze masakra-> nawet przez przypadek chwyciłam go za kolano zamiast za lewarek :oops: i koledzy od tamtej pory sie smieja ze zdałam bo chwyciłam egzaminatora za kolano -
Re: Przygody i podroze, te male i duze.
oliwka911gt > 02-05-2006, 7:14
pigwa teraz to sie smieje, a na wkurzalam sie rowno. zdziwlo mnie jedno ze po 4 dniach mialam juz w domu 8O w PL czeka sie wieki!!!
jutro posta walne, mam problema i niewiem jak go rozgrysc by orzech byl caly i zdorwy. oliwka needs help!!!