-
-
Re: Obowiązki
LadyInRed > 06-10-2012, 12:02
Rozumiem o co chodzi, bo sama ostatecznie więcej sprzątałam niż opiekowałam sie dziećmi, bo te bachory momentami tak mnie drażniły, że ulgą było prasowanie i odkurzanie. Przeliczałam to sobie na pieniądze, myślałam "hmm, w Polsce byłoby 1200 na rękę, a żywiłabym się z własnej kieszeni i rachunki to samo, więc nie jest źle...". Na chłopski rozum jednak nie tak powinno być. Uważam, że jak ktoś jest gotów pracować jako sprzątaczka, to może zarobić dużo więcej, bo wystarczyłoby pracować po 6h/dzień 6 razy w tygodniu, co daje jakieś 360euro/tydzień, czyli ponad 1400 euro/miesiąc. Odliczmy od tego 300euro za pokój, 200euro na wyżywienie i masz 900euro na miesiąc zarobku. Nadal uważasz, że robisz świetny interes? -
Re: Obowiązki
Saiisuke > 06-10-2012, 12:58
Pełnoetatowa housekeeper np. w Hiszpanii za 8h/dzień niedziela wolna dostaje od 750 euro miesięcznie, a zamieszkanie i wyżywienie ma tak samo darmo jak aupair. A taka housekeeper sprząta, gotuje, trochę zajmie się dziećmi. Jeżeli za dokładnie takie same obowiązki dostaje się powiedzmy 400 euro to jest to wykorzystywanie.
Ale z drugiej strony jeżeli dziewczyna, która tak pracuje jest z tego zadowolona, to nie ma się co burzyć. Ma tak jak tego chce. -
Re: Obowiązki
margerich > 06-10-2012, 22:39
ja mam ponad 100 funtów co tydzień, ale ostatnio jak gadam z dziewczynami np. z kursu językowego czy z mojej okolicy to słyszę że zarabiają 85 lub 90 funtów, ale ani nie prasują ubrań dzieci - JAK JA, nie piorą ich i nie rozwieszają - JAK JA, ani też nie przygotowywują tea - JAK JA. O ile zrobienie tea jest czymś ok, bo wtedy nie ma rodziców w domu więc ktoś musi dać im jeść, o tyle kurczowe wymaganie pilnowania czy ich ubrania WSZYSTKIE są czyste, niezależnie od tego czy jest weekend czy nie wydaje mi się przesadą. Dziewczyny z którymi gadałam mówiły że prasowaniem wszystkich ubran w domu zajmuje się sprzątaczka, nawet dzieci, ja mam prasowac i prac tylko ubrania dzieci, ale jak widać, gdyby robiłaby to sprzątaczka, wynosiłoby to znacznie drożej niz jesli robi to młoda dziewczyna z Polski.
No i te moje znajome mają w dodatku opłacony kurs, ja nie mialam (wiem że to nie jest obligatoryjne, ale... ). Na same dojazdy do szkoły wydaje co tydzień ponad 10 funtów, wiec....... -
Re: Obowiązki
LadyInRed > 07-10-2012, 15:05
Ogólnie rzecz biorąc nawet jak taka dziewczyna godzi się na te warunki i jest to dla niej okej, to pomyślcie jakie to jest "psucie rynku". Bo pracodawca myśli "po co płacić więcej, skoro głupi jeleń przyjdzie do mnie pracowac za miske ryżu". Wyobraźcie sobie, że w PL pensja minimalna to 500zł, przyjeżdża banda Chińczyków i zgadza się na to. Pracodawcom w to mi graj! Chinczycy sobie przywiozą chińskie konserwy, wynajmą barak. Jeszcze połowę pensji odeślą rodzinie do Chin. A my Polacy nie mamy pracy, bo za 500zł to czynszu nie opłacimy. Nadal uważacie, że to sensowne?
Pracujmy za granicą. Ale za zagraniczne stawki. Nie róbmy z siebie niewolników. -
Re: Obowiązki
agnieszka89 > 07-10-2012, 18:45
LadyInRed dokładnie na ten temat mówiliśmy ostatnio na zajęciach u mnie na uczelni. Np. lekarze potrafią się dogadać w sprawie zarobków i nie znajdziesz dentysty który zrobi ci zęba za mniej niż 100 zł. Ale geodeci np tak nie mają i zawsze znajdzie się ktoś kto będzie obniżał cenę i robił po kosztach byle mieć prace. -
Re: Obowiązki
panama > 08-10-2012, 19:13
Ja wstaję o 6.30, żeby na 7 być gotowa. Wtedy budzę dzieciaki i szykuję płatki i mleko na ,śniadanie. Jedziemy do szkoły na 8, odbieram je o 16.45. Między czasie muszę ogarnąć ich pokoje ewentualnie zrobić pranie i jakąś przekąskę, gdy wrócą ze szkoły. Po powrocie mają godzinę przerwy na odpoczynek,później odrabianie lekcji i 20 min gry na fortepianie, czasami muszę ich gdzieś zawieść i później odebrać, ale tylko w pon, wtr, śr, sob. Moje dzieci mają 11 i 14 lat więc się ze mną nie bawią wręcz przeciwnie, jeżdżą ze mną tylko na obiady czasami na miasto i tyle. Jak tylko mają czas wolny siedzą na komie a jak widzicie w ciągu dnia nie mają go wiele. -
Re: Obowiązki
dusia67 > 08-10-2012, 20:42
[quote name="panama"]Moje dzieci mają 11 i 14 lat więc się ze mną nie bawią wręcz przeciwnie, jeżdżą ze mną tylko na obiady czasami na miasto i tyle. Jak tylko mają czas wolny siedzą na komie a jak widzicie w ciągu dnia nie mają go wiele.[/quote]
(jestem w UK)
To prawie jak u mnie - dzieciaki 12 i 14. Zajmowac sie nimi nie trzeba. Rano ida do szkoly, po powrocie do komputera i tak calymi dniami, a w weekendy, zeby nie bylo tak monotonnie - wstaja kolo 10 i od razu do komputera i przy kompie do samego wieczora. Wiec w rzeczywistosci tak, robie za sprzataczke(no prawie, bo rano dla chlopakow trzeba zrobic sniadanie i lunch do szkoly, to juz troche inne niz typowo sprzatanie) i z tego powodu nawet zastanawialam sie nad zmiana rodziny. Spotkalam sie na razie z jedna au-pairka w ostatnia sobote i w sumie ona ma tak jak ja - podobno rodziny ostatnio potrzebuja kogos do pomocy z ogarnieciem wszystkiego, ewentualnie plus troche zajecia sie dziecmi, a nie zajmowania sie nimi wylacznie. Napisalam maila do mojej agencji, wyjasnilam co mi lezy na sercu z zastrzezeniem ze(wtedy jeszcze) nie mam nikogo znajomego i moze po prostu dlatego tak to postrzegam, ze samo sprzatanie mi nie pasuje(no w koncu nie po to tu przyjechalam, nie?). Choc co prawda spodziewalam sie, ze bedzie wiekszosc czasu sprzatanie, bo hostka uprzedzila ze dzieci lubia komputer, ale nioe sadzilam ze beda go przedkladac nad cokolwiek innego i w dodatku - nie mam z nimi jakiegos kontaktu. Nie chodzi sie nigdzie, nie robi nic razem - przeciez kazdy ma swoj komputer i jakby tak ktos inny dotknal to krzyku pelno(jak jeszcze o tym nie wiedzialam to skorzystalam raz z laptopa 14latka, mine mial jak wrocil ze szkoly ze myslalam ze na zawal zejdzie, ale nie tak zebym kompa sama wlaczyla-zostawil wlaczonego, zero wygaszacza ekranu, akurat wlaczona byla przegladarka, no to nie wywolam apokalipsy jak sobie nowa karte otworze, no ale sie zgodzil jak powiedzialam ze maila do mamy wysylam, choc widzialam ze z trudem mu przyszlo wymowienie tych slow - czy u waszych rodzin kwestia kazdy komputer jest az tak osobisty?).
Szczerze mowiac, troche mi juz mija i pocieszam sie ze w rzeczywistosci nie mam az tyle do zrobienia, bo mieszcze sie spokojnie w swoich godzinach, o ile nawet nie mam ich troche zbyt malo-teoretycznie 20-25 godzin, zdaje mi sie ze jakies 15 przerabiam na pewno, co do reszty to tak ze nie wiadomo co dokladnie tez liczyc, a nie patrze na zegarek i co do minuty, ale mysle ze mozliwe ze mam mniej niz 20. A au-pairka z ktora sie spotkalam robi blizej duzo tych 25 godzin i tez wlasnie glownie sprzatanie(dzieci 9 i 4, wiekszosc dnia w szkole/przedszkolu, z samotna matka) i ma tyle samo kieszonkowego co ja. Moze niezbyt to mile, ale jednak "pocieszam" sie tym ze sa inni co maja gorzej ode mnie i nawet sprzatajac nie jest tak zle... -
Re: Obowiązki
panama > 08-10-2012, 20:59
Mi nawet hostka powiedziała, zebym zabaw im nie wymyślała bo nie ma sensu. ja tutaj jestem glównie tylko i wyłącznie szoferem. Zliczając godziny tez pracuję max 20 tygodniowoNa brak nadmiaru wolnego czasu poki co nie narzekam bo mam czas, zeby pogadać z kimś na skype czy zwiedzać Cincinnati. Moja koleżanka z szkolenia ma małe dzieci i spędza z nimi 10 godzin dziennie przy czym nie chodza do przedszkola a wstają o 6 rano. Myślę, że my mamy na prawdę dobrze Ze starszymi dziećmi łatwiej i szybciej nauczyć sie języka, po za tym moi zawsze mówią mi gdzie można dobrze zjeść czy gdzie mam jechac, zeby co zobaczyć -
Re: Obowiązki
carona > 08-10-2012, 21:45
Widzę, że muszę się znowu wypowiedzieć, bo niektóre z was zarzucają mi psucie rynku. Według mnie rynek, a konkretnie moja rodzinka została popsuta przez poprzednie operki, których było z 5 czy 6 przede mną. Zgadzały się na takie warunki, mnie też takie coś nie przeszkadza. Mam w sumie trzy dni pracy od 7 do 14-15, w międzyczasie jem śniadanie, lunch, więc co najmniej godzina odpada. Czyli mam ok. 7 godzin przez 3 dni i po około godzinie dodatkowo każdego dnia, kiedy podaje chłopakom jedzenie. Czyli około 25 godzin tygodniowo, czasami mniej. Jestem tu trzeci tydzień i już widzę, że prasowania jest duuużo mniej (zajmowało mi po ok. 3 godziny trzy dni w tygodniu). Dzisiaj prasowanie zajęło mi jakieś półtorej godziny. Nadrobiłam zaległości z tych kilku tygodni bez operki i już jestem na bieżąco. Jak już uporam się z pokojem młodszego i korytarzem na górze - jestem na bieżąco ze sprzątaniem i zaraz się okaże, że nie mam, co robić i mam duuużo wolnego czasu. Więc to nie jest tak, że cały czas będę sprzątać po kilka godzin. Narzuciłam sobie system. Sprzątam do 14 to, co mam sprzątnąć wg hostki, a potem poświęcam pół godziny na ogarnięcie tego, co zdążyli nabałaganić w części domu, którą już posprzątałam. I za tydzień będzie tak, że półtorej godziny prasowania plus max dwie godziny sprzątania to będzie wszystko, co muszę zrobić...
A, i okazało się, że mam myć tylko jedno okno wychodzące na taras - jest to jednocześnie jedyne okno, które jestem w stanie umyć - reszta jest dostępna po wspięciu się na drabinę albo podeptaniu kwiatków.
I nagle wyjdzie na to, że mam 15-17 godzin tygodniowo za 85 funtów. To też takie straszne wykorzystywanie?
[quote name="Saiisuke"]Pełnoetatowa housekeeper np. w Hiszpanii za 8h/dzień niedziela wolna dostaje od 750 euro miesięcznie, a zamieszkanie i wyżywienie ma tak samo darmo jak aupair. A taka housekeeper sprząta, gotuje, trochę zajmie się dziećmi. Jeżeli za dokładnie takie same obowiązki dostaje się powiedzmy 400 euro to jest to wykorzystywanie.
Ale z drugiej strony jeżeli dziewczyna, która tak pracuje jest z tego zadowolona, to nie ma się co burzyć. Ma tak jak tego chce.[/quote]
Policzmy:
750 euro za 48 godzin tygodniowo, tak? Czyli za 192 godziny pracy miesięcznie (zakładając, że miesiąc ma cztery tygodnie bez ogonków) dostaję 750 euro. Załóżmy, że euro to 4 złote, a funt to 5 (różnią się według dzisiejszego kursu o ok. złotówkę, a łatwiej będzie zaokrąglać, jak mamy liczby całkowite. Wychodzi na to, że na złotówki to będzie 3000 zł miesięcznie za 192 godziny.
A ja dostaję 340 funtów za 100 godzin (tu zaokrąglam, bo na razie nie wiem, czy będzie to 25 godzin tygodniowo czy 17). Czyli 425 euro za 100 godzin. Czyli 1700 zł za 100 godzin.
Łatwo chyba zauważyć, że nie ma aż tak wielkiej różnicy w płacy? Już nie mówię o tym, że w tym akurat przypadku 425 euro za 25 godzin bardziej się opłaca od 750 euro w hiszpanii...
Wiem, że mogłabym zarabiać więcej. Chciałabym, ale obawiam się, że hości nie podniosą mi już stawki. Hostka by pewnie podniosła, host jest oszczędny. Nie chciałabym sobie psuć relacji, bo dobrze nam się współpracuje. Jak się okaże, że nie mam racji i obowiązków będzie przybywać, a ja nie będę wytrzymywać nadmiaru pracy, to wtedy z nimi porozmawiam. Na razie szukam sobie dodatkowej pracy.
Czy któraś z was operkuje w małej miejscowości i szukała sobie pracy na własną rękę? Chodzi mi głównie o prasowanie, sprzątanie i babysitting. Nie mogę znaleźć niczego w internecie, bo miejscowość mała i raczej sobie polecają niż szukają w sieci. Myślicie, że jakieś ogłoszenia na tablicy ogłoszeń czy coś? -
Re: Obowiązki
dusia67 > 09-10-2012, 23:07
Carona, ja mam co prawda "tylko" 70 ale mysle ze za tyle pracy(tez pomiedzy 15-20 godzin tygodniowo) to I tak niezle. Nie rozmawialam o zarobkach z hostami I raczej rozmawiac o tym nie bede, wiadomo moze sie okazac ze troche drazliwy temat. Mowicie o pelnoetatowej housekeeper, ale zauwazcie ze nie kazdy tu pracuje na pelny etat, ja nie gotuje, nie jestem profesjonalistka w sprzataniu, niektore rzeczy w sumie I tak musi robic hostka I czasem cos zrobi - tak jak w weekendy czasami po sobie zmywa - teoretycznie mam wtedy wolne, ale jednak naczynia zmywam, I w niedziele wynosze kosze przed dzialke, trzeba tez wieczorem chlopakom na rano przygotowac mundurki, I nieraz rano poskladac reczniki, bo tutaj jak ja nie zbiore to zwykle leza sobie na podlodze w lazience albo u chlopakow na gorze, podobnie zreszta jak bielizna, ale bez weekendow mialabym moze niecale 15 godzin. Dlatego tez nic dziwnego nawet ze nam placi sie mniej, skoro sami hosci czasem musza interweniowac, samemu cos tea zrobic, w sumie profesjonalistka robilaby to samo co ja w czasie o duzo krotszym, moze nie o polowe, no ale wydajnosc tea sie liczy.
A czy rzeczywiscie tak latwo znalezc oferte pracy jako housekeeper, ale w naszych godzinach, , nie wiecej niz 20 powiedzmy tygodniowo, z pokojem I czasem wlasna lazienka, wyzywieniem a czesto I samochodem do uzytku(chocby od czasu do czasu, omawiajac to wczesniej) za powiedzmy wiecej niz 70-100£ tygodniowo w zaleznosci jeszcze od miejsca? Dla przykladu do centrum miasta (swoja droga nieduzego)mam 20 minut I nieotrzbuje wydawac na komunikacje. To tez wiele daje.