-
-
Re: KASIK - to ja:)
MONIKA > 02-09-2005, 16:34
daj czadu Mloda! -
Re: KASIK - to ja:)
kasik > 11-09-2005, 5:35
Zeszly weekend minal bez rewelacji, aczkolwiek w wiekszosci bardzo milo. W piatek pojechalam z Veronika i dwiema Niemkami do Friday's i bylam kierowca, skusilam sie na browara, bo to byl pierwszy na legalu, ale wypilam tylko pol, powod czytaj wyzej. W dodatku dwie nowe Niemki zrobily 8O jak zamowilam bronxa i pytaly czy jestem pewna, ze wiem co robie i czy bede ok zeby pozniej jechac. Hmmm wlasciwie nigdy nie prowadze jak pilam, ale tu wszyscy jezdza "po" lampce wina i nic zlego sie nie dzieje, z hostami czasem chlapne lampke a potem gdzies jade i dla nich to jest zupelnie w porzadku.Nawalona czy nawet podpita za kierownice bym nie wsiadla. Ale pol piwa z nog mnie nie zwala
Sobota byla taka sobie, wlasciwie byla kiepska, byl to dzien z serii "kiedy wszyscy i wszystko sprzysiega sie przeciw tobie a ty jestes bezradny", ale i takie dni sie zdarzaja. Prawie cala przesiedzialam w domu ( a mialam big plan i bylam od niego o krok), tylko wieczorem pojechalam z Aska i dziewczynami na zakupy i oczywiscie ja do Rossa i Targeta, one gdzies tam nie wiadomo gdzie :wink: W niedziele spotkalam sie z kolezanka ze szkoly w NY, Aga mieszka w Alexandrii, jest to w miare niedaleko ode mnie. Spotkalysmy sie na stacji metra w DC, pocodzilysmy po sklepach (rzucilysmy sie na H&M, potem Starbuck i syf z McDonalda) a pozniej lazilysmy po monumentach, ale zmeczone szopingiem za duzo nie zwiedzilysmy. Dojazd metrem mam b. wygodny a w weekendy parking w metrze mam za free, wiec nie jest zle. Poniewaz rodzina Agi wyjechala na dlugi weekend a ona nie mogla nikogo zaprosic do domu, Asia zaproponowala zeby przyjechala do mnie na noc. Coz za wspanialomyslnosc :evil: Pozniej nas tak urzadzila, ze wyladowalysmy z nia wieczorem w kinie( "oh ja tak dawno nie bylam w kinie!! mam nadzieje, ze nie macie nic przeciwko temu jak pojade z wami?" taaaaa...), na szczescie polazla ni inny film, ale i tak czulysmy sie jak z mamuska, z czego mialaysmy ostatecznie fun, bo co bylo robic Nastepnie przegadalysmy z Aga pol nocy, wlasciwie nie pol bo zasnelam przed 6 am a o 8 mialam pobudke bo tak, tak, musialam pracowac w labor day, kiedy wszystkie dziewczyny mialy wolne. Poczatkowa wersja byla, ze moze bede pracowac, moze bede musiala pomoc z Kylem, zoze, ale to nie na dlugo i w ogole... Ostatecznie pracowalam normalnie od 9 do 4, bo pozniej olalam dzieciaka i poszlam do kompa i Alan zabral malego. Aska tez wyjechala mi z tekstem "wiesz ja musze dzis pozalatwiac rozne sprawy, ja mam tak malo wolnych dni...", no przepraszam a ja mam duzo??? Wiecej niz ona czy co?? Cala Aska :twisted: I pojechalam do parku z dziecmi a tam same mamuski, bo zadna oper nie pracowala... no comments. O 2 odwiozlam Age na metro a potem Asia sie dopytywala czemu kolezanka pojechala tak szybko i czemu metrem, przeciez ona by ja mogla odwiezc wieczorem, jaaasne!!! Slow brakuje, wiec koncze ten temat.
Tydzien zlecial mi blyskawicznie, od czwartku smark zaczal przedszkole od 9.30 do 1.30 mam go z bankiTylko poniedzialki bede z nim siedziec all day ale lepsze to niz od poniedzialku do piatku. Skorzystalam od razu z wolnego przedpoludnia i pojechalam zapisac sie do szkoly, dowiedzialam sie, ze rejestracja jest w przyszlym (czyli w ty) tygodniu i mam przyjechac na test za tydzien Luz.
Wczoraj przesiedzialam wieczor w domu a dzis pojechalam do MArshalla, pierwszy raz sama. Zgubilam sie niestety w drodze powrotnej i nie obylo sie bez mysli "gdzie ja k... jestem?", ale w koncu udalo mi sie trafic do domuJestem z siebie dumna. Nie jest latwo jak nie znasz drogi, wszystkie skrzyzowania takie same a jak masz 5 pasow i mozesz skrecac tylko z jednego to nie zawsze sie uda na niego wjechac jak sie za pozno zorientujesz, ze trzeba skrecic i.t.p., ale teraz droge juz znam W ogole samochodem ostatnio duzo jezdze, jest super, muza na maksa ( w domu nie moge bo rzadko jestem sama) i odpoczywam Mapa w reku, albo wytezona uwaga i jezdze na czuja i odnajduje wszystkie miejsca i mam radoche, ze to zrobilam SAMA!! Juz mi w ogole nie przeszkadza, ze moj samochod taki wielki, nawet z parkowaniem daje rade, co lepsze, on mi sie juz w cale nie wydaje taki wielki jak na poczatku Wiec zakupy pelna para, wydaje fortune!!!!!!!
Musze kupic cyfrowke, ale nie moge sie zebrac.
Musze isc na aerobik lub cos w tym stylu (mam ochote sie poruszac).
Musze ograniczyc zarcie, bo na moje oko mi troche przybylo a to mi od razu maksymalnie pogarsza samopoczucieOgolnie musze sie troche zorganizowac i bedzie git
Kurde, Alan zainstalowal Norton Internet Security i od tej pory nie moge sie polaczyc z gaduCo robic???????? -
Re: KASIK - to ja:)
monica07 > 11-09-2005, 19:35
ja sie tez zgubilam raz jak Alexis miala balet. Postanowilam ze pojezdze po okolicy przez godzinke i... :roll: im dalej jechalam tym bardziej nie wiedzialam gdzie jestem, zawracalam, skrecalam..cuda na patyku.Na szczescie dopytalam sie o droge i trafilam (niestety spozniona o 10min po odbior Alexis).
A teaz tak samo - sama jezdze, drukuje non stop mapy dojazdowe z mapquesta i dalej w swiat 8)
Co do tego antywiruska to wydaje mi sie ze on blokuje wszystkie programy przez ktore moga przeleciec wirusy czyli gg, skype, inne komunikatory. Ja tez mam cos 'antyviru's na kompie, z tym ze nie pozwala mi jedynie na transfer plikow przez gadulca, laczyc sie moge.
pogadaj z alanem i wytlumacz mu jak jest, pewnie mozna odblokowac gg bez odinstalowywania calego antywirusa. -
Re: KASIK - to ja:)
kasik > 14-09-2005, 1:33
Kurde dziewczyny mialalm dzis glupia sytuacje z Alanem. Nie wiem co mam o tym myslec, byc moze sprawe wyolbrzymiam a moze ja lekcewaze, wiec napiszcie co o tym sadzicie. Otoz jak jechalismy samochodem on dwa razy "klepnal" mnie po kolanie/udzie, niby tak po bratersku (wiecie co mam na mysli na zasadzie "e stara..."), ale kurde dziwnie sie poczulam i nie wiedzialam co mam ze soba zrobic i w ogole. Mnie tak klepac to moga moi koledzy i to tez nie wszyscy wiadomo. Czulam sie podwojnie glupio bo bylam w spodnicy. Dodam, ze nigdy wczesniej sie nic takiego nie zdarzylo. Nie wiem co mam o tym myslec :? -
Re: KASIK - to ja:)
kasik > 14-09-2005, 1:35
Hahhaha czuje sie jakbym pisala o swoim problemie do Bravo :lol:
Ale mnie to meczy... -
Re: KASIK - to ja:)
Emm > 14-09-2005, 2:55
tylko nie pytaj leneczki o zdanie, buhahahahahhahaha! -
Re: KASIK - to ja:)
kasik > 14-09-2005, 3:04
Ta o tym samym pomyslalam :lol:
No ale jak ona zobaczy mojego hosta to nawet jej sie odechce czegokolwiek :lol: -
Re: KASIK - to ja:)
kate-nasti > 14-09-2005, 10:17
Kasik 8O
Bylo trzeba go tez tak po kolezensku z piesci w ramie trzasnac!! :lol: :lol:
Zapamietal by raz na zawsze haha! :lol: -
Re: KASIK - to ja:)
kasik > 17-09-2005, 5:06
Jestem zjebana po calym tym tygodniu, wyspac sie nie moge od dluzszego czasu.
Dzis rano wstalam na malym kacu. Wczoraj bylam we Friday's z Veronika, jej przyjaciolka, ktora przyleciala do niej w odwiedziny z Niemiec, z operem z Niemiec i nowa operka Niemka a jakze, i opilam sie troche wodki z vermutem, niedobre to bylo jak cholera i mocne, ale jak zamowilam to musialam wypic, a co do tej nowej operki to mieszka na mojej ulicy, ale jest mocno ciulowata no i dzieki niej przezylam wczoraj chwile grozy w drodze powrotnej do domu, bo dziewczyna mimo moich protestow skrecila na czerwonym w lewo, w dodatku pod prad (!) i gdy sie zorientowala stanela na drodze (z przeciwka jechaly samochody jakies 50/h, wiec malo by z nas zostalo) i spytala co mam robic, ja osrana ze strachu krzycze kurwa wykrecaj szybko!!!!!!!! ja nie wiem czy ona chciala tam czekac az ktos nas rozjedzie czy co... :roll: Ale niezla byla! I jak jechalaysmy to nie moglam jej przetlumaczyc, ze nie moze jechac prawym pasem, bo on bedzie skrecal i dalej nie ma z niego drogi prosto, ale ona sie uparla bo potem to bedzie sie bala zmienic pas a to (Friday's) jest podobno gdzies po prawej str.!! Znow nie pomogly moje tlumaczenia, ze nie ma duzego ruchu, wiec pas zmieni bez stresu (ze tez wiekszych problemow laska nie ma tylko zmiana pasa ruchu) a poza tym ten pas SKRECA a my jedziemy prosto :roll: Boze co ja sie wczoraj przez nia nadenerwowalam... A i jeszcze jak skrecila na czerwonym pod prad to ja powiedzialam, ok przynajmniej teraz bedziesz wiedziala i nie zrobisz tego wiecej, a ona na to, ze to juz nie pierwszy raz... O Panie help!!!!!!!!!!! Skad sie takie ciule biora i dlaczego akurat taki przypadek przyjechal na moja ulice, so close my house?????? Moje szczescie. W dodatku panna na wszystko skapi kase i wczoraj niezle sie podjarala, ze woda jest za free i do kelnera glosno jak ktos poprosil o wode krzyknela " free???!!! OOooooo to za free ja tez chce" no mowie Wam cyrk, pod stol sie chcielismy schowac, szajse!!! I jeszcze jakis ulomny sie do mnie przyczepil, stary dziad 34, narabany w 3 d... i glupi jak but, poziom do koszenia trawnikow a moze i to zbyt duzo... so wypatrzyl mnie w lokalu i przylazl do naszego stolika i zapodawal gadke "masz piekne oczy, nigdy nie widzialem tak pieknych", zesz w morde, gadal to na okraglo, az sie mu w twarz zaczelam smiac, ale kolo nie wiedzial ocb!!!omg!!! Norma, przywyklam, ze sciagam niedorobow!!
No to ja pisalam w ogole o tym, ze wstalam dzis max zmeczona i jak tylko odwiozlam malego do szkoly pojechalam na 10 do Veroniki na karaoke i sobie we trzy (z jej kumpela z Niemiec co u niej jest z wizyta) urzadzilysmy show, karaoke bylo przez ponad h, a przez reszte czasu ploteczki...
A wieczorem wszyscy (Niemcy) jechali do Georgetown do DC ale ja juz siely nie mialam i zostalam w domu z zamiarem, ze sie w koncu wczesniej poloze, bo jutro planuje wczesnie wstac, mam kilka spraw do zalatwienia z rana, to kurde juz 11 prawie, a zanim sie zbiore, zanim umyje, zanim zasne to bedzie 1 czyli standard.
Ok plany na weekend nastepujace:
jutro na mega zakupy z Veronika i Cristine (jej kumpela) a w niedziele do DC z Polka (bo jest nowa, ale 25 min drive ode mnie, ale przez tel. sie calkiem do rzezczy wydawala) i moze sie jeszcze z Aga umowie, zebysmy sie razem spotkaly, bedzie weselej. Ach w koncu jakies Poleczki...
Zycze Wam kochane milego weekendu -
Re: KASIK - to ja:)
kasik > 17-09-2005, 9:54
Boze, to mialalm nerwowke, wlasciwie jeszcze nie ochlonelam...
Co nastapilo:
O godz. 1.20 am zadzwonila Veronika (jeszcze nie spalam oczywiscie) i powiedziala, ze nie maja jak wrocic z DC bo koles, ktory je zawiozl pil i nie bedzie jechal i w ogole gdzies poszedl (niezly jest!!!) i musza jechac metrem, ale z metra nie maja sie ajk dostac do domu. U mnie wszyscy juz spali, wiec nie budzilam nikogo, zostawilam kartke, ze kolezanki mialy wypadek w DC i jade je odebrac z metra, wyszlam przez basement, wiec nikt sie nie obudzil. Pierwsza dziwna rzecz samochod nie chcial sie otworzyc z pilota w koncu otworzylam kluczykiem. Odpalilam, ruszylam. Wiedzialam, ze jest malo benzyny, ale nie myslalalm, ze az tak malo, ze nie mozna tym samochodem nigdzie pojechac, bo skoro oni nim dzis jezdzili to widzieli ile jest benzyny i nikt zdrowy na umysle nie zostawia samochodu tak zeby ledwie dojechac do stacji, bo szczerze nie wiem czy by dojechali. Ale k.urwa padlo na mnie. Cala droge wszystko bylo ok, moze 200 m przed parkingiem metra samochod zwolnil tak jakby "nie mial sily jechac", hamulce prawie nie dzialaly, kierownica nie krecila sie! Z sercem w gardle udalo mi sie wjechac na parking i zaparkowac, choc czulam, ze nie amma zadnej kontroli nad samochodem, ledwie tez skrecilam bo jak wczeniej napisalam, kierownica sie prawie nie obracala. Stanelam, wysiadlam z samochodu i trzeslam sie jak galaretka, powaznie, nie wiedzialam co sie dzieje (a jeszcze jak samochod mi zwolnil to zapalily mi sie kontrolki jedna od akumulatora a druga nie wiem od czego, ale tez czerwona, wiec najwazniejsza). Jeszcze wtedy nie bylam pewna czy to brak benzyny, bo z Veronika mialaysmy kiedys taka "przygode", ze po ruszeniu przez jakies 100m nie dzialal hamulec, zahamowalysmy w koncu recznym, to bylo w jej samochodzie, ale ma taki sam jak ja i przez chwile myslalam, ze to moze cos takiego stalo sie u mnie - w kazdym razie 0 kontroli nad samochodem!!!! Dziewczyny juz na mnie czekaly, poszlysmy sprawdzic co sie dzieje, ewidentnie brak paliwa, samochod nie mogl ruszyc ani o metr. Mialam ogromne szczescie, ze udalo mi sie dojechac na parking, juz sie widze na jakims skrzyzowaniu, co prawda ruch o 2 w nocy maly, ale zawsze... Probowalam dzwonic do mojej host mom, ale nie odbierala. Po chwili Veronika zadzwonila do kolesia, tego ktory pil i ich nie odwiozl (kutas zlamany) i powiedziala co sie stalo, przyjechal. I jeszcze bezczelnie poprosil o moj nr i zagadywal non stop, jakby akurat mialal ochote na gadke z nim. No wiec w koncu Aska oddzwonila, powiedzialam jej o co chodzi a ona cos pier.dolila, ze jest nago i musi isc na gore obudzic Alana( to ja nie wiem gdzie ona spala nago, jesli nie na gorze, nie wiem co ona pier...powalona na glowe i cos pieprzyla, ze ona myslala, ze jestem w domu, nie wiem czy rzeczywiscie byla tak zaspana czy jest tak glupia, nie wiem...) powiedziala, ze obudzi go i za chwile oddzwoni. Koles, ktory przyjechal zaproponowal, ze mozemy jechac na stacje i kupic benyne, ale czekalam na telefon od Aski co z Alanem. W kazdym razie sie nie doczekalam, zadzwonilam sama i on odebral mowiac, ze jest w drodze. Ulzylo mi, choc k.urwa powiem Wam szczerze, ze dawno, dawno a w lsciwie nie wiem kiedy sie tak nie zdenerwowalam jak dzis w nocy. So on przyjechal i zachowal sie ok, spytal czy wszystko z nami w porzadku, bo myslal, ze dziewczyny mialay wypadek w DC (tak napisalam na tej kartce, nie precyzujac co sie stalo dokladnie), bylo mu ewidentnie glupio. tlumaczyl, ze nie wiedzial, ze jest tak malo benzyny, i ze Asia powiedzial mu dopiero wieczorem i planowal tankowac rano, nie wiem, moze rzeczywicie nie wiedzial, w kazdym razie przestawial wczoraj samochod spod domu, wiec powinien widziec kontrolki, nie wiem, moze nie zwrocil uwagi, ale ta suka to na pewno widziala bo wieczorem jeszcze nim jezdzila, ale powiedzcie mi co za k.urwa kretyn zostawia samochod z taka iloscia paliwa, ze do stacji moze dojedziesz, moze nie. :twisted:
Sorry za te wszystkie przeklenstwa, ale sie tak wkurwilam, no i powiedzcie, czy sa normali, dorosli, odpowiedzialni???
Nie zdziwi mnie jak rano ona wyleci do mnie z watami, czemu wzielam samochod, ze planowali tankowac rano itp, a ja tylko pojechalam kawalek a nie 50 mil away, wiec w razie czego jej powiem zeby zamknela ryj.
W ogole ona jest powalona, Marta miala racje jak to mowila, well jest jak jest, trzeba sobie rdzic!
A niech no jeszcze ten idiota Bierk czy jak mu tam zadzwoni to mu nawrzucam, co za palant jedzie z kims a potem sie wypina i pije i znika i mowi, ze on nie wraca... Co za przychlast. K.urwa, widze, ze pelno takich po tym swiecie chodzi. Oks koncze te wywody jest 3.35 am a rano sie z dziewczynami na zakupy umowilam (z Veronika i Cristina) to o 7 powinnam wstac zeby wszystko zrobic, so wyspie sie jak cholera...
Takie zycie... :evil: