-
-
Re: Plany a rzeczywistość
Yoanna > 29-01-2008, 21:54
[quote name="Vorissa"]ale w sumie nie żałuję, patrz?c gdzie potem id? znajomi na studia to jednak widzę różnicę, gdyż od nas ze szkoły id? na te lepsze do innych miast, a z pozostałych liceów pozostaj? na uniwersytecie i zostaj? nauczycielami czy tam sam licencjat bez magisterki robi? ;/
jako? mi się to nie podoba ;/[/quote]
ten temat czesto powraca wrr. ale to nic, lubie sie powtarzac :lol: w polsce panuje przekonanie ze na studia mozna sie dostac jedynie po dobrym liceum. tak wiec dobrzy uczniowie sprawdzaja rankingi (najglupszy wynalazek ludzkosci) i probuja dostac sie do tych z czolowki. bo to taka dobra szkola. bo taki wysoki poziom. bo po niej ludzie ida na najlepsze studia. bo bla bla bla. mi na samo slowo ranking niedobrze sie robi bleeeeeeeee. co taki ranking daje? kompletnie nic. jestes dobry? bedziesz dobry wszedzie. dasz sobie rade wszedzie. pokierujesz swoimzyciem tak jak chcesz. jestes zerem? zerem pozostaniesz, zadna szkola i zaden nauczyciel nie zmusi cie do nauki.
moj rocznik mogl skladac podania do 3 szkol. no to wybralam jedna z gornej polki (nie wiem, jakos budynek mi sie podobal, taka inna niz wszystkie :lol: ), jedna srednia i jedna o okropnej opinii :wink: egzaminy dobrze zdalam. tak ze w sumie tylko do dwoch szkol w miescie by mnie nie przyjeli - jedna z nich byla szkola do ktorej zdawalam. ale ze zabraklo mi tylko jednego pkt to bylo oczywiste ze czesc osob zabierze swoje papiery i miejsce sie zwolni. i sie zwolnilo. no i zostalam uczennica elitarnej szkolki :lol: ale od pierwszych dni czulam sie jakos tak dziwnie tam ;/ i co jakis czas pojawialy sie mysli o zmianie szkoly. az w koncu zmienilam w pazdzierniku w 3 klasie :lol: na jaka szkole zmienilam? na jedna z tyc co tez zdawalam, tam nawet bylam pierwsza na liscie lol. no i dyrek byl na tyle dobry ze zgodzil sie mnie przyjac. i tak wyladowalam w szkole o okropnej opinii heheh czego to ludzie o tej szkole nie gadali :roll: poszlam, przeknalam sie na wlasnej skorze jak jest i to bylo todecyzji o przeniesieniu nigdy nie zalowalam. w koncu normalni ludzie, ktorzy poza koncem swojego nosa widzieli cos jeszcze. poziom? polski - wyzszy. niemiecki - wyzszy. z angola nizszy ale za to facet przywrocil mi wiare w angol, bo po 2 latach zamulania w koncu cos sie dzialo, interesujace lekcje a nie klepanie cwiczen po kolei z ksiazki... z historii poziom nizszy czyli akuratni bo w tamtej szkole to nie wiem jakbysmy klasa historyczna byli, takie testy.. ze jak mialam 2 to bylam mega szczesliwa! z czesci przedmiotow poziom byl wyzszy, z czesci nizszy. ale to jest normalne. a pewnie wszyscy mysla ze w 16 lo to poziom niski hahaha. w kazdym lo program nauczania jest taki sam, korzysta sie z tych samych podrecznikow zazwyczaj wiec i wymagania sa podobne. a nauczycieli mialam bardziej ludzkich, potrafili zrozumiec ze nie musimy umiec calych ksiazek na pamiec.
mature zdalam bardzo dobrze. chociaz konczylam zla szkole ehhe co ma piernik do wiatraka? dostalam sie na anglistyke ktora jest najbardziej obleganym kierunkiem, a jakos ci super inteligentni ze starej szkoly nie byli przyjeci. w koncu jak zaczelam studia tutaj to najlepsza uczennica z tamtej klasy stwierdzila cos w stylu ze z tych wszystkich mega super ludzi to pewnie ja wyjde na tym wszystkim najlepiej. heh. co do starej klasy.. chyba wszyscy poszli na studia. za granica jestem tylko ja i kumpela co po drugiej klasie wyjechala do usa. pozostali studiuja rozrzuceni po calej polsce. ludzie z drugiej klasy natomiast hmm duzo osob wyjechalo za granice. ale pozostali tez cos z soba robia, nawet jesli nie jest to sgh lecz jakas prywatna uczelnia to to jest ok! bo najwazniejsze ze nie stoja w miejscu i kazdy mierzy sily na zamiary. stara sie cos osiagnac. a ze patrzac na rankingi wybrali szkoly jakie wybrali to coz... potem idzie opinia ze po tej i po tej szkole idzie sie na dobre studia a po tej i po tej nie. a ludzie patrzyli na rankingi bo jak nie byli zbyt dobrzy to zdawali tak zeby nie zostac na lodzie. ot co. wedlug mnie trzeba troche towarzystwo przemieszac i bedzie ok. skonczyc z tymi rankingami glupimi. czy mi sie krzywda stala ze poszlam do 'zlej' szkoly? nie, wrecz przeciwnie. wszystko zalezy od nas samych, my kierujemy naszym zyciem! od nas zalezy na jakie studia pojdziemy, od nas zalezy gdzie bedziemy pracowac. i tez nikomu nic do tego. moge skonczyc studia i byc kierowca autobusu bo moze np lubie. i nikt nie ma prawa tego oceniac. heh rozpisalam sie, nie wiem czy lapiecie o co mi chodzi, tak w skrocie to wkurza mnie maksymalnie podejscie ludzi do rankingow i snobowatosc osob z lepszych lo. pamietam jak wracalam z tej nowej szkoly do domu i spotkalam w busie kolezanke z tej starej. hej, jak tam w nowej szkole? wszystko super, fajnie jest. (z niedowierzaniem): no co ty?... i patrzyla na mnie jak na idiotke bo przeciez jak tam moze byc fajnie. a jaka moja rodzina byla zla za to ze sie przenioslam.. mama biedna musiala tolerowac te wszystkie swoje kolezanki wrrr bo oczywiscie dzieci kolezanek to w samych najlepszych szkolach i pozniej na dobrych uczelniach a ja tu z taka szkola wyskoczylam a potem dobre studia rzucilam, o kurde!
moja rada jest taka zeby nie patrzec na nikogo (na rodzine, na znajomych) i na nic (rankingi). robmy to co serce podpowiada. mnie od poczatku ciagnelo do 16 lo (za samo zlozenie tam co ja sie nasluchalam...) i w koncu tam wyladowalam. i przynajmniej jak konczylam szkole to nie z mysla 'w koncu!'. nawet jakas lezka sie zakrecila w oku ;p takze druga rada jest taka ze na zmiany nigdy nie jest za pozno (klara zmieniaj rodzinke ehhe) i warto bo moze czeka na nas cos lepszego.
ot sie napisalam ale tam ;P -
Re: Plany a rzeczywistość
idril > 29-01-2008, 22:09
[quote name="Yoanna"]ten temat czesto powraca wrr. ale to nic, lubie sie powtarzac :lol: w polsce panuje przekonanie ze na studia mozna sie dostac jedynie po dobrym liceum. tak wiec dobrzy uczniowie sprawdzaja rankingi (najglupszy wynalazek ludzkosci) i probuja dostac sie do tych z czolowki. bo to taka dobra szkola. bo taki wysoki poziom. bo po niej ludzie ida na najlepsze studia. bo bla bla bla. mi na samo slowo ranking niedobrze sie robi bleeeeeeeee. co taki ranking daje? kompletnie nic. jestes dobry? bedziesz dobry wszedzie. dasz sobie rade wszedzie. pokierujesz swoimzyciem tak jak chcesz. jestes zerem? zerem pozostaniesz, zadna szkola i zaden nauczyciel nie zmusi cie do nauki.[/quote]
[quote name="Yoanna"]moja rada jest taka zeby nie patrzec na nikogo (na rodzine, na znajomych) i na nic (rankingi). robmy to co serce podpowiada. mnie od poczatku ciagnelo do 16 lo (za samo zlozenie tam co ja sie nasluchalam...) i w koncu tam wyladowalam. i przynajmniej jak konczylam szkole to nie z mysla 'w koncu!'. nawet jakas lezka sie zakrecila w oku ;p takze druga rada jest taka ze na zmiany nigdy nie jest za pozno (klara zmieniaj rodzinke ehhe) i warto bo moze czeka na nas cos lepszego.[/quote]
DOKLADNIE! -
Re: Plany a rzeczywistość
Vorissa > 29-01-2008, 22:41
Cytat:w polsce panuje przekonanie ze na studia mozna sie dostac jedynie po dobrym liceum.
Noto u mnie jest dziwnie trochę, bo znajomi z mojej szkoły dostaj? się praktycznie gdzie chc?, natomiast z innych szkół nawet nie my?l? o tym żeby studiować gdzie indziej bo maj? za małe wyniki żeby próbować. Może taki poziom po prostu ?
Co do tego poziomu - zgodzę się owszem, moja sisotra chodziła do takiej szkółki na uboczu, nawet nie w mie?cie, ale w miescince obok, i historia, polski czy angielski miała na wyższym poziomie niż w niektórych dobrych szkołach.
Jednak też nie ze wszystkiego - moja szkoła 'specjalizuje' się w mat fizach i biol chemach, a nawet językowych, natomiast human to straszna porażka akurat.
Tymczasem inne szkoły ze wszystkiego s? przeciętne, i jako? w żadnej nie ucz? tylko danego profilu dobrze. Bo jak mat fiz to powinni być super nauczyciele z matmy i fizy, jak językowa to z języków, a tymczasem tak nie jest i wszystko umiej? po trochu. Może na tym polega główny problem ?
Moje koleżanki tam poszły bo nie chciało się im uczyć i same tak powiedziały. Do dzisiaj pamiętam 1 klasę lo, kiedy stara klasa gim poszła sobie grać w kosza we wrze?niu a ja ryczałam nad ksi?żkami bo juz sprawdziany były. Ale to też ma dobre strony, ja maturę próbn? nienajlepiej zdałam, ale co? tam przysiadam i się uczę. Im jest teraz ciężej uczyć się do matury bo przyzwyczajeni s? do mniejszej pracy... a tymczasem do matury uczyć się musz?... bo jako? chc? j? zdać.
a co do rankingów - mnie denerwuje jak licz? ?redni? klasy, bo zawsze czuję się, że zaniżam poziom xD -
Re: Plany a rzeczywistość
edyta_s > 30-01-2008, 0:18
tu sie zgadzam - najwiekszy problem to nauczyciele. Moja szkola niby druga w miescie, ale ja aktualnie nie ucze sie prawie wcale. Polski, matma np - niby najwazniejsze przedmioty, a nauczyciele tacy beznadziejni, ze brak slow. Z jezykow za to zupelnie inaczej, mloda kadra i nawet z checia sie ucze. A profil mojej kl (hum-dziennikarski) nie ma zupelnie z dziennikarstwem nic wspolnego.
Ale tak jak Yoanna mowi - jak sie chce, to po tej szkole o niby zlym poziomie da sie cos osiagnac, ale powiem szczerze, ze mi by sie nie chcialo, bo nie czulabym mobilizacji. -
Re: Plany a rzeczywistość
Vorissa > 30-01-2008, 0:27
nauczyciele to BIG problem.
równoległa klasa (też mat fiz) dostali nowego nauczyciela z fizyki, jaki? profesor ze studiów... ale tak? im fizykę wykłada, ze zadań maturalnych nie potrafi? robić bo uczy ich czego innego... a że im fizyka potrzebna to chodz? na korki, bo inaczej nie da rady... -
Re: Plany a rzeczywistość
edyta_s > 30-01-2008, 17:41
malo madry, lecz prawdziwy wniosek: szkola jest glupia
a ja mam jutro studniowkemam nadzieje, ze bedzie lepsza niz poprzednia u kolegi a po robimy sobie male after party w hotelu mozecie mi zyczyc milej zabawy -
Re: Plany a rzeczywistość
Yoanna > 30-01-2008, 17:47
milej zabawy -
Re: Plany a rzeczywistość
edyta_s > 02-02-2008, 17:06
I zabawa sie udalaJakos tak strasznie szybko ta studniowka zleciala... Czuje niedosyt Co prawda moj partner studniowkowy po raz kolejny troche mnie rozczarowal, bo ciagle tylko pil z kolegami, ale na szczę?cie mialam przy boku swojego ukochanego Najgorsze jest to, ze trzeba by sie w koncu za jakakolwiek nauke wziac, jak juz po studniowce. 8O
Tak przy okazji to zaczynam sie zastanawiac, czy cos jest ze mna nie tak. :? Z moim chlopakiem wszystko jak najbardziej ok, ale to, co dotychczas przezylam, sprawia, ze nierzadko wkrecam sobie rozne dziwne rzeczy, psujac sobie szczescie. Jakos ciezko mi uwierzyc, ze akurat ten moze byc inny... Czy to normalne? -
Re: Plany a rzeczywistość
Ninka Jones > 02-02-2008, 17:14
chyba normalne... -
Re: Plany a rzeczywistość
edyta_s > 19-02-2008, 18:31
Ale już dawno się tu nie udzielałam.W końcu wzięłam się za naukę, przeżyłam beznadziejny weekend, teraz ostatni tydzień ferii z rodzicami na zwolnieniu, już dzisiaj wojna była. Nie, mimo że s? wspaniali, to nie można przebywać ze sob? non stop. Ale za to moje kochanie wróciło i jestem w pełni szczę?cia.
Powoli zaczynam się bać matury.Maturzystki, macie do końca zrobion? i dopracowan? prezentację?