• Options
  • Logowanie
     
  • Rejestracja
     
  • Desktop Style
     

MONIKA. MOJA HISTORIA.

  • Index  

    • forumAuPair.pl - Świat Operek
       
    • Ogólnie o programie Au Pair
       
    • Historie życiowe
       
    • MONIKA. MOJA HISTORIA.
       
  • Wątek zamknięty
  • MONIKA. MOJA HISTORIA.
  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    oliwka911gt > 16-09-2005, 22:12

    a propos szkoly, planuje tak jak monka porobic duzo ciekawych kursow. marzy mi sie UCLA 8)



    tymczasem czekam na host familie :wink:
  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    MONIKA > 16-09-2005, 22:39

    Ja czekam na szkole. :lol:

    W poniedzialek pierwszy raz Harvard.

    A dzis kozaczki kupilam. 8)

    Zaraz zaczynam nocna warte z bachorami. :roll:
  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    MONIKA > 18-09-2005, 2:27

    Burdel wszedzie, co to bedzie..?
  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    leneczka > 19-09-2005, 4:32

    monika wazne pyt.

    ile zaplacilas za bilet do pl?

    i jak zaoszczadzilas na to $?



    ja jakos czarno to widza, a chcialabym moze w lutym rodzinke odwiedzic..

    ehhh
  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    Emm > 19-09-2005, 15:42

    podczepiam sie pod pytanie o zaoszczedzenie i mam dodatkowe-poprosze o namiary na to biuro w NY, gdzie zalatwialas bilety Monka. Dzis sie dowiedzialam, ze na stowe lece do domu na swieta
  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    MONIKA > 21-09-2005, 19:27

    Zaoszczedzanie sprawa nielatwa, ale przeciez, jak mamy cel, zacisnac pasa latwiej.

    U mnie w starym domu nie bylo, jak tutaj, ze dostaje 200, albo i wiecej, jak wiecej pracuje. A jednak jakosc zaoszczedzilam.

    Bilet kosztowal 650$, ale na Swieta bedzie oczywiscie drozej.

    Cala wycieczka kosztowala mnie grubo ponad tysiaka.



    Co do agencji, Emm juz telefon ma, a jak ktos cche, to na priva.



    Do BOSTONSKICH.

    W sobote pracuje, alem na to wkurwiona, oczywiscie zakupy nadal aktualne, bo moja praca bedzie zostanie w domu na noc, bo oni do hotelu jada. 8O Zaplaca mi, ale nastepny rozwalony weekend bede miala. :roll:
  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    Gość > 21-09-2005, 21:06

    ale i tak dobrze ze dodatkowo placa. przynajmniej sa fair.
  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    oliwka911gt > 21-09-2005, 21:24

    jak pomysle ze tam za wielka woda bede musiala znowu zacisnac pasa by sobie kupic jakiegos ciucha na ktorego mnie tutaj nie stac lub by isc na jakis fajny platny kurs to mnie juz trafia. no ale jestem juz w tym wycwiczona. nie ma latwo, cos za cos :twisted:
  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    MONIKA > 22-09-2005, 17:40

    Codziennie rano otwierzam skrzynke mailowa z drzacym sercem. Kiedy widze e-mail z domu, z jednej strony sie ciesze, z drugiej czuje przerazenie, bo... Babcia.



    Jakies dwa tygodnie temu bylo z nia bardzo zle, wszyscy mysleli, ze umiera, miala drgawki i zachowywala sie (ponoc) jakby umierala. Przezyla.



    Dzis rano przeczytalam maila od brata, ze babcia w nocy plula krwia, ze pogotowie bylo w domu, dali jej relanium, przestala, zyje, ale...



    Lekarz powiedzial, ze najprawdopodobniej mozg juz przstaje pracowac, ze tylko wysyla pojedyncze sygnaly, ale jako tako organizm zamiera. Babcia ma zajebiste serce i pluca i stad tak sie trzyma.



    Babcia juz nic nie mowi, nie je, nie rusza sie, ma odlezyny, a ja to wszystko wiem z maili i rozmow, bo ostatnio jak ja widzialam, w kwietniu trzymala sie fajowo, gadalysmy sobie, chodzila, jadlysmy razem amerykanskie czekolady, nawet jej "przemycalam" jakies slodkosci, zeby mama nie widziala.



    Jakos tak nie dociera do mnie, ze ta sama babcia, z ktora mieszkalam 20 lat, ze ta babcia, ktora zwijala mi talerz z zimnymi pyrkami, kiedy rodzice "zmuszali" mnie do jedzenia, ze ta babcia, z ktora robilismy jaja i ktora, jak rodzice wychodzili spiewala "starych nie ma, chata wolna, oj bedzie bal", ze ta babcia, i ta w lozku to ta sama.



    Nie moge juz wiecej pisac, bo nic nie widze...



    (...)



  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    martamaua > 22-09-2005, 18:08

    Mialam dokladnie te same odczucia...

    I to samo dzialo sie z moja babcia.Dostala kolejny wylew i lezala 3 tygodnie nie mowiac,nie jedzac,nie kojarzac a zyla dzieki sercu,bo miala nowa baterie w rozruszniku,i ogolnie silny organizm,bo nie palila nigdy.

    Tez pamietam jak mi zawsze opowiadala rozne momenty z zycia,o tym jak sie poznali z dziadkiem,o imprezach,jak zawsze robila dobre jedzenie kiedy wracalismy z dziadkiem z lasku.

    I po tym wszystkim ogladac tyle nieszczescia,niedoleznosci,cierpienia tak bliskiej osoby.To sie w glowie nie miesci i ciezko zaakceptowac to co nastepuje.

    Moj dziadek nie zyje od 2 lat a ja wciaz placze za nim po nocach.

    Za babcia to samo.Nie dociera do mnie,ze dwoje tak bliskich mi ludzi poprostu zniknelo z tego swiata.Ze zobaczyc mozemy sie czasem w snach a tak jedynie co ja moge dla nich zrobic.Pomodlic sie i swieczke zapalic.

    Na duchu podtrzymuje mnie tylko wiara w to,ze kiedys sie wszyscy razem spotkamy...



    Zycze duzo zdrowia twojej babci.
  • Starszy wątek Nowszy wątek
  • Pierwsza
  • Poprzednia
  • Następna
  • Ostatnia