-
-
Re: Ostrzeżenia przed rodzinkami
rosario > 02-04-2011, 16:00
[quote name="Glenda"]Ja dopisuję kolejną rodzinkę - Agatha Broecheler, Londyn.
Ma swój profil an aupairworld-net. Kobieta jest z Ghany, mąż Niemiec. Mają synka - Yannicka. Mąż ok, ale ona......MASAKRA!
Przyjechałam do nich w czerwcu 2009 jako summer au-pair. Uciekłam po 2 tygodniach!
Po pierwsze - płaciła 70Ł za 12 godzin codziennej pracy z dzieckiem. Ona nie pracowała zawodowo, siedziała w domu, a i tak musiałam się zajmować ich synkiem do późnych godzin wieczornych. Nigdy nie zapomnę jak pewnego upalnego dnia, gdy ona gotowała obiad, a ja miałam teoretycznie wolne, zapytałam czy mogę wyjść na chwilkę do pobliskiego sklepu po wodę mineralną. Ona, zdziwiona moim pytaniem odpowiedziała stanowczo: No way!
To było jedno z moich wielu "oburzeń" względem niej. Rozumiem, że miała prawo mi tego zabronić w godzinach pracy, ale przecież były to mój time off! Hitem okazało się jedno z jej standardowo dziwacznych pytań.
Pewnego dnia, gdy wróciła z zakupów, poprosiła mnie abym zaniosła do łazienki papier toaletowy. Ona w tym czasie przebierała małego w pokoju, który był vis a vis łazienki a prostopadły do mojego pokoju. Zaniosłam papier, wyszłam z łazienki i na chwilę skręciłam do siebie. Gdy wyszłam z pokoju kobieta zapytała: Are you stealing something? What have you done with the toilet paper?
Zamurowało mnie.... Potem pojawiły się podejrzenia, że jestem pedofilką, bo zrobiłam dziecku pamiątkowe zdjecie...ehh....Nie mogłam już dłużej z tą kobietą....
Mam nadzieję, że żadna z was nie skusi się na pobyt u tej wiedźmy....[/quote]
masakra 8O 8O
szalone hostki nigdy nie przestaną mnie zadziwiać ;/ oczywiście niegatywnie... ;/;/ -
Re: Ostrzeżenia przed rodzinkami
Glenda > 02-04-2011, 17:09
Wiecie co mnie najbardziej irytuje w tych leniwych hostkach? To, że te obiboki, co nie pracują zawodowo, wynajmują au-pair do 12-godzinnej pracy dzień w dzień, a same siedzą z dupą na krześle albo jak ta moja ex-hostka, znikają na całe dnie, a potem się chwalą mężowi, że były at the gym, at the sports club etc... Ja bym takiej matki w życiu nie chciała mieć... -
Re: Ostrzeżenia przed rodzinkami
aniolek > 02-04-2011, 19:44
[quote name="Glenda"]Wiecie co mnie najbardziej irytuje w tych leniwych hostkach? To, że te obiboki, co nie pracują zawodowo, wynajmują au-pair do 12-godzinnej pracy dzień w dzień, a same siedzą z dupą na krześle albo jak ta moja ex-hostka, znikają na całe dnie, a potem się chwalą mężowi, że były at the gym, at the sports club etc... Ja bym takiej matki w życiu nie chciała mieć...[/quote]
dobrze ze ucieklas po 2 tygmiec taka matke...ale jeszcze lepiej miec taka zone... wspolczuje tym facetom
te baby sa tak okropne ze az strach niby dbaja o siebie ale syf w domach az zygac sie chce... a najlepsze jest to ze one zawsze mowia ze tyle sie napracowaly... hehe -
Re: Ostrzeżenia przed rodzinkami
Glenda > 02-04-2011, 21:05
No właśnie....współczułam temu Niemcowi. Facet niczego sobie, a taka żona mu się trafiła! Brytyjki i Niemki lubią wykorzystywać, nie jestem pierwszą, która tego doświadczyła. Moja koleżanka z Niemiec przeżyła horror będąc au-pair...Program au-pair jest sam w sobie ciekawy, ale nigdy nie wiesz, czy spędzisz rok z rodzinką, czy może tydzień z rodzinką a 2 tygodnie na bruku szukając nowej posady....Bo przecież nie każdy jedzie z agencją... -
Re: Ostrzeżenia przed rodzinkami
vaszka > 16-04-2011, 19:00
Ponawiam- Cathy Rey, okolice Bordeaux - przepraszam, że spamuje :oops: , ale wiem, że znowu kogoś szukają i maja duży odzew zwłaszcza z Polski, także, jeśli gdzieś tu jesteś nieszczęśnico, to wiej od nich jak najszybciej... -
Re: Ostrzeżenia przed rodzinkami
anusiakowska > 06-05-2011, 14:14
Około 3 miesiące temu zalogowałam się na stronie
Au pair world. Zarejestrowałam się i czekałam aż jakaś
niemiecka rodzina do mnie się odezwie, po około 3-5 dniach
napisała do mnie rodzina z Kolonii, która poszukiwała na 3 miesiące
opieki do 2 letniej córki. 300 euro za miesiąc+ oni płacą za podróż
+ pomoc dla tej pani w porządkach domowych.Zapewniali mnie, że jeśli będę
chciała wrócić szybciej bo coś mi nie będzie się podobać to kupią bilet i będę mogła
nawet po miesiącu wrócić. Trochę się bałam jechać w ciemno do tej rodziny,
moja mama także i nie była co do tego przekonana. Ale że ja jestem uparta jak
osioł to postawiłam na swoim i już po kilku dniach znalazłam się w busie
który jechał do Kolonii. Podroż była męcząca bo aż 25 godzinna. Na miejscu przywitała
mnie miła pani z córką którą miałam się opiekować. Pierwsze dni były bardzo na plus,
oznajmienie ze wszystkim... Śniadania, obiady i kolacje jadłam z nimi,
lodówka była także dla mnie dostępna 24 h na dobę. Mówili żebym
się nie krępowała i jadła ile chciała. Mało jadłam ale oczywiście im to nie pasowało
to powiedzieli że jeszcze zemdleje, żebym jadła więcej. Zaczęłam
jeść więcej to wtedy powolnym tempem jej mąż zaczął mi dogryzać,
w jego mniemaniu żartobliwie " my zbankrutujemy jak będziesz tyle jadła" itp.
Dobra pomyślałam, nie będę już łakoma. W tym domu panowała zasada
że nie mam prawa dawać słodyczy dla małej przed śniadaniem, obiadem.
Oczywiście tych zasad przestrzegałam ale i to źle się dla mnie skończyło.
Po obiedzie dałam dla małej batonika z suszonymi owocami i
dostałam taki opiernicz że ho ho. Mówiliśmy ci żebyś nie dawała
jej słodyczy wogóle !!! chyba zadzwonie do twojej mamy, jeszcze jedna
taka akcja i pakujesz manatki i odrazu na drugi dzień wracasz!
Wytłumaczyłam się że nie było zakazu całkowitego dawania słodyczy ale
nic nie powiedziałam o tym że traktują mnie jak małe dziecko, wolałam
przemilczeć bo wkońcu byłam zdana na nich, w Kolonii nikogo znajomego nie miałam
a jakbym z nimi się ciągle spierała to bym nie wróciła nawet do domu...
Kilka godzin po tym sporze ojciec małej mnie przeprosił. Wewnętrznie
nie przyjęłam tych przeprosin, z natury jestem pamiętliwa. Słyszałam wieczorami
za zamkniętymi drzwiami jak mnie obgadują, szczególnie ich ośmioletni syn którym
naszczęście nie musiałam już się opiekować. Nie byli wobec mnie fair, zamiast
lekkich pomocy domowych musiałam co drugi dzień prasować kosz ubrań,
co 2-3 dzień odkurzać i co sobotę sprzątnąć cały dom co zajmowało około 3-5 h.
Opiekę nad małą miałam sprawować do godziny 15 nastej aż wrócą z pracy, a czasem
to wykorzystywali i wracali o 20 stej. Ale co ja mogłam zrobić? Pojechałam
za marne grosze i na dodatek czułam się wykorzystywana. Wszyscy mnie uprzedzali że polacy za granicą (byłam u polskiej rodziny) są dużo gorsi niż niemcy. Najgorszym koszmarem było sprzątanie pokoju tego ośmiolatka, jakieś 300 samochodów na półce musiałam zdejmować i po kolei czyścić a potem uporządkować tak jak oni chcieli. Mały pyskował do nich a oni sobie nic z tego nie robili, do mnie też nie za ciekawie się odnosiła do tej malej to już nie wspomne...
za to że weszła do jego pokoju i dotknęła samochodziku to już darł się i nawet czasem tą małą uderzył, oczywiście wszystko mówilam rodzicom , to tylko pouczyli go i nadal było tak samo. Zmyślał dla rodziców na mój temat wiele rzeczy-dla zemsty, że powiedziałam jak odnosi się do małej i ją szturcha. Dzwoniąc do polski i rozmawiając z mamą oczywiście jej się zwierzałam... jednak oni wszystko na dole słyszeli bo mieli ... drugi telefon, podsłuchiwali mnie non stop i czytali także moje smsy. Usłyszeli to czego nie powinni usłyszeć.Siadałam powoli psychicznie i po miesiącu postanowiłam powiedzieć że wracam ( bo miałam taką możliwość i to obiecali). Powiedziałam że już nie daje rady i chcę wrócić, ale żeby nie było że jestem zła to dałam im 2 tygodnie na znalezienie zastępczej niani. Rzucili się do mnie, jej mąż szczególnie (zresztą do niej też niezaciekawie się odnosił) i powiedzieli że nie wiedzą czy wogóle mnie puszczą do domu...
wtedy wpadłam w panikę, zaczęłam płakać i ta babka też, zaczęli mówić żebym zrobiła to dla nich. Istna żenada jak dla mnie, nie dość że nie zachowują się wobec mnie fair, są
dla mnie zupełnie obcymi ludźmi to proszą o takie poświęcenia. O nie, pomyślałam,
zadzwoniłam do polski i łatwiłam sobie transport i chciałam uciekać bo myślałam że naprawdę mnie nie puszczą. Spanikowałam, z natury strasznie panikuje, ale co wy dziewczyny byście zrobiły same z dala od domu, zero znajomych, zero wsparcia i bez kasy ?
Oczywiście rodzina zapewniłaby mi transport ale naszczęście nie byl potrzebny
bo jakoś udało mi się namówić ich na powrót, z wielką łaską.
Wiele obietnic nie było dotrzymanych, KASY za bilet mi nie zwrócili, odliczyli mi kasę
za bilet powrotny, wykorzystywali z obowiązkami domowymi, miałam od 15nastej mieć
wolne a nie było to codziennie i na dodatek traktowali mnie jak dziecko bo jak już się ściemniało
miałam wracać do domu. Od razu wiedziałam że coś mi tu "śmierdzi" i domyślałam się
że nie wypłacą mi kasy za 1 miesiąc i 22 dni które u nich byłam, dlatego brałam od nich kasę
co tydzień niby na drobne wydatki. Z zapłatą zwlekali aż do dnia mojego odjazdu, tłumacząc się że nie mają czasu na pojechanie do banku - ściema. Ale dobra, mniejsza o to , cieszyłam się że wracam do domu i ten koszmar się skończy. Na dworcu jej mąż dał mi kopertę, otworzyłam ją w busie gdy już wyjeżdżaliśmy a wśrodku zamiast 200 euro - 20 euro i list z cytatami tego co mówiłam do mamy "śmiedziele" , " on mnie dobija" itp. Wtedy se pomyślałam do jak bardzo niepoważnych ludzi trafiłam, zdałam sobie sprawę że mnie oszukali, podsłuchiwali non stop i okradli z ciężko zarobionych pieniędzy !!!
Wszystko było sztuczne na pokaz z ich strony, ta babka zachwalała że lubi czystość i nie znosi oklejonych szafek, odcisków palców na szafkach czy też włosow na desce. Ja też tego nie znosiłam ale o to dbałam a oni nie i właśnie dlatego byli dla mnie nie dbającymi o czystość fałszywcami.Na dodatek zastraszali mnie że jak odejdę to postarają się abym w polsce straciła środki dochodów po moim zmarłym tacie. Wiedziałam że nic nie mogą zrobić i nie jestem tępa żeby dać się takim czymś zastraszyć. Powinnam już przed wyjazdem zrezygnować po tym jak dzwonił do mojej mamy i powiedział że jak się rozmyśle to poda mnie do sądu. Uznałam to za żart,
ale niestety ten facet nie umiał żartować. Wróciłam do domu z 20 toma euro, ale nie załamana tylko szczęśliwa bo wiele się nauczyłam przez ten wyjazd. I wam dziewczyny mówię: NIE JEDŹCIE NIGDY JAKO AU PAIR za takie grosze ! i nie wierzcie przede wszystkim w obietnice rodzin do których jedziecie.
rodzina to polak i polka miasto Koeln-Porz w Niemczech
Kaminscy. -
Re: Ostrzeżenia przed rodzinkami
rosario > 06-05-2011, 15:15
psychopaci jacys... a te teksty, ze cie nie wypuszcza to tragedia... sama bym sie bac zaczela ich... szkoda, ze cie oszukali z tymi pieniedzmi, ale dobrze, ze cala do domu wrocilas, bo po takich ludziach mozna sie spodziewac wszystkiego ;/ -
Re: Ostrzeżenia przed rodzinkami
Aisling > 06-05-2011, 15:19
Tragedia.. Strasznie mi przykro, że takie coś Cię spotkało. -
Re: Ostrzeżenia przed rodzinkami
vaszka > 06-05-2011, 15:28
[quote name="anusiakowska"]Około 3 miesiące temu zalogowałam się na stronie
Au pair world. Zarejestrowałam się i czekałam aż jakaś
niemiecka rodzina do mnie się odezwie, po około 3-5 dniach
napisała do mnie rodzina z Kolonii, która poszukiwała na 3 miesiące
opieki do 2 letniej córki.
rodzina to polak i polka miasto Koeln-Porz w Niemczech
Kaminscy.[/quote]
[quote name="anusiakowska"]przez anusiakowska w 05 Sty 2011, 16:31
Kaminscy z Niemiec miasto : Koeln (kolonia)
dzielnica Porz Eil.
nie wypłacają całej sumy,nie słowni, podstępni, musiałam od nich wiać... nie polecam dziewczyny...[/quote]
Albo z moją matmą jest coś nie tak, albo... ktoś chyba bardzo nie lubi tej rodziny, zwłaszcza, że jego jedyne dwa posty na forum są na ten tematPrzepraszam, że się czepiam, ale skądś kojarzyłam to nazwisko, no i wystarczyło spojrzeć kilka postów w górę -
Re: Ostrzeżenia przed rodzinkami
rosario > 06-05-2011, 15:35
ja tez skojarzylam, ze Kaminscy z Kolonii juz mi sie obilo o uszy.
nie dziwie sie, ze ich baaardzo nie lubi..po czyms takim.. dziewczyna chyba najpierw tylko ostrzegla ogolnikowo przed nimi, a dopiero teraz sie zebrala do napisania szczegolowo, co sie dzialo