-
-
Re: Ostrzeżenia przed rodzinkami
KajaWroc > 04-06-2011, 12:10
widzicie dziewczyny, ta rodzina ktora opisywalam powyzej wlasnie wczoraj mi napisala ze mam nie przyjezdzac, chca mi zwrocic za bilet,tylko szkoda ze caly rok podporzadkowalam pod ten wyjazd,..zajebiscie! -
Re: Ostrzeżenia przed rodzinkami
martinav8 > 20-07-2011, 16:19
Hej!
Ja w tym momencie nie mam(jeszczeDD)przed kim Was ostrzec dziewczyny, ale...wyjeżdżam niedługo do Belgii;pierwszy raz jako au pair...Z tego co wiem moja rodzina miała wcześniej tylko 1 au pair-i do tego spoza EU.Host mama nazywa się Katrien Dom,tata Michael;mają 2-ką dzieci;pochodzą z okolic Antwerpen.Ogolnie nie mam zastrzezen co do nich,warunkow jakie mi oferują ale ZAWSZE jest obawa kim oni naprawdę są;PA czlowiek się tyle naczytał o scamersach i innych oszustach, że zawsze jest jakaś obawa.Jesli ktoś operkuje w Belgii i mial kontakt z tą rodziną/lub jakiekolwiek informacje to piszcie dziewczyny!
Czasem lepiej spytać zawczasu niż potem żałować, że się tego nie zrobiło...;D
Pozdrawiam Was!! -
Re: Ostrzeżenia przed rodzinkami
miwako > 27-07-2011, 15:53
Odwoluje wszystko, co napisalam wczesniej -
Re: Ostrzeżenia przed rodzinkami
margarita86poland > 13-09-2011, 23:12
Uwaga dziewczyny! Przeczytajcie to jako ostrzeżenie !!!
Ostrzegam przed WIOLETTA Pl! blondynka 31lat pochodzi z wioski pod Lublinem
ja też znalazłam jej ogłoszenie przez net. (sprawdzian ją na nk wydawała się ok)
Opiekowałam się jej córeczką jako wakacyjna aupair i zajmowałam się domem gdy poszła rodzić do szpitala.
( tyrałam po 15-16godzin 7 dni). Ma partnera Semira twierdzi że to jej mąż a jest jego utrzymanką.
Nie dajcie się wkręcić! to nie jest praca aupair ale sprzątaczki, kucharki, opiekunki...
Dziewczynka kochana ale panował cholerny mobing, chamstwo i wysługiwanie.
Sama sobie jestem winna bo garnęłam się do pomagania gdy widziałam ciężarną samotną kobietę którą partner jugol totalnie zlewa.(np.pojechała sama taksówką do na porodówkę! o 4 rano)
Dziewczynkę ( obecnie 2,5) bardzo kochałam , mała garnęła się do mnie choć bała się obcych bo w ich domu nikt nigdy nie bywał. Po za polską położną która przychodziła na wizyty i pokazywała jaj jak się myje niemowlę (a to było jej już drugie dziecko!). Dziwne.
Przy tej kobiecie była dla mnie sztucznie miła a mała gdy ją widziała dostawała ataków szału ze strachu.
Gdy przyszła położna kazała mi się z nią zamknąć w pokoju i siedzieć aż wyjdzie( Zabierają ją!!!)
,(wiecznie słyszałam że nie nadaje się na nianie,że do innych opiekunek dzieci od razu skaczą{a byłam ich pierwszą nianią } ze nie mam pojęcia o dzieciach.Totalnie psychiczne pranie mózgu - gdy wróciłam do domu bałam się podejść do małego dziecka które do mnie wyciągało rączki.
Jestem dość sympatycznie wyglądająca hehhe tak mi się wydaje i dzieciaki się do mnie garną.(mój chłopak twierdzi że to ja zaczepiam wystarczy że zerknę na dzidzie).
Na palcu zabaw dzieci podchodziły do mnie, podobało że co dzienne jestem i że bawię się razem z mała a nie siedzie na ławce.Nawet poznałam inne matki z wiedzenia.
Drugiego dnia pobytu skrzyczała małą że jak nieprzestanie ryczeć to mnie wywali!!!
(masakra już wiedziałam że będzie to koszmar) To było jej pierwsze dziecko i też widziałam że ona ma mniejsze doświadczenia z dziećmi niż moja mama. Mam młodsze rodzeństwo i nie raz wiedziałam jak się zajmuje noworodkiem. Pierwszej nocy gdy przyszła z maleństwem do domu, przyszła do mnie w nocy z pytaniem czy bym nie poszła do sklepu kupić mleka w proszku od O-7tyg. Niemowlaczek nie miała siły pić ...ale dla mnie to było lenistwo starej. W szpitalu karmiła piersią normalnie gdy wszyscy tego wymagali.
Wstałam o 5 poczekałam aż otworzą sklepy i wyszłam na miasto na poszukiwania.
Dokładnie po tygodni w niedziele gdy wracałam z palcu strasznie zadowolona ze mała się wybawiła, już się do mnie przyzwyczaiła. Śpiewałam jej piosenki i nawet udało mi się wypracować metodę usypiania na drzemkę w ciągu dnią. Idziemy a ona stoi przed domem idze do lokalu i taki tekst do mnie:
No co nie przyzwyczaiła się do ciebie, widzisz nie masz podejścia, takie coś trzeba mieć aby dzieci cię lubiły a ty tego nie masz,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,
Drwiła, wyśmiewała się, w okrutny sposób pokazywał mi że jestem nikim.
( a byłam, tylko studentką która chciał sobie zarobić na wakacyjny wyjazd z chłopakiem)
Co chwile słyszałam że jest brudno. Codziennie myłam podłogi gdy mała spała.
Wysprzątałam dom totalnie przed jej powrotem ze szpitala, gdy przyszła stwierdziła że jest syf. Nic nie powiedział tylko poszła sprzątać łazienkę słyszałam tylko jej ,,Ała, ała!" więc poszłam i powiedziałam że ma sobie odpocząć bo jej szwy się rozejdą
<strasznie durnie postąpiłam>.
Wzięłam się za pucowanie łazienki...choć naprawdę było czysto,,,
Wtedy przyszła zerknąć jak myłam wannę i powiedziała ,, Co idzie mycie? idzie umyć jak się chce??idzie posprzątać#@===
normalnie miałam ochotę jej dać w gębę!!!napuszona małpa ze sztucznym cichym głosikiem!
Jej faceta nie było do nocy porodu. Musiała chodzić to jego lokalu uzupełniać i opróżniać automaty do gry. Na początku zabierała mnie z małą tam co dzień ...nienawidziłam tej tradycji. Ona tuż przed rozwiązaniem zapieprzała do tego cuchnącego obskurnego lokalu z małym dzieckiem.(pilnowała interesu)
Stawiałam wózek w ogródku piwnym i tam na nią czekałam bo strasznie śmierdziało w środku tytoniem i sziszą. Było to zawsze przed otwarciem i dopiero zaczynali sprzątać. Kazała mi się z nią bawić w środku przyciskając automaty. Dziwiło mnie to i zaskakiwało. Była taką fanką czystości wiecznie czepiała się że to ja jestem syfiasta a pozwalała dziecku dotykać rączkami tą masę bakterii po nocnych klientach.
Najgorsze to było upilnować małą by nie biegała na zaplecze bo lubiła bawić się pustymi butelkami i brać do buzi ...te brudne po ludziach!!! matkę to wręcz śmieszyło - chyba myślała że to zabawne . Nawet palnęła że mała ma pociąg do alkoholu. Durna nawet nie pomyślała że dziecko może się czymś zarazić.
Za bonifikatę zawsze postawiła mi piwo bezalkoholowe, totalne nieporozumienie.
Spałam w pokoju graciarni, na podłodze i wiecznie słyszałam że jest bałagan choć był tam nie ład przed moim przyjazdem)(sprzęty do ćwiczeń partnera, sztangi i inne klamoty).
Miałam sporo obowiązków, robiłam zakupy ale gdy poszła rodzić nawet nie zostawili mi drobnych na bułki...dla małej).(fartownie oszczędzałam drobniaki z zakupów)
Mała spała z nimi razem w dużym łożu i nie mała swojego łyżeczka.Nie chciałam wchodzić do sypialki gdy on tam był sam.
Wtedy wzięłam małą do swojej graciarni, porozkładałam materace i poduszki aby spała ze mną razem i nie płakała w nocy. Dziecko było ze mną 24 godziny na dobę, dawałam jej mleczko w nocy aby nie płakała i mocno tuliłam do siebie, śpiewając aż uśnie) Ona dzwoniła ze szpitala i pytała czy wszytko ok jakby on nie mógł się zainteresować w pokoju obok, nawet mi nie powiedziała że urodziła.
Ojciec dzieckiem się nie interesował czasem ją podrzucał dla zabawy...raz mu upadła i uderzyła główką o szklany blat. Strasznie płakała i takie zapłakana dziecko dał mi na ręce i wyszedł sobie do swojej kanapy.
Gdy po czasie matka zobaczyła ten siniak oczywiście to ja dostałam bure!!! zawsze miałam straszny opierdol o siniaka. Prosiłam o krem z arniki ale nigdy mi go nie dała.(powiedziałam jej że nie tylko ja się dzieckiem zajmuje gdy jej nie ma ...ale ją to obeszło!)
Mała lubiła biegać i naprawdę starałam się ją mieć cały czas na oku. ( nawet gdy gotowałam w kuchni a ojciec się z nią bawił w salonie). Co dzień chodziłam z nią na spacerek i na plac zabaw.
Podobało się jej na placu ale jej matka stwierdziła ze ją rozpuściłam i że jak wrócę do Polski to jej się skończy wychodzenie na dwór.(myślę że z nią nie wychodziła za często bo nawet nie wiedziała jakie linowe huśtawki są na placu)
Jej zabawki to był jeden mały koszyk wiklinowa ze starymi grzechotkami ,,,jedna piłeczka. Konik na biegunach i autko na sznurku,,,i wsio! musiałam prosić o klocki albo kredki bo nie miałam się czym z nią bawić!!! dziżys
Gdy urodziła się druga dziewczynka, pilnowałam też maleństwa. Nie zapomnę jak pojechali sobie na zakupy, zostawili z noworodkiem.
Powiedziała ze jak nie mam co robić to mam umyć okno w graciarni!(strasznie byłam wykończona) Żadnej chwili wytchnienia.Popłakałam się jak nigdy w życiu,,,
Pod czas spaceru zwichnęłam sobie nogę w kostce...mała zwiała mi na drogę i tak szybko biegłam aż złapałam i potknęłam się.
Miałam ubezpieczanie które wcześniej sobie wykupiłam sama ale nawet ją to nie zainteresowało że kuleje. Kostka strasznie spuchła rano..a ona mi tylko wózek naszykowała i musiałam wyjść natychmiast. ( powiedziała do małej ,, No Hanna to mamy teraz kulawą nianie!). Dowlekłam się z wózkiem do najbliższej ławki i tak przesiedziałam 2 godziny ,,,głodna bez śniadania,obolała i zapłakana !
Doszłam do apteki i kupiłam dobie venoruton. Pomogła mi w tedy poznana wcześniej Polka która chodziła na ten sam plac zabaw co ja. Byłam wtedy strasznie rozbita!
Nie mogłam zrozumieć że ona ma nawet moje zdrowie gdzieś...tylko ta jej drwina w głosie.
Pamiętam że po tygodni się spakowałam i przed wyjściem na spacer z małą zostawiłam go na widoku ,,,miałam już wtedy dosyć i chciałam wracać do Polski nawet stopem.
Po 2 tygodniach po porodzie mnie wywaliła.,,,,,,,,,wyrzuciła z domu!!!
A wyglądało to tak:
W sobotę wieczorem zapytała kiedy chce wracać do domu gdy powiedziałam ze za dwa tygodnie(miałam pracować ok 2 miesięcy)
to zaraz w poniedziałek rano mnie wywaliła(jak gdyby nigdy nic)!
Musiałam się od razu spakować(wiem że przeglądała moje osobiste rzeczy i dokumenty)
i wynosić ,,,nawet się nie zapytała czy mam czym wracać do Polski masakra totalna.
Powiedziała wtedy głośno tak aby usłyszała z tą jej drwiną w głosie ,,No Hanna widzisz chciała być nianią ale jej nie wyszło..." - z tą kpiną w głosie rzuciłam mi 115 euro.
Musiałam przez 4 dni błąkać się po mieście czekając na busa,,,pomogła mi o dziwo jej sąsiadka z naprzeciwka. (Kupiłam bilet przez internet na najbliższy autokar do Polski)
Staruszka spostrzegła ze wyszłam jak co rano ale bez wózka tylko z plecakiem i zapłakana,.
Kobieta przygarnęła mnie i dała mi jeść aż nie mogłam uwierzyć.,
Potem pomógł mi jej znajomy polak - facet pracowała na budowie i nawet chciał mi dać na busa do domu.
Jestem tym ludziom bardzo wdzięczna. Tej starczej Pani Elfi ( Niemce) było mnie bardzo szkoda- powiedziała że nigdy mam nie być nianią u ludzi żyjących z hazardu i nocnych lokali.
Jestem z nią w kontakcie po dziś dzień
Miałam tam pracować 2 miesiące a wyszło 1 miesiąc i dokładnie 6 dni. Po prostu szukała kogoś do opieki nad dzieckiem na czas przez porodem, (cesarki- 7 dni w szpitalu) i zaraz po gdy wróci sama do domu.
Dodam że opiekowałam się też noworodkiem. Co do kasy wyszło kiepsko....( rzuciła mi 1/5 wypłaty za miesiąc --po odliczeniu busa grosze )
Policzyłam ze przez ten cały czas obozu pracy miałam może 4 godziny wolnego ...aby sama wyjść na miasto. W niedziele np. kpiła ze mnie gdy chciałam przejść się do kościoła.
Polacy(co prawdą nie wszyscy) za granicą są dziwni, zapominają kim są , wykorzystują i chcą być bardziej niemieccy niż Niemcy a pokazują tylko swoje prostactwo, brak kultury i chamstwo.
Z czasem nie mam do niej żalu....była bardzo samotna nikt jej nie pomagał, nie odwiedzały ją żadne koleżanki,siostry, rodzina z Lublina.
Siedziała w domu przeglądając codziennie nocny monitoring albo pracowała w barze a jej facet kompletnie ją zlewał. Para bez zainteresowań, żadnej książki,gazet, muzyki nawet radia w domu.
Nie jedzcie do Polek! ostrzegam!!! Ona planowała kolejne dziecko więc będzie szukać kolejnej opiekunki!
Proszę was nie powielajcie moich błędów i naiwności! nie warto się poniżać dla paru groszy...
Warto znać niemiecki choć podstawowy!
Zawsze spotkacie kogoś kto mów dobrze po angielski i pomoże!
Nie liczcie na to że u Polki będzie łatwiej być au pair
pozdrawiam -
Re: Ostrzeżenia przed rodzinkami
margarita86poland > 13-09-2011, 23:38
[quote name="elinka888"]i dopisuję tą rodzinkę: Birgitta Gallagher- Hamburg[/quote]
hehe widze że ma nadal profil na aupair word ..dzidzia śliczna...mama chyba juz nie -
Re: Ostrzeżenia przed rodzinkami
Glenda > 14-09-2011, 13:55
Sorki za szczerość, ale...dlaczego nie dałaś tej całej Wioletce Podstawce w mordę? Gdyby mnie tak potraktowała, to tuż przed moim odejściem z tego syfu (nazywajmy rzeczy po imieniu) dostałaby porządne lanie...Nie zastanawiałabym się czy zawezwie Policję itp. Kobieta nie wstałaby z podłogi przez kilka dni...Szkoda, że nie zrównałaś jej z ziemią... -
Re: Ostrzeżenia przed rodzinkami
pryncypia > 14-09-2011, 15:13
Przeczytałam tą całą historię i jestem w szoku... Już nie raz słyszałam, że Polkom za granicą kompletnie odbija. Wyjeżdżają takie wieśniary, łapią obcokrajowca i uważają się za wielkie kosmopolitki. Wiem, że na pewno nie można generalizować, ale to zatrważające, że aż tyle au pairek miało problem z polską hostmum.
Wniosek z tego taki - trzymajmy się lepiej z daleka od polskich rodzin na obczyźnie. A zresztą... jaki sens jechać do polskiej rodziny, kiedy jednym z głównych założeń programu au pair jest nauka języka kraju, w którym będziemy? -
Re: Ostrzeżenia przed rodzinkami
Glenda > 14-09-2011, 15:53
No właśnie....oj - żeby ta Wioletka na mnie trafiła...już nie miałaby takiej ładnej buźki! -
Re: Ostrzeżenia przed rodzinkami
oczubek > 14-09-2011, 15:56
Ja sobie nie wyobrażam życia w takim domu. Nie rozumiem dlaczego zostałaś tam miesiąc. Czemu nie uciekłaś po 3 dniach albo chociaż po tygodniu? Przecież wiadomo, że jak się ktoś tak zachowuje, to już się nie zmieni. Dziewczyny, jak ktoś Was źle traktuje, to przerwijcie to! Przecież nikt Was tam na siłę nie trzyma. -
Re: Ostrzeżenia przed rodzinkami
margarita86poland > 14-09-2011, 22:35
Wiecie dziewczyny !
Oj nie raz chciałam zwiewać ale jak gadałam z mama albo ciocią przez tel na spacerkach to ciągle mówiły że większość kobiet przed porodem dostaje nerwicy. No ona spodziewała się cesarki i chyba kumulowała w sobie złość .
Nie miała się na kim wyżyć to mogła mi dokuczyć. Samotna byłą to fakt.
Słyszałam jak przez skypa mnie obgadywała w kuchni,, koleżanka z polski zapytała ją po co ci opiekunka? a ona na to że co mam zrobić jestem tu kompletnie sama!!!" . Mieszkała 6 lat w Niemczech i była tylko 6 lat starsza od mnie ,,,,,,,,kurde!
Chamsko że o mnie gadały ale to była prawda bo jakoś żadna jej siostra, kuzynka ani koleżanka z polski nie przyjechała pomóc jej z małym dzieckiem gdy poszła rodzić.
Ja chciałam, wytrzymać miesiąc aby sobie zarobić i potem jej powiedzieć że muszę już wracać. NO i mnie wywaliła.Chyba bałam się wracać z niczym do domu.
Dostała 2000euro becikowego ale tak skąpa była strasznie.
W sumie jej córeczka mi bardzo pasowała. Fajna dziecko była trochę nie wylatana i pewnie dlatego w domu tak marudziła. Zawsze po zabawie w parku mi usnęła i miałam czas aby jej i sobie ugotować. Poznałam jedną Niemkę z synkiem na placu zabaw . Zapraszała mnie z małą na kawę i się pożalić. Chyba przez to że nie czułam tak strasznie samotna jakoś dałam rade to znieść.
Chodziłam ją odwiedzać do szpitala z małą. Sympatyczna się zrobiła i miła że aż mdło.
Pomyślałam że teraz mi się poprawi. Musiała być dość nieszczęśliwa raz mi powadziła gdy siedziałyśmy w kuchni w nocy i to maleństwo nie chciało jeść:
Ze dziecko to jest wielki dar i że facet to nie jest ważny bo on się nie liczy z kobietą ,,,a dziecko zostanie.
A przepraszam gdy dziecko stanie się dorosłe i wyjdzie z domu to chyba jednak dobrze mieć męża bądź partnera na starość .( taką jak czasem widzimy na ulice -staruszków trzymających się ze ręce).
Tak gadała od rzeczy a w sumie to zawiedziona była ze to nie syn się urodził. Semir miał 3 córki z innymi kobietami. Szczerze musiała być troszkę ograniczona bo nie widział że jest całkiem osamotniona z dziećmi a planowała urodzić kolejne.
Ostrzegam przed jej ogłoszeniami.
Ja bardzo zhardziałam przez to doświadczenie i nie mam już takiego dobrego serca dla pań w ciąży.